Wyniki NBA: Giannis Dominator! Rockets znów wygrywają z Warriors!

48
6526

Giannis Antetokounmpo zdobył 39 punktów, zebrał z tablic 16 piłek i znów poprowadził Bucks do wygranej nad Celtics i to w Bostonie 113:101. Zespół z Milwaukee prowadzi już 3-1. Na Zachodzie natomiast w parze Warriors – Rockets mamy remis 2-2! James Harden zdobył 38 punktów i zapewnił Rakietom zwycięstwo 112:108!


Boston Celtics – Milwaukee Bucks 101:113 (1-3)

Statystyki

– Kiedy Giannis Antetokounmpo złapał czwarte przewinienie na początku trzeciej kwarty (8:18 do końca) kibice Celtics myśleli, że to szansa dla ich drużyny. Na tablicy widniał remis 59:59. Grek przesiedział resztę kwarty na ławce, ale Bucks nie pozwolili rywalom na uzyskanie przewagi. Mało tego, po świetnych akcjach George’a Hilla i wsadzie Pata Connaughtona, to zespół z Milwaukee prowadził 78:68, a za chwilę 80:70. W czwartej kwarcie Giannis wrócił na parkiet i kontynuował swoją dominację pod obiema tablicami. Popisywał się efektownymi wsadami, a bezradni obrońcy Celtics mogli go tylko faulować.

– Na cztery minuty przed końcem czwartej kwarty Bucks prowadzili różnicą 12 punktów (101:89). Celtics nie potrafili w kolejnych akcjach odrobić strat. Zespół z Milwaukee wygrał 113:101 i objął prowadzenie w serii 3-1.

Giannis zdobył 39 punktów i zebrał 16 piłek na tablicac, dodał cztery asysty. Warto jednak zwrócić na niesamowitą skuteczność – 15/22 z gry, w tym 2/5 za 3 i przyzwoite 7/10 z wolnych.

– Świetne wsparcie z ławki dali George HillPat Connaughton. To dzięki ich skutecznym akcjom Bucks objęli w trzeciej kwarcie prowadzenie i nie oddali go już do końca spotkania. Hill zdobył 15 punktów i miał pięć asyst oraz cztery zbiórki, a Connaughton do dziewięciu „oczek” dołożył 10 zbiorek.

– Przy nazwisku Hilla współczynnik +/- wyniósł +15, a przy Connaughtona +22! Podobnie w przypadku Sterlinga Browna +11 i Ersana Ilyasovy +10. To w dużej mierze efekt trzeciej kwarty, kiedy Bucks wyszli na prowadzenie mimo braku Giannisa na boisku.

– Rezerwowi Bucks zdobyli w tym spotkaniu aż 32 punkty, a zmiennicy Celtics zaledwie siedem.

– Najlepszym strzelcem Celtics był Kyrie Irving – 23 punkty i 10 asyst, ale skuteczność 7/22 z gry (w tym 1/7 za 3).

– Jeśli spojrzymy na ostatnie trzy mecze (nie liczymy pierwszego meczu tej serii, kiedy Celtics wygrali na wyjeździe), to Irving trafił zaledwie 19 z 62 rzutów z gry, w tym 4 na 20 z dystansu.

– Kibice Celtics nie byli zadowoleni z wyniku i wielu z nich wyszło z hali przed końcem spotkania. Irving też udał się do szatni kilka sekund przed ostatnim gwizdkiem. Jeden z fanów krzyknął do niego „nie odchodź” mając na myśli to, że Kyrie będzie latem „wolnym agentem” i będzie mógł podpisać umowę z dowolnym klubem. Jeśli Bucks wygrają kolejny mecz tej serii i awansują do finału konferencji, to mogło być to ostatnie spotkanie Irvinga w Bostonie jako gracz Celtics. Dużo się mówi o tym, że latem Irving odejdzie i połączy siły z Kevinem Durantem lub LeBronem Jamesem (więcej na ten temat tutaj).

– Dla Celtics punkty zdobywali także: 20 Al Horford, 18 Marcus Morris, 17 Jayson Tatum, a 16 Jaylen Brown.

– Do gry po miesięcznej przerwie wrócił Marcus Smart. Spędził na boisku 15 minut, ale trafił tylko jeden z siedmiu rzutów z gry.

– W historii NBA, kiedy w serii do czterech wygranych drużyna prowadziła 3-1, to 238 razy wygrywała rywalizację. Zaledwie 11 drużyn potrafiło odrobić stratę od 1-3 i awansować dalej lub wygrać mistrzostwo (238 z 249 to 96%).

– Ostatni raz w finale konferencji Bucks grali w 2001 roku. Wtedy ich liderami byli Ray Allen i Glenn Robinson. Do wielkiego finału po siedmiomeczowej serii awansowali jednak Sixers z rewelacyjnym Allenem Iversonem.

Houston Rockets – Golden State Warriors 112:108 (2-2)

Statystyki

– Na 19 sekund przed końcem „trójkę” trafił Steph Curry i Warriors przegrywali tylko 108:110 (chwilę wcześniej gospodarze prowadzili różnicą dziewięciu punktów). Faulowany James Harden stanął na linii rzutów wolnych, ale trafił tylko raz. Rockets prowadzili 111:108. Warriors wzięli czas, mieli 11 sekund na rozegranie kolejnej akcji. Na czystą pozycję idealnie wyprowadzony został Kevin Durant, ale nie trafił z dystansu. Zebrał jednak piłkę w ataku i oddał Curry’emu, który również nie trafił za trzy punktyu. Warriors mieli dwie szanse i to swoich dwóch liderów na doprowadzenie do remisu, ale obaj spudłowali najważniejsze rzuty.

Kevin Durant zdobył 34 punkty i miał siedem zbiórek oraz pięć asyst. Steph Curry dołożył 30 „oczek” (11 w pierwszej kwarcie) oraz osiem asyst i cztery zbiórki. To jednak okazało się za mało na Rockets tej nocy. Trzeci strzelcem Warriors był Draymond Green – 15 punktów, 10 zbiórek i pięć asyst.

– Grę Rockets zdominował oczywiście James Harden. Zdobył 38 punktów przy skuteczności 13 na 29 w rzutach z gry (w tym 6/17 za 3). Harden zebrał też 10 piłek na tablicach i miał cztery asysty.

Harden mógł tym razem liczyć na wsparcie kilku graczy Rockets. Eric Gordon zdobył 17 punktów (tylko 2/12 za 3), ale P.J. Tucker dołożył 17 „oczek” i 10 zbiórek, a Chris Paul zakończył spotkanie z 13 punktami, ośmioma zbiórkami i pięcioma asystami.

– Na osiem minut przed końcem trzeciej kwarty po kolejnej „trójce” Hardena Rockets prowadzili nawet 77:60, ale Warriors potrafili zmniejszyć tę przewagę do dziewięciu „oczek” na koniec kwarty (84:93), a w czwartej doszli nawet na dwa punkty.

Rockets oddali w sumie aż 50 rzutów za trzy punkty. We wcześniejszych meczach oddawali 47, 40 i 42 „trójki”. W tym spotkaniu trafili 17, co daje 34% skuteczności.

Warriors trafili osiem z 33 rzutów z dystansu. Curry trafił cztery z 14 „trójek”.

Wszystkie najważniejsze informacje na temat tegorocznych play-offów NBA znajdziecie pod specjalnym tagiem: NBA playoffs 2019.

Najbliższe mecze NBA PLAYOFFS:

noc z wtorku na środę

2:00 Toronto Raptors – Philadelphia 76ers (GAME 5)

4:30 Denver Nuggets – Portland Trail Blazers (GAME 5)

noc z środy na czwartek

2:00 Milwaukee Bucks – Boston Celtics (GAME 5)

4:30 Golden State Warriors – Houston Rockets (GAME 5)

noc z czwartku na piątek

2:00 Philadelphia 76ers – Toronto Raptors (GAME 6)

4:30 Portland Trail Blazers – Denver Nuggets (GAME 6)

Tylko dla wtajemniczonych i czytających uważnie 🙂 Założyliśmy na Facebooku specjalną grupę dyskusyjną dla czytelników i przyjaciół PROBASKET.

Grupa jest zamknięta, ale zapraszamy do niej wszystkich pozytywnych fanów NBA – https://www.facebook.com/groups/probasketpl/ – to ma być miejsce, gdzie będziemy dzielić się spostrzeżeniami i wymieniać doświadczeniami. Dołącz do grona pozytywnych fanów NBA.

Czy wiesz, że na stronie PZBUK możesz oglądać mecze NBA NA ŻYWO?

Dostęp do transmisji meczów NBA na stronie PZBUK ma każdy zarejestrowany użytkownik, który ma minimum złotówkę na koncie gracza. Transmisje są dostępne zarówno w przeglądarce na komputerach, jak i w telefonach komórkowych. Mecze NBA są z oryginalnym amerykańskim komentarzem – zdarza się, że mecz jest bez komentarza.

Jeśli chcesz skorzystać z możliwości strony PZBUK, to zwróć uwagę na specjalną ofertę powitalną.

Jeśli postawisz swój pierwszy zakład za minimum 50zł i po kursie 1,8 lub większym, to niezależnie od tego czy ten zakład wygra czy przegra, przy kolejnym logowaniu dostaniesz od PZBUK dodatkowy darmowy zakład o wartości 50zł – do wykorzystania oczywiście w serwisie PZBUK.

Co ciekawe PZBUK jako jedyny bukmacher na rynku nie ma warunków obrotu dla darmowego zakładu. Czyli, jeśli zagrasz za minimum 50zł po kursie co najmniej 1,8, to przy kolejnym logowaniu otrzymasz darmowy zakład 50zł – wszystkie wygrane z niego możesz od razu wypłacić na konto lub grać dalej, to będzie Twoja decyzja.

Aby korzystać ze strony PZBUK należy mieć skończone 18 lat.

Wszystkie najważniejsze informacje na temat tegorocznych play-offów NBA znajdziecie pod specjalnym tagiem: NBA playoffs 2019.




Poprzedni artykułNBA: Smart wraca po kontuzji
Następny artykułNBA: Rosną szanse Raptors?
Założył PROBASKET w 2001 roku. Pisał o koszykówce w Dzienniku Metro i Onet.pl. Od 12 roku życia trenował kosza. Studiował w USA, gdzie grał z drużyną Junior College'u w mistrzostwach Stanów Zjednoczonych. Po powrocie do Polski przez cztery lata był trenerem na poziomie kadetów i juniorów. Skomentował ponad 100 meczów NBA i WNBA w Orange sport i Canal+ Sport oraz Igrzyska Olimpijskie w nSport HD. W latach 2013-2016 pełnił rolę rzecznika prasowego reprezentacji Polski koszykarzy. Był z kadrą na dwóch EuroBasketach - współtworzył projekt Kosz Kadra. Przez sześć lat w Polskiej Lidze Koszykówki wdrażał strategię komunikacji (WWW, video i Social Media). Jest specjalistą w dziedzinie Public Relations oraz Marketingu w sporcie.

48 KOMENTARZE

  1. Goldenom 3 nie siedzi. Klay nie może się rozegrać. Coś czuję że Houston może przejść GSW. Za to Milwaukee z Antkiem to potęga. Coś czuję że idą na mistrza.

    • Gdyby nie genialna dyspozycja Duranta, mogłoby już być po półfinałach zachodu.

  2. Boston na ryby. Przez lata niszczył ich Lebron teraz Gianis. Boston dobra ekipa ale nie mają gracza dominującego jak Gianis czy Kałaj. Hjuston o mało nie spartolili końcówki. Teraz zobaczymy czy odrobili lekcje z zeszłego roku. Mam wrażenie że granie ciężkich minut po woli daje się we znaki graczom gsw. Kerr szukał ławki w tym meczu a KD już ciężko oddychał pod koniec

  3. Jak to było? Jak to wszyscy tutaj w komentarzach powtarzali? „Boston idzie po mistrza!”. Wtedy się śmiałem, takoż i teraz się śmieje. Dostrzegam liczne paralele między niemocą koszykarską Bostonu a niemocą argumentacyjną wszystkich abderytów skręcających się przy każdym moim poście. Nieważne; ważne, że „Boston idzie po mistrza!”:))))))))))))))))))))))

    • No to już wiesz jak inni się czują czytając komentarze jakie tu produkujesz 🙂
      Nagle kilku fanatyków Bostonu urosło do miana „wszystkich”, żeby ładnie pasowało do założeń posta. Ty masz satysfakcję, reszta ubaw i nagle zapanowała radość 🙂

    • Pięknie sobie racjonalizujesz własne braki, nawet mimo tego żem po wielokroć mówił, iż uwielbiam hiperbolizować; typowe z psychologicznego punktu widzenia zachowanie. Wyparcie i przeniesienie – oto twoja metoda na spokój umysłu, a zarazem dowód słabości, obskurantyzmu i internetowego zacietrzewienia w obliczu dysonansu poznawczego, jaki wstrząsa twą i tobie podobnych duszą, ilekroć trafiają na niebanalne zjawisko, którego nie są w stanie ogarnąć swym miałkim umysłem. Powszechne, podręcznikowe zachowanie. Jesteś częścią pozbawionej indywidualności szarej masy, a miejsce szarej masy jest w kanalizacji. Jak to ongi pisał Puszkin: „Lepsza iluzja, która nas porywa niż dziesięć tysięcy prawd.” Żyjcie sobie tedy, ty i tobie podobni, w iluzji; akcydentalne przebłyski zaś logiki zapachnijcie w najczarniejsze odmęty waszych mizernych umysłów, by nie musieć się turbować kłopotliwymi pytaniami.

    • Ja pierd…. Człowieku, czy Ty czasem czytasz co piszesz??? Pal diabli czy masz rację czy nie, ale jak można pieprzyć takie farmazony???
      Chociaż wróć, pewnie jak 90% społeczeństwa znasz się również na skokach narciarskich, wspinaczce wysokogórskiej, piłce nożnej i formule 1.

    • To nie są farmazony – po prostu twój mizerny umysł nie jest w stanie tego przyswoić. Przecież są ludzie, którzy nie są w stanie zrozumieć „Stu Lat Samotności” Márqueza i też twierdzą, że to farmazony. Są ludzie, dla których rewelacyjny film Beli Tarra pt. „Koń Turyński” to farmazony; takoż nie są w stanie go zrozumieć i oczywiście jedyne co są w stanie z siebie wydusić to „To są farmazony!”. Mierny umysł zawsze sobie tak racjonalizuje własną niemoc – poprzez desperackie deprecjonowanie czegoś, czego nie jest w stanie zrozumieć.
      Błąd jest zawsze w odbiorcy; nie w dziele czy jego autorze – zapamiętaj.

    • Polecam zapoznać się z pracą profesora Daniela Oppenheimer o języku. Dowiesz się dlaczego wychodzisz na idiotę, zamiast na kogoś inteligentnego, nawet pomijając Twoją niską kulturę osobistą .
      I nie, „wszyscy tutaj w komentarzach powtarzali” nie jest hiperbolą. A mówiąc o wyparciu i przeniesieniu ponownie wykazujesz się brakiem znajomości znaczenia używanych terminów. W pierwszym przypadku powinno być zaprzeczenie, w drugim projekcja, ale żeby było ciekawiej, wydaje się ona świetnie pasować do Twojego zachowania.
      Choć gdy ma się tak tęgie ego, by zakładać, że własnym błędom w retoryce jest winny odbiorca, to nie widzę tu żadnej nadziei (przy okazji, to jest właśnie hiperbola).

    • Ale on ma racje choć ciężko to przyznać. W tym przypadku nie chodzi o hiperbole dobór słów czy inteligencje tu chodzi o reakcje a to osiąga wiec jest wygranym . Jest jedna rada na to aby zniknął o nie potrzebna jest żadna magia . IGNOROWAĆ ! a umrze z głodu .

    • Lisku – masz rację i jej nie masz. Nie masz, bo reakcje na moje posty nie mają dla mnie absolutnie żadnego znaczenia i choćby nikt ich nie czytał i tak będę je pisał. Masz rację natomiast w jednym – ja ZAWSZE jestem wygranym, pod każdym względem.
      Przypominam także – po raz pewnie setny, ale jak zawsze pewnie, nie będziecie w stanie tego ogarnąć – że ja jestem jeno lustrem, w którym wszyscy się przeglądacie…

    • Twojego ego i megalomanii nie kupuję… myślę raczej, że prawdziwy Ty to bezrobotny kurdupel z pryszczami. Spędzasz dziesiątki godzin w internecie za który rachunki płaci twoja mama. W celu ćwiczenia swojego małego przyrodzenia masz wykupiony abonament na redtube lub pornhub i włosy rosną ci między palcami. Próbujesz leczyć swoje kompleksy stosując w tych dyskusjach metodę „kopiuj/wklej” z wikipedii często nie rozumiejąc terminów :-/ Ale brawo Ty, świetny z Ciebie oryginał. P.S. zareaguj odpowiednio na mój wpis twardzielu 😉

    • Jest racja i gówno-racja, bo ja np. nie krzyczałem „Boston na mistrza” i co? Główna teza Korka obalona 😉 Poza tym w istocie Boston zawodzi i to w kolejnym sezonie, więc Irving niekoniecznie musi być tu głównym problemem.

    • @Lisek ja to już pisałem parę miesięcy temu a, że troll ciągle jest karmiony to dalej egzystuje.

    • Inszy – to, że ty i reszta tobie podobnych nazywają mnie idiotą to jest dla mnie tylko komplement.
      I znów jedyne co potrafisz zrobić ty i tobie podobni to stosowanie wyświechtanego „Tu quoque”. I o czym ja mam z kimś takim rozmawiać? Z czym polemizować? Ze stekiem konfabulacji i przeinaczeń, nie mających żadnego umocowania w rzeczywistości? Z żałosnym odbijaniem piłeczki? Wasza niemoc argumentacyjna i zakłamywanie rzeczywistości są wprost porażające! Racjonalizuj przeto sobie to jak chcesz, nazywaj mnie idiotą, z wywalonym na brodzie językiem imputuj mi czerstwe wymysły, żongluj półprawdami i przeinaczeniami – tylko to tobie i tobie podobnym pozostaje:) Pozdrawiam serdecznie i głęboko współczuję:)

    • Ale tu nie chodzi o to czy ktoś nazywa Cię idiotą, tylko o to jak sam siebie prezentujesz. Wbrew pozorom rzucenie kilku rzadziej używanych słów i tytułów dwóch książek nie podnosi wartości wypowiedzi, jeśli całość jest otoczona miałkim bełkotem.
      I o jakiej argumentacji piszesz? Wyraźnie wskazałem Twoje błędy i odesłałem do ciekawej pracy na temat odbioru słowa pisanego. Co oferujesz w zamian? „Uuu… Jestem taki mądry! We wszystkim jestem najlepszy! Och… Ach… Jak wszyscy inni się mylą! Oooo…!”
      Faktycznie z takimi „argumentami” ciężko dyskutować. Rozumiem, że lubisz sobie robić dobrze przez publiczne łechtanie własnego ego, ale to żadna podstawa do rozmowy o koszykówce. I raczej nie nazwałbym niemocą niechęci do mierzenia się na jego wielkość. Z reguły określa się to dojrzałością…

      Przy okazji, to konfabulacja jest uzupełnianiem luk w pamięci przez nieświadome dopowiadanie zdarzeń, często nieprawdziwych. Czyli coś, co nie miało tu miejsca. To tak byś poznał kolejne słówko, którego używasz. Błędy masz wskazane konkretnie, a Twoje mącenie jest w pełni świadome, więc też się do tego nie zalicza.
      Ale z jednym terminem muszę przyznać, że w miarę trafiłeś – tu quoque. Przyzwoicie się tym posługujesz. Trochę za bardzo rzuca się w oczy i za mocno skupiasz się na sobie, ale nie jest źle.

    • Inszy – to nie było wskazanie żadnych moich błędów, jeno zakłamywanie rzeczywistości, ciągłe konfabulacje i wmawianie, że czarne jest białe. Prawda jest więc brutalna – nie jesteś dla mnie w żadnym stopniu interesującym partnerem do rozmowy, tedy – nie mam zamiaru jej prowadzić w takim stopniu w jakim winieniem – bo zniszczyłbym cię w 10 sekund:) Możesz sobie jednak to racjonalizować tak jak do tej pory – niech sobie twój rozumek wmówi, że brak mi argumentów; to będzie bardzo typowe i pozwoli odzyskać spokój:) Ja się bardzo dobrze bawię widząc jak banda abderytów dokonuje nieudolnej egzegezy każdego mojego posta;) Ja nie muszę niczego nikomu udowadniać, sapcie sobie do woli, sami sobie wmawiając, że czarne jest białe:) Spokoju duszy zatem życzę:)

    • W 10 sekund, to mnie rozbawiłeś 😀 Nie dość, że nie uczysz się na błędach, dalej niepoprawnie używając różnych zwrotów, to ewidentnie widać, że ciśnienie mocno rośnie i próbujesz na siłę wplatać jeszcze więcej „trudnych” słów, by koniecznie wyjść na inteligentnego. Jednak stoją one w na tyle wyraźnej opozycji do treści i formy, że sztuczność po prostu bije po oczach i finalnie dają efekt odwrotny.
      Ale na koniec zostawię do przetrawienia dwa cytaty: „prostota jest owocem dojrzałości” oraz „lepiej jest nie odzywać się wcale i wydać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości”.
      Ten pierwszy w kontekście używania słownictwa nieadekwatnego do sytuacji, drugi z związku z brakiem potrzeby udowadniania czegokolwiek – naprawdę już nie musisz, stało się.

    • Pięknie kolego ;d „Jestem” z Ciebie „dumny”. Jak niesamowicie odrobiłeś te lekcje z trollingu 🙂 Chciałem tylko zauważyć, bo prawdziwe to co piszesz, że deprecjonowanie czegoś to domena „miałkich i słabych” umysłów. Widzę w każdym poście jak walczysz i tupiesz nóżką na wszystko co nie jest Twoim zdaniem. Co by to mogło oznaczać … :> Także za ten błąd musi być minusik, a tak to bdb już masz 🙂

    • Napisze ci tak powinna byc tutaj opcja ignor poniewaz za wszelka cene starassz sie zwrocic na siebie uwage co ci sie zreszta udaje bo na takiej zasadzie wlasnie dzialaja trolle internetowe ze sa w stanie z calkiem fajnej strony o sporcie zrobic jakies zwykle targowisko, Kazda strona kazde forum ma to do siebie ze takich jak ty trolli jest pelno ktorzy zwyczajnie psuja cala radosc z obejrzanego meczu i zamiast sie troche poklocic w dobrym smaku o zespolach pokrytykowac zawodnikow to wszyscy zaczynaja sie skupiac na takim trolu jakim ty jestes. A potem sie dziwic ze niektorym puszczaja nerwy zamiast policzyc do 10 i zwyczajnie cie obsikac bo ta dyskusja i tak do niczego nie zmierza.
      TAk wiec wnioskuje o opcje ignor zeby nie trzeba bylo ciebie czytac malkontencie a zycie byloby wtedy o wiele lepsze, PA

    • obejrzalem trailer film kon turynski faktycznie zachecilo mnie to dzielo do obejrzenia ide az sie zesrac

    • To był dobry dzień; jestem zeń bardzo zadowolony. Po raz kolejny, z właściwym sobie znawstwem, porozstawiałem was niczym pionki na planszy, doprowadzając intelektualny plankton do białej gorączki:) Serdecznie was koledzy pozdrawiam:)))

    • chcialbym zeby irving zamknal ci tak morde jak to zrobil dzis liverpool pacholkom kibicujacym barcelonie

  4. Spoko loko. GSW celowo przegrywa żeby wydłużać serię i zdążyć na powrót Cousinsa. Jakby szybko kończyli to Cousins nie miał by do czego wracać a tak pogra sobie w finale

  5. Dobra, garść faktów: ubiegłoroczne finały zachodu – dwa mecze były na styku, obydwa wygrali Rockets. Tegoroczny RS: 3 mecze na styku, 2:1 wygrali Rockets. Teraz (półfinały zachodu) były 4 mecze na styku, które wygrywała drużyna mająca niewielką przewagę. Wniosek – doprowadzić do takiej końcówki, gdzie Rockets mają choćby minimalną przewagę – wtedy pojawia się szansa na wygraną, bo gwiazdy Warriors nie są w stanie udźwignąć presji. Przecież w ubiegłorocznych Finałach Zachodu w jednym z meczów na styku Warriors mieli w ostatniej akcji 3 rzuty wykonywane przez liderów, a żaden rzut nie wpadł. Curry, Thompson i Durant lśnią, gdy drużyna ma przewagę. Ale jeśli zmusi się ich do gry pod presją, naprawdę często zawodzą. Żeby nie było, nadal uważam, że pod kątem umiejętności Warriors wyprzedzają wszystkich w tej lidze.

  6. Kyrie rozgląda się na rynku pracy. Boston tylko dzięki obronie utrzymywał się przy życiu przez niemal trzy kwarty. Jak rywalizować, gdy liderem zespołu był Marcus Morris? W żadnym z czterech meczów Kyrie nie był bohaterem, dlatego można darować sobie oczekiwanie zmian w jego mentalności. Niewątpliwie poprawi komuś w przyszłym roku bilans w RS, bo talent ma przeogromny. Za to pod presją nie spełnia się w roli lidera. Połączenie sił z KD (nawet w NYK) nie wydaje się wcale głupie. Będąc nazwiskiem nr 2, znów może zachwycać przez cały sezon.

  7. gdyby nie kontuzja haywarda,wszystko inaczej by wygladalo,a tak to jest wrak czlowieka,kyrie niestety slabiutko w tej seri tak jak i tatum,lawka miala byc sila,niestety,wyszla padaka. dziwi jedynie fakt zmiany obrony wobec freaka

  8. buck zgłaszają na prawdę miejsce w finale nba, bucks- denver to byłby basket 🙂 bez pompowanych drużyn , sama przyjemność , za porażki celtów trzeba obciążyć w dużej mierze stevensa, ten trener pokazywał klasę ale nie wiem co mu się stało , rozdwojenie jaźni ? w pierwszych dwóch meczach zastosował taktykę podwajanie antka i to sprawdzało się super 1- że wygrali mecz 2- zdobywanie punktów antkowi przychodziło trudno i wymagało dużo siły ………..i nagle jak cos takiego super dział on decyduje się na krycie 1-1 antka , to wiadomo jak musi się skończyć , ewidentny błąd trenerski który może go kosztować stołek ………….każdy , każdy nawet lechia gdańsk w kopanej czy jakieś tam golden byle nie wymuszacz , ale jak tak będa taką mizerię grać to niestety w najfajniejszej część sezonu ( finały konferencji ) oczy będą bolały , swoją drogą jak przed sezonem lansował się na super gwiazdę thompson , a jak to gwiazda teraz widać ,

  9. Harden rzucał trójki nad uważanymi za wybitnych obrońców Thompsonem (to on twierdził że będzie DPOY????)i Greenem jak chciał.Shit Brothers ze skutecznością z gry 17/40 w tym 5/20 za 3.Proponuję zwrócić na to uwagę tym którzy „fascynują” się skutecznością Hardena czy Westbrooka.Jeżeli oni obronią tytuł to pod halą powinni postawić pomnik Duranta.
    Co do BOS-nie rozumiem ciągłego obciążania Irvinga winą za ich grę.Seria się jeszcze wprawdzie nie skończyła ale MIL wyglądają bardzo dobrze.Tych przyczyn jest więcej-nierówny Brown,Hayward który nie odnalazł gry po kontuzji,Tatum który w gruncie rzeczy w drugiej połowie sezonu rozczarowuje i nie jest to sezon postępu jakiego oczekiwano,mocno przeceniony Horford i bardzo mocno przeceniony Smart.Irving jest tam koszykarski bezsprzecznie najlepszym zawodnikiem natomiast siłą BOS miał być balans w obronie i ataku,tego nie ma.

    • horford przeceniony?horford robi niezla robote,brown dobrze sobie radzi,tatum i jego zle decyzji i malo zespolowo gra,to najgorzej boli w grze celtow

    • dokładnie , obaj duuuuuźo mówią jakim to są obrońcami ……………….no i tylko mówią

  10. Warriors nie mają kim grać z ławki, byli z nich cwaniaki jak gwiazdy były na boisku 30-35 minut, a jak Kerr musi ich trzymać 43 minuty na boisku to w końcówce nie kto trafiać. Houston z taką skutecznością rzutów nie ma szans na mistrzostwo ale na Golden State na razie im wystarcza.

  11. Boston na starcie nie miał szans z Bucks i ten mecz pokazał im miejsce w szeregu. Stevens cały sezon próbował uruchomić Haywarda, a widać zawodnik ma jakieś blokady po kontuzji, reszta drużyny nie czuje się z tym dobrze i nie dają z siebie 100%. Giannis jest niesamowity, brawo.

  12. żadna niespodzianka, pisałem po 2 meczu że po spotkaniach w Houston może być remis. GSW póki co grają tylko fragmentami jak mistrzowie, tak było z LAC tak jest i teraz. Jak nie złapią odpowiedniego rytmu i niektórzy się nie przebudzą (KLAY!) to odpadną już teraz, przed serią obstawiałem 4-2 dla HOU i tak może być

  13. 70%komentarzy to kłótnie masakra.Już jakoś nikt nie jedzie po Hardenia odziwo.Ale jak Houston dostaną to na probasket oberwie się Hardenowi i CP3.Noe obrażając wszystkich-ale 90%tu piszących to debile i to konkretni

    • Bo tu panuje zasada oportunistycznego pisania, co w daniej chwili pasuje napisać dla plusa ,to się pisze.Ja np . przyznaje że się pomylilem co do Boston- Bucks ,byłem pewny ze Boston ich rozbije w 6 ale jednak pomyliłem się i jak prawie zero procent osób na tej stronie mam jaja ,żeby napisać „tak pomyliłem się „jednak jednocześnie piszę ,że tegoroczne playoffy pokazują kto jest największymi kozakami obecnie w lidze ,Giannis i Kawhi ,dla mnie najlepszy jest Leonard ale to moja subiektywna ocena, choć czy ja wiem czy taka subiektywna?bo ewentualnie KD aka Snejk i nikt więcej.Giannis pokazuje, że jeżeli będzie miał wiecej szczęścia to zamiast lebrona (nie wiem nadal czemu ,inna półka niż MJ)Będziemy mówić o nowej lepszej być może bardziej utytułowanej wersji czyli Greku właśnie i to on będzie porównywany do GOATa a lebron przestanie w końcu być na sile ciągniety za uszy.W sumie widzę to bardziej w „Kałaju” i to jemu życzę jak najlepiej bo jest mega wyjątkowy. Dzis STEPHEN A SMITH nazwał jego grę w serii z 76ers Jordanowska ,robi to po prostu w pojedynkę niemal ,przeciwstawia się było nie było mojej ulubionej DRUŻYNIE i robi to w piękny, finezyjny sposób, jasne jest silny ale jego gra jest inna od Lepanny czy Greka ,jest bardziej finezyjna coś ala MJ właśnie, dobra wystarczy bo się rozpisałem na sto tematów. Pozdro.

    • Moim skromnym zdaniem K.Durant jest obecnie najlepszym graczem.A Leonard tego bym nazwał snakem bo bardziej fałszywy od KD też wymiata

  14. Po 2:0 dla GSW stawiałem na 2 kolejne wygrane HR, ale teraz trochę zgłupiałem. Oba zespoły wyglądają jakoś średnio. Mimo wszystko postawie na Rockets in 7 (a co, raz się żyje), chociaż przewaga parkietu może mieć znaczenie. Co do Celtów tak jak pisałem nie było żadnych racjonalnych argumentów przemawiających za nimi. Tylko chciejstwo fanów a to nie jest żaden argument. Bucks w tym sezonie – przynajmniej do tej pory – lepiej grają w kosza. Do tego Kyrie gra średnio, a tu trzeba byłoby rzucać po 30-40 pkt. Tyle ile z drugiej strony rzuca Giannis.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here