Wyniki NBA: Westbrook poprowadził Wizards, kontuzja Mitchella, Sixers lepsi od Clippers, wielki Julius Randle

1
3646

Jeszcze wczoraj Utah Jazz dość długo męczyli się z Indiana Pacers, aby ostatecznie w drugiej połowie odrobić wszystkie straty. Niestety dla Jazz kostkę skręcił Donovan Mitchell i przejdzie padanie rezonansem magnetycznym. W meczu tankujących Oklahoma City Thunder i Detroit Pistons lepsi okazali się ci drudzy. Całkiem dobry pojedynek mogliśmy oglądać w spotkaniu Los Angeles Clippers z Philadelphia 76ers, gdzie 36 punktów rzucił Joel Embiid, a 37 „oczek” zanotował Paul George. Russell Westbrook był kluczowy dla Washington Wizards, którzy pokonali po dogrywce New Orleans Pelicans. Charlotte Hornets byli w stanie wygrać przeciwko Brooklyn Nets tylko pierwszą kwartę, później nie było już wątpliwości, kto jest zespołem lepszym. Toronto Raptors w dość okrojonym składzie, ale jednak ograli, niezainteresowanych wygrywaniem Orlando Magic. Memphis Grizzlies znów zagrali zespołowo, co pozwoliło im ograć Chicago Bulls. Houston Rockets zostali zdmuchnięci z powierzchni ziemi przez Denver Nuggets, a Minnesota Timberwolves, bardzo niespodziewanie, pokonali Miami Heat. Portland Trail Blazers zagrali bez Damiana Lillarda, ale dzięki celnym rzutom CJ-a McColluma, Normana Powella oraz odrobinie szczęścia, udało im się wyrwać w końcówce zwycięstwo z rąk San Antonio Spurs. Julius Randle zanotował aż 44 punkty, które pozwoliły New York Knicks na pokonanie Dallas Mavericks.


Utah Jazz – Indiana Pacers 119:111

Statystyki na PROBASKET

  • Twarda, zespołowa, obrona bardzo się przydała, gdy z boiska musiał zejść Donovan Mitchell. Najlepszy aktualnie zespół w NBA – Jazz – odrobili całkiem sporą stratę i ostatecznie ograli Pacers, mimo, że Mitchell skręcił kostkę i nie był w stanie dokończyć spotkania. Lider Jazzmanów zdążył jednak zanotować na swoim koncie 22 punkty.
  • Sytuacja z Mitchellem miała miejsce na osiem minut przed końcem trzeciej kwarty. Po zdarzeniu nie był on w stanie w jakikolwiek sposób obciążyć nogi, koledzy pomogli mu w zejściu z boiska. Prześwietlenie nie wykazało problemów, aktualnie czekamy na wyniki badania rezonansem magnetycznym.
  • Po zejściu Mitchella Jazz zacieśnili szyki, czego efektem było to, że Pacers w ostatnich 15 minutach byli w stanie rzucić punkty w zaledwie 10 posiadaniach. – Nie jest to łatwe, gdy jeden z twoich kolegów z drużyny złapie kontuzję, szczególnie Donovan, który jest dla nas kluczowy. To on napędza nasze akcje, ale jestem dumny z naszej reakcji – przyznał Mike Conley.
  • Dwa trafienia z rzędu Jordana Clarksona pozwoliły Jazz na wyrównanie stanu rywalizacji przed rozpoczęciem ostatniej kwarty. Jazz wrzucili wyższy bieg, a seria punktowa 10:0 pozwoliła im na osiągnięcie znaczącej przewagi. W trakcie decydującego fragmentu spotkania Pacers nie byli w stanie zdobyć punktów przez cztery i pół minuty. – Wszystko wyglądało lepiej w drugiej połowie, to napędzało nasze poczynania – dodał Rudy Gobert.
  • Gobert zdobył 13 punktów, zebrał 23 piłki i w samej drugiej połowie czterokrotnie zablokował rywali. Bojan Bogdanović dołożył 24 punkty, Jordan Clarkson, wchodząc z ławki, dołożył 18 „oczek”, a Mike Conley miał 10 punktów i 10 asyst. Dla Pacers 22 punkty, 15 zbiórek i siedem asyst miał Domantas Sabonis, Caris LeVert zanotował 24 „oczka”, a Malcolm Brogdon dodał 16 punktów. Pacers prowadzili w pierwszej połowie już 17 punktami, ale ostatecznie przegrali po raz drugi w ostatnich sześciu spotkaniach. Druga połowa to popisowa gra Jazz, którzy zaczęli trafiać zza łuku i nie pozwalali Pacers na wiele po drugiej stronie parkietu.
  • Naprawdę trafiali rzut za rzutem zza łuku. Nie broniliśmy dobrze na zasłonach i w kontrze. Ich próby za trzy były z czystych pozycji, szczególnie te w drugiej połowie – powiedział trener Pacers, Nate Bjorkgren. Pacers trafiali w pierwszych dwóch kwartach 51% swoich rzutów, udało im się również w tym okresie siedmiokrotnie trafić zza łuku. – Po prostu trafialiśmy rzuty. Być może w pierwszej połowie lepiej dzieliliśmy się piłką, ale głównie sprowadzało się to do zwyczajnego trafiania – stwierdził Sabonis.

