Wyniki NBA: Horford zrewanżował się Giannisowi! Curry załatwił wygraną

12
7155

W pierwszym meczu kolejnej nocy z play-offami NBA oglądaliśmy pokaz charakteru jednego z najbardziej doświadczonych graczy w rotacji Boston Celtics. Al Hofrod rozegrał najlepszy mecz play-off w karierze i razem z Giannisiem Antetokounmpo dostarczył nam sporo zabawy. W drugim meczu z kolei zobaczyliśmy dwie drużyny zmagające się z problemami strzeleckimi, ale ostatecznie o zwycięstwie Golden State Warriors przesądził Stephen Curry rzucając w czwartej kwarcie 18 punktów. 


MILWAUKEE BUCKS – BOSTON CELTICS 108:116 (2-2)

STATYSTYKI

  • W obozie Boston Celtics byli bardzo rozgoryczeni po porażce w meczu numer trzy. Zwycięstwo było na wyciągnięcie ręki, więc mieli czego żałować. Kryciem Giannisa Antetokounmpo zajął się Al Horford i wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy, co to oznacza. Wkrótce jednak mieliśmy się przekonać. Milwaukee Bucks starali się rozciągać grę i po trójce Jrue Holidaya wyszli na prowadzenie 16:8. Obserwowaliśmy dużo fizycznej gry, ale zdecydowanie lepiej odnajdywali się w tym gospodarze, którzy po pierwszej kwarcie prowadzili 25:18. 
  • Początek drugiej kwarty był koszykarsko najlepszym momentem tego meczu. Niezwykle szybkie tempo i gra na wysokiej skuteczności obu zespołów dały nam świetne widowisko. Po punktach Jaysona Tatuma C’s doprowadzili do remisu (31:31). Bucks swoje ataki przypuszczali przez Giannisa Antetokounmpo, który musiał dotknąć piłki w każdym kolejnym posiadaniu. Podopieczni Mike’a Budenholzera mieli nieco więcej cierpliwości w budowaniu swoich akcji, ale na przerwę schodzili z zaledwie jednopunktowym prowadzeniem 48:47. 
  • W drugiej połowie wróciliśmy do wątku Antetokounmpo – Horford. Ten pierwszy przywitał się z trzecią kwartą potężnym wsadem nad głową Horforda i sędziowie uznali, że przesadził w swojej reakcji skierowanej do rywala, za co otrzymał faul techniczny. Od tego momentu Horford rozpoczął swoje polowanie i złapał Giannisa na tym samym w czwartej kwarcie. Wysoki C’s także otrzymał przewinienie techniczne, bo zaraz po tym, gdy został przez Giannisa sfaulowany, uderzył go łokciem w twarz. Nie ma miękkiej gry. 
  • W trzeciej kwarcie dominacja Giannisa pozwoliła wyjść Bucks na 11-punktowe prowadzenie (76:65). Gdy Antetokounmpo musiał złapać chwilę oddechu i usiadł na ławkę rezerwowych, Cetlics odrobili całą stratę i w czwartej kwarcie po trójce Horforda goście z Bostonu wyszli na 3-punktowe prowadzenie. Gracz Celtics rozgrywał najlepszy mecz kariery w play-offach. Tzw. “momentum” należało do Celtics, którzy zaczęli łapać rywala na błędach w ataku. Po akcji 2+1, a następnie trójce Jaysona Tatuma, prowadzenie gości urosło do 10 punktów na 3:24 przed końcem. 
  • Z taką stratą Bucks sobie już nie poradzili, co oznacza, że w serii mamy remis 2-2 i wracamy do Bostonu. Horford skończył mecz z dorobkiem 30 punktów (11/14 FG, 5/7 3PT), 8 zbiórek i 3 asysty. Po słabszym spotkaniu numer trzy podniósł się także Tatum, który dołożył 30 oczek (11/24 FG), 13 zbiórek oraz 5 asyst. Po 18 oczek Marcusa Smarta i Jaylena Browna. Dla Bucks 34 oczka (14/32 FG), 18 zbiórek i 5 asyst Antetokounmpo i 16 punktów, 7 zbiórek i 9 asyst Holidaya. 

GOLDEN STATE WARRIORS – MEMPHIS GRIZZLIES 101:98 (3-1)

STATYSTYKI

  • Pomimo absencji Ja Moranta, który nie zagrał w tym meczu przez problemy z prawym kolanem, Memphis Grizzlies byli w stanie nawiązać z Golden State Warriors równą walkę i do samego końca nie wiedzieliśmy, kto wyjdzie z tego starcia zwycięsko. Ostatecznie o losach meczu przesądziła znakomita czwarta kwarta Stephena Curry’ego, który nie chciał, by jego drużynie uciekła sprzed nosa wygrana przed własną publicznością. GSW potrzebują już tylko jednego zwycięstwa. 
  • Zaczęło się dla Grizzlies dobrze. Po punktach Stevena Adamsa, który wyszedł w pierwszej piątce, Grizz objęli prowadzenie 8:2 i trzymali go do końca pierwszej połowy ostatecznie schodząc do szatni z wynikiem 41:38. Nie dali się zaskoczyć także po wyjściu w szatni, a wiemy, jak groźni są podopieczni Steve’a Kerra w trzecich kwartach. Na 10 minut przed końcem prowadzenie gości z Tennessee urosło do 12 punktów, po tym, jak Jaren Jackson trafił dwa rzuty z linii wolnych. 
  • Dość nieoczekiwanie Warriors znaleźli się w tarapatach. W takich jednak momentach musisz szczególnie uważać na graczy pokroju Stephena Curry’ego. Rozgrywający wrzucił w pewnym momencie drugi bieg i w finałowej odsłonie trafił 18 punktów. Na 3:25 przed końcem Steph step-backiem doprowadził do remisu (90:90), a następnie zdobył 8 z kolejnych 11 punktów swojej drużyny budując dla niej przewagę głównie na linii rzutów wolnych. Grizzlies nie mieli odpowiedzi na rozpędzonego Stepha i w końcówce spudłowali kilka rzutów. 
  • Szczególnie “pomocny” dla drużyny rywala był Dillon Brooks, który podjął kilka wątpliwej jakości decyzji trafiając tylko 5/19 z gry. 21 punktów i 5 bloków zanotował Jaren Jackson, a 19 oczek, 6 zbiórek i 5 asyst Tyus Jones, który zastąpił w pierwszej piątce Moranta. Curry skończył noc z 32 punktami (10/25 FG, 4/14 3PT), 5 zbiórkami i 8 asystami. 17 oczek, 10 zbiórek Andrew Wigginsa. Jordan Poole i Klay Thompson razem byli 0/10 za trzy. W całym meczu oba zespoły trafiały na słabej 25% skuteczności z dystansu. Na kolejny mecz wracamy do Memphis. 

Już w czwartek 12 maja o godz. 21:00 rozpocznie się kolejny Podcast PROBASKET LIVE. Poprzedni odcinek możecie obejrzeć tutaj:






12 KOMENTARZE

  1. Nie dali się zaskoczyć także po wyjściu w szatni, a wiemy, jak groźni są podopieczni Steve’a Kerra w trzecich kwartach

    Tyle, że dziś dowodził Mike Brown, bo Kerr siedział w domu, chory na Covid.

  2. GSW to jest drużyna „fatalna”, to są tak bezwstydni spammerzy za 3, że nawet jak mają otwarty mid-range to wycofują na obwód i ładują za trzy. Przez trzy kwarty mieli chyba poniżej 10% skuteczność, cegłą za cegłą szła. Zresztą ich statsy za trzy mówią wiele: Klay 0-7, Curry 4-14, Wiggins 1-5. Przez kontuzję Moranta i „krótką” ławkę, Grizzlies nie mają szans. Szacun dla Bostonu, świetna defensywa – ładnie neutralizowali „wpychacza” Giannisa. Mimo że zdobył sporo punktów, to i tak miał ciężko.

    • Tej nocy rzuty za 3: GSW – 37, BOS – 37, MEM – 35 ale to GSW są fatalni bo ciągle rzucają z dystansu. Nawet grając słabsze zawody wygrywają mecze więc co będzie jeśli w końcu złapią odpowiedni rytm? Są tak fatalni, że za chwilę zameldują się w finale konferencji. A tobie hejterku pozostanie tylko popłakać w poduszkę

    • „Fatalna” – ale mimo tej bardzo słabej skuteczności za 3 i tak wygrali mecz. Wielu ludzi nie zauważa że GSW mimo słabych warunków fizycznych wygrywają obroną. To według mnie jest najlepiej zespołowo broniący zespół w całej lidze (podkreślam: zespołowo).

