Wyniki NBA: Giannis znów wielki, Jazz dali lekcję Hawks, kryzys Blazers trwa

1
3707

Kolejna noc z najlepszą koszykówką na świecie za nami. Za sprawą 31 punktów Giannisa Antetokounmpo Milwaukee Bucks pokonali zdziesiątkowanych Philadelphia 76ers. Nieziemsko skuteczni na własnym parkiecie Utah Jazz dali młodym Jastrzębiom z Atlanty lekcję basketu, a Los Angeles Clippers po raz drugi w tym sezonie pokonali Portland Trail Blazers.


Philadelphia 76ers – Milwaukee Bucks 109:118

Statystyki na PROBASKET

  • Mistrzowie NBA przylecieli do Filadelfii prosto z wizyty w Białym Domu, gdzie zawitali jako pierwszy zespół od ponad pięciu lat (o czym więcej piszemy tutaj). Trudno więc się dziwić, że w spotkanie weszli widocznie rozkojarzeni i dali się zaskoczyć grającej ambitnie, lecz zdziesiątkowanej przez koronawirusa drużynie ze wschodniego wybrzeża.
  • Wyrównana rywalizacja toczyła się do 9. minuty decydującej kwarty, kiedy to jeden z bohaterów spotkania – Grayson Allen – trafił zza łuku i wysforował swoją drużynę na bezpieczne 7-punktowe prowadzenie, którego Bucks nie oddali już do ostatniego gwizdka. 26-latek w całym mecz uzbierał 25 punktów oraz 3 asysty przy bajecznym wręcz wskaźniku +/- na poziomie +18. Swoje dołożył również autor 31 „oczek” i 16 zbiórek Giannis Antetokounmpo, który w obliczu kłopotów kadrowych ekipy z Milwaukee od początku rozgrywek wręcz jednoosobowo trzyma ją na powierzchni. –Zawsze dobrze jest odnieść zwycięstwo – przyznał Grek. – Po prostu starałem się być konkurencyjny i zrobić wszystko, co trzeba, abyśmy wygrali. Tego mój zespół chce, i oczekuje ode mnie.
  • Wśród pokonanych jedno z najlepszych spotkań w karierze rozegrał Tyrese Maxey, który 17 ze swoich 31 punktów zanotował w pierwszej kwarcie. Na docenienie zasługują także Shake Milton (20 punktów, 6 asyst w 42 minuty na parkiecie) oraz wchodzący z ławki Georges Niang (21 „oczek”). Koszmarne wręcz zawody rozegrał niedawny bohater ekipy Doca Riversa Furkan Korkmaz, który w 45 minut na parkiecie zdobył 5 punktów, trafiając zza łuku jedynie raz, na 12 oddanych prób.
  • W szeregach 76ers zabrakło tej nocy praktycznie wszystkich zawodników nominalnej pierwszej „piątki”. Ze względu na objęcie protokołem sanitarnym nie zobaczyliśmy na parkiecie Joela Embiida, Tobiasa Harrisa, Matissea’a Thybulle’a oraz Isaiaha Joe’a, natomiast Seth Curry wykluczony został przez uraz lewej stopy. Jedynie 8 zawodników miał do dyspozycji trener Rivers.

Utah Jazz – Atlanta Hawks 110:98

Statystyki na PROBASKET

  • Pewne zwycięstwo Jazz, którzy po profesorsku pokazali, jak należy grać z młodym zespołem pokroju Hawks. Od początku drugiej kwarty ekipa gospodarzy sukcesywnie powiększała prowadzenie, które w skrajnym momencie dochodziło nawet do 18 punktów. Za sekret ich zwycięstwa uznać należy przewagę na deskach (44-32) oraz firmową już obronę, która zrekompensowała świetną skuteczność zza łuku drużyny Jastrzębii (ponad 51%).
  • Czołowymi postaciami w szeregach Jazzmanów byli dziś Donovan Mitchell (27 punktów, 5 asyst), Bojan Bogdanovic (18 „oczek”) oraz Rudy Gobert (9 punktów, 14 zbiórek). Zgodnie z planem z ławki błyszczeli autor 16 punktów – Jordan Clarkson oraz Hassan Whiteside, który zgromadził na swoim koncie tej nocy 10 „oczek” i 9 zbiórek. – Zaczęło się od defensywy – przyznał Mitchell. – Oddawaliśmy rzuty, pracowaliśmy po obu stronach parkietu, ale kiedy naprawdę skupiliśmy się na naszej obronie, otworzyło nam to drogę do wygranej.
  • Hawks ciągnął tej nocy dodatkowo zmotywowany przed sezonem wielkimi pieniędzmi Kevin Huerter, który do koszyczka uzbierał 28 punktów na świetnej skuteczności 11-18 z gry. Dobre spotkanie także za Traem Youngiem, który zapisał na swoje konto 27 „oczek” oraz 6 asyst. Złośliwie przyznać można, że ławka służy Cammowi Reddishowi. Zawodnik zdobył tej nocy bowiem 16 punktów. Sytuacja w Atlancie jednak nie wygląda zbyt kolorowo, ze względu na fakt, że Hawks ponieśli już 5. porażkę z rzędu.
  • Wielu z nas jest sfrustrowanych – przyznał Huerter. – Myślę, że to jest właściwe słowo. Nie sądzę, że spodziewaliśmy się być w pozycji, w której obecnie jesteśmy. Wpakowaliśmy się w dołek, za co możemy winić tylko i wyłącznie siebie. Musimy być lepsi zwłaszcza w defensywie – dodał.

Los Angeles Clippers – Portland Trail Blazers 117:109

Statystyki na PROBASKET

  • Piąte spotkanie na wyjeździe i piąta porażka Portland Trail Blazers w tym sezonie. Dziś o przełamanie było łatwo, jednakże o końcowym rezultacie zdecydowały koszykarskie detale. Dobry jakościowo mecz rozegrały obie drużyny, zaliczając łącznie jedynie 18 strat oraz rzucając odpowiednio na 52% i 47% z gry.
  • Kolejne, mimo że okraszone 27 punktami oraz 6 asystami, mało przekonujące spotkanie rozegrał Damian Lillard. Impas strzelecki rozgrywającego trwa w najlepsze i dziś odzwierciedlenie miał w skuteczności 4-13 zza łuku. Na plus zaliczyć trzeba na pewno występ autora 23 punktów Normana Powella oraz wejście z ławki Cody’ego Zellera (8 punktów, 8 zbiórek), który wprowadził trochę pozytywnego zamieszania pod obręczami. – Jest inny poziom skupienia, który musisz mieć, aby odnosić zwycięstwa. Mieliśmy kilka okazji, których niewykorzystaliśmy – skwitował krótko spotkanie w wykonaniu swojego zespołu trener Chauncey Billups.
  • W barwach Clipps brylowało tej nocy trio Paul GeorgeNicolas BatumReggie Jackson, które łącznie zapisało na konto swojej drużyny 69 punktów. Kolejne pozytywne wejście z ławki zaliczył także świetnie obsługiwany przez kolegów Isaiah Hartenstein (14 punktów). – Po prostu byliśmy dobrze przygotowani na ich zagrania i schematy – przyznał Tyron Lue. – Na timeoutach, które brałem przesłaniem utrzymanie opanowania, z jakim graliśmy. Musimy trzymać się tego dalej – dodał.




1 KOMENTARZ

  1. Kto zatrzyma potwora, dziś wydawało się, że może to być Minnesota, było już dość blisko. AW załatwił dzisiaj zwycięstwo, latał prawie jak MJ.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj