Za nami kolejne 8 spotkań sezonu regularnego. Dzisiejszej nocy nie zabrakło niespodzianek. Dallas Mavericks rozgromili na wyjeździe Golden State Warriors 126:91. Swoje szóste triple-double w tym sezonie zanotował Luka Doncić. Ciekawie było również w Atlancie, gdzie miejscowi Hawks podejmowali Philadelphię 76ers. Kibice musieli czekać na rozstrzygnięcie spotkania do samego końca. Ostatecznie to Atlanta była górą, a o wyniku przesądził game-winner Trae Younga. Największy zwrot akcji nastąpił jednak w Charlotte, gdzie Szerszenie odrobiły 18-punktową stratę do Bostonu. 

news w trakcie edycji

CHARLOTTE HORNETS- BOSTON CELTICS 124:117

Statystyki

– Wśród Koniczynek zabrakło Aron Baynesa (kostka) i Gordona Haywarda(wstrząśnienie mózgu). Mimo braku dwóch zawodników Celtowie radzili sobie świetnie wychodząc w czwartej kwarcie na 18-punktowe prowadzenie (112:94). Choć czysto teoretycznie goście wydawali się być w zasięgu Hornets, to co zrobili zawodnicy Jamesa Borrego przerosło najśmielsze oczekiwania miejscowych kibiców.
– Szerszenie zakończyły spotkanie runem 30-5. Aż 18 punktów w czwartej kwarcie zdobył świetny tego wieczoru Kemba Walker. Hornets zakończyli celną akcją 12 z 19 ostatnich posiadań. Dla porównania Celtowie zakończyli punktem tylko 2 z 20 posiadań w ataku.
– Najlepszy na boisku był wspomniany Walker. Rozgrywający zdobył 36 punktów, 11 zbiórek i 9 asyst. Po drugiej stronie 31 oczek padło łupem Kyrie Irvinga, a 29 Jaylena Browna.
– Tym samym Hornets cały czas mają szansę na awans do play-offs. Dzisiejsze zwycięstwo to największy comeback od 21. marca 2018 roku kiedy to Szerszenie odrobiły 23-punktową stratę do Nets.

WASHINGTON WIZARDS- MIAMI HEAT 108:113

Statystyki

– O wyniku zadecydowały ostatnie minuty czwartej kwarty. Przy stanie 102:99 Heat zaliczyli run 7-0 zapoczątkowany przed Dwyane’a Wade’a. Zawodnik był kluczową postacią ostatnich 12 minut, zdobywając 11 z 20 ogólnie zebranych punktów. Zryw Żarów umożliwił im wyjście na dwucyfrową przewagę, której Wizards nie zdążyli już odrobić.
– Obok Wade’a bardzo dobre zawody rozegrał Bam Adebayo. Środkowy był bliski zanotowania triple-double z linijką na poziomie 16 punktów, 11 zbiórek, 8 asyst i 4 bloków.

ATLANTA HAWKS- PHILADELPHIA 76ERS 129:127

Statystyki

– Do przerwy kibice mogli liczyć na pokaz ofensywnej koszykówki, w którym lepiej wypadła Atlanta (74:68). W trzeciej kwarcie miejscowi kontynuowali swój plan i po trójce Alexa Lena, powiększyli przewagę do 12 punktów. Philadelphia odpowiedziała na to run 15:3 całkowicie niwelując stratę do rywala.
– W ciągu ostatnich 12 minut żadna z ekip nie zamierzała dać za wygraną. Przewaga żadnej z drużyn nie przekroczyła więcej niż 5 oczek. Na 40 sekund przed końcem meczu dwa rzuty osobiste trafił Jimmy Butler wyprowadzając 76ers na najwyższe, 2-punktowe prowadzenie w ciągu czwartej kwarty (127:125). Kilka sekund później stan meczu wyrównał Taurean Prince. Sixers wzięli czas. W kolejnej akcji przekroczyli limit 24 sekund i to Atlanta stanęła przed szansą wygrania spotkania. Miejscowa młodzież po raz kolejny pokazała charakter. Po wyrzucie z autu piłka trafiła do Trae Younga. Zawodnik błyskawicznie wszedł pod kosz i z zimną krwią rzucił floatera. Tym samym podopieczni Lloyda Pierce’a wygrali drugie z trzech dotychczasowych spotkań przeciwko Sixers.
– Gwiazdą meczu był oczywiście Trae Young. Playmaker Hawks poza trafieniem game-winnera zanotował również efektowne double-double- 32 punkty (11/20 FG) i 11 asyst.

CHICAGO BULLS- UTAH JAZZ 83:114

Statystyki

MEMPHIS GRIZZLIES- MINNESOTA TIMBERWOLVES 99:112

Statystyki

GOLDEN STATE WARRIORS- DALLAS MAVERICKS 91:126

Statystyki

– Dirk Nowitzki po raz jedenasty w tym sezonie wyszedł na parkiet w pierwszej piątce. Zawodnik otrzymał gromkie oklaski od kibiców zgromadzonych w Oracle Arena. Niemiec zdobył 10 punktów w ciągu pierwszych 4 minut spotkania wyprowadzając Dallas na 15-punktowe prowadzenie (22:7). Mavericks bez większych problemów realizowało założenia taktyczne trenera, raz po raz ośmieszając obrońców Golden State. W czwartej kwarcie przewaga zawodników Ricka Carlisle’a wynosiła nawet 43 punkty (!).
– Jednym z powodów tak znaczącej różnicy między zespołami w tym meczu była skuteczność zza łuku. Warriors trafili zaledwie 4 z 30 oddanych prób, z kolei Mavs mogli pochwalić się wynikiem 21/49.
– Najlepszymi strzelcami Mavs byli Dirk Nowitzki oraz Luka Doncić. Obydwaj zdobyli po 21 oczek. Słoweniec oprócz największej ilości punktów zanotował również triple-double dokładając do swojego dorobku 11 zbiórek i 10 asyst.

PORTLAND TRAIL BLAZERS- DETROIT PISTONS 117:112

Statystyki

– O wyniku przesądziła czwarta kwarta, do której Pistons przystępowali z 3-punktową zaliczką (92:89). Kibice Tłoków bardzo liczyli na Reggie Jacksona, który w ciągu poprzednich 12 minut zaaplikował Blazers 12 z 24 zdobytych łącznie oczek.
– Blazers postawili jednak twarde zasieki w obronie, na które ani Jackson ani nikt inny nie miał sprawdzonej metody. Choć początkowo Pistons udało się przebić i zdobyć kilka punktów, o tyle później sprawy miały się inaczej. Defensorzy Blazers zatrzymali ofensywę Tłoków, tak że przez cztery minuty zawodnicy Dwane’a Caseya nie zdobyli ani jednego punktu.
– 2 minuty przed końcem Jusuf Nurkić wyrównał stan spotkania (109:109). Chwilę później środkowy zablokował również próbę Andre Drummonda. Damian Lillard zaliczył akcję 3+1. Blake Griffin chciał odpowiedzieć, lecz jego próba zza łuku zakończyła się z podobnym skutkiem jak ta Drummonda i nie znalazła drogi do kosza. Ostatecznie Blazers dołożyli jeszcze cztery oczka,a Pistons dwa. Najważniejsza była jednak akcja na 4.1 sekund przed ostatnim gwizdkiem, gdzie Al- Farouq Aminu przy stanie 115:112 trafił swój rzut odbierając wszelkie nadzieje przyjezdnym z Pistons.

SACRAMENTO KINGS- PHOENIX SUNS 112:103

Statystyki

 





19 KOMENTARZE

  1. 35pkt przewagi Mavs, pięknie ☺ Widać że dla gsw już nawet Dallas za mocni. Jeden z gay brothers 4-13 i 0-4 za 3.

    • Zaczekaj do czerwca. Jestem pewien, że odszczekasz. Bylebyś nie zakrztusił się jadem.

    • Może u was w domu szczekanie to naruralna forma komunikacji. U mnie tylko pies szczeka.

    • U ciebie naturalną forma komunikacji jest natomiast nazywanie zawodników gejami, wszami. Widać, że trudno utrzymać nerwy na wodzy 🙂

    • Powiedzieć o kimś że jest wszą, a powiedzieć że rzuca się jak wsza, to ogromną różnica. Może gdybym to zaszczekał to byś lepiej zrozumiał.

    • Lepiej byłoby gdybyś zaczął szanować zawodników, zwłaszcza takich jak KT czy SC, a nie plujesz na nich jadem. Życzę ci żebyś osiągnął w życiu połowę tego co oni,wtedy może będziesz kimś więcej niż internetowym frustratem.

  2. No i jak tam? Warriors dzisiaj – 35,a KD z – 26. No, zaczynamy hejt! Taki niby dobry ten KD, a drużyna dostała taki lomot!!! A nie, przepraszam, to nie LeBron i Lakers…

    • KD to przynajmniej coś tam trafiał bo w tym meczu to cała drużyna cegliła niemiłosiernie. Te ich rzuty to wyglądały tak jakby byli niewidomi. Do tek cała masa strat DMC i Greena.

  3. Pan D.Green jest żenująco kiepski w tym sezonie-tragicznie słaba gra,marniutkie statystyki.Do tego pajacowanie,wymachiwanie rękami,faulowanie.Drugi kolejny rok ten dla wielu geniusz gry zespołowej,mistrz obrony i wielki wojownik zalicza znaczący zjazd jakości gry. Do tego jednocześnie rozwalajac ten twór od środka.Emocjonalność na poziomie podstawowych zmysłów i poziom intelektualny ameby dają znać o sobie.Oczywiście nie będę nad tym rozpaczał bo to najbardziej odpychająca postać w tej lidze.

    • Też myślę, że to ostatni sezon gdy GSW powalczy o mistrza. Po tym sezonie kilku odejdzie, w tej drużynie nie ma już tego czegoś, czym imponowali. No cóż, wszystko się kiedyś kończy. Nawet Steph Curry, zawsze młodo wyglądający, ma już 31 lat i lepszy już nie będzie.

  4. Wy znowu te goldeny i te lebrony tutaj wypisujecie a mnie się podobało co robił dziś,wielki mały człowiek Kembaaaaaaaaaaa,masakra dogonili Celtów (a raczej w końcówce Walker dogonił,niemal w pojedynkę) i wyszli na prowadzenie i nie oddali go.Kemba zmasakrował Kyriego,mimo że kibicuje Celtom to tutaj zdecydowanie wygranym był KW i to nie tylko drużynowo.

    • Nie wiem dlaczego ktoś Cię zminusował. Ja wyrównuję na zero, bo miałem te same odczucia. Kyrie błyszczał przez większość meczu, Boston grał ładnie i doskonale celował za trzy. A gdy trójki przestały wpadać, Celtics w dalszym ciągu kończyli akcje w nienaturalnie szybkim tempie, pozwalając tym samym na odrobienie strat. No i te smutne miny. Przychodzi Irving, znika chemia – wszystkie twarze poważne, nawet przygnębione, nikt ze sobą nie rozmawia. To o czym mówił wcześniej Morris. I tak na tej rozsypanej grze Kemba wziął zwycięstwo, którego goście nie poszanowali. Wielki szacunek dla niego. Mam nadzieję, że za rok zobaczę go w jednej ekipie z Donciciem.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj