Wyniki NBA: Niesamowity duet Giannis – Middleton, Bucks wracają do gry! Jazz ponownie lepsi od Clippers

9
7049

Po dwóch bolesnych porażkach Milwaukee Bucks podnoszą się i wracają do gry. „Kozły” pokonały dziś osłabionych dalszą nieobecnością Jamesa Hardena Brooklyn Nets po fantastycznym występie duetu Giannis Antetokounmpo – Khris Middleton. Swoje spotkanie przed własną publicznością wygrali też Utah Jazz. Ekipa z Salt Lake City prowadzi z Los Angeles Clippers już 2-0.


MILWAUKEE BUCKS – BROOKLYN NETS 86:83 (1-2)

Statystyki na PROBASKET

  • Brooklyn Nets nie mieli większych problemów z obroną przewagi własnego parkietu w dwóch pierwszych spotkaniach. Komfortowe prowadzenie 2-0 w serii do czterech zwycięstw sprawiało, że ekipa z Wielkiego Jabłka nie musiała spieszyć się z powrotem Jamesa Hardena, którego kontuzja wykluczyła z niemal całej dotychczasowej rywalizacji. Milwaukee Bucks potrzebowali natomiast impulsu, który pomógłby im wrócić do walki o finał konferencji wschodniej.
  • Podopieczni Mike’a Budenholzera kapitalnie rozpoczęli dzisiejszy pojedynek i już w pierwszej kwarcie odskoczyli na 21 punktów (30:9). „Kozły” od początku napędzał duet Giannis AntetokounmpoKhris Middleton, odpowiedzialny za wszystkie 30 oczek gospodarzy w pierwszej odsłonie. W drugiej kwarcie Nets zdołali momentalnie zniwelować straty (33:31), choć spore problemy ze skutecznością miał przed przerwą Kevin Durant (2/10 z gry), a cały zespół przyjezdnych kiepsko rzucał za trzy (3/15). Zawodnicy Milwaukee również nie mogli wstrzelić się zza łuku (4/18), a w międzyczasie Giannisowi odgwizdano błąd 10 sekund na linii rzutów osobistych. Bucks mimo wszystko zdołali po pierwszej połowie utrzymać skromne prowadzenie (45:42).
  • Po przerwie przebudził się Kevin Durant, który w samej trzeciej „ćwiartce” zdobył 12 punktów (w porównaniu do 7 przed przerwą). 32-latek wdał się również w przepychankę z PJ’em Tuckerem, która poskutkowała obustronnym przewinieniem technicznym. Intensywność pojedynku wzrosła, a wynik stale oscylował w granicy remisu, choć minimalną przewagę utrzymywali gospodarze. W pewnym momencie na spudłowane rzuty Jrue Holidaya i Middletona odpowiedział Bruce Brown. Po jego trafieniu z półdystansu Brooklyn Nets po raz pierwszy tej nocy objęli prowadzenie (64:65). „Kozły” odpowiedziały natychmiastowo (67:65), ale o wszystkim miała zadecydować ostatnia kwarta.
  • W czwartej odsłonie niesamowitą pracę pod bronionym koszem kontynuował Brook Lopez, który w końcowym rozrachunku zanotował 6 bloków. Nie do zatrzymania był jednak Durant, choć oba zespoły trafiały zdecydowanie poniżej 40% swoich rzutów. Nets rozpoczęli czwartą kwartę od 5 celnych rzutów w 16 próbach, natomiast gospodarze trafili jedynie 3 z 18 prób. Kiedy Middleton zdołał przerwać ofensywną niemoc „Kozłów”, na odpowiedź Duranta nie trzeba było długo czekać (82:83). Na 20,3 sekundy przed syreną rzut spod kosza spudłował Bruce Brown, a po chwili Milwaukee na prowadzenie wyprowadził Jrue Holiday. Przyjezdni mieli 11,4 sekundy na rozegranie ostatniej akcji, ale raz jeszcze piłka trafiła w ręce Browna, który i tym razem nie trafił. Po drugiej stronie parkietu rzuty wolne pewnie wyegzekwował Middleton (86:83), po czym Nets zostało już tylko 2,1 s na odpowiedź. Próby doprowadzenia do dogrywki na równi z końcem nie wykorzystał jednak KD. – Dobrze to wyglądało, ale, dzięki Bogu, nie weszło – skomentował ostatni rzut Duranta Giannis.
  • Niesamowite spotkanie rozegrał dziś duet Giannis Antetokounmpo (33 punkty, 14 zbiórek; 14/31 z gry, 1/8 zza łuku) – Khris Middleton (35 punktów, 15 zbiórek; 12/25 z gry, 3/6 za trzy), który był odpowiedzialny za 68 z 86 punktów Bucks. Oprócz tej dwójki punktowali również Jrue Holiday (9 pkt), Bobby Portis (4 pkt), Brook Lopez (3 punkty, 11 zbiórek, 6 bloków) i Pat Connaughton (2 pkt).
  • Po stronie Nets aż 43 minuty na parkiecie spędził Kevin Durant. Skrzydłowy w końcowym rozrachunku skompletował 30 oczek, 11 zbiórek, 5 asyst i 4 przechwyty. Jeszcze dłużej, bo przez 45 minut w grze był Kyrie Irving. Rozgrywający gości zdobył 22 punkty i 5 zbiórek. Double-double dołożył Bruce Brown (16 punktów, 11 zbiórek), a pozostali gracze dorzucili łącznie tylko 15 punktów.
  • Bucks odnoszą tym samym pierwsze zwycięstwo w tej serii i na ten moment przegrywają już tylko 1-2. Mecz numer cztery, również w Fiserv Forum w Milwaukee, odbędzie się w niedzielę 13 czerwca o godzinie 21:00 czasu polskiego.

UTAH JAZZ – LOS ANGELES CLIPPERS 117:111 (2-0)

Statystyki na PROBASKET

  • Utah Jazz po raz kolejny musieli radzić sobie bez Mike’a Conleya. Rozgrywający Jazzmanów wciąż boryka się z urazem ścięgna udowego, a jego miejsce w wyjściowej piątce ponownie zajął Joe Ingles. Gospodarze w swoich szeregach wciąż mają jednak Donovana Mitchella, który w pierwszym pojedynku zdobył więcej punktów niż Kawhi Leonard i Paul Geroge razem wzięci.
  • Mitchell już w pierwszych minutach dał LA Clippers do zrozumienia, że na zwycięstwo będą musieli sobie zasłużyć. 24-letni obrońca szybko zdobył 8 punktów (10:2) i zmusił Tyronna Lue do wykorzystania przerwy na żądanie. Po powrocie na parkiet problemy ze skutecznością miał Paul George (1/4 na start), a goście w grze utrzymywały przede wszystkim trafienia Kawhia Leonarda, Marcusa Morrisa i DeMarcusa Cousinsa (24:22). Jazz zwolnili nieco tempo, a skuteczność ich ofensywy spadła, podczas gdy do głosu zaczęli dochodzić LAC. „Trójka” Luke’a Kennarda na koniec pierwszej odsłony zniwelowała stratę gości do zaledwie jednego oczka (30:29).
  • Oprócz Mitchella kapitalne zawody rozgrywał Jordan Clarkson. Rezerwowy Jazzmanów przyczynił się do ponownego zwiększenia prowadzenia (42:35), ale goście momentalnie zbliżyli się na jedno-dwa posiadania. Końcówka drugiej odsłony również należała jednak do Utah. Najpierw prowadzenie podopiecznych Quina Snydera powiększył Bogdan Bogdanović, następnie Royce O’Neale, po czym „trójką” popisał się Mitchell (66:53). 24-latek wyprowadził Jazz na największe jak dotąd prowadzenie i jeszcze przed przerwą skompletował 27 punktów. To nie był jednak koniec show Jazzmanów. Gospodarze rozpoczęli drugą połowę od serii 10:2, a ich przewaga osiągnęła wówczas pułap 21 oczek (76:55). Clippers, przede wszystkim za sprawą Leonarda i Reggiego Jacksona, odpowiedzieli serią 23:6. Ostatecznie na początku czwartej odsłony LAC tracili już tylko dwa punkty do Utah (93:91).
  • Clippers przez długi czas nie byli w stanie objąć prowadzenia. Kiedy ich stratę do dwóch oczek ponownie zmniejszył Paul George, po drugiej stronie po chwili odpowiedział Rudy Gobert. Na efektowny wsad Kawhia Leonarda podobnie zareagował Donovan Mitchell. Dopiero pięć kolejnych punktów Reggiego Jacksona pozwoliło podopiecznym Tyronna Lue wypracować sobie pierwszą w tym meczu przewagę (99:101). Jazz jednak byli tej nocy niesamowicie skuteczni zza łuku (20/39 – 51,3%), a trafienia m.in. O’Neale’a, Inglesa czy Bogdanovicia pozwoliły im raz jeszcze odskoczyć (113:103). Clippers odpowiedzieli dopiero na minutę przed końcem (113:108), ale trafienie Mitchella na 43 sekundy przed syreną w dużej mierze przesądziło o losach spotkania.
  • Jazz do zwycięstwa poprowadził przede wszystkim niezastąpiony Donovan Mitchell, autor 37 punktów i 4 asyst (15/29 z gry, 6/12 zza łuku). Świetnie spisał się też wchodzący z ławki Jordan Clarkson, który dorzucił 24 oczka. Cennymi „trójkami” popisali się również Bogdan Bogdanović (16 pkt) i Joe Ingles (19 pkt). Efektowne double-double w postaci 13 punktów i 20 zbiórek, a także 3 bloki dołożył Rudy Gobert.
  • Po drugiej stronie parkietu najlepiej zaprezentował się Reggie Jackson, autor 29 punktów. Paul George mimo kiepskiej początku zdołał skompletować 27 punktów, 10 zbiórek i 6 asyst (8/18 z gry). Kawhi Leonard dołożył 21 punktów i 5 asyst. Mniejszą zdobyczą popisali się Marcus Morris (8 punktów, 10 zbiórek), Ivica Zubac (7 pkt) czy Nicolas Batum (7 pkt).
  • Los Angeles Clippers po raz drugi w tegorocznych play-offach rozpoczynają serię od stanu 0-2. Tym razem o zwycięstwo, nawet w siedmiu meczach, może być jednak zdecydowanie trudniej. Trzecie starcie obu ekip odbędzie się 13 czerwca o godzinie 02:30 czasu polskiego.

Tak wygląda „drzewko” play-off NBA 2021 po czwartkowych spotkaniach:





9 KOMENTARZE

  1. Czyli Brooklyn jednak jest do pokonania. To może jednak będzie tu jeszcze jakaś ciekawa walka.
    Jazzowe dzieło ukończone w 50%. Teraz chwila „odzipki”. Potem pakować instrumenty i na koncert do L.A. gdzie w tym roku można naprawdę pięknie pogrywać.

  2. Nie pamiętam takiej sytuacji, aby nie pozwolono graczowi wykonać drugiego rzutu osobistego, ale Giannis sam się o to prosił i po 13 sekundach zabrano mu piłkę. Słusznie, bo te jego rzuty próbne bez piłki i modlitwy do kosza na linii osobistych są żenujące. Ktoś nie znający się na koszykówce mógłby pomyśleć, że może to pierwszy mecz tego gracza w nba i patrzy się jak wygląda obręcz, ale to przecież dwukrotny mvp stara się wykonać podstawowe koszykarskie zagranie.

  3. Kozly bez szans 4-1 dla Nets, przeciez w tym meczu Netsi zagrali najgorsza padake w tych play-offach 83 punkty przy ich przecietnej gdzies pod 120, druga sprawa ze sedziowie stali na glowie zeby Milwake cokolwiek dzis ugrali a i tak skonczylo sie naprawde szczesliwa wygrana

  4. A w tej ostatniej akcji to Holiday ile tych kroków zrobił.. Ale cóż, przecież to NBA i muszą sedziowego myśleć o podtrzymaniu serii a przepisy… F… K przepisy

  5. W pierwszej rundzie pisałem 4-2 dla Clippers ,pomyliłem się o 1 mecz (po stanie 2-0),teraz pisze że będzie 7 meczów i znowu Clippers wygrają za sprawą Kawhiego .Kto widział mecz ten wie ,jakim fartem Jazz się przełamali ,ale co ja tu będę pisał jak tu box score’owcy siedzą …

  6. Giannis nie taki wielki, wielcy gracze oddają gracze które mają spore szans wpaść do kosza, Giannis natomiast stara sięrzucać 3, ale Curry ani Lillard to on nie jest

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here