Detroit Pistons – Oklahoma City Thunder 110:104

Statystyki na PROBASKET

  • Mecz dwóch nisko notowanych ekip obu konferencji. W pierwszym starciu rozegranym 5 kwietnia górą byli Pistons, a do zwycięstwa poprowadził ich wówczas Jerami Grant. Tym razem górą ponownie były Tłoki, a pod nieobecność Granta najlepszym ich zawodnikiem okazał się Josh Jackson.
  • Gospodarze musieli radzić sobie bez kilku podstawowych graczy. Zabrakło Jerami Granta, Masona Plumlee, Hamidou Diallo, Wayne’a Ellingtona, Cory’ego Josepha, Rodneya McGrudera oraz Dennisa Smitha Jr. W pierwszej piątce Tłoków wyszli zatem trzej debiutanci: Saddiq Bey, Killian Hayes i Isaiah Steward oraz drugoroczniak, Sekou Doumbouya.
  • Kluczowa dla losów spotkania była sytuacja z końcówki czwartej kwarty. Gdy na zegarze pozostawały 3 minuty i 10 sekund, a wynik brzmiał 97-94 dla Pistons sędziowie uznali, że atakujący Jackson popełnił faul w ataku. Dla doświadczonego gracza byłoby to już szóste, powodujące zakończenie gry przewinienie. Po weryfikacji okazało się jednak, że to Jackson był jednak faulowany i to jemu należą się rzuty osobiste. Weteran wykorzystał oba. W kolejnych dwóch akcjach Detroit punkty spod kosza zdobył Stewart, a goście z OKC nie potrafili już skutecznie odpowiedzieć.
  • 29 punktów zdobył dla Pistons Josh Jackson, Seddiq Bey oraz Frank Jackson dołożyli po 18 oczek, a Isaiah Steward zgromadził na swoim koncie 15 punktów i aż 21 zbiórek.
  • Dla ekipy OKC najwięcej punktów zdobył Lu Dort (26) oraz Darius Bazley (19), Moses Brown (12) oraz Tony Bradley (11). W drużynie gości, podobnie jak w składzie gospodarz zabrakło kilku graczy. Z gry wyłączeni byli Shai Gilgeous-Alexander, Josh Hall, Mike Muscala, oraz Aleksej Pokusevski.

Autor: Paweł Mazur

Philadelphia 76ers – Los Angeles Clippers 106:103

Statystyki na PROBASKET

  • Mecz dwóch pretendentów do mistrzostwa. Gospodarze zamierzali zrewanżować się gościom za porażkę, jaką odnieśli 27 marca. Pozbawieni wówczas swojego lidera – Joela Embiida – Sixers ulegli Clippers 10-punktami. Rewanż okazał się udany, a bohaterem spotkania był ten, który w pierwszym starciu obu ekip nie zagrał, czyli wspomniany Embiid.
  • Przez większą część spotkania stroną dominującą byli gospodarze. Do przerwy prowadzili nawet 12 punktami, jednak Clippers meczu nie zamierzali łatwo oddawać. Po pościgu w trzeciej i czwartej kwarcie, gdy na zegarze pozostawało niewiele ponad 7 minut, w końcu wyszli na pierwsze w meczu prowadzenie 91-90. Po dwóch kolejnych minutach po akcji Morrisa Clippers prowadzili 94-92, jednak decydujące o porażce gości okazały się kolejne akcje. W czterech z pięciu swoich następnych ataków LAC popełnili straty, a gospodarze skrupulatnie to wykorzystali, rzucając 7 kolejnych punktów. Gdy po trójkach Greena dla Sixers i Jacksona dla Clippers mecz wciąż był na styku, dwa osobiste wykorzystał doświadczony Green, a następnie w ostatniej akcji meczu rzut za trzy na remis spudłował Morris Sr.
  • Joel Embiid zapisał na swoim koncie 36 punktów i 14 zbiórek, Furkan Korkmaz rzucił 18 punktów, Ben Simmons dodał 12 punktów, 9 zbiórek, 6 asyst, 2 przechwyty i 2 bloki, a Danny Green 11 punktów i 7 zbiórek i aż 4 przechwyty.
  • Liderem punktowym Clippers był w tym meczu Paul George, który uzyskał 37 punktów, 9 zbiórek, 6 asyst i 2 bloki. Oprócz niego punkty dołożyli również Patrick Patterson (18), Marcus Morris Sr. (15), Reggie Jackson (13) oraz Rajon Rondo (10 punktów, 8 asyst i 4 zbiórki).
  • Clippers zagrali bez Kawhia Leonarda, natomiast Sixers bez Tobiasa Harrisa. Sixers po ostatnim zwycięstwie nad Nets odprawili kolejnego faworyta do mistrzostwa. Trzeba jednak przyznać, że zadanie mieli nieco ułatwione. Embiid po przerwie spowodowanej kontuzją nadal gra na poziomie MVP.

Autor: Paweł Mazur

Washington Wizards – New Orleans Pelicans 117:115

Statystyki na PROBASKET

  • Ważny mecz dla obu zespołów. Zarówno Wizards, jak i Pelicans walczą o miejsce premiowane grą w fazie play-in. Gospodarze do 10 miejsca w Konferencji Wschodniej tracą tylko jedno zwycięstwo i o awans zamierzają walczyć do końca. Pelicans stoją przed nieco trudniejszym zadaniem. Do 10 Spurs przed starciem z Wizards tracili dwa zwycięstwa. Wysoka stawka meczu spowodowała ostrą rywalizację. Wyrównany mecz wyłonić musiała dogrywka, którą na swoją korzyść rozstrzygnęli gospodarze z DC.
  • Bohaterem spotkania okazał się Russell Westbrook, który po faulu, jaki popełnił na nim Zion Williamson w ostatniej akcji dogrywki, zachował zimną krew i wykorzystał dwa rzuty osobiste. Pelicans zdołali jeszcze oddać rzut z połowy boiska, jednak nie miał on większych szans powodzenia. Mecz od początku do końca był bardzo wyrównany. Świetną partię rozgrywał Brandon Ingram, natomiast dla Ziona pojedynek okazał się pechowy. Williamson zmagał się z przewinieniami, a szósty i zarazem najbardziej tragiczny w skutkach okazał się ten w ostatniej akcji meczu na Westbrooku. W regulaminowym czasie gry szansę na zwycięstwo mieli Wizards, jednak Beal nie trafił rzutu za trzy i do wyłonienia zwycięscy konieczna okazała się dogrywka.
  • W ekipie Wizards najlepszą formę strzelecką zaprezentowali tradycyjnie Russell Westbrook (36 punktów, 15 zbiórek i 9 asyst) oraz Bradley Beal (30 punktów). Oprócz nich dobrze punktował również Daniel Gafford (18 punktów i 7 zbiórek). Pozostali gracze nie zdobyli więcej niż 8 oczek. Alex Len zdobył 8 punktów, a Rui Hachimura, Raul Neto oraz Ish Smith uzbierali po 6 oczek.
  • Dla gości najwięcej punktów zdobył Brandon Ingram (34 punkty, 7 zbiórek, 5 asyst i 4 przechwyty), natomiast Zion Williamson dołożył 21 punktów oraz 6 zbiórek. 16 punktów, 11 zbiórek i 6 asyst uzbierał niespodziewanie Naji Marshall, a James Johnson dołożył od siebie 11 punktów. Słabiej zagrali Lonzo Ball (4 punkty i 3 asysty), Eric Bledsoe (8 punktów i 5 zbiórek) oraz Kira Lewis Jr. (4 punkty).  

Autor: Paweł Mazur

Brooklyn Nets – Charlotte Hornets 130:115

Statystyki na PROBASKET

  • Kevin Durant zanotował 25 punktów i 11 asyst, Joe Harris dołożył 26 „oczek”, Landry Shamet miał tych punktów na swoim koncie 20, a Kyrie Irving zdołał dobić do 12 „oczek”. To pierwszy mecz po tym, jak nagłe zakończenie kariery ogłosił skrzydłowy Nets, LaMarcus Aldridge. Nets trafili 51% prób zza łuku. – Kiedy dzielimy się piłką jesteśmy trudni do pokonania. Dzisiaj bardzo dużo rzutów oddaliśmy od razu po otrzymaniu podania. Kiedy trójki nam wpadają, otwiera się bardzo dużo innych możliwości – przyznał Harris.
  • Hornets zagrali bez pięciu z sześciu najlepszych strzelców. Miles Bridges zdobył 33 punkty, co jest jego nowym rekordem kariery. – Cały czas byłem agresywny, wiele moich rzutów wpadało, a moi koledzy z drużyny znajdywali mnie na otwartych pozycjach. Poświęcali się, stawiali mi bardzo dobre zasłony – powiedział Bridges, który trafił 13 z 18 rzutów z gry i 6 z 10 prób zza łuku. Terry Rozier dołożył 27 „oczek” i 10 asyst, a Vernon Carey Jr. zanotował 21 punktów, również rekord kariery. Hornets przegrali czwarty mecz z rzędu.
  • Na początku spotkania Szerszenie zanotowali serię punktową 23:6, która pozwoliła im osiągnąć 14-punktowe prowadzenie. Nets jeszcze przed końcem pierwszych 12 minut zmniejszyli straty do sześciu „oczek”, a drugą ćwiartkę otworzyli serią 6:0 wyrównując stan rywalizacji, taki stan rzeczy utrzymał się do przerwy. – Nigdy nie możesz się czuć pewnie, kiedy przeciwnik ma tak znakomitych strzelców jak Kyrie i KD. Harris również potrafi seryjnie trafiać – dodał Bridges. Nets otworzyli ostatnią kwartę runem 19:5 i już nie musieli się martwić o wynik.

Toronto Raptors – Orlando Magic 113:102

Statystyki na PROBASKET

  • Raptors, chcąc myśleć o awansie do dziesiątki wschodu, musieli mecz z niżej notowanymi Magic bezwzględnie wygrać. Mistrzowie sprzed dwóch lat mają w tym roku sporo problemów, a ich udział w rozgrywkach playoffs jest na tą chwilę mało prawdopodobny. Mimo absencji Siakama, Lowry, Anunoby i Trenta Jr. mecz gospodarzom udało się jednak wygrać. Bohaterami Toronto okazali się niespodziewanie Watson i Watanabe.
  • Obie ekipy schodziły na przerwę przy 4-punktowym prowadzeniu Magic, jednak na trzecią odsłonę Raptors wyszli odmienieni. Ta część meczu padła łupem gospodarzy w stosunku 38-19! 15-punktowej straty goście w ostatniej kwarcie nie zdołali zniwelować. Fantastyczne spotkanie rozegrał debiutant Paul Watson, który 20 ze swoich 30 punktów zdobył w samej trzeciej ćwiartce. Watson w całym meczu na 11 prób zza łuku trafił aż 8. Raptors nie poddają się zatem w walce o 10 miejsce na wschodzie.
  • Najwięcej punktów dla Raptors zdobyli: Paul Watson (30 punktów), Yuta Watanabe (21 punktów i 6 zbiórek), Stanley Johnson (13) oraz Chris Boucher (11 punktów i 7 zbiórek). Słabszą skuteczność zanotował natomiast Fred VanVleet (6 punktów, 0/6 zza łuku i 3/11 z pola).
  • Dla gości z Florydy najlepiej punktowali: Wendell Carter Jr. (20 punktów i 9 zbiórek), Cole Anthony (19 punktów, 7 zbiórek i 5 asyst), Chuma Okeke (14) oraz Dwayne Bacon (12).

Autor: Paweł Mazur

Chicago Bulls – Memphis Grizzlies 115:126

Statystyki na PROBASKET

  • Dillon Brooks rzucił 32 punkty, rekord sezonu, a solidna trzecia ćwiartka pozwoliła Grizzlies ograć Bulls na ich terenie. Brooks 15 „oczek” zdobył w samej trzeciej odsłonie, będąc kluczowym zawodnikiem Grizzlies, gdy ci budowali przewagę. Pierwsza i druga kwarta zakończyły się wynikami remisowymi. – To było wyzwanie. Pokonanie tej samej drużyny w tym samym tygodniu to zawsze spore wyzwanie. To dla nas dobry sprawdzian i cieszę się, że udało się go zdać – przyznał trener Grizzlies, Tyler Jenkins.
  • Jonas Valanciunas zdobył pierwsze punkty w drugiej połowie, Bulls odpowiedzieli, ale za chwilę z dystansu trafił Ja Morant. Billy Donovavn wziął czas już w pierwszej minucie trzeciej kwarty, ale Memphis i tak już do końca spotkania ani razu nie przegrywali. Valanciunas dodał 16 punktów i siedem zbiórek, a Morant dołożył 15 punktów. Xavier Tillman wszedł z ławki i zanotował 14 „oczek”.
  • Bulls musieli sobie radzić bez Zacha LaVine’a, który wylądował w protokołach sanitarnych. Pod jego nieobecność prym w ekipie z Wietrznego Miasta wiódł Coby White, który skończył zawody z 27 punktami. – Każdy w naszej szatni chce wygrać, tego nie można nam odmówić, ale później przychodzi rzeczywistość, w której przeciwnik pokazuje nam, gdzie jest nasze miejsce w szeregu – powiedział szkoleniowiec Bulls, Billy Donovan. Bulls przegrali już czwarty mecz z rzędu i w tabeli Konferencji Wschodniej dogonili ich już Washington Wizards.

Houston Rockets – Denver Nuggets 99:128

Statystyki na PROBASKET

  • Nikola Jokić zanotował 29 punktów, Michael Porter Jr. dołożył 21 „oczek”, a Nuggets zmiażdżyli Rockets. Jokić zdominował pomalowane, skąd trafił 10 z 12 prób, dodając do dorobku punktowego 16 zbiórek. Do triple-double zabrakło mu trzech asyst i być może by je zdobył, ale spędził na parkiecie zaledwie 27 minut, nie wychodząc w ogóle na czwartą kwartę. – Fakt, że nie opuścił żadnego meczu czyni z niego MVP, a ponadto jego zespół jest w czołowej czwórce bardzo trudnej i wyrównanej konferencji. Później zaczynasz rozmawiać o jego liczbach i efektywności i widzisz, że to historyczne liczby. mamy szczęście, że gra dla nas, wszyscy zdajemy sobie z tego sprawę – powiedział trener Nuggets, Michael Malone.
  • Porter trafił cztery z siedmiu prób zza łuku, a JaMychal Green dodał 13 „oczek”, Paul Millsap dołożył 11 punktów i 10 zbiórek. – Dziś znów popełniliśmy kilka głupich błędów, ale od kilku spotkań gramy naprawdę solidną koszykówkę. Każdy z nas musi wznieść się na wyższy poziom z racji kontuzji Jamala Murraya – przyznał Porter Jr. Bryłki prowadziły do przerwy 20 punktami, a do końca spotkania powiększyli to prowadzenie do 29 „oczek”.
  • Jeszcze przed wyjściem z szatni spytałem zawodników o to, czy wiedzą, czego się najbardziej dzisiaj boję. Will Barton momentalnie odparł, że „nas”. Dobre zespoły załatwiają każdy mecz w taki sposób, jaki to dzisiaj zrobiliśmy – dodał Malone. Nuggets wygrali 10 z ostatnich 12 meczów, w tym sześć dwucyfrową różnicą punktów. Ponadto Bryłki wygrały w Hosuton po raz pierwszy od ośmiu spotkań.

