Wyniki NBA: Milwaukee Bucks Mistrzami NBA! Giannis z nagrodą MVP finałów!

23
15725

Milwaukee Bucks stawiają kropkę nad i. Podopieczni Mike’a Budenholzera po raz czwarty z rzędu pokonują Phoenix Suns i sięgają tym samym po pierwszy tytuł mistrzowski od 1971 roku. Niesamowite zawody rozegrał Giannis Antetokounmpo, który zdobył dziś 50 punktów, a po ostatniej syrenie odebrał nagrodę dla MVP serii finałowej.


MILWAUKEE BUCKS – PHOENIX SUNS 105:98 (4-2)

Statystyki na PROBASKET

  • Jeszcze przed spotkaniem media społecznościowe obiegła interesująca ciekawostka. Do sędziowania dzisiejszego spotkania wyznaczony został Scott Foster. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że zespoły Chrisa Paula przegrały wszystkie dwanaście ostatnich spotkań w play-offach, których rozjemcą był właśnie wspomniany 54-latek. CP3 jak nigdy liczył dziś na przełamanie niefortunnej serii.
  • Dziesiątki tysięcy kibiców Milwaukee Bucks zgromadziło się przed halą Fiserv Forum w gotowości na celebrację pierwszego od 1971 roku tytułu mistrzowskiego. Wówczas „Kozły” do pierścienia poprowadzili m.in. legendarni Kareem Abdul-Jabbar, Oscar Robertson czy Bob Dandridge.
  • Phoenix Suns rozpoczęli spotkanie od fatalnej skuteczności. Podopieczni Monty’ego Williamsa pudłowali z czystych pozycji, nie byli w stanie skutecznie wykończyć akcji alley-oopem, a Devin Booker i Jae Crowder popełniali proste straty. Goście trafili tylko 1 z 8 pierwszych rzutów. Niemoc strzelecką trafieniem zza łuku przerwał co prawda Chris Paul, ale w międzyczasie Milwaukee Bucks, którzy również nie prezentowali się najlepiej w pierwszych minutach (2/7 z gry), zdołali odskoczyć nieco z wynikiem (15:7). Phoenix szybko odpowiedzieli, ale wyższy bieg wrzucił wówczas Khris Middleton. Swoje dołożył też Giannis Antetokounmpo i po 12 minutach gry „Kozły” prowadziły 29:16. Tylko w pierwszej kwarcie Suns trafili zaledwie 29% rzutów z gry, w tym 2/9 zza łuku. Od początku znacząco przegrywali również walkę na tablicach (8-19).
  • Po krótkiej przerwie Suns wykorzystali nieskuteczność gospodarzy i rozpoczęli drugą odsłonę od serii 10:0. Aktywny od początku był Cameron Payne. Chwilę później swoje trzy grosze dołożył Mikal Bridges i to właśnie po jego celnym osobistym przyjezdni zniwelowali stratę do zaledwie dwóch punktów (31:33). Trafienie skrzydłowego poprzedził przechwyt Chrisa Paula, który następnie doprowadził do remisu. Kolejne rzuty z linii, tym razem autorstwa Deandre Aytona, wyprowadziły Suns na pierwsze prowadzenie tej nocy (33:35). Bucks z kolei notorycznie pudłowali próby za trzy, ale wciąż nadwyraz solidnie prezentował się Giannis. Grek zablokował rzuty m.in. Bookera oraz Aytona i utrzymywał Milwaukee w zasięgu kilku punktów. Ostatecznie goście z Arizony schodzili na przerwę z prowadzeniem różnicą 5 oczek (42:47). Drugą kwartę gracze Milwaukee przegrali aż 13:31.
  • Obie ekipy rozpoczęły drugą połowę od intensywnej wymiany ciosów. „Trójkę” i kilka rzutów z pomalowanego trafił Giannis Antetokounmpo, na co odpowiedział m.in. Devin Booker. Mimo starań „Słońc” Grek zdołał ponownie wyprowadzić Bucks na prowadzenie (56:55). Phoenix nie składali jednak broni. Akcja 3+1 Crowdera pozwoliła im odzyskać prowadzenie (58:59), by po chwili rzut z odskoku Antetokounmpo ponownie dał gospodarzom przewagę. W następnej akcji trafił Chris Paul, na co natychmiast, w dodatku dwukrotnie, odpowiedział Brook Lopez. Wymiana ciosów trwała przez dłuższy czas. Warto podkreślić, że świetnie rzuty wolne egzekwował Giannis, który na tamten moment trafił 10 z 11 prób z linii i już na początku trzeciej „ćwiartki” skompletował double-double. Dwa kolejne trafione osobiste (12/13) wyprowadziły gospodarzy na 6-punktowe prowadzenie (77:71), choć kwarta zakończyła się remisem 77:77.
  • Losy rywalizacji miała zatem rozstrzygnąć czwarta odsłona. Do gry wkradły się m.in. prowokacje i przepychanki, do których dochodziło m.in. pomiędzy Chrisem Paulem i Bobbym Portisem. Najważniejsze kwestie rozstrzygnęły się jednak na parkiecie. Kiedy Bucks prowadzili różnicą 6 oczek (94:88), wydawało się, że po graczach Phoenix widać już zmęczenie. Chris Paul stracił piłkę, kiedy „Słońca” mogły zmniejszyć stratę, z kolei Devin Booker popełnił faul w ataku, by po chwili nie być w stanie przebić się przez defensywę „Kozłów”. Suns ratowały nietrafione rzuty gospodarzy, dzięki czemu trafienie Crowdera zmnieszyło ich stratę do 4 punktów na niespełna pięć minut przed końcową syreną. Niesamowity występ kontynuował jednak Antetokounmpo, od czasu do czasu pomógł też Middleton, przez co na 56,9 s przed syreną Bucks prowadzili 102:96. Phoenix nie wykorzystali kolejnej szansy, bowiem „trójkę” z czystej pozycji przestrzelił Booker. Po drugiej stronie parkietu Middleton pewnie wykorzystał dwa osobiste i Bucks do mistrzostwa brakowało już wówczas tylko kropki nad i. Goście walczyli do końca, punktował jeszcze CP3, ale kolejny rzut z liniii, tym razem autorstwa Giannisa, który zdobył dzięki temu 50 punktów, przesądził o losach spotkania.
  • Niekwestionowanym liderem Milwaukee Bucks, nie tylko dziś ale i w całej serii, był Giannis Antetokounmpo, zdobywca nagrody MVP tegorocznych Finałów. W szóstym meczu rywalizacji z Suns Grek zdobył aż 50 punktów, 14 zbiórek oraz 5 bloków, trafiając imponujące 17 rzutów osobistych na 19 prób. Wspierali go m.in. Khris Middleton (17 pkt) czy wchodzący z ławki rezerwowych Bobby Portis (16 pkt). Jrue Holiday mimo ogromnych problemów ze skutecznością (4/19 z gry) dołożył double-double w postaci 12 oczek i 11 asyst. Listę punktujących Bucks zamknął Brook Lopez (10 punktów, 8 zbiórek).
  • – Chcę podziękować Milwaukee za wiarę we mnie, partnerom z zespołu, którzy w każdym meczu grali twardo. Chciałem zrobić to tutaj, w tym mieście, z tymi ludźmi. Jestem szczęśliwy, że udało mi się to zrobić – mówił po meczu Giannis.
  • Po drugiej stronie parkietu najwięcej punktów zdobył Chris Paul, autor 26 oczek. Devin Booker, który spędził na parkiecie aż 46 minut, dołożył 19 punktów i 5 asyst (8/22 z gry, 0/7 za trzy). Imponujące double-double dołożył aktywny przez całe spotkanie Jae Crowder (15 punktów, 13 zbiórek). Deandre Ayton dorzucił z kolei 12 oczek, natomiast rezerwowy Cameron Payne 10.
  • Dziś o 21:00 zapraszamy na PROBASKET LIVE na YouTube. Michał Pacuda i Krzysztof Sendecki podsumują ten wielki finał! Dwie godziny gadania o NBA. Zapraszamy!

Devin Booker „połamał” kostki PJ Tuckera:

Pomimo świetnego meczu Giannis nie zdołał wystrzec się błędów:

Brook Lopez doprowadził do wybuchu euforii po efektownym wsadzie nad Deandre Aytonem:

Momentami robiło się gorąco, bliscy poważniejszej przepychanki byli Chris Paul i Bobby Portis:

Po ostatniej syrenie Giannis Antetokounmpo nie ukrywał towarzyszących mu emocji:

Skrót meczu:

Milwauke Bucks odbierają trofeum Larry’ego O’Briena:

  • Dziś o godz. 21:00 zapraszamy na YouTube na kolejny PROBASKET LIVE. Michał Pacuda i Krzysztof Sendecki będą przez dwie godziny rozmawiać o NBA.

Tak wygląda kompletna „drabinka” tegorocznych NBA PLAY-OFFS:





23 KOMENTARZE

  1. Pozostaje pogratulować kozłom. Szkoda że sędziowie znowu zadbali żeby lepszy wygrał bez większych męczarni. Ilość nieodgwizdanych przewinień na rozegraniu SUNS woła o pomstę. Nie licząc sytuacji Bobby Portis Juniora vs Jae gdzie akurat nic nie było. No ale w USA liczy się show.

    • Sędziowie w końcu nie reagowali na jęczenie CP3 et consortes. Momentami niedobrze się robiło na te próby wymuszania.

    • Chyba oglądaliśmy inne mecze. Ilość nieodgwizdanych fauli po obu stronach była zasadniczo równa. Suns byli gorsi i tyle w temacie.

    • Jarek pozwól się im wypłakać,już parę razy pisałem tutaj ,że „fani” Suns widzą faule i jakieś dziwne gwizdki w jedną stronę ,gdyby Suns wygrali ,to uwierz mi ,gość siedział by cicho .

  2. Brawo Bucks. Suns dostali baty. Booker sie spalil. Giannis stal sie najlepszym graczem w lidze kompletny dominataor po obu stronach
    Kawhai to kaleka
    Lebron juz stary moze nagrywac filmy
    Durant przegral bez swoich gwiazd nic nie moze wygrac
    A Giannis jedyna gwiazda w zespole reszta to sredniacy grajacy nierowno a jest mistrz bez super teamu. Gratualcje Giannis przejal tron i stal sie nowa twarza NBA i bedzie zdobywac 40-50 punktow na mecz w kolejnym sezonie.

    • Komentarz merytorycznie na poziomie 1 klasy podstawówki i okazjonalnego „znafcy” . Brawo. Pewnie też podskakujesz z kanapy i biegniesz do kolegów z okrzykiem ” Ja Cię!!! Widziałeś???!!!” przy każdym wsadzie…
      Na szczęście sezon się skończył i masz trochę czasu żeby się dokształcić.

  3. Suns choked. CP3 is a looser and Booker choked hard. Stop this nonsense.He’s not Kobe
    Giannis is a beast! Bucks in 6

  4. Jak się okazuje Redaktor Pacuda wiedział kto wygra, a jak mówi wiadomo kto , skoro wiedział to znaczy, że skądś wiedział…
    Gratulacje dla Antka i ekipy, młodziaki z Phoenix jeszcze nie unieśli ciężaru finałów. Może w przyszłym roku.

  5. The journey is over. Szkoda mi Słońc. Ale ich sezon i tak bardzo przyjemnie inny niż wiele poprzednich. Szkoda, że nie udało się zagrać Game7. Zdecydował brak wygranej na wyjeździe (game 3 lub 4) no i przegrana „piątka” w Phoenix. Gratulacje dla Bucks. Zagrali te finały bardzo dobrze i zasłużyli na misia. Byli zdeterminowani, walczyli do utraty tchu, bronili super i chyba mniej się bali rzucać wtedy kiedy trzeba. Dzisiaj „pozamiatali” Suns na tablicach. Giannis jest wielki i nie do zatrzymania. Można jedynie próbować go „spowalniać”. Ale i to dziś nie wyszło. MVP Finałów bez cienia wątpliwości. Radocha, celebracja i laury zostają w Milwaukee. Kibicom Bucks też gratuluję i zazdroszczę radochy ale jest zasłużona. Też się naczekaliście w cholerę na coś takiego. Enjoy and be proud!
    Dziękuję mojej drużynie- Suns za ten piękny sezon, za świetne playoffy i emocjonujące finały. Pierwszy raz od dekady sezon nie kończył się na regularnym z jedyną atrakcją po w postaci loterii draftu i samego Draftu. Dzięki Monty za twoją pracę. Dzięki chłopaki za krew, pot i łzy, za każdy trening, za każdy mecz. Dzięki za zwycięstwa i za to, że podnosiliście się po porażkach. Dzięki dla wszystkich fanów za świetne wsparcie. Cieszę się, że mogę być częścią tej „rodziny”. Zaczynałem przygodę z NBA od sezonu z finałem vs. Bulls (1993) – od tamtego momentu w Dolinie i zawsze z Suns. 28 „Słonecznych” lat. Wszystkie te „ups and downs” lata, ocieranie się o szczyt i szorowanie po dnie. Dużo rozczarowań ale i też takie piękne momenty jak w tym sezonie. Get together and keep on building this Team and this Tribe. Ja też się nigdzie nie wybieram- zostaję z Suns i przy Suns do końca Waszego lub mojego. Na dobre i złe. I jestem dumny z Phoenix Suns.
    Dziękuję też mamie, że pozwoliła mi oglądać te finały (fajnie że są wakacje!). Dziękuję że wcześniej wstawała wcześnie rano, żeby przeanalizować dla mnie box-scory i napisać dla mnie wstępne laickie i trollowe komentarze- mogłem później tylko kliknąć „dodaj”. Dziękuję też cudownej tarczy ochronnej „Parasol Probasket”, że tak dzielnie chroniła mnie „malutkiego płaczka” przed uderzeniami sił zła. Dziękuje też wszystkim forumowiczom, którzy zaglądają tu, bo są ciekawi informacji, opinii innych, chcą się podzielić swoimi i szanują zarówno te swoje jak i innych. Zasługujecie na high-five!
    A teraz idę się wypłakać i wyspać… albo na odwrót. Bez odbioru

  6. Nie jestem fanem MIL i Gianisa. Ale faktem jest, że byli lepsi. A nawet bym powiedział że nie byli lepsi tylko słońca się wypaliły. Jednak gratulacje za mistrzostwo, brawo MIL

  7. CO tu dużo gadać, Kozły były lepsze. Mieli w tej serii lepszy „adjustment”. Po dwóch pierwszych meczach, znacznie poprawili taktykę, bliżej kryli. Za to Suns ewidentnie nie odstawali umiejętnościami, ale odstawali brakiem zimnej krwi. Te ostatnie mecze to mnóstwo strat, dużo nieprzygotowanych rzutów, ogólnie lekki chaos. Raz ciągnął Booker, raz Paul, a reszta grała totalnie w kratkę. Wydaje mi się, że Suns po prostu byli zmęczeni i osiągnęli peak formy gdzieś w meczach z Denver i LAC. Nie weszli w ten finał na pełnej k…
    Gratulacje dla Bucks. Widzimy się w przyszłym sezonie. Mam nadzieję, że Suns ponownie będą w finałach.

  8. Kibice Suns nie powinni byc smutni ani tym bardziej zawiedzeni. PHX zrobili wynik grubo ponad stan i sam finał był ogromnym sukcesem. To nie był i nie jest zespół mistrzowski. Wykorzystali mnóstwo sportowego szczęścia, głównie za sprawą kontuzji kluczowych graczy przeciwników i jako wierny kibic LAC, porażka nadal boli to, jednak w sporcie trzeba umieć wykorzystywać takie okazje. Ale w starciu ze zdrowy zespołem PHX pokazało ze sportowo są przecietni. CP3 nigdy nie był liderem na miarę mistrzostwa – za dużo cwaniakowania i słaba glowa, a Booker to tylko super dzieciak…. po jednej stronie parkietu. Jak nie siedzi rzut pożytku z niego żadnego, bo zbiórki, rozegranie czy obrona u niego nie istnieją. Gratulacje dla Bucks i Giannisa który zdemolował PHX i obnażył brak koncepcji Malone’a. Teraz pozostaje życzyć wszystkim zawodnikom zdrowia, lidze normalności i sezonu bez anomalii jak bąbel czy PHX w finale🤷‍♂️.

  9. Suns grali dobrze, Bucks zagrali z większą determinacją i mają Antosia, dobre Finały, ciężko było przewidzieć która ekipa wygra.

    po 0-2 stawiałem na Suns w 5ciu, mały Pop (Bud) z małym Duncanem (Giannis) pozamiatali, nie miałem zdecydowanego faworyta, ale cieszę się z Bucks

  10. No cóż.. Booker miał rację, do Kobiego to mu daleko, jego mental w ostatnich dwóch meczach przeczy definicji sportowca… Rozumiem że długi sezon zmęczenie itd ale nie po to się dochodzi do finały żeby potem strzelać fochy..

  11. Buck zasłużenie. Mieli Antka, do tego Jrue i Middletona, każdy z nich był w stanie skończyć mecz +30 pkt, w Suns tylko Booker i dziadek CP3, cała reszta to zadaniowcy którzy w ofensywie poza trójkami niczym nie zaskakiwali, wg mnie wynik Suns i tak ponad stan gdyby w LAL AD był zdrowy to pewnie skończyłoby się na 1 rundzie, oczywiście gdybanie bo równie dobrze gdyby w Nets byli wszyscy zdrowi to pewnie oni byliby w finałach, a gdyby KD się nie połamał z Klayem w finałach z Raptors to GSW by wygrali….;) w ostatnich latach o tytułach decydują bardziej kontuzje….tak czy inaczej CP3 i tak powinien być szczęśliwy bo wygrał konferencję a wcześniej miał problem żeby przejść 1 rundę, ogromnie zaimponował Giannis 17/19 z wolnych!! pokazał że stres go nie zjadł, choć ciekawe czy w Phoenix by tak trafiał…

  12. Tak jak pisałem przed finałami ,lepszy wygrał ,wolałem żeby to było Suns ,bo uważałem ,że Giannis nie jest na poziomie kilku innych zawodników,co prawda można teraz napisać ,ale jak to ?przecież takie staty wykręcił ?!ja pozostanę przy swoim zdaniu ,mimo to gratulacje i cieszy mnie ten tytuł ze względu na Jrue .Zresztą dobra ,cofam ten tekst o Giannisie,w końcu wygrał tytuł MJ też wygrał swój pierwszy tytuł w bodajże 8 sezonie ,może Giannis jeszcze poprawi swoją ofensywę ….

  13. Dla wszystkich ktorzy pisza co by bylo gdyby XYZ byli zdrowi…, zdrowie i kontuzje sa czescia gry, czescia sezonu i PO. Tak samo jak i szczescie i pech, wszyscy graja tyle samo i im dalej w las tym bardziej wychodzi fizyczne i psychiczne przygotowanie oraz stare urazy. Pogdybac mozna, jakby wszyscy byli zdrowi ale koniec koncow wygrywa ten co potrafil dociagnac wozek do konca. Na tym poziomie gry zawodnicy potrafia kontrolowac swoje zdrowie w duzym stopniu, sa cale sztaby pracujace nad przygotowaniem i planujace obciazenie. Statystycznie pech i szczescie w grze rozklada sie po rowno przy tylu meczach i rozegranych minutach. Wiec przestance meczyc bule ze ten czy tamten by wygral jakby byl zdrowy bo to po prostu nie ma sensu i juz dawno stalo sie nudne.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here