Bardzo ważne zwycięstwo minionej nocy odniósł zespół Dallas Mavericks, który jest już o krok od zapewnienia sobie udziału w fazie Playoffs. Natomiast w mocno okrojonych składach do dzisiejszych spotkań przystąpiły drużyny Cleveland Cavaliers oraz Oklahoma City Thunder. Absencja kluczowych graczy spowodował, że obie ekipy zaznały goryczy porażki. 


INDIANA PACERS – CLEVELAND CAVALIERS 123:109

Po trzech kolejnych niepowodzeniach w pojedynkach z Cleveland Cavaliers zawodnicy Indiany Pacers w końcu udanie się zrewanżowali swoim rywalom. Spory wpływ na powodzenie gospodarzy miał szkoleniowiec gości, Tyronn Lue, który nie desygnował na parkiet swojej największej gwiazdy. Pod nieobecność Lebrona Jamesa Cavs mieli ogromny problem z zachowaniem odpowiedniego bilansu pomiędzy ofensywą, a defensywą, co skrzętnie wykorzystali ich przeciwnicy.

Pacers od samego początku meczu starali się kontrolować przebieg gry. Gospodarze praktycznie dominując w każdy aspekcie gry. Na przestrzeni całego spotkania odnotowali oni 25 asyst oraz 38 zbiórek. W dodatku podopieczni trenera Franka Vogela byli zabójczo skuteczni w rzutach trzypunktowych, trafiając aż 16 „trójek” przy skuteczność 51% (16/31).

Osłabienie rywala znakomicie wykorzystał – przede wszystkim – Paul George. Lider Pacers miał dużo więcej swobody niż w poprzednich meczach z Kawalerzystami, łącznie zapisując na swoim koncie 29 punktów, pięć zbiórek, asystę i przechwyt. Świetny mecz w ekipie gospodarzy zanotował także były gracz Cavaliers – C.J. Miles, który miał 21 punktów (7/9 z gry) oraz trzy asysty. Spory udział w sukcesie swojego zespołu mieli również Ian Mahinmi i Solomon Hill. Francuski podkoszowy z dorobkiem 15 punktów i ośmiu zbiórek był o krok od kolejnego double-double w tym sezonie. Natomiast Hill swoimi 15 punktami oraz celnymi „trójkami” (3/4 za trzy punkty) zapewnił istotne wsparcie z ławki.

Tymczasem w zespole ze stanu Ohio najlepiej punktowali Kyrie Irving oraz Kevin Love. Podstawowy rozgrywający Kawalerzystów zanotował 26 punktów, sześć asyst, trzy przechwyty i dwie zbiórki. Natomiast Love 23 punkty i pięć zbiórek.

[ot-video][/ot-video]

DALLAS MAVERICKS – HOUSTON ROCKETS 88:86

Najciekawszym pojedynkiem ostatniej nocy na parkietach NBA okazał się mecz rozgrywany w American Airlines Center w Dallas. Spotkanie, które było niezwykle istotne dla obu ekip. Ponieważ naprzeciw siebie stanęły aktualnie siódma (Mavericks) i dziewiąta (Rockets) drużyna Konferencji Zachodniej. Ewentualna wygrana gości spowodowałby, że na tydzień przed końcem sezonu zasadniczego trzy zespoły (Mavericks, Jazz, Rockets) miałby identyczny bilans 39-39.

Jednak ostatecznie doświadczony zespół gospodarzy nie pozwolił sobie wyrwać tak cennego zwycięstwa i pokonał faworyzowanego rywala. Tym samym skutecznie rewanżując się Rockets za dwie poprzednie porażki i niemalże zapewniając sobie udział w fazie Playoffs.

Jednym z bohaterów tego sukcesu okazał się J.J. Barea. Świeżo co uhonorowany nagrodą zawodnika tygodnia Portorykańczyk w samej tylko pierwszej połowie zapisał na swoim koncie 17 punktów. W rezultacie 32-letni rozgrywający zakończył spotkanie z dorobkiem 27 punktów, ośmiu asyst i pięciu zbiórek. Filigranowego lidera Mavs na obwodzie doskonale wspierał Wesley Matthews, który zapisał na swoim koncie 16 punktów, sześć zbiórek oraz trzy przechwyty.

Po stronie Rakiet – jak zwykle – najlepiej punktował James Harden. Popularny „Broda” tym zdobył 26 punktów oraz pięć zbiórek, cztery asyst, dwa bloki i przechwyt. Jednakże Harden w swoim dorobku miał także aż sześć strat, które ostatecznie znacząco przyczyniły się do niepowodzenia gości.

[ot-video][/ot-video]

PORTLAND TRAIL BLAZERS – OKLAHOMA CITY THUNDER 115:120

Minionej nocy swoim podstawowym zawodnikom wolne postanowił dać także Billy Donovan. W wyjazdowym pojedynku z Portland Trail Blazers w zespole Oklahoma City Thunder zabrakło m.in. Kevina Duranta, Russella Westbrooka oraz Serge’a Ibaki. Nieobecność największych gwiazd Thunder okazała się kluczowa i miała istotny wpływ na ostateczny triumf gospodarzy, którzy perfekcyjnie wykorzystali osłabienie rywala.

O zwycięstwie Blazers zadecydowała bardzo dobra gra zawodników pierwszej piątki. Wszyscy podstawowi gracze gospodarzy odnotowali na swoim koncie co najmniej 10 punktów. Nieoczekiwanie kolejny raz w tym sezonie najlepszym strzelcem ekipy ze stanu Oregon okazał Al-Farouq Aminu. Nigeryjski skrzydłowy tym razem legitymował się imponującym dorobkiem w postaci 27 punktów, sześciu zbiórek, pięciu asyst, trzech przechwytów oraz bloku. Na tle swojego klubowego kolegi niewiele gorzej wypadł także C.J. McCollum, który zdobył 26 punktów oraz miał trzy asyst i trzy przechwyty. Natomiast dotychczasowy lider gospodarzy – Damian Lillard zakończył mecz z 11 punktami, dziewięcioma asystami, trzema zbiórkami i blokiem.

W zespole Thunder wszystko co w swojej mocy, by uchronić swoją drużynę od porażki robił za to Enes Kanter. Potężny Turek odnotował na swoim koncie aż 33 punkty, 20 zbiórek, przechwyt oraz blok. Po za nim w ekipie gości całkiem nieźle zaprezentowali się także: Dion Waiters oraz Anthony Morrow, którzy zdobyli odpowiednio 25 i 19 punktów.

[ot-video][/ot-video]

BROOKLYN NETS – WASHINGTON WIZARDS 103:121

[ot-video][/ot-video]

ORLANDO MAGIC – DETROIT PISTONS 104:108

[ot-video][/ot-video]

BOSTON CELTICS – NEW ORLEANS PELICANS 104:97

[ot-video][/ot-video]

NEW YORK KNICKS – CHARLOTTE HORNETS 97:111

[ot-video][/ot-video]

LOS ANGELES LAKERS – LOS ANGELES CLIPPERS 81:91

[ot-video][/ot-video]

Subscribe
Powiadom o
8 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Rafał
Rafał
7 kwietnia 2016 10:07

Niezły łomot w każdym meczu bez LBJa dostają Cavs w tym sezonie

bRk73
bRk73
7 kwietnia 2016 17:13
Odpowiedz  Rafał

gdzieś wyczytałem, ze bez LBJa sa 4-14, normalnie porażka jaką różnice robi jeden zawodnik, to wyglada jak od poczatku ze LBJ ciągnie ten zaspoł na swoich barkach. Tym bardziej James rośnie w moich oczach 🙂 i zycze mu jak najwiecej sukcesów z ta bandą patałachów

forto
forto
7 kwietnia 2016 20:27
Odpowiedz  bRk73

LBJ ma pecha. Poza Miami nie miał nigdy odpowiedniego wsparcia. Choć i tak tam też ciągnął w dużej mierze ten wózek.
Ngdy też nie miał właściwego trenera. Lue nie niej odpowiednim człowikiem w Cavs. Irving to taki trochę pseudo All Star. Love już wygląda trochę lepiej.
Gdyby James trafił do lepszej drużyny i odpowiedniego coucha mógłby mieć już 6 pierścieni.

Mariusz
Mariusz
7 kwietnia 2016 21:04
Odpowiedz  forto

Irving jest bardzo dobrym graczem, jak najbardziej z potencjałem na „All Star”. Problem w tym, że chłopak jest w tym sezonie koszmarnie nierówny, co wynika z tego, że miał długą kontuzję i nie przeszedł całego okresu przygotowawczego. Bardziej pretensje mam do Kevina Love’a. Gość był genialny w Minnesocie i nie mówie tu o grze w ataku bo wiadomo było, że jego statystyki spadną, ale o jego braku w grze na tablicach. W Wolves to był gość, ktory mimo niskiego jak na centra wzrostu zbierał >11 zb. /mecz a w Cavs cały czas gra na półdystansie i jako „stretching four” i… Czytaj więcej »

Artur
Artur
7 kwietnia 2016 21:12
Odpowiedz  Rafał

tak samo było jak był w Miami i grali bez niego

Patryk
Patryk
7 kwietnia 2016 12:28

Kobe przekroczył kolejną barierę, dziś zanotował stratę nr 4000 🙂

arturlakers
arturlakers
7 kwietnia 2016 21:58
Odpowiedz  Patryk

no i chu* z tego ! jego pozganianie fani , itd to jest cos nie prawdopodobnego nie jedna Leganda mu tego zazdrosci i Sahq sie przyznal juz do tego , a Ty przekroczyles bariere swojego grubego brzucha pajacu

Tomek
Tomek
7 kwietnia 2016 15:33

Mozna zmienic wynik meczu PORTLAND TRAIL BLAZERS – OKLAHOMA CITY THUNDER jako ze jest odwrotny 🙂