Kolejna noc NBA, w której nie brakowało niespodzianek. Rockets w swoim pierwszym meczu sezonu przegrali po dogrywkach z Blazers, lecz największą uwagę przykuł pojedynek Jamesa Hardena oraz CJ’a McColluma, ponieważ obaj rzucili po 44 punkty. Westbrook zaliczył kolejne triple-double, ale Wizards nadal nie mogą wygrać. Pewne zwycięstwa m.in. 76ers, Spurs, Pacers oraz Timberwolves.

ATLANTA HAWKS – MEMPHIS GRIZZLIES 122:112

Statystyki na PROBASKET

  • Po swoich ostatnich znakomitych występach rywalizacja pomiędzy Trae Youngiem oraz Ja Morantem zapowiadała się bardzo emocjonująca. I tak właśnie było, ponieważ zagrali znakomite zawody, lecz to reprezentant Hawks ostatecznie okazał się lepszy. Young zdobył 36 punktów i 9 asysty, natomiast lider Grizzlies rzucił 28 oczek, dokładając do tego 7 asyst.
  • Przez większość czasu mecz stał na bardzo wyrównanym poziomie, a drużyny wymieniały się prowadzeniem. Po pierwszej połowie to Hawks schodzili z dwoma punktami przewagi, lecz już w trzeciej kwarcie Grizzlies zdołali wyjść na prowadzenie. Dopiero w ostatniej odsłonie spotkania podopiecznym Lloyda Pierce’a udało się odskoczyć za sprawą Younga.
  • W szeregach zwycięzców poza bardzo dobrym występem lidera, z dobrej strony pokazał się Kevin Huerter (21 punktów z ławki). Nie zawiedli również zawodnicy z pierwszej piątki: Collins (13 punktów), czy Hunter (15 punktów).
  • Natomiast po stronie zawodników z Memphis poza Morantem wyróżnili się Anderson (20 punktów), Brooks (19 punktów) oraz Valanciunas (13 punktów). W obu zespołach pięciu zawodników osiągało dwucyfrową zdobycz punktową.

CHARLOTTE HORNETS – OKLAHOMA CITY THUNDER 107:109


Statystyki na PROBASKET

  • Ciekawy i wyrównany mecz w Karolinie Północnej. Drużyny zmieniały się na prowadzeniu ośmiokrotnie i aż 11-krotnie na tablicy wyników widniał remis. Gdy Miles Bridges czwartą z kolei trójką doprowadził do rezultatu 107-107 wydawało się, że mecz rozstrzygnie dogrywka. Shai Gilgeous-Alexander w kolejnej akcji trafił jednak za dwa punkty niemal spod samego łuku. Długa dwójka SGA okazała się ostatnimi punktami w zwycięskim dla Thunder meczu. Rzut za 3 na zwycięstwo zdążył jeszcze oddać Terry Rozier, jednak na nieszczęście kibiców Hornets okazał się on bardzo niecelny. 
  • Najlepszym strzelcem zwycięskiej drużyny Thunder był Gilgeous-Alexander, który zdobył 24 punkty, w tym dwa ostatnie na zwycięstwo. Najskuteczniejszą rękę w OKC miał jednak George Hill. Weteran zdobył 21 punktów, trafiając wszystkie cztery próby zza łuku. W całym meczu na 9 oddanych rzutów spudłował tylko raz. Bazley i Dort rzucili po 15 punktów, a 14 dołożył Mike Muscala. Al Horford zebrał 13 piłek, jednak trafił tylko jeden rzut z pola.
  • Najwięcej punktów dla gospodarzy zdobyli Terry Rozier (19) i P.J. Washington (18). Bohaterem ekipy mógł zostać Miles Bridges, którego cztery trójki pozwoliły dogonić ekipę z Oklahomy. Ostatecznie zdobył on w całym meczu 14 punktów. Również 14 oczek dołożył Devonte’ Graham.
  • Dobry mecz rozegrał LaMelo Ball. Najmłodszy z braci Ball w trakcie 15 minut na boisku zdobył 13 punktów i zebrał 6 piłek. Trafił również dwie trójki. Ten mecz z pewnością dodał mu sporo pewności siebie.

autor: Paweł Mazur

DETROIT PISTONS – CLEVELAND CAVALIERS 119:128

Statystyki na PROBASKET

  • Mecz rozstrzygnął się dopiero po dwóch dogrywkach. Gdy na 2 minuty przed końcem pierwszej dogrywki Jeremi Grant trafił za 3, a na tablicy widniał wynik 112-103 wydawało się, że już nic nie odbierze zwycięstwa gospodarzom. Cavs nie złożyli jednak broni i szybko zniwelowali stratę. Tłoki natomiast ugrzęzły na dobre przy 112 punktach, nie trafiając wieku ważnych prób. Colin Sexton na 7 sekund przed końcem regulaminowego czasu gry dogrywki dał remis 112-112. W drugich dodatkowych pięciu minutach od początku do końca przeważali Cavaliers. Detroit przez pięć minut nie potrafiło zdobyć punktów. Ich rzutowa niemoc przesądziła o ostatecznym zwycięstwie Cavs 128-119.
  • Colin Sexton zdobył dla Cleveland 32 punkty, natomiast Andre Drummond zaliczył mocne double-double, na które złożyły się 23 punkty i 16 zbiórek. 22 i 21 punktów dołożyli odpowiednio Cedi Osman i Darius Garland. Solidny mecz zagrał także Kevin Love (15 punktów i 9 zbiórek).
  • W ekipie gospodarzy najlepiej punktowali Jeremi Grant (28) oraz Blake Griffin (26). Griffin oddał aż 16 prób zza łuku, z czego trafił ich aż 8. Delon Wright rzucił 19 punktów, a Derrick Rose dołożył 13.
  • Kolejny słaby mecz rozegrał Killian Hayes, który trafił zaledwie jeden rzut z pola. Równie słabo wyglądał Isaak Okoro debiutant z Cavaliers. On z kolei zaliczył jeszcze gorszy mecz, a w całym spotkaniu nie zdobył nawet jednego punktu, mimo 41 minut na boisku. Spudłował wszystkie swoje cztery rzuty.

autor: Paweł Mazur

WASHINGTON WIZARDS – ORLANDO MAGIC 120:130

Statystyki na PROBASKET

  • O wygranej Magic przesądziła czwarta kwarta spotkania, w której ciężar gry wziął na siebie Nikola Vucevic. Środkowy Orlando zdobył w tej części meczu osiem kolejnych punktów i w dużej mierze dzięki niemu na niespełna minutę do końca, goście uciekli rywalom na dziesięć punktów. Przez większą część meczu pojedynek był wyrównany. Na 10 minut przed końcem spotkania na tablicy wyników mieliśmy remis 97-97. Orlando dzięki serii 13-2 zdołało uciec rywalom i osiągniętą przewagę dowieźli do końca.
  • Dla zwycięskiej ekipy Vucevic zdobył 22 punkty i miał 17 zbiórek, 25 dołożył Terrence Ross, a Markelle Fultz zgromadził 21 punktów i 7 asyst. Ławka Magic zmiażdżyła rezerwowych Wizards, zdobywając aż 53 punkty, przy 32 rezerwy Waszyngtonu.
  • Dla przegranej drużyny gospodarzy 39 punktów zdobył Bradley Beal. Drugi z kolei mecz z triple-double zaliczył Russell Westbrook. Russ zgromadził 15 punktów, 15 zbiórek i 12 asyst. Thomas Bryant dołożył od siebie 19 punktów, a Raul Neto 11.
  • Solidne 17 minut dostarczył Cole Anthony. Debiutant zdobył 5 punktów, rozdał 5 asyst i zebrał 5 piłek. Deni Avdija zagrał 14 minut i trafił w tym czasie dwa oddane rzuty. Jak to często bywa z debiutantami, miał jednak problem z faulami. W trakcie dość krótkiego pobytu na boisku, złapał ich aż cztery. 

autor: Paweł Mazur

NEW YORK KNICKS – PHILADELPHIA 76ERS 89:109

Statystyki na PROBASKET

  • Wszystko w tym spotkaniu potoczyło się zgodnie z przewidywaniami. Młode, jeszcze nieoszlifowane, diamenty Knicks zostały skutecznie zatrzymane przez markową Philadelphijską obronę. Największą bolączką gości okazał się brak fizyczności, który został wykorzystany zwłaszcza przez kończącego mecz z 27 punktami i 10 zbiórkami Joela Embiida.- Zespołową koszykówką zdobywa się mistrzostwa – powiedział po meczu Ben Simmons, który był kolejnym z „koszmarów” graczy z Nowego Yorku.
  • Oczekiwaniom fanów Knicks sprostał Julius Randle, który zdobywając 25 punktów, przy skuteczności 11 na 15 z gry osłodził nieco gorycz porażki. Dobry mecz zaliczył również były zawodnik ekipy z Philadelphi Alec Burks zapisując na swoje konto 22 punkty. Minionej nocy nie doczekaliśmy się niestety na boisku wybranych w pierwszej rundzie draftu Obi’ego Toppina i Immanuela Quickleya, którzy opuszczą również kolejne 3 lub 4 mecze.
  • Grający w nowych koszulkach „City Edition” Knicks doznali 13 porażki z rzędu w konfrontacji z duetem Embiid-Simmons. W rywalizacji trwającej nieprzerwanie od sezonu 2016-17 nie odnieśli do tej pory, żadnego zwycięstwa.
  • Odniesiona wiktoria była 945 w karierze trenerskiej Doca Riversa. W klasyfikacji wszechczasów przeskoczył tym samym, znajdującego się dotychczas na 10 miejscu legendarnego Billa Fitcha.

autor: Maks Kaczmarek

CHICAGO BULLS – INDIANA PACERS 106:125

Statystyki na PROBASKET

  • „Mecz do jednej bramki” – tak należy nazwać to widowisko. Pierwsza, bardzo wyrównana kwarta zwiastowała nam ogromne emocje, lecz gdy Pacers na 7:55 przed końcem drugiej części spotkania wyszli na prowadzenie, nie oddali go aż do końca meczu. Dzięki świetnie dysponowanemu tercetowi Oladipo SabonisWarren, przewaga gospodarzy dochodziła nawet do 30 punktów. Wspomniani gracze zdobyli odpowiednio 22, 22 i 23 „oczka”, przekraczając 60% skuteczności z gry.
  • Największy kryzys ekipa z Chicago przeszła w trzeciej kwarcie, kiedy to przez ponad 5 minut nie zdobyła ani jednego punktu, pozwalając przeciwnikom na serię 21-0. „Straciliśmy kontrolę. To nie powinno się zdarzyć” powiedział po meczu Billy Donovan, który jeżeli szukać pozytywów, może być zadowolony z dyspozycji Lauriego Markannena. Zdobywając 16 punktów zawodnik, po raz kolejny zgłosił akces do bycia jednym z liderów Bulls.
  • Goście zostali wprost zmiażdżeni w „pomalowanym”, zdobywając w nim aż 38 punktów mniej niż Pacers. Receptą na bolączkę Bulls może być wracający do składu, kompetentny defensywnie Thaddeus Young. Idealnym podsumowaniem tego meczu jest komentarz Zacha LaVine’a. – Jest pewna granica, której w zawodowym sporcie nie możesz przekroczyć. Musimy nauczyć się nad nią panować – stwierdził zawodnik po spotkaniu.

autor: Maks Kaczmarek

SAN ANTONIO SPURS – TORONTO RAPTORS 119:114

Statystyki na PROBASKET

  • Jeden z najbardziej wyrównanych meczów tej nocy, w którym przewaga żadnej z drużyn, nie przekroczyła 10 punktów. Gościom udało się przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę głównie dzięki świetnie dysponowanej „ławce”, ze zdobywcą 21 punktów Pattym Millsem na czele. Udany putback LaMarcus’a Aldrige’a na 29.9 sekundy do końca wysforował Spurs na prowadzenie 115-114, którego już do końca spotkania nie oddali. Kolejnym z cichych bohaterów spotkania był, rozpoczynający swój 12 sezon w lidze, wychowanek Toronto Raptors DeMar DeRozan z 27 punktami na koncie.
  • Wśród mających problemy na początku sezonu Toronto Raptors najwięcej punktów, bo 27, zapisał na swoje konto, zmotywowany nowym kontraktem Fred VanVeet. Przeciętny występ Pascala Siakama, zaliczającego 16 „oczek” w przeciągu 42 minut spędzonych na parkiecie, z pewnością nie zamknął ust krytykom jego gwiazdorskiej pozycji w zespole z Toronto. Trener Nick Nurse desygnował do gry tej nocy jedynie 9 zawodników, z czego 6 osiągnęło dwucyfrową zdobycz.
  • Gregg Popovich, rezygnując z Rudy’ego Gaya, w pierwszej piątce wystawił Keldona Johnsona, co może oznaczać powiew młodości w szatni San Antonio. Kolejne zmiany mają zajść w sposobie gry DeMar’a DeRozan’aDeMar będzie bardziej pewny siebie zza łuku w tym sezonie. Wiem, że jest na to gotowy– powiedział podczas konferencji pomeczowej trener. To oznacza zmianę stylu gry całej drużyny i częściową rezygnację z nieopłacalnych w dzisiejszej NBA rzutów z półdystansu.
  • Wracający do składu Dejounte Murray, zdobywając 11 punktów, 10 asyst i 10 zbiórek, zanotował swoje pierwsze triple-double w karierze. Stał się on dopiero 14 zawodnikiem w historii San Antonio Spurs, któremu udała się ta sztuka.

autor: Maks Kaczmarek

UTAH JAZZ – MINNESOTA TIMBERWOLVES 111:116

Statystyki na PROBASKET

  • Timberwolves rozpoczęli to spotkanie z wysokiego „C” i jeszcze przed przerwą prowadzili różnicą 15 „oczek”. Dobrze prezentował się debiutant Anthony Edwards, autor 18 punktów. Cenne minuty z ławki dał również Jarrett Culver (14 pkt). Jazz mieli z kolei poważne problemy ze skutecznością.
  • Jordan Clarkson (23 pkt) utrzymywał Utah w grze niemal w pojedynkę. Zawodził Donovan Mitchell, który, choć zdobył 21 punktów, to w całym spotkaniu trafił jedynie 6 z 23 rzutów. Nie popisał się również Bojan Bogdanović (9 punktów, 3/16 z gry). Double-double w postaci 18 punktów i 17 zbiórek zanotował natomiast Rudy Gobert.
  • W czwartej kwarcie parkiet opuścił Karl-Anthony Towns (16 punktów, 12 zbiórek). Środkowy Timberwolves nabawił się urazu nadgarstka po groźnie wyglądającym upadku, lecz po kilku minutach powrócił do gry. Jazz wykorzystali jednak moment słabości Minnesoty i zniwelowali stratę do zaledwie 4 „oczek”.
  • Na ok. 10 sekund przed końcową syreną przy stanie 113:109 Donovan Mitchell przechwycił podanie D’Angelo Russella (25 pkt), po czym akcję wykończył Gobert. Rozgrywający Timberwolves zachował jednak zimną krew i trafił 3 z 4 kolejnych rzutów osobistych, przypieczętowując tym samym rezultat spotkania.

autor: Krzysztof Dziadek

PORTLAND TRAIL BLAZERS – HOUSTON ROCKETS 128:126

Statystyki na PROBASKET

  • Dla Houston był to dopiero pierwszy mecz sezonu zasadniczego po tym, jak ich inauguracyjne starcie z Thunder zostało przełożone przez problemy kadrowe. Rakiety podeszły jednak do tego spotkania osłabione brakiem m.in. Johna Walla czy DeMarcusa Cousinsa. Do rotacji powrócił za to James Harden.
  • Rockets od początku narzucili intensywne tempo i szybko wykańczali swoje akcje, tworząc tym samym zamieszanie w defensywie Blazers. Gospodarze mieli z kolei spore problemy ze skutecznością (10/27 w pierwszej kwarcie), co przy solidnej postawie Jamesa Hardena (44 punkty, 17 asyst, 14/16 z linii) ułatwiło grę Rakietom. 31-latek skompletował double-double już po 16 minutach i wyprowadził Houston na 16-punktowe prowadzenie.
  • Po stronie Blazers prym wiódł dziś C.J. McCollum. 29-latek zakończył spotkanie z dorobkiem 44 punktów i 8 asyst, trafiając 9 z 16 rzutów zza łuku (rekord kariery). 32 „oczka” dołożył Damian Lillard, a bliski double-double był wchodzący z ławki Enes Kanter (10 punktów, 9 zbiórek). Gospodarze odrobili straty jeszcze w trzeciej „ćwiartce”.
  • Przy remisie 113:113 w czwartej kwarcie żadna z ekip nie była w stanie przechylić szali zwycięstwa na swoją stronę. W ostatniej akcji przed końcową syreną spudłował Lillard i o wyniku miała zadecydować dogrywka. Tam po raz kolejny dał o sobie znać Harden, którego dwie „trójki” ponownie wyprowadziły Rockets na prowadzenie. Trafieniem zza łuku odpowiedział jednak McCollum, a w ostatniej akcji Harden stracił piłkę, wypuszczając tym samym z rąk szansę na zwycięstwo Houston.

autor: Krzysztof Dziadek

SACRAMENTO KINGS – PHOENIX SUNS 106:103

Statystyki na PROBASKET

  • Spotkanie lepiej rozpoczęli gospodarze, którzy już na początku prowadzili różnicą dziewięciu „oczek”. Devin Booker (26 punktów, 7 strat) odpowiedział kilkoma celnymi rzutami, ale to Kings prowadzili do przerwy 58:54.
  • Mecz był wyjątkowo wyrównany. Obie ekipy wymieniały ciosy i regularnie zamieniały się prowadzeniem. Najlepszym punktującym Kings był tej nocy De’Aaron Fox, zdobywca 24 punktów. Double-double zanotowali Marvin Bagley III (13 punktów, 11 zbiórek) i Harrison Barnes (11 punktów, 10 zbiórek). 
  • Po stronie gości brylował Chris Paul. W swoim drugim spotkaniu w barwach Suns CP3 zdobył 22 punkty i 12 asyst. DeAndre Ayton zebrał z kolei 12 piłek i dorzucił 9 „oczek”, a Jae Crowder 17.
  • Kluczowa okazała się końcówka rywalizacji. Kings prowadzili różnicą czterech punktów i Phoenix zmuszeni byli faulować. Gospodarze nie popełniali jednak większych błędów na linii i dowieźli zwycięstwo do końcowej syreny. Dla Sacramento jest to już druga wygrana w tym sezonie.

autor: Krzysztof Dziadek