Minnesota Timberwolves – Miami Heat 119:111

Statystyki na PROBASKET

  • Oglądając dwa ostatnie mecze Timberwolves w życiu bym nie przypuszczał, że ta ekipa jest w stanie wygrać z kimkolwiek, tym bardziej z czołową, przynajmniej na papierze, ekipą Konferencji Wschodniej. Karl-Anthony Towns osiem ze swoich 24 punktów rzucił w ostatnich 12 minutach, w których złapał również swój szósty faul i wyleciał z parkietu. Ricky Rubio dołożył 17 „oczek”, a Naz Reid dodał 16. Ogólnie w ekipie Timberwolves aż siedmiu graczy zanotowało dwucyfrową zdobycz punktową. Gospodarze przeprowadzili serię 22:6 w czwartej kwarcie i dzięki temu wygrali.
  • W dwóch poprzednich spotkaniach, z powodów osobistych, związanych z rocznicą śmierci matki, nie mógł wystąpić Towns. Każde z tych dwóch spotkań Wolves przegrali różnicą przynajmniej 25 punktów. – Ta wygrana wiele dla mnie znaczy, bo mogę robić to co kocham z ludźmi, których bardzo lubię – przyznał Towns.
  • Jimmy Butler zanotował 30 punktów, 10 zbiórek i osiem asyst, ale Heat przegrali trzeci kolejny mecz, wszystkie na wyjeździe. Trevor Ariza rzucił, rekordowe w tym sezonie, 21 punktów. – Nie zasłużyliśmy na wygraną. Kiedy gramy z takimi przeciwnikami na mniejszej koncentracji, to przekłada się to na naszą grę w defensywie. Wyglądaliśmy dzisiaj źle jako całość, jako zespół. Tak się nie gra w koszykówkę – dodał Butler.
  • Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały, że Heat uporają się z najgorszym zespołem Konferencji Wschodniej, kiedy zakończyli trzecia kwartę serią punktową 15:5. Ekipa z Florydy wychodziła na ostatnią kwartę z 5-punktowym prowadzeniem. Jednak KAT nie pozwolił Wolves przegrać, kiedy po celnej trójce, która kończyła kluczową serię, podniósł trzy palce w górę, kibice Wolves wpadli w euforię. – Kilka trudnych meczów w ostatnim tygodniu, ale dobrze odpowiedzieliśmy. Świetne, drużynowe zwycięstwo, prawdopodobnie nasz najlepszy mecz w tym sezonie – powiedział trener Wolves, Chris Finch.

San Antonio Spurs – Portland Trail Blazers 106:107

Statystyki na PROBASKET

  • Ekipę ze stanu Oregon do zwycięstwa poprowadził Norman Powell, który na 22 sekundy przed końcem spotkania skutecznie zakończył akcję celnym lay-upem. Gospodarze mieli szansę odwrócić losy spotkania, tym bardziej, że dwukrotnie ponawiali akcję, ale każdy z oddanych rzutów (łącznie 3) nie znalazł drogi do kosza.
  • Najwięcej punktów po stronie zwycięzców uzyskał CJ McCollum, autor 29 punktów i 6 asyst. 22 punkty zdobył wspomniany wcześniej Powell. 16 oczek dołożył Anfernee Simons, a 13 punktów zapisał na swoje konto Carmelo Anthony.
  • Blazers pokonali Spurs, mimo 16-punkotwego deficytu w drugiej połowie (na początku trzeciej kwarty przegrywali 50:66), a w spotkaniu nie wystąpił Damian Lillard. Gwiazdor PTB opuścił mecz z powodu naciągnięcia prawego ścięgna podkolanowego podczas czwartkowego treningu.
  • – Zwycięstwo bez Dame’a było bardzo ważne – powiedział trener, Terry Stotts. – Cieszy mnie sposób, w jaki wróciliśmy, gdy traciliśmy 16 punktów do przeciwnika. Ważne było znalezienie sposobu na zwycięstwo w tym meczu. Było wiele pozytywów, które można było wyciągnąć z tej gry – dodał szkoleniowiec gości.  
  • Po stronie gospodarzy najwięcej punktów uzbierał DeMar DeRozan (26). Lider Spurs miał też 10 asyst. 17 oczek i 8 zbiórek zanotował Jakob Poeltl (8/11 z gry, 73%). 15 punktów dodał Drew Eubanks. Skrzydłowy SAS zagrał na 100% skuteczności z gry, trafiając wszystkie 7 oddanych rzutów. Swoje trzecie triple-double w karierze (wszystkie w obecnym sezonie) odnotował Dejounte Murray, autor 13 punktów, 11 zbiórek i 10 asyst.

Autor: Mateusz Malinowski

Dallas Mavericks – New York Knicks 109:117

Statystyki na PROBASKET

  • Nowojorscy Knicks spotkanie z Mavs rozpoczęli od mocnego uderzenia prowadząc po pierwszej kwarcie dziewięcioma punktami (34:25). Do przerwy przewaga NYK zmalała do czterech oczek (56:52). Po zmianie stron gospodarze dogonili gości i w trzeciej kwarcie, po trójce Doncica na 5:56 przed końcem tej części gry, Mavericks objęli czteropunktowe prowadzenie. Fantastyczna postawa liderów ekipy z Nowego Jorku pozwoliła zakończyć przedostatnią kwartę na czteropunktowym prowadzeniu (83:79).
  • Czwarta kwarta to popis RJ Barretta, który zdobył 13 punktów w ostatniej odsłonie meczu. Obrońca Knicks zdobywał najważniejsze punkty w kluczowych momentach spotkania. Nowojorczycy wygrali czwartą kwartę czterema punktami (34:30), a całe spotkanie ośmioma (117:109).
  • Bohaterem spotkania został jednak Julius Randle, autor 44 punktów, 10 zbiórek i 7 asyst. Lider nowojorczyków trafił 16 z 29 rzutów z gry (55%), w tym 6 trójek (6/11, 54,5%). Drugi najlepszy dorobek punktowy to 24 oczka RJ-a Barretta. Obrońca NYK trafił 9 z 18 rzutów z gry (50%), trzy trójki (3/6, 50%) i miał też 8 zbiórek. 15 punktów (7/13 z gry, 58%) i 5 asyst zanotował Derrick Rose. 11 oczek i 5 zbiórek uzyskał Reggie Bullock.
  • Po stronie Mavs najwięcej punktów zdobył Kristaps Porzingis, który jednocześnie zanotował double-double (23 punkty i 12 zbiórek). Podwójną zdobycz uzyskał również Luka Doncić. Słoweński lider gospodarzy zakończył spotkanie z 22 punktami i rekordowymi w swojej karierze 19-stoma asystami. Gwiazdor klubu z Teksasu na swoje konto zapisał też 8 zbiórek. 16 punktów zdobył Tim Hardaway Jr.
  • New York Knicks (30-27) przekroczyli granicę 50% zwycięstw po raz pierwszy od grudnia 2017 roku. Ciekawostką jest fakt, że miało to miejsce około dwa miesiące przed kontuzją kolana Kristapsa Porzingisa (wówczas gracza NYK), która zakończyła wtedy jego sezon, jak i również karierę w Knicks, zanim trafił do Dallas Mavericks.

Autor: Mateusz Malinowski





1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here