Do składu Los Angeles Lakers powrócił LeBron James, ale Jeziorowcy musieli uznać wyższość Boston Celtics z Jaysonem Tatumem na czele. Brooklyn Nets przegrywali już 19 punktami, ale świetna postawa Jamesa Hardena pozwoliła im wyszarpać zwycięstwo. Problemy mieli również Golden State Warriors i Milwaukee Bucks, ale także dopisali do swojego dorobku kolejną wygraną. Nie popisali się z kolei Los Angeles Clippers, którzy przegrali z dużo niżej notowanymi New Orleans Pelicans. W meczach na szczycie Chicago Bulls pokonali Denver Nuggets, a Phoenix Suns ponownie ograli Dallas Mavericks.

Charlotte Hornets – Indiana Pacers 121:118

Statystyki na PROBASKET

  • Koszykarze z Karoliny Północnej podtrzymują znakomitą serię 5 wygranych z rzędu. Tym razem Charlotte Hornets pokonali graczy z Indianapolis trzema punktami (121:118). Po pierwszej połowie górą byli gospodarze, którzy prowadzili 15 punktami (63:48). Sytuacja nieznacznie zmieniła się w drugiej połowie, po 36 minutach Szerszenie prowadzili 13 punktami (98:85).
  • Sytuacja zmieniła się w czwartej kwarcie, którą Indiana Pacers wygrali 10 punktami (33:23). Przebudzenie podopiecznych Ricka Carlisle’a nastąpiło zbyt późno i gracze Indiany nie zdołali dogonić Szerszeni. Sześciu koszykarzy Hornets osiągnęło dwucyfrowy wynik punktowy. Bohaterem meczu został LaMelo Ball, który zaliczył swój punktowy rekord sezonu, notując 32 oczka. Najlepszy debiutant poprzedniego sezonu był bardzo bliski triple-double (32 punkty, 11 zbiórek i 8 asyst). 20-latek zagrał na bardzo dobrej skuteczności, trafiając 12 z 22 rzutów z gry (55%). – Czuję, że teraz naprawdę trzymamy się obrony – powiedział po meczu Ball.
  • Młodego lidera Hornets bardzo dobrze wspomagał Gordon Hayward, który zdobył dziś 25 punktów, trafiając 9 z 15 rzutów (60%). 16 oczek dołożył Kelly Oubre, 14 punktów i 6 zbiórek dodał zaś Miles Bridges. 12 oczek i 5 asyst zapisał na swoje konto Cody Martin, a 10 punktów i 5 zbiórek uzyskał Terry Rozier. – Chcemy zachować agresywną mentalność, dzięki której wygrywamy. To długa 48-minutowa gra. Nie możemy zdejmować nogi z gazu – powiedział trener James Borrego.
  • Po stronie Pacers najbardziej wyróżniającą się postacią został Jeremy Lamb, autor 23 punktów i 5 asyst. Obrońca Indiany trafił 4 trójki (najwięcej w zespole). 16 oczek dołożył Malcolm Brogdon, a 14 punktów i 7 zbiórek zapisał na swoje konto Tony Craig. Bardzo słabo zagrała trójka podstawowych graczy Pacers. Domantas Sabonis, Myles Turner i Caris LeVert zdobyli łącznie zaledwie 18 punktów.

Autor: Mateusz Malinowski

Detroit Pistons – Golden State Warriors 102:105

Statystyki na PROBASKET

  • Golden State Warriors zgodnie z przewidywaniami ograli Detroit Pistons, choć w ich składzie zabrakło Stephena Curry’ego, przez co nie obyło się bez problemów. Jeszcze przed przerwą podopieczni Dwane’a Casey’a udowadniali, że tanio skóry nie sprzedadzą. Na świetny początek Wojowników (4:17) odpowiedzieli Frank Jackson i Cade Cunningham, dzięki czemu przewaga gości stopniała do trzech oczek.
  • W drugiej kwarcie GSW wciąż byli zespołem przeważającym, choć dopiero po przerwie w pełni rozwinęli skrzydła. Wyższy bieg wrzucił wówczas Andrew Wiggins, który wyręczał wówczas Jordana Poole’a, autora 22 punktów w pierwszej połowie.
  • W ostatniej części gry znowu zrobiło się groźnie. Seria 15:4 „Tłoków” pozwoliła im na ponowne nawiązanie kontaktu i zniwelowanie strat do zaledwie dwóch posiadań (105:102). Ponownie świetnie radził sobie wówczas Frank Jackson, ale jako że na zegarze zostało jedynie 30 sekund, piłeczka znajdowała się po stronie Warriors. Cunnigham zdołał zablokować kolejną próbę Wigginsa, ale dwa kolejne rzuty za trzy Jeramiego Granta i Jacksona nie odnalazły drogi do kosza.
  • Pod nieobecność Curry’ego i Draymonda Greena prym w ekipie z San Francisco wiódł Jordan Poole, zdobywca 32 punktów i 7 zbiórek (4/8 za trzy). Dobre zawody rozegrał również Andrew Wiggins, który dołożył 27 punktów, 5 zbiórek i 2 przechwyty. Na tablicach rządził i dzielił Kevon Looney (12 zbiórek), ale kiepsko radził sobie w ataku i zdobył jedynie dwa oczka. Gary Payton II oprócz defensywy dorzucił 12 punktów, z kolei wchodzący z ławki Nemancja Bjelica otarł się o double-double (14 punktów, 8 zbiórek).
  • Po drugiej stronie najlepszy mecz w tym sezonie rozegrał Frank Jackson. Rozgrywający Pistons zakończył mecz z dorobkiem 27 punktów oraz 3 przechwytów. Cade Cunningham dołożył 19 oczek, 6 asyst, 6 zbiórek, 3 przechwyty i 2 bloki, trafiając przy tym 50% swoich rzutów (6/12 z gry; 3/8 za trzy). Również 19 punktów zdobył Jerami Grant (do tego 4 zbiórki, 2 przechwyty, 3 bloki; 6/17 z gry).

Boston Celtics – Los Angeles Lakers 130:108

Statystyki na PROBASKET

  • Po 8 meczach nieobecności do gry powrócił LeBron James. Powrót Króla to jednak za mało, aby Lakers po ostatnich fatalnych meczach mogli zacząć wygrywać. Tak było i tym razem. Boston Celtics w dość łatwy sposób zwyciężyli z Jeziorowcami, a podopieczni Franka Vogela doznali trzeciej porażki z rzędu.
  • Purpurowo-złoci mieli bardzo dobry początek i w pierwszej kwarcie zwyciężyli ośmioma piunktami (38:30). Po pierwszej połowie różnica wynosiła już tylko jeden punkt na korzyść Los Angeles Lakers (61:60). Kluczowa dla losów spotkania okazała się druga połowa, którą totalnie zdominowali gracze Celtics, wygrywając 23 punktami (70:47).
  • Bohaterem spotkania został Jayson Tatum, autor 37 punktów (13/26 z gry, 50%) i 11 zbiórek. Lider Celtics trafił 4 z 9 rzutów trzypunktowych (44%). Drugim najlepszym graczem Celtów był Marcus Smart, który zdobył 22 punkty, trafiając 9 z 13 rzutów z gry (69%). 27-letni obrońca Celtics miał też 8 zbiórek i 6 asyst. 21 oczek (8/14 z gry, 57%), 6 zbiórek i 6 asyst zdobył Dennis Schroder. 18 punktów dołożył Al Horford, a 16 oczek dodał Josh Richardson.
  • Najlepszym graczem po stronie Lakers został Anthony Davis, który zdobył 31 punktów (12/21 z gry, 57%) i 6 zbiórek. Drugim najlepszym punktującym był LeBron James, który w ciągu 32 minut zanotował 23 punkty (10/16 z gry, 63%) i 6 zbiórek. – Czuję się dobrze – powiedział James. – Będąc poza grą dwa i pół tygodnia znów poczułem się jak nowicjusz, ale jestem podekscytowany powrotem. Czułem się na tyle dobrze, że mogłem zaufać swojemu ciału. Pozostało 65 meczów. Musimy grać lepiej – dodał. 13 punktów uzyskał Carmelo Anthony, a 12 punktów i 6 asyst dołożył Russell Westbrook.

Autor: Mateusz Malinowski

Brooklyn Nets – Orlando Magic 115:113

Statystyki na PROBASKET

  • W składzie Brooklyn Nets zabrakło dziś Kevina Duranta, co już przed pierwszym gwizdkiem mogło zwiastować pewne problemy dla ekipy z Wielkiego Jabłka. Orlando Magic momentalnie wykorzystali nieskuteczność gospodarzy, którzy tylko w pierwszej kwarcie spudłowali aż 17 rzutów, i po kilku minutach gry objęli 16-punktowe prowadzenie (18:34).
  • Fantastyczną pierwszą „ćwiartkę” rozegrał 5. wybór tegorocznego draftu, Jalen Suggs, który tylko w tej części gry zdobył aż 17 punktów. Magic jako zespół trafili wówczas aż 62,5% rzutów z gry.
  • Druga kwarta przez dłuższy czas wyglądała identycznie. Przyjezdni dominowali, a Nets nie byli w stanie odnaleźć swojego rytmu strzeleckiego (39:59). Niemoc ofensywną przełamała dopiero seria rozpoczęta na kilka minut przed przerwą. Na wysokości zadania stanął James Harden, który rządził dziś atakiem swojego zespołu i przy wsparciu partnerów zdołał zmniejszyć stratę do zaledwie 9 oczek (53:62).
  • Po przerwie rozpędzeni Nets poszli za ciosem. Wciąż świetnie wyglądał Harden, ale cenne trafienia dorzucili również Patty Mills czy James Johnson. Mimo to wszystko sprowadziło się do ostatnich minut meczu. Niezwykle istotne okazało się trafienie LaMarcusa Aldridge’a, który na 57 sekund przed syreną podwyższył prowadzenie Brooklynu do trzech punktów (110:107). Po chwili odpowiedział Cole Anthony, ale Aldrdige raz jeszcze stanął na wysokości zadania. W kolejnej akcji Terrence Ross spudłował jeden z dwóch rzutów z linii, co w obliczu dwóch celnych osobistych Hardena przesądziło o końcowym rezultacie.
  • James Harden wziął ciężar gry na swoje barki i pod nieobecność Kevina Duranta zdobył 36 punktów, 10 zbiórek i 8 asyst (7/25 z gry; 3/13 za trzy; 19/20 z linii). Wspierali go przede wszystkim Patty Mills (22 pkt), James Johnson (17 punktów, 10 zbiórek, 4 asysty; 8/11 z gry) i LaMarcus Aldridge (15 pkt).
  • 41 punktów dla Pistons [w pierwszej kwarcie] było nie do zaakceptowania. Dlatego w drugiej i trzeciej musieliśmy zaciśnić obronę, dzięki ograniczyliśmy ich do łącznie 42 punktów. Odzyskaliśmy komunikację i intensywność – mówił po meczu Harden.
  • Po stronie Magic na wyróżnienie zasługuje m.in. Jalen Suggs, który po fantastycznej pierwszej kwarcie nieco przygasł i w końcowym rozrachunku zdobył 21 punktów. Double-double skompletował Mo Bamba (12 punktów, 10 zbiórek), jednej asysty zabrakło z kolei Cole Anthony’emu (16 punktów, 9 asyst, 5 zbiórek). Franz Wagner i Chuma Okeke zaaplikowali rywalom po 17 oczek.

Milwaukee Bucks – Oklahoma City Thunder 96:89

Statystyki na PROBASKET

  • Faworyzowani Milwaukee Bucks od początku spotkania byli lepszym zespołem, co bez problemów przekładali na wynik. Mimo kilku przebłysków graczy Oklahoma City Thunder, jak chociażby dwa bloki Dariusa Bazleya na Giannisie Antetokounmpo, Kozły nie miały kłopotów z odskoczeniem z wynikiem i po kilku minutach gry prowadziły 28:11.
  • Przyjezdnym, których pod nieobecność Marka Daigneaulta – głównego trenera – poprowadził dziś jego asystent Dave Bliss, brakowało pomysłu na grę w ofensywie. Ograniczone limitem czasowym akcje często kilkukrotnie kończyły się wymuszonym rzutem z dystansu. Mimo to Thunder potrafili momentami nawiązać walkę i utrzymywać dystans w okolicy 10-13 oczek.
  • Obie ekipy rozpoczęły drugą połowę od festiwalu rzutów zza łuku, choć we większości przypadków próby te były nieskuteczne. W trzeciej kwarcie Thunder trafili tylko 29,2% swoich rzutów, z kolei Bucks jedynie 25%. Mimo to Milwaukee zdołali powiększyć swoje prowadzenie, które po raz pierwszy tej nocy osiągnęło pułap 20 oczek (74:54). Tylko w tej części gry Shai Gilgeous-Alexander spudłował 8 z 9 rzutów, z kolei Luguentz Dort wszystkie 3 próby.
  • W czwartej odsłonie obraz gry nieco się zmienił, choć po obu stronach w dalszym ciągu brakowało skuteczności. Lepszy moment OKC sprawił, że przewaga gospodarzy stopniała do zaledwie 2 oczek (84:82). Przyjezdni prezentowali się solidnie jako kolektyw, ale brakowało im zawodnika, który w kluczowym momencie weźmie ciężar gry na swoje barki. Gilgeous-Alexander i Dort wciąż byli bowiem nieskuteczni i w ostatniej odsłonie trafili łącznie tylko 1 z 10 rzutów.
  • Na podbramkową sytuację Bucks zareagował Pat Connaughton, ale przez kolejne niespełna 4 minuty Milwaukee trafili jeszcze tylko raz. Grzmoty nie wykorzystały jednak doskonałej okazji do objęcia prowadzenia i notują tym samym dziewiątą porażkę w tym sezonie i trzecią na przełomie czterech ostatnich spotkań.
  • Pomimo problemów w końcówce dobre zawody rozegrał Giannis Antetokounmpo, który skompletował 21 punktów, 19 zbiórek, 7 asyst, 2 przechwyty i 4 bloki. Khris Middleton dołożył 16 oczek i 8 zbiórek, z kolei Bobby Portis 17 punktów i 13 zbiórek. Dobrze wypadli też Jrue Holiday (10 pkt), Grayson Allen (11 pkt), George Hill (12 pkt) i Pat Connaughton (9 punktów, 7 zbiórek).
  • Po stronie Thunder najwięcej punktów skompletował Shai Gilgeous-Alexander, który był jednak wyjątkowo nieskuteczny (17 oczek, 6 zbiórek; 5/20 z gry; 2/12 za trzy). Nieco lepiej wypadli Josh Giddey (14 punktów, 12 zbiórek, 4 asysty) i Mike Muscala (14 punktów, 9 zbiórek). Luguentz Dort i Ty Jerome dorzucili po 10 oczek.

New Orleans Pelicans – Los Angeles Clippers 94:81

Statystyki na PROBASKET

  • Do niemałej niespodzianki doszło w Luizjanie, gdzie New Orleans Pelicans pokonali Los Angeles Clippers i odnieśli tym samym swoje trzecie zwycięstwo w tym sezonie. Początek meczu nie wskazywał, by gospodarze mieli dziś powalczyć o zwycięstwo. W pierwszej kwarcie NOP trafili jedynie 27,3% swoich rzutów, co pozwoliło przyjezdnym z łatwością odskoczyć z wynikiem (16:29).
  • Druga odsłona wyglądała identycznie, ale po przerwie wszystko się zmieniło. Tercet Jonas Valanciunas, Brandon Ingram, Josh Hart był nie do zatrzymania po obu stronach parkietu, na co Clippers nie potrafili znaleźć odpowiedzi. Pelikany najpierw zniwelowały straty, a po krótkiej wymianie ciosów odskoczyły z wynikiem i zamknęły spotkanie serią 13:3.
  • W drugiej połowie Clippers zdobyli jedynie 26 punktów (14 w trzeciej kwarcie, 12 w czwartej).
  • Pelicans do zwycięstwa poprowadził dziś Jonas Valanciunas. Litwin zdobył w końcowym rozrachunku 26 punktów i 13 zbiórek, trafiając 5 z 9 rzutów za trzy. Josh Hart dołożył double-double w postaci 19 oczek i 10 zbiórek, dokładając do tego 4 asysty i 2 przechwyty. Brandon Ingram z kolei skompletował 17 punktów, 12 zbiórek i 5 asyst, ale popełnił przy tym aż 6 strat. Na wyróżnienie zasłużył też wchodzący z ławki rezerwowych Kira Lewis Jr. (16 pkt), który opuścił trzy ostatnie spotkania Pels.
  • – Oprócz tego, że miał nieco odpoczynku, niezwykle ważna była praca, jaką wykonał na treningach. Każdego ranka od 7 rano ćwiczy na siłowni, ludzie nie widzą takich rzeczy. Chce być dobry, robi wszystko, o co się go prosi – mówił o występie Lewisa Jr’a trener gospodarzy, Willie Green.
  • Po stronie Clippers rytm strzelecki zgubił Paul George, który trafił dziś tylko 8 z 26 rzutów z gry, w tym 3 z 14 zza łuku (19 punktów, 6 asyst, 7 zbiórek). Sytuację próbowali ratować Nicolas Batum (12 pkt), Terance Mann (11 pkt) czy Isaiah Hartenstein (11 pkt), ale było to zdecydowanie za mało. O podwójną zdobycz otarł się z kolei Ivica Zubac (8 oczek, 11 zbiórek).
  • Dla Clippers jest to już trzecia porażka na przełomie czterech ostatnich występów. W kolejnym meczu podopieczni Tyronna Lue zmierzą się z Dallas Mavericks. Pelicans z kolei odnoszą drugi triumf w czterech ostatnich meczach, ale nic nie wskazuje na to, by mieli powrócić na zwycięskie tory.

Denver Nuggets – Chicago Bulls 108:114

Statystyki na PROBASKET

  • Kluczowa dla losów spotkania okazała się trzecia kwarta, którą podopieczni Billy’ego Donovana wygrali dziewięcioma punktami (35:26). Od tamtej pory kontrolowali wydarzenia na parkiecie, a zwycięstwo przypieczętował DeMar DeRozan, któremu nie zadrżała ręka i 8 ostatnich punktów Chicago Bulls zdobył z linii rzutów wolnych.
  • Najjaśniejszą gwiazdą wieczoru został jednak Zach Lavine, autor 36 punktów i 5 zbiórek. Jeden z liderów Byków trafił 14 z 24 rzutów (58%). 26 oczek zdobył wspomnany wcześniej DeRozan, który miał też 6 asyst. 16 punktów (7/10 z gry, 70%) i 8 zbiórek uzyskał Derrick Jones Jr. Koszykarze Bulls perfekcyjnie wykonywali rzuty wolne, trafiając wszystkie 24 rzuty!
  • Po stronie Denver Nuggets najwięcej punktów zdobył Aaron Gordon (28). Skrzydłowy klubu z Denver trafił 10 z 12 rzutów (83%) i miał 9 zbiórek. 23 punkty (9/16 z gry, 53%) zanotował Will Barton. Trzecim najlepszym punktującym został Facundo Campazzo (16), który trafił 4 trójki (najwięcej w zespole).
  • Chicago Bulls następne spotkanie rozegrają na własnym parkiecie. Przeciwnikiem Byków będą New York Knicks. Nuggets podejmą z kolei Phoenix Suns, którzy są niepokonani od 11 meczów.

Autor: Mateusz Malinowski

Phoenix Suns – Dallas Mavericks 112:104

Statystyki na PROBASKET

  • 11. wygraną z rzędu zanotowali koszykarze Phoenix Suns. Tym razem Słonca okazały się pogromcą Dallas Mavericks. Po pierwszej połowie nieznacznie lepsi okazali się gracze z Arizony, którzy po 24 minutach prowadzili czteram punktami (55:51). W trzeciej kwarcie po bardzo dobrej grze m.in. Tima Hardawaya Juniora Mavs objęli prowadzenie i po trzech kwartach prowadzili 5 punktami (84:79).
  • Czwarta kwarta była jednak jednym wielkim popisem koszykarzy z Arizony. Po dwóch szybkich trójkach Camerona Johnsona i Landry’ego Shameta na początku ostatniej odsłony meczu Suns odzyskali prowadzenie, stopniowo je powiększając. Po celnej trójce Devina Bookera na 4:14 przed końcem, różnica wynosiła już 13 punktów. Ostatecznie Słońca wygrali 8 punktami (112:104).
  • Najwięcej punktów (po 19) zdobyli Mikal Bridges i Devin Booker. Graczem meczu został jednak Chris Paul, który zanotował pokaźne double-double (18 punktów i 14 asyst). Point God trafił 7 z 14 rzutów (50%) i miał 5 zbiórek, ale też 5 strat. Na tablicach dominował Deandre Ayton (17 zbiórek), center Suns zdobył w sumie 8 punktów (4/7 z gry, 57%). 14 punktów (7/10 z gry, 70%) i 6 zbiórek zanotował JaVale McGee.
  • Pod nieobecność Luki Doncicia (skręcenie kostki) w rolę lidera Mavs wcielił się Kristaps Porzingis. 26-letni Łotysz zanotował double-dobule (23 punkty i 12 zbiórek). Podwójną zdobycz osiągnął również Jalen Brunson (18 punktów i 10 asyst). 18 oczek zdobył również Tim Hardaway Junior. 12 oczek dodał Dorian Finney-Smith.

Autor: Mateusz Malinowski

Sacramento Kings – Toronto Raptors 89:108

Statystyki na PROBASKET

  • Toronto Raptors przełamują się po serii trzech kolejnych porażek i wywożą z Kalifornii zwycięstwo. Kluczem do zwycięstwa z Sacramento Kings była dziś postawa Pascala Siakama, który rozegrał jak dotąd swój najlepszy mecz w tym sezonie. Skrzydłowy zdobył łącznie 32 punkty, 8 zbiórek i 2 bloki, trafiając 10 z 12 rzutów z gry.
  • Z dobrej strony zaprezentował się też Gary Trent Jr., który skompletował 23 oczka i 4 zbiórki (5/11 za trzy). Wsparcie dla dzisiejszych liderów stanowili Fred VanVleet (13 punktów, 6 asyst, 7 strat), Khem Birch (10 punktów, 9 zbiórek) i Chris Boucher (10 punktów, 12 zbiórek).
  • W szeregach Kings najlepiej wypadł De’Aaron Fox, który zdobył 17 punktów i 3 asysty, trafiając 8 z 13 prób z gry, ale miał najniższy wskaźnik +/- z całego zespołu (-22). Skuteczności zabrakło z kolei Harrisonowi Barnesowi, który dorzucił 14 oczek. Po 10 punktów zdobyli Chimezie Metu i wchodzący z ławki Buddy Hield (3/13 z gry; 3/12 za trzy).
  • Dla Kings jest to już szósta porażka na przełomie siedmiu ostatnich spotkań. W ostatnich dniach podopieczni Luke’a Waltona stracili miejsce w czołowej dziesiątce konferencji zachodniej i z bilansem 6-10 plasują się obecnie na 12. pozycji.

Wspieraj PROBASKET

  • Robiąc zakupy wybierz oficjalny sklep Nike
  • Albo SK STORE, czyli dawny Sklep Koszykarza
  • Planujesz zakup NBA League Pass? Wybierz nasz link
  • Zarejestruj się i znajdź świetne promocje w sklepie Lounge by Zalando
  • Ogromne wyprzedaże znajdziesz też w sklepie HalfPrice
  • Zobacz czy oficjalny sklep New Balance nie będzie miał dla Ciebie dobrej oferty
  • Jadąc na wakacje sprawdź ofertę polskich linii lotniczych LOT
  • Lub znajdź hotel za połowę ceny dzięki wyszukiwarce Triverna


  • Subscribe
    Powiadom o
    guest
    3 komentarzy
    najstarszy
    najnowszy oceniany
    Inline Feedbacks
    View all comments