Oklahoma City Thunder pokonała minionej nocy zespół Dallas Mavericks, awansując tym samym do drugiej rundy fazy Play Off. Stan rywalizacji wyrównali natomiast koszykarze Charlotte Hornets i Portland Trail Blazers. Ci ostatni wykorzystali złamaną rękę Chrisa Paula.

Miami Heat 85:89 Charlotte Hornets

Zwycięstwo zespołu Michaela Jordana już od pierwszych minut wydawało się bardzo wątpliwe. Za zdecydowanego faworyta tej serii uważa się oczywiście Miami Heat z Erikiem Spoelstrą na ławce. Jego podopieczni stworzyli sobie w pierwszej kwarcie bezpieczną przewagę 26:19, jednak mecz ustawiła druga ćwiartka.

To właśnie wtedy Kemba Walker i spółka zagrali świetną koszykówkę po obu stronach parkietu. Dobra obrona napędzała ofensywę, a Lee trafiał jak w transie. Popularne „Żary” zdobyły w drugiej kwarcie ledwie 12 punktów, a Hornets wyszli na znaczne prowadzenie – 48:39.

Priorytetem dla Heat było odbudowanie się po tak beznadziejnym fragmencie gry, jednak nic nie wskazywało na to, żeby zespół Spoelstry miał chęć podnieść się po tak fatalnej drugiej ćwiartce. Hornets bardzo dobrze zaczęli kwartę, po czym stracili kilka punktów. Ostatecznie ustanowili swoje prowadzenie na wyniki 69:61.

Ledwie osiem punktów, tyle wynosiła różnica punktów pomiędzy tymi zespołami. Było to gwarantem ciekawej ostatniej ćwiartki i jak się okazało – tak też było. Justice Winslow w mecz wszedł tak naprawdę dopiero w ostatniej kwarcie, bowiem dopiero wtedy zdobył swoje pierwsze punkty. Na nic się to jednak zdało, bowiem zespołem świetnie dyrygował Kemba Walker i jego Charlotte Hornets wygrali to spotkanie 89:85.

Najlepszym zawodnikiem nie mógł być nikt inny. Rozgrywający zapisał na swoim koncie 34 „oczka”, 4 zbiórki i 3 przejęcia. Dobrą koszykówkę zaprezentował z ławki Jeremy Lin, który spotkanie skończył z 21 punktami i 3 asystami. 11 „oczek” i świetną obronę zagwarantował tej nocy Courtney Lee.

Tylko czterech graczy Heat zanotowało 10, lub więcej punktów. Najwięcej, bowiem 16 „oczek” oraz 7 zbiórek zanotował Joe Johnson. 15 i tyle samo zbiórek zanotował Deng. Po 12 punktów dorzucili Wade oraz Dragić. Dwyane otarł się nawet o triple-double, dokładając do 12 punktów 10 asyst oraz 7 zbiórek.

[ot-video][/ot-video]

Dallas Mavericks 104:118 Oklahoma City Thunder

Kolejny świetny mecz w tegorocznych Play Offach rozegrał duet Westbrook – Durant, który poprowadził świetnie dysponowanych tej nocy Thunder do drugiej rundy. Już od pierwszych minut wykreowała się znaczna przewaga zespołu z Oklahoma City, przez co Mavericks przegrywali już po pierwszej kwarcie 35:24.

W drugiej części meczu Nowitzki i spółka nieco odgryzli się rywalom, pokazali, że nie są chłopcami do bicia. O ile Durant i Westbrook grali dobrze, to skuteczność pozostałych graczy pozostawiała nieco do życzenia. Zespołowa gra rozciągnęła dobrą tej nocy obronę OKC, przez co po pierwszej połowie przyjezdni przegrywali już tylko 68:61.

Mavericks bardzo dobrze weszli w drugą połowę meczu, zbliżając się do rywali nawet na trzy punkty. Wtedy jednak piłkę w swoje ręce złapał Westbrook, który wyciągnął swój zespół z kryzysu. Od tego momentu po obu stronach parkietu byliśmy świadkami naprawdę niezłej defensywy, z małą przewagą na zespół OKC, który po tej części meczu prowadził 93:83.

Mimo konkretniejszego prowadzenia ze strony Oklahomy, to goście ponownie na początku kwarty zanotowali szybki zryw, przybliżając się do swoich rywali na trzy punkty. W tym momencie piłka ponownie znalazła się w rękach Westbrooka, który był bohaterem hali Chesapeake Energy Arena. Rozgrywający do spóły z Kevinem Durantem poprowadził swój zespół do czwartej zwycięstwa w tej serii, 118:104. W drugiej rundzie Play Off miejscowi zmierzą się z San Antonio Spurs.

Russell Westbrook zanotował w tym meczu 36 punktów, 12 zbiórek oraz 9 asyst. Jego dobry kolega, Kevin Durant zapisał na swoim koncie 33 „oczka”, 7 zbiórek oraz 2 asysty. Okazało się, że punkty Ibaki nie były aż tak potrzebne, przy świetnej grze tego duetu. Możemy być jednak pewni, że na Spurs to nie wystarczy. 11 punktów z ławki dorzucił Waiters, a double-double zanotował Steven Adams z 15 punktami i 10 zbiórkami.

Zespołowa gra Mavericks nie przyniosła im w tym meczu zwycięstwa. Sześciu graczy zanotowało 10, lub więcej punktów. Najwięcej, 24 zanotował Dirk Nowitzki. 14 „oczek” aznotował Anderson, a 12 Pachulia. 16 punktów i 9 zbiórek z ławki zagwarantował Dwight Powell.

[ot-video][/ot-video]

Los Angeles Clippers 84:98 Portland Trail Blazers

Koszykarze z Portland pokazali tej nocy jak groźni są we własnej hali. Od pierwszych minut widać było, że będą w stanie wygrać to spotkanie. Kapitalnie w mecz wszedł Aminu, który poprowadził swój zespół do prowadzenia 24:20 po pierwszej kwarcie.

Druga kwarta od początku do końca była bardzo wyrównana, z resztą zakończyła się remisem. Gdy tylko jeden zespół zdobywał punktu, ten przeciwny odpowiadał tym samym. Trzeba przyznać, że obydwa zespoły grały świetnie w defensywie, przez co zdobywanie punktów było nieco utrudnione. Po pierwszej połowie Blazers prowadzili 47:43.

W trzeciej kwarcie kontuzji doznał jeden z liderów Clippers, Chris Paul. Kontuzja ta nie przeszkodziła zespołowi z LA wygrać tej kwarty, jednak poziom gry przyjezdnych znacznie spadł w ostatniej kwarcie. Przed ostatnimi 12 minutami gospodarze prowadzili 66:64. W czwartej kwarcie dosłownie zdemolowali zespół Doca Riversa.

Świetnie grający tej nocy Blazers udowodnili w ostatniej kwarcie, że po kontuzji Paula są faworytem do wygrania tej serii. Zespół wygrał ostatnie 12 minut różnicą 12 punktów, a cały mecz 98:84. Minionej nocy problem z kontuzjami mieli także Blake Griffin i Austin Rivers, co z wzrastającą formą rywali nie wróży nic dobrego.

Najlepszym zawodnikiem mecuz był bezapelacyjnie Aminu, z 30 punktami, 10 zbiórkami, 3 asystami i 3 blokami na swoim koncie. 19 „oczek” dorzucił McCollum, a po 12 Harkless, Lillard i Crabbe. To wystarczyło, by pokonać Clippers i wyrównać stan rywalizacji.

Na 13 zawodników, którzy pokazali się w rotacji Clippers, tylko ośmiu zdobyło jakiekolwiek punkty. Najwięcej, 17 zanotowali Blake Griffin i Jeff Green. 16 „oczek” zanotował kontuzjowany Chris Paul. Najlepszy zmiennik ligi nie popisał się w tym meczu skutecznością. Crawford zapisał na swoim koncie 12 punktów i 5 zbiórek.

[ot-video][/ot-video]









1 KOMENTARZ

  1. Fani Golden State mogą być spokojni. Dzięki Portland druga runda nie zacznie się w tym tygodniu, a jest szansa, że Curry wróci za dwa tygodnie. Do tego Paul nabawił się kontuzji a clippers znowu potwierdzają, że nie umieją grać w po. Curry musi być zdrowy na drugą część drugiej rundy i na finał konferencji i jest na to szansa. Za oceanem już przyznają mistrza dla Sas, ale oni najpierw muszą uporać się z OKC, która od dłuższego czasu nie leży drużynie Popa. Także może być różnie.
    Do tego uwaga na Cavs grają coraz lepiej i są jedyną drużyną na wschodzie, która może pokonać każdego z zachodu ja bym ich nie lekceważył.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj