Wyniki NBA: Rewelacyjny Steph Curry prowadzi Warriors do Finału Konferencji!

61
9475

Pomimo braku Kevina Duranta ekipa aktualnych Mistrzów NBA pokazała swoją siłę i zamknęła serię przeciwko Houston Rockets w sześciu meczach. Decydująca o losach meczu okazała się czwarta kwarta, a ojcem zwycięstwa był niesamowity w drugiej połowie Stephen Curry, który po zmianie stron zdobył 33 punkty!


Houston Rockets – Golden State Warriors 113:118 (2-4)

STATYSTYKI 

– Zdecydowanym faworytem spotkania był zespół gospodarzy, którzy nie dość, że w pierwszych dwóch spotkaniach u siebie pokonywali Warriors, to rywale przystępowali wówczas do gry w pełnym składzie, na czele z Kevinem Durantem. Jego brak miał odwrócić losy serii i otworzyć szansę na awans podopiecznych Mike’a D’Antoniego. Jak się okazuje pozory mylą – Rockets zaprzepaścili swoją szansę i zakończyli sezon.

– Mecz miał wyrównany przebieg – do przerwy padł remis 57:57, a po trzech kwartach lepsi byli Rockets. Warriors zagrali jednak świetną czwartą kwartę, którą wygrali różnicą 10 punktów i zamknęli serię.

– Zespół z Oakland do wygranej poprowadził duet Stephen CurryKlay Thompson. Curry w pierwszej połowie nie zdobył ani jednego punktu!!! Ale po zmianie stron zanotował ich aż 33! Z czego aż 23 w ostatniej kwarcie! Natomiast Thompson, który już po pierwszej połowie miał na swoim koncie 21 punktów cały mecz zakończył z dorobkiem 27 oczek.

– W ekipie Rockets liderzy zrobili swoje: James Harden rzucił 35 punktów, jednak znów mocno siłował grę trafiając 11 z 25 oddanych rzutów. Bardzo dobrze zagrał Chris Paul, który rzucił 27 punktów, do których dorzucił 11 zbiórek i 6 asyst. Zabrakło jednak skuteczności w defensywie, gdyż ekipa z Houston pozwoliła zdobyć rywalom aż 36 punktów w 4 kwarcie i dali otworzyć się w ataku Stephenowi Curry’emu w decydujących fragmentach gry.

Rockets zaprzepaścili ogromną szansę, o czym po meczu mówił James Harden, podkresląjąc jak wielka okazja wyślizgnęła się zespołowi z rąk. W podobnym tonie wypowiedział się Mike D’Antoni, porównując pojedynek przeciwko Warriors do walki bokserskiej w kategorii ciężkiej: „My walczyliśmy najlepiej, jak potrafimy, oni walczyli najlepiej jak potrafią – jednak nie zdołaliśmy ich pokonać. Nie daliśmy rady przynajmniej powrócić z serią do Golden State”.

– Pełne ulgi wypowiedzi padały z ust Steve’a Kerra oraz Stepha Curry’ego. Trener Mistrzów o niesamowitym uczuciu po tak wielkiej wygranej, podkreślając obawy, jakie miał przed tym staciem. Rozgrywający Warriors podkreślał, że „taki wieczór jak dzisiaj nie może się wydarzyć, jeżeli nie wierzysz w siebie”. Lider gości nie zdobył punktów w pierwszej połowie po raz pierwszy w 102 rozegranych spotkaniach w Playoffs, by następnie całkowicie przejąć mecz.

– Ciekawostka: Warriors wygrali 24 z ostatnich 25 meczów, kiedy grał Steph Curry, a nieobecny był Kevin Durant.

– W sobotę NBA nie gra. W niedzielny wieczór okaże się, kto będzie rywalem Warriors w Finale Konferencji – w siódmym starciu zmierzą się Denver Nuggets oraz Portland Trail Blazers. Początek meczu o godz. 21:30 polskiego czasu. W nocy z niedzieli na poniedziałek o godz 1:00 siódmy meczu Toronto RaptorsPhiladelphia 76ers.

– Pierwszy mecz finału konferencji Zachodniej już w nocy z wtorku na środę. W przyszłym tygodniu okaże się, kiedy do gry zdolny będzie Kevin Durant. Może się jednak okazać, że ominie go początek finału konferencji.






61 KOMENTARZE

  1. Gratulacje dla obu drużyn ! super seria pierwsza taka w historii nba w której każdy mecz kończył się różnica nie większą od 6 punktów 🙂

    • „kączył”? Niezwykle osobliwe słowo. Jak widzę daleko posunięty analfabetyzm dotknął już 99% polaczków. Jestem wielce zdegustowany i zasromany tego rodzaju błędami.
      EDIT: O, widzę, że poprawiłeś. Bez obaw – screeny są. Powinieneś sobie wydrukować i codziennie oglądać zażenowany własnym poziomem.

    • Zasromony ? zasromany to co najwyżej może tu być Harden Czy Paul ??? ZaSROMany ?

    • Czy mógłbyś skrócić swój nick na korki? Będzie łatwiej cię zrozumieć.
      Wydaje ci się, że zjadłeś wszystkie rozumy. Tylko, że nie jesteś nawet w stanie zrozumieć, że nic nie wnosisz do dyskusji.

    • Mógłbym ale nie z takim zamiarem go tworzyłem. Poza tym nie muszę nic wnosić do dyskusji żeby dyskutować ??? chłopie to jest wolna amerykanka a nie dywagacje na tematy be or not to be Weź looz na majty i nie spinaj się jak Janusz w warzywniaku przy wyborze ziemniaka w sobotni poranek ?

    • Corky, luz to ostatnia rzecz, jakiej możesz oczekiwać po tym intelektualnym planktonie, rozplenionym tutaj niesamowicie:)

    • Dobra emocjonuca seria i uważam że w finale konferencji też się GSW zmęczą obojętnie z kim zagrają, choć Denver jest ekipą lepszą chyba..co do finału to Bucka lub Raptors mogą ich spokojnie ograć, chyba jednak Kozły są lepsze i mają mocną ławkę.

  2. Niestety. Szykuje się kolejny nudny finał, najpierw konferencji, potem jak mniemam sezonu, z najnudniejszą drużyną całej ligi. To już zresztą nie jest koszykówka jeno jej erzac; ludyczny konkurs rzutów za trzy punkty, a nie męska gra, jaką ongi była koszykówka.

    • Dantoni do zwolnienia jego filozofia zawodzi. Ktory to juz raz. Harden nie nadaje sie na lidera za slaby mentalnie moze byc tylko jako 2 lub 3 opcja. Houston maja zablokowane salary wyglada na to ze nigdy nic nie wygraja w tym skladzie

  3. Hahahaha. Houston do rozbiorki banda loserow. Gsw beda mistrzami z kd czy bez niego. On jest tylko jak ekstra bonus. A ze ma wrocic na final konferencji to nuda. Pewny 3 peat

  4. Wszyscy hejterzy Golden Stare! Ale mam satysfakcję czytając wasze komentarze! GSW znów będzie mistrzem i nic na to nie poradzicie! A każdy, kto pisze, że grają nudną koszykówkę, jest amatorem i nie zna się na baskecie. Chłopaki zmienili dyscyplinę – przenieśli grę bez piłki na inny poziom

    • GSW nie grało nudnej koszykówki, natomiast nudna jest dominacja jednego zespołu. Nudno to grali raczej HR. GSW dziś właśnie, bez Duranta udowodnili jakim są dobrym zespołem, bo musieli zmienić filozofię gry i zaskoczyli jak dobrze naoliwiona drużyna. Szczerze to myślałem ze bez Duranta przegrają, a wyglądali lepiej niż z nim. Inna sprawa ze Rakiety wymiękły w końcówce. Dawali się zwieść w obronie, jeszcze ta strata:)))

  5. Chokeston Lockets. James regular season Harden. He chokes in play offs every year and he is the biggest looser of all time. Time trade him to China and blow up the whole roster

  6. Kork juz po katatku,jak sadze z ogolnej krytyki.Mam odmienne zdanie,co do ciekawosci dalszego przebiegu PO.Dobrze,ze „wymuszacz”fauli juz dalej nie gra.I mam nadzieje,ze NBA sie zreflektuje,ze kosz to KONTAKTOWA gra!

  7. Nie no ile mozna przegrywac maskara. Rockets sa zbyt slabi mentalnie nie maja tego czegos. Czas powymieniac wszystkich za picki w drafcie lub mlodych graczy i zaczac przwbudowe. Z tej maki chleba nie bedzie.
    Oto kolejny przyklad dlaczego nie mozna uwarzac Duranta za najlepszego w lidze. Bo z takim wsparciem trudno przegrac. Gsw wygrywa bez niego stawiajac pod znakiem zapytania jego wielkosc. Durant by zyskac szacunek musi odejsc z gsw i wygrac tytul bez nich inaczej nikt nie bedzie bral go na powaznie

    • GSW wygrali jeden mecz ze słabymi rakietami i od razu Durant może odejść;) Jak wygraja misia bez Duranta, to wtedy pogadamy.

    • Gsw juz wygralo misia bez Duranta. To Durant nie wygral bez nich i dopoki tego nie zrobi nie ma o czym gadac w kwestii jego wielkosci

    • Szacunek? A kogo to obchodzi w sporcie liczy się WYGRYWANIE i tyle. Szacunek to ma dla ciebie rodzina i najbliżsi a nie kibice. Fani jak masz super mecz to cię na rękach noszą a jak zawalisz to chcą byś wyp……ał. Nawet jak wygra gdzie indziej jego wizerunek się nie wiele zmieni. Ważne by byc dobrym człowiekiem poza sportem tak dostanie większy szacunek niż wygranie w innej drużynie niż GSW. Ci co do kochają dalej będa go kochać, podobnie jak ci co go nienawidzą gdyż czasu nie cofnie w związku z decyzją przejścia do GSW.

    • Tak, mając w składzie Barbosa, Westa i Barnesa. Przypomnę tylko, że gdy Durant przychodził do GSW to te nie było mistrzem. To dzięki Durantowi ograli niemal gładko dwa razy Cavs w finale.

    • @masterzen po 1 westa nie było w składzie warriors gdy zdobywali 1 pierścień (grał chyba wtedy w spurs). Po 2 gdy przegrali finały z cavs to wczesniej odprawili durranta w finale konferencji. Po 3 statystyki nie kłamią bez KD bardzo sobie dobrze radzą I mają jakieś 26-5 jeśli dobrze zapamiętałem. KD bez warriors to taki James harden rzuca w ch… pkt I nic z tego nie wynika.

    • Prawda jest taka, że Houston jest po prostu słabe i te dwa mecze to GSW przegrali na własne życzenie. Rockets nic nie potrafią poza nawalaniem trójek i jak to im nie wychodzi to są bezradni.

  8. Ja jestem tylko dobry w sezonie regularnym w meczach ktore nie maja znaczenia. Kiedy nadchodza play offy czas kiedy trzeba wygrywac nagle znikam nie jeatem w stanie wygrac. Presja jest zbyt duza. Zaden ze mnie mvp jestem najwiekszym losserem w historii
    James „choke artist harden”

    • Dokładnie, ta drużyna nie ma startu do poukładanej gry Bucks. Mało tego, uważam że wszystkie trzy drużyny będące obecnie w grze na Wschodzie, są lepsze od Houston.

  9. Rockets pewnego poziomu już nie przeskoczą, albo ciągle trójki lub wjazd pod kosz a gdy pomalowane pokryte to oddanie piłki na obwód. Niestety nie mają żadnej alternatywy ale to było oczywiste po zatrudnieniu Mr Pringelsa. Najgorsze w tym wszystkim to umowa CP3. Przecież tylu ciekawych FA będzie latem na rynku a oni się przyspawali do Paula, który lepszy już nie bedzie, w ogóle dziwne, że nie wypadł na PO.

    Co do Warriors Klay pokazal, że żaden z niego przeciętniak. Przecież to było do przewidzenia, że jego rola zmniejszy się po przybyciu KD. Kiedyś jak Curremu nie szło to on musiał brać punkty na swoje bary. Fajnie byłoby gdyby KD już nie wrócił w tym sezonie, finał Denver vs Bucks byłby moim wymarzonym, Amerykanie nie zdzierza finałów pod wodzą dwóch europejskich gwiazd, wystarczy spojrzeć jak po ASG próbowali wywindować Trae Younga na ROTY. Wg mnie tytuł co roku mógłby zdobywać kto inny, podoba mi się sytuacja w NHL, tam praktycznie co sezon 1 drużyna konferencji odpada już z 8.

    Wracając do Duranta fajnie byłoby gdyby odszedł i utworzyl contendera na wschodzie, w NYK czas posprzątać ten syf a mają kilku ciekawych młodziaków i trenera. Gdyby debile z Washington się nie pogubili w budowaniu drużyny to mieliby duże szanse na KD, w końcu to jego rodzinne strony. Sorry rozpisalem się na kacu, pozdro dla wiecznie zaspanych fanów NBA?

    • KD nie odejdzie z GSW bo to nie ma dla niego żadnego sensu. W sporcie najważniejsze jest wygrywanie nie ważne z kim w składzie oraz przeciwko komu, czy jesteś osłabiony czy twój rywal ważne by wygrywać, gdyż nigdy nie wiadomo do kiedy potrwa kariera – wystarczy 1 poważna kontuzja i KD by żałował tego wyboru a za 20-30 lat na emeryturze ludzie będą pamiętać tylko ilość pierścieni a nie będzie ich interesowało jak je zdobył. Odejście oznaczało by,że kasa (tylko GSW może dać mu super max) i wygrywanie pierścieni i finals MVP go nie interesuje- byłby zwyczajnie frajerem, gdyż w Knicks niczego nie wygra ( ta drużyna to istny burdel organizacyjny) nawet z Irvingiem i Davisem( ewentualna zamiana za nr 1 w drafcie o ile Knicks wygrają draft lottery). Dopóki jest tam James Dolan dopóty Knicks niczego nie wygrają a Dolan Knicks się nie zamierza pozbywać.

    • Jeśli Knicks wylosują 1 draftu i Zion spełni pokładane w nim nadzieje i dołączą do tego Duranta i Irvinga to na słabiutkim Wschodzie mają pewny finał. Także nie byłbym taki pewien, że Knicks niczego nie wygra.

    • Pewne to są 2 rzeczy: śmierc i podatki. Oni nawet z takim składem finału mieć nie będą.

    • Ten sezon pokazał, że wschód może ma mniej medialnych gwiazd, ale na pewno nie jest słaby.

  10. Warriors pokazali „serce mistrzów”, osłabieni kadrowo wygrali, pełny szacun. Harden mimo 35 pkt w końcówce zaliczył dwie decydujące straty (faul w ofensywie i złe wybicie piłki) liderowi drużyny nie może się coś takiego zdarzyć. Curry pokazał w czwartej kwarcie kto tu ma charakter i rączka nie zadrżała.

    • Miało by to sens gdyby wyciągnęli wynik z minusa i to w finale ?

  11. Ojcami sukcesu są też Andre i Klay. Rzucali trójki w kluczowych momentach i zapierniczali w obronie. Bez ich rzutów w 2 i 3 kwarcie 33 punkty SC na nic by się zdały. No i oczywiście aktywność punktowa ławki oraz trójka Klaya na 34s do końca była arcy ważne, bo odskoczyli po niej na 6 punktów. Rockets zaprzepaścili największą szansę na wejście do finału a GSW tym zwycięstwem przywrócili sobie wiarę, klimat i chemię w zespole. Bo szczerze mieli do tej pory sinusoidalne PO. Teraz będzie już im lepiej szło, bo wróciła zajawka i odpoczną trochę dzięki G7 PTB-DEN. Propsy za walkę dla HOU, bo walczyli jak równy z równym. Szacun dla Warriors, bo pokazali mistrzowski charakter.

  12. Steve Kerr jako strona zwycięska i głos rozsądku mógłby zadedykować tę wygraną wszystkim tym, którym zawsze jest mało. Oto proszę – Rockets, którym wszystko w tym meczu zagrało, nie zdołali powstrzymać swego największego rywala. Wszelkie zarzuty o niewytrzymanie presji byłyby nieuzasadnione. Pokłon dla mistrzów. Rewelacyjna seria. Playoffy znakomite w tym roku, a przecież dopiero kończymy drugą rundę.

  13. Są zawodnicy, którzy nigdy nic nie wygrają bo są tak skrajnie samolubni, że nie potrafią zrezygnować z własnych statystyk dla dobra drużyny. Przypuszczam, że tacy zawodnicy chcą się zapisać w historii jako niesamowici i niepowtarzalni, dorównujący nawet Michaelowi Jordanowi. Ci zawodnicy to na przykład Russell Westbrook i James Harden – wyjątkowe indywidua z ego w rozmiarze co najmniej naszej galaktyki. Chcą pokazać, że są mega graczami a reszta kolegów w zespole jest zbyt słaba do gry z takimi geniuszami. Niestety brutalna prawda jest taka, że zarówno Broda jak i Westbrook są tak toksyczni, że lepiej dla drużyny aby ich nie było. Czynią zespołowi więcej szkody niż pożytku. Możecie się ze mną nie zgadzać ale taka jest prawda.

    • Tragiczna seria Capeli :-/ miał być przewagą pod koszem a wyszedł na pośmiewisko :-/ i jeszcze jako jedyny przed seria kozaczyl:-)

  14. Dla mnie ojcem tego zwycięstwa jest zdecydowanie Kerr, ma chłop głowę. Kapitalnie poukładał drużynę przy braku KD. Ławka zagrała świetnie już w pierwszej kwarcie. I okazuje się GSW to nie tylko starsi, to jest DRUŻYNA?

    • Nieliczny sensowny komentarz. Większość tutaj to odszczekiwanie się dzieciarni. Rewelacyjny to był nie tylko Curry ale i Thompson.Czytałem juz n atym portalu o beznadziejnych rezerwowych GSW co jest zupełną bzdurą bo ich rezerwy mogłyby zasialac pi atki innych zespołów. Mnie sie wydaje że ta drużyna nie potrzebuje Cusinsa a nawet Duranta. Wystarczy ktoś lepszy od Boguta i bedzie skład który zawalczy. I to bedzie fajniejsze niż druzyna która ma całą piątkę z AlllStars.
      Iguodala, Looney, Jerebko, Livingston to bardzo solidni zawodnicy.
      Dobra seria ale Rockets zmarnowali okazję jaka może się nie powtórzyć. Dwa ostatnie mecze mogli wygrać, i tu właśnie zabrakło wkłady trenera o którym piszesz.
      Znamienity był np kontratak gdzie wszyscy trzej zawodnicy rockets ustawili się do rzutu za 3 i zmarnowali przewagę 3 na 1.

  15. Odejmijcie ze składu Paula a w jego miejsce dodajcie Lou Williamsa, Patricka Beverly i Harrella, który skład jest mocniejszy i macie odpowiedź gdzie został popełniony bład.

  16. Tak jak pisałem Golden State 4-2 ale dostałem za to tyle minusów że szok. Paul Harden zawodnicy bez godności po meczu nawet nie pogratulowali awansu żenujące zachowanie.

  17. Jesteśmy świadkami największej żenady sezonu.HOU z niepowtarzalną szansą na awans do finału konferencji i wygranie z najsłabszymi od pięciu sezonów GSW,do tego z kontuzjowanym Durantem. I nic,zupełnie nic z tego nie wynika.Widać że formuła ekipy o nazwie Houston Rockets w tej postaci jest zupełnie wyczerpana i nie zmierza po nic znaczącego w najbliższym czy kolejnych sezonach.Potrzebne tam są spore zmiany co przy irracjonalnym kontrakcie Paula będzie co najmniej karkołomne do wykonania.

    • Po ubiegłym sezonie pisałem na kanałach „hamerykanskich” o koszu, ze ubiegły sezon to był max tego co można było wyciągnąć z Rockets. Ze dalej to już nie ma sensu. W trakcie sezonu myślałem ze może jednak się pomyliłem, ze może jednak teraz to jest ten max. Przecież GSW w całej serii nie grali jakiejś wielkiej koszykówki, może poza 6 meczem gdzie zaimponowali mi zespołowością. Szanse były, ale może Harden jest trochę jak Russ – może z nim jako liderem nic się nie wygra, a może to wina taktyki trenera. Nie wiem.

  18. Stawiałem na Rockets mimo ze ich nie trawie. Chciałem żeby seria trwała jak najdłużej. Trzeba oddać szacunek mistrzom – Splahs Brothers its back! Klay w końcu zagrał na miarę swoich możliwości, Steph strzelił taka trójkę na 1:30 przed końcem ze spadłem z fotela. Generalnie poza ta dwójka naprawdę dojrzały, mistrzowski basket. Niby to GSW powinni być spięci w wyrównanej końcówce ale było odwrotnie. Rockets zawiedli – Gordon gdzieś znikł, Harden i Paul rzucili swoje, ale nie było ich w tych decydujących akcjach. Także czapki z głów.

  19. GSW zdecydowanie lepiej wyglądają bez Duranta. Grają skrajnie drużynowo. Bardzo dobrze się to ogląda. Przy takiej dyspozycji Stefana z pierwszej połowy Hou grając u siebie powinno prowadzic kilkunastoma punktami do konca drugiej kwarty. Capela to dramat. Za duzo gadał przed serią. Paul strasznie mnie wkurza całym sobą. Fajne PO w tym roku ?

  20. Dwa wnioski po tym spotkaniu
    1.Splash Brothers stają się powoli graczami na których można liczyć w końcówkach
    2.Ławka GSW jest całkiem przyzwoita , Kerr musi ją tylko dobrze wykorzystywać.

  21. Pisałem to pod newsem związanym z kontuzją KD, że w G6 się zesrają 😉 i się zesrali. Brawo dla GSW pokazali jaja czego nie można powiedzieć o Rockets. Filozofia D’Antoniego” jak nie idzie za 3 to…. poprawmy za 3″ kompletnie zawiodła już drugi raz z rzędu już nie wspomnę o końcówce Brody (dwie straty w kluczowym momencie). Wielkie brawa dla GSW.

    • Houston porażało słabością swojej gry, GSW to tylko wykorzystała. Myślę, że w tej formie GSW nie dałoby rady Bucks, a może nawet i Denver. Ale jak wrócą na swój normalny poziom to będą mistrzami

    • Ja nie jestem fanem GSW, ale Denver nic nie zrobi ekipie Kerra zwróć uwagę, że to już 2 runda gdzie Nuggets grają 7 mecz to na pewno da o sobie znać w potencjalnym finale na Zachodzie. Natomiast Celtics w G1 pokazali całej lidze, że Buks nie są wcale tacy mocarni jak się wydaję. Na finały pewnie wróci już KD i siła w ataku wzrośnie. Bardzo ciekawe PO są w tym roku i właśnie oto chodzi ;).

    • Arti co pokazał Boston odnośnie Bucks ? To wypadek przy pracy był , zobacz jak Milwaukee zdemolowało Celtów w reszcie meczów.Bucks są fenomenalni , ale w prawdopodobnych finałach z GSW stawiam 4-2 dla Warriors.

    • 1. Denver są młodzi. Mogą grać po 7 meczy do samego wielkiego finału. Jak im czegoś braknie to doświadczenia i nerwów w końcówkach.
      2. Celtics mieli JEDEN pomysł na mecz otwarcia, Horforda na Jannisa. Później Mike B. ustawił atak Khrisem i Erickiem, Freak podzielił się piłkami z resztą i po zawodach. Jeden mecz w serii to raczej kiepskie pokazanie czegokolwiek całej lidze.
      3. Playoffy wygrywa defensywa i dwóch (trzech) pewnych strzelców w teamie. Tu GSW i Bucks wyglądają najlepiej.

  22. Bardzo wyrównana seria. Każdy mecz trzymał nas w niepewności do samego końca. Było mnóstwo walki, zaangażowania z obu stron. Przy odrobinie szczęścia mogłoby być i 4:2 dla tych drugich. Moim zdaniem GSW gra dużo bardziej zespołowo, gdy w drużynie nie ma Duranta i twierdzenie, że bez niego są słabsi, jest nieprawdą. Dzisiaj okazało się, ile warci są poszczególni zawodnicy oraz ile potrafią wnieść do gry. Houston ma dobrą ekipę, ale trafili na czas, gdy rządzi inna drużyna. Czasami tak się zdarza. Styl gry Houston może się wielu nie podobać, ale właśnie te a nie inne cechy określają tę drużynę. Houston nie było wcale słabe w tej rywalizacji. Szkoda tylko, że trener postawił na Nene, a nie na Farieda, który ma wielki potencjał i mógł wnieść dużo więcej do gry Hohston… Czy był to przedwczesny finał konferencji, okaże się już niedługo, kiedy poznamy rywala GSW. Zobaczymy, jak będzie przebiegała kolejna rywalizacja. Na razie wydaje się, że to może być spacerek dla mistrzów, ale nikogo lekceważyć nie można. Niepozorni Trail Blazers walczą jak równy z równym, a Denver mierzą się z kolejną drużyną, na którą nikt specjalnie nie stawiał, a która zmusza ich do ogromnego wysiłku. Czy go starczy, by wejść do FC? Trudno ocenić… Świetna II runda PO. Mnóstwo emocji i wyrównany poziom drużyn!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here