      A co do ataku to trójki rozciągają obronę więc jest o wiele łatwiej atakować pomalowane. Bronisz obwodu zdobędą punkty z pod kosza, bronisz pomalowanego załadują trójkę. Pomaga im w tym że mają dwóch doskonale trafiających z każdego praktycznie dystansu. Wykorzystują swoje mocne punkty, co w tym złego? Niech inne drużyny znajdą remedium. Poza tym wspomniałem wyżej nawet jak nie trafiają za 3 potrafią wygrywać.

    • staty raz lepsze (poprzedni mecz) raz gorsze jak ten mecz ale po tym poznaje się silne drużyny że pomimo kiepskiego występu potrafią wygrać, co do szans Grizz to radzę popatrzeć na ich bilans z Morantem i bez niego a później wyrokować czy to koniec serii czy nie, ja obstawiałem wygraną Grizz w 4 meczu i niewiele się pomyliłem

    • Rzeczywiście, ładują mnóstwo za trzy, ale trzeba pamiętać, że taki Stefek zawsze rzuca dużo za dwa. Często (bardzo często) właśnie w ten sposób uzyskuje znaczącą część swojego meczowego dorobku.
      Taki przykład mieliśmy właśnie wczoraj: 12 pkt. za dwa, 12 pkt. za trzy, 8 z osobistych. W sumie 32 punkty ugrane przy trafionych tylko czterech trójkach.
      Kiedy Stefek rzuca dziesięć trójek w meczu, jego dorobek punktowy jest na poziomie 50 oczek. Dlaczego? Bo gra dużo za dwa.

  3. Uff, Warrefs dają radę, było ciężko ale jakoś wspólnymi siłami się udało

    Najbardziej żałosna zgraja, zaraz po Nets i Lakers

    NBA = „Śmiechu Warte”

  4. GSW przecietny mecz w ataku, ale intensywnosc i obrona zespolowa bardzo dobre. W sumie caly mecz brzydki, ale bliski, w pilkarskiej polskiej lidze powoedzialoby sie 'mecz walki’ 😉

    Tak na prawde GSW wygrali dzieki doswiadczeniu, zlapali krew w 4 kwarcie i dobili. Stefan pokazal jak trzymac nerwy w koncowce.
    Miski ladnie na desce przez 3 kwarty, a w 4 wszystko siadlo.
    GSW wyszlo po raz pierwszy na prowadzenie w ostatniej minucie… to mowi wszystko…
    Sedziowanie dzisiaj calkiem ok, bez kontrowersyjnych gwizdkow, pozwalali na walke.

    U Grizzlies niezly mecz Jacksona, trzymal Grizzlies w grze w 4 kwarcie.

    W GSW bardzo niedoceniona rola OPJ, kilka waznych 3 dzisiaj, jak nikomu nie siedzialo, dobra praca w obronie. To samo Wiggins, swietnie w obronie.
    Bardzo ciekawi mnie co zrobia z Poolem po sezonie, niesamowite pokretlo w nodze ma ten chlopak i pokazuje niesamite jaja w tych PO. Widac zadziornosc i charakter. Ciezko im bedzie go utrzymac przy takim payrollu.

    Memphis brakuje dobrych strzelcow typu 3 and D na cos wiecej niz 2 runda PO.
    Ciekawe tez, czy Morant zmieni troche styl gry, szkoda tych kolan , ale idzie to niestety w strone DRose 🙁 niesamowicie by szkoda bylo, jesli lapalby ciagle kontuzje, bo to przyszly MVP. Pytanie tez wplywu na to nie maja buty i rodzaj treningu… swego czasu Curry ciagle lamal kostki i mowilo sie, ze jest bardzo kruchu, a jednak potrafili to w Oakland ogarnac…

  5. Horford to chyba najrówniej grający gracz Celtics. Podczas gdy innym zdarzają się słabsze dni, on gra na stałym poziomie. Niezwykle skuteczny w obronie, ale jak widać i po drugiej stronie parkietu niesamowicie skuteczny.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj