Wyniki NBA: Triple-double LeBrona nie wystarczyło, Blazers ograli Lakers! Magic zaskoczyli Bucks, Rockets rozbili Thunder

6
11567

Milwaukee Bucks dali się zaskoczyć Orlando Magic, którzy sprawili pierwszą niespodziankę w tych play-offach. Nikola Vucević rzucił 35 punktów i poprowadził zespół z Florydy do zwycięstwa. W drugim wtorkowym meczu Miami Heat uporali się z Indianą Pacers. Oznacza to, że dzisiejsze dwa starcia w Konferencji Wschodniej wygrały drużyny niżej rozstawione. Z kolei na Zachodzie Houston Rockets bardzo pewnie pokonali Oklahomę City Thunder. Niespodziankę postanowił również sprawić Damian Lillard i jego Portland Trail Blazers, którzy pokonali Los Angeles Lakers.

Milwaukee Bucks – Orlando Magic 110:122

Statystyki na ESPN

  • Magic przystąpili do pierwszego spotkania w mocno okrojonym składzie. Dzisiaj na parkiecie nie pojawili się Aaron Gordon, Michael Carter-Williams, Mo Bamba i Jonathan Isaac. Pomimo tego Magic nie chcieli łatwo poddać się faworyzowanym rywalom. W szeregach Bucks zabrakło Ersana Ilyasovy.
  • Bucks wygrali w sezonie zasadniczym wszystkie spotkania z Magic, różnicą, która wynosiłą średnio 17 punktów. Jednak dzisiaj mieli z zespołem z Orlando ogromne problemy. W drugiej kwarcie Magic prowadzili już 18 punktami, ale do przerwy Bucks zmniejszyli stratę do 10 „oczek”.
  • Bucks mocno otwarli trzecią kwartę, w pewnym momencie przegrywali już tylko jednym punktem (69-68), ale Magic kolejny raz zwarli szyki i przed czwartą ćwiartką prowadzili 13 punktami. Do końca meczu wynik już nie uległ diametralnej zmianie – Magic mądrze bronili, trafiali swoje rzuty i to wystarczyło. Evan Fournier przez 36 minut nie zdobył żadnego punktu, ale w ostatniej kwarcie trafił trzy „trójki”, czym przypieczętował sukces Magic.
  • Nikola Vucević rzucił dla Magic 35 punktów, co jest jego najlepszym wynikiem w karierze w play-offach. Czarnogórzec dołożył również 14 zbiórek. Dobre minuty z ławki dał Terrence Ross, autor 18 punktów. D.J. Augustin zanotował double-double – 11 punktów i 11 asyst.
  • Giannis Antetokounmpo zdobył 31 punktów (12/25 FG) i miał 17 zbiórek, 16 „oczek” z ławki dołożył George Hill. Jednak dzisiaj Bucks nie wyglądali jak drużyna, która tak zdominowała sezon regularny. W kolejnych spotkaniach będą musieli zagrać zdecydowanie lepiej. Zastanawiająca jest postawa Khrisa Middletona, który trafił dzisiaj zaledwie 4 z 12 rzutów.
  • Ostatni raz „ósemka” pokonała „jedynkę” w meczu otwarcia serii w 2017 roku, kiedy to Chicago Bulls pokonali Boston Celtics. Kolejny mecz tej serii w nocy z czwartku na piątek.

Indiana Pacers – Miami Heat 101:113

Statystyki na ESPN

  • Pierwszy pojedynek w rywalizacji pomiędzy czwartą oraz piątą siłą Wschodu. W tej parze trudno stwierdzić wyraźnego faworyta, lecz eksperci w ostateczności wskazywali na Miami Heat. Brak zdecydowanie lepszej ekipy gwarantuje emocje, których nie już w pierwszym spotkaniu brakowało.
  • Pierwsza kwarta była bardzo wyrównana, lecz zakończyła się 6-punktowym prowadzeniem Indiany Pacers. Niestety ta część spotkania nie była szczęśliwa dla Pacers. Parkiet musiał opuścić Victor Oladipo po trafieniu w oko. Ucierpiał przypadkowo w starciu z Crowderem, po czym zszedł do szatni. Zawodnik nie wrócił już na parkiet, co zdecydowanie ograniczyło poczynania Pacers w ofensywie.
  • Druga kwarta była bardzo podobna do pierwszej, lecz tym razem to Miami Heat zbudowali minimalną przewagę. Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 56:52 na korzyść Heat.
  • W trzeciej odsłonie tego meczu Heat, po błędach zawodników Pacers, wyszli na 10-punktowe prowadzenie. Nie cieszyli się nim długo, bo już na koniec trzeciej ćwiartki zespół z Indiany zmniejszył stratę do jednego punktu.
  • Wynik niemal remisowy przed ostatnią kwartą gwarantował emocję do samego końca. W czwartej kwarcie dało o sobie znać doświadczenie, które pozwoliło Heat wygrać tę część gry i zapewnić sobie prowadzenie w serii. Najważniejszymi postaciami byli Goran Dragić oraz Jimmy Butler, którzy trafiali niezwykle ważne rzuty zza łuku.
  • Przed spotkaniem zapowiadano, że głównym liderem Pacers ma być T.J. Warren, który świetnie spisywał się w „bańce”. Nie zaliczył kolejnego kosmicznego meczu, lecz dołożył od siebie dużo, rzucając 22 punkty w swoim pierwszym występie w play-offach w karierze. W zespole z Indiany dobrze zaprezentował się również Malcolm Brogdon, który zaliczył double-double (22 punktów, 10 asyst).
  • W szeregach Miami Heat wyróżniał się duet Dragić-Butler, szczególnie dając o sobie znać w ostatniej kwarcie. Ostatecznie Butler zdobył 28 punktów, a Dragić 24 punkty. Na wyróżnienie zasługuje jeszcze Bam Adebayo, który zaliczył double-double (17 punktów, 10 zbiórek) oraz dał bardzo dużo w obronie.

Autor relacji: Patryk Popiołek

Houston Rockets – Oklahoma City Thunder 123:108

Statystyki na ESPN

  • Jest to jedna z ciekawiej zapowiadających się serii w pierwszej rundzie. Pikanterii dodaje jej z pewnością wymiana, na mocy której Russell Westbrook dołączył do Rockets z Thunder przed rozpoczęciem sezonu. Dzisiaj jednak rozgrywający nie mógł pojawić się na parkiecie.
  • Drużyny rozpoczęły to spotkanie grając bardzo dobrze w defensywie. Gorzej szło im w ataku, szczególnie Thunder, którzy nie potrafili przez bardzo długi czas znaleźć sposobu na zdobywanie punktów. W międzyczasie Rockets zaczęli trafiać zza łuku i nim się obejrzeliśmy, zespół z Teksasu prowadził 21 punktami. Thunder jednak się nie załamali, Billy Donovan postawił w końcówce drugiej kwarty na swoją najlepszą „piątkę” i do przerwy Rockets prowadzili 16 „oczkami”.
  • Trzeci kwarta nie odmieniła losów spotkania. Rockets w dalszym ciagu trafiali zza łuku, a Thunder nie byli w stanie się temu przeciwstawić. Przed ostatnią kwartą przewaga Rakiet wynosiła już 21 punktów. Pomimo tego, że Thunder udało się nieco zmniejszyć straty, Rockets już do końca kontrolowali przebieg spotkania.
  • James Harden rzucił dzisiaj 37 punktów i miał 11 asyst. 22 „oczka” dołożył Jeff Green, a 21 punktów zdobył Eric Gordon. Rockets trafili dziś 20 z 52 rzutów zza łuku.
  • Najlepiej w szeregach Thunder spisał się Danilo Gallinari, autor 29 punktów. W końcówce drużynę do walki próbował poderwać Chris Paul, który ostatecznie skończył z 20 „oczkami” i 10 asystami. Steven Adams również zanotował double-double – 17 punktów i 12 zbiórek.
  • Drugie spotkanie tej serii już w czwartek, początek starcia o 21:30.

Los Angeles Lakers – Portland Trail Blazers 93:100

Statystyki na ESPN

  • Jeszcze przed rozpoczęciem serii, wielu ekspertów typowało, że Blazers powinni napsuć Lakers sporo krwi. I tak się też stało. Blazers otwarli to spotkanie rzucając na bardzo dobrym procencie, w pierwszej kwarcie prowadzili już 16 punktami, a ostatecznie rzucili w pierwszych 12 minutach aż 36 punktów.
  • Początek drugiej kwarty należał do Lakers, którzy zaliczyli serię punktową 13-1. Blazers trafili swój pierwszy rzut z gry w drugiej kwarcie dopiero na pięć minut przed przerwą. Po 24 minutach wciąż jednak prowadzili, ale tym razem już tylko jednym punktem. Blazers w grze utrzymywały głównie rzuty wolne, których w pierwszej połowie trafili 22.
  • Trzecia kwarta niczego nie wyjaśniła i Blazers rozpoczynali ostatnią ćwiartkę z 3-punktowym prowadzeniem. Wszystko to sprowadziło nas do emocjonującej końcówki. Jednak to Blazers zachowali w czwartej kwarcie więcej spokoju, a przede wszystkim potrafili raz za razem karcić przeciwnika celnymi „trójkami”.
  • Najpierw z okolic loga środkowego trafił Damian Lillard, później celnie zza łuku przymierzyli również Carmelo Anthony i Gary Trent Jr. Już chyba normą dla Melo stało się to, że przez cały mecz piłka raczej nie chce mu wpadać do obręczy, ale w końcówce potrafi zachować zimną krew i dać swojej drużynie ważne punkty.
  • W barwach Blazers kolejny świetny mecz zaliczył Lillard, który zdobył 34 punkty i miał pięć asyst. CJ McCollum dołożył 21 punktów. Świetnie spisali się również wysocy zespołu z Oregonu – Jusuf Nurkić zanotował 16 punktów i 15 zbiórek, a Hassan Whiteside 7 „oczek”, 8 zbiórek i 5 bloków.
  • LeBron James zanotował dzisiaj triple-double – 23 punkty, 17 zbiórek, 15 asyst. Było to jego 22 triple-double w barwach Jeziorowców, co oznacza, że jest teraz trzecim zawodnikiem z największą liczbą potrójnych zdobyczy w historii Lakers. Anthony Davis dołożył 28 punktów (8/24FG, 12/17FT) i 11 zbiórek.
  • Kolejny mecz tej serii w piątek o 03:00.




6 KOMENTARZE

  1. Damien wezwał ogień piekielny i jeziorko wyparowało. Mam nadzieję, że to będzie siedem spotkań z czterema wygranymi Portland. Rozsądek podpowiada mimo wszytko wygraną Lakers ale Trail Blazers są w gazie. Cieszy postawa Carmelo, który nie tyle odnalazł swoje miejsce co samego siebie we współczesnej NBA.

    Dobrze się zapowiadają te playoffy!

  2. Sędziowie robili co mogli ale Portland i tak wygrało!!! Bardzo dobrze… Im szybciej pozbędziemy się tego sztucznie nadmuchanego balonika tym lepiej dla koszykówki.

    Kolejne triple double nabijanie statystyk a wystarczyło trafić jeden rzut więcej w każdej kwarcie i wygrać mecz. LBJ ma najlepsze warunki w lidze a sili się na ceglenie z dystansu. To chyba jedyny gracz w lidze który nie potrafi wykorzystywać swoich mocnych stron tylko próbuje być kimś kim nigdy nie był i niee będzie. Szkoda tylko Davisa.

    • Gwizdki tragedia w obie strony, przecież Portland miało więcej rzutów wolnych ! Lakers zagrali dobrze w obronie, Portland nie rzuciło zbyt wielu łatwych punktów, raczej jakieś trudne rzuty lub wjazdy. Lakers nie trafiali z czystych pozycji (Portland nie broniło, a później to nawet specjalnie nie podchodzili z ręką do rzucających) i nie grali z kontry gdy nie siedziało, dlatego przegrali.

    • Sędziowie gwizdali dziwnie w obie strony, ale w czwartej kwarcie trochę przeciwko PTB, jednak nie wypaczyło to wyniku. Dobry mecz, taki play-off w starym stylu, a nie 147-143. Portland miało swoje problemy – CJ w pierwszej połowie prawie nie istniał, w drugiej kwarcie mieli okres około 8-9 minut z jednym trafionym rzutem z gry i jakoś trzymali wynik wolnymi, w pewnym momencie w zasadzie wszyscy wysocy mieli po 5 fauli i wjazdów pod kosz nie miał kto bronić. To, że Lakers tego nie wykorzystali, świadczy o ich aktualnej słabości. Zwłaszcza w ataku nie grają w bańce dobrze, LBJ i Davis nie mają zbytniego wsparcia reszty składu, do tego ten pierwszy podejmuje chwilami dziwne decyzje. Jak szybko nie wyjdą z trybu treningowego grania w meczach o nic, to będący w gazie Blazers mogą błyskawicznie zakończyć ich marzenia o mistrzostwie.
      Z kolei Blazers nadal mają problem z wąską rotacją, grają w 7, góra 8, znowu odpadł Collins. Ale jadą ile mogą, chociaż pewnie są już zmęczeni tym ciągłym graniem o przeżycie. Dame znowu klasa – w pierwszej połowie to on ciągnął wynik, ale miał chyba tylko jedną asystę, za to w końcówce kreował innych i ważne punkty zdobywali niemal wszyscy pozostali. CJ w drugiej połowie świetny, tak jak Nurkic w pierwszej, Carmelo i Trent nie chybiali w kluczowych momentach. Dobrze, że znowu uruchomili Hassana, który w bańce nie mógł się jakoś odnaleźć w roli rezerwowego, ale dzisiaj sprzedał w swoim stylu ważne czapy w końcówce i zbierał. W obronie nadal wiele u nich kuleje i lepiej dysponowany w ataku przeciwnik by to wykorzystał, ale z kolei w ataku mogą graćznacznie lepiej niż dzisiaj i są realnym zagrożeniem dla Lakers.

      Z innych meczy – nie oglądałem większości spotkania Bucks-Magic, bo ta seria wydawała się formalnością, ale jak zobaczyłem wynik po trzech kwartach, to ciekawość zwyciężyła. W czwartej kwarcie bezradność Milwaukee była olbrzymia, w ogóle nie było po nich widać wiary w zwycięstwo, a ich wielki grecki lider próbował rzucać trójki niczym Westbrook. Zreszta skoro w tym czasie najlepszy u nich był Dżiordżio Hill, to mówi samo za siebie. Mają podobny problem do Lakers – w bańce dotąd raczej odpoczywali i muszą się szybko przełączyć na tryb grania na serio. Magic z kolei grali mądrze i skutecznie. Ale dysproporcja sił w tej parze jest na tyle duża, że nie spodziewam się mimo wszystko dalszych sensacji.

  3. Trzeba dokoptować królewnie LBJ dolejnego all stara żeby trzech to za mało aby pomogli jej wygrywać.. 😋 😋 😋

    • Dolejnego?Przed żeby przecinek.Nabijasz się z LBJ,a nawet nie potrafisz pisać w ojczystym języku.😅😅

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj