W jednym z najciekawszych spotkań tej nocy Denver Nuggets pokonali Los Angeles Clippers, choć do składu gospodarzy powrócił Paul George. W Miami pomimo kapitalnego występu Stephena Curry’ego Heat ograli Golden State Warriors. Wielkie rzeczy działy się również w San Antonio, gdzie do wyłonienia zwycięzcy potrzebne były dwie dogrywki. Dodatkowe pięć minut zadecydowało również o rezultacie w Nowym Orleanie, gdzie Magic pokonali Pelicans. W pozostałych spotkaniach 76ers wygrali z Cavaliers, Pistons z Wizards, a osłabieni Brooklyn Nets z Hornets.


CLEVELAND CAVALIERS – PHILADELPHIA 76ERS 94:114

Statystyki na PROBASKET

  • Goście z Philadelphii zakończyli serię sześciu meczów wyjazdowych zwycięstwem z Cavs. W sześciu pojedynkach poza domem zdołali zwyciężyć czterokrotnie. Pod nieobecność Joela Embiida reszta zawodników stanęła na wysokości zadania.
  • Gospodarze stawiali opór faworyzowanym rywalom tylko w dwóch pierwszych kwartach. Do przerwy przegrywali zaledwie dwoma punktami, jednak w trzeciej i czwartej odsłonie musieli uznać wyższość Sixers. W drugiej połowie meczu przyjezdni zaaplikowali rywalom 56 punktów, tracąc zaledwie 38. Kluczowa okazała się gra rezerwowych obu drużyn. Ławka Sixers rzuciła 65 punktów, podczas gdy rezerwowi Cavaliers tylko 26. Najlepszy na boisku był Shake Milton, który zza łuku trafił 5 z 7 prób. Gospodarze nie potrafili przebić się przez skuteczną obronę Philly i ostatecznie polegli 20-punktami.
  • Najwięcej punktów dla 76ers zdobyli Shake Milton (27), Seth Curry (19), Dwight Howard (18 punktów i 15 zbiórek), Tobias Harris (12) i Danny Green (11). Ben Simmons rzucił 5 punktów i zebrał 13 piłek.
  • W ekipie gospodarzy najlepiej punktowali Collin Sexton (24), Dean Wade (16 punktów i 8 zbiórek), Kevin Love (13) oraz Isaiah Hartenstein (12 punktów i 7 zbiórek). Słabsze zawody rozegrali Darius Garland, który w trakcie 33 minut na boisku uzbierał na swoim koncie zaledwie 6 oczek.

Autor: Paweł Mazur

DETROIT PISTONS – WASHINGTON WIZARDS 120:91

Statystyki na PROBASKET

  • Drużynę Pistons do zwycięstwa poprowadził Josh Jackson, który 19 ze swoich 31 punktów zdobył w pierwszych dwóch odsłonach meczu. Pistons prowadzili po pierwszych 24 minutach 63-44 i dominację utrzymali również w drugiej połowie pojedynku.
  • Russell Westbrook zaliczył osiemnaste triple-double w sezonie, jednak w jego grze dostrzegalne było zmęczenie. Pod nieobecność Bradleya Beala to na nim w kilku ostatnich spotkaniach spoczywała odpowiedzialność za grę Wizards. Tym razem sił Westbrookowi najwyraźniej zabrakło. Przyjezdni z DC fatalnie pudłowali z linii rzutów osobistych i zza łuku. Podopieczni Scotta Brooksa trafili 6 z 19 osobistych oraz 5 z 19 rzutów zza łuku. Przy takiej skuteczności trudno myśleć o zwycięstwie. Gospodarze odnieśli zasłużone i przekonujące zwycięstwo.
  • W drużynie z Motor City punktowali: Josh Jackson (31), Mason Plumlee (13 punktów, 11 zbiórek i 7 asyst), Frank Jackson (13), Jerami Grant (12), Seddiq Bey (11), Wayne Ellington (11) oraz Cory Joseph (10).
  • Najwięcej punktów dla Wizards zdobyli: Russell Westbrook (16 punktów, 11 zbiórek i 12 asyst), Robin Lopez (16 punktów), Alex Len (14), Deni Avdija (11 punktów i 10 zbiórek) oraz Rui Hachimura (10).

Autor: Paweł Mazur

BROOKLYN NETS – CHARLOTTE HORNETS 111:89

Statystyki na PROBASKET

  • Nets zagrali bez Kevina Duranta, Jamesa Hardena, Blake’a Griffina i DeAndre Jordana, a mimo to odnieśli bardzo pewne zwycięstwo. Świetny debiut w barwach nowej drużyny zaliczył LaMarcus Aldridge. Sean Marks zbudował bardzo głęboki skład, w którym każdy zawodnik odgrywa istotną rolę. Hornets nie skorzystali z braku rewelacyjnego w ostatnim czasie Hardena, ponieważ świetnie poczynaniami Nets kierował tego dnia Kyrie Irving.
  • Aldridge rozpoczął mecz na pozycji numer pięć i wydatnie przyczynił się do gładkiego zwycięstwa gospodarzy. Brooklyn z ostatnich 23 meczów na swoją korzyść rozstrzygnął aż 20 z nich. Podopieczni Nasha grają jak z nut, mimo że w składzie wciąż brakuje kontuzjowanego Kevina Duranta. W pojedynku z Hornets kluczowa okazał się pierwsza kwarta, którą Nets wygrali różnicą 21-punktów. Po trzech odsłonach prowadzili już 27 oczkami, dzięki czemu w ostatniej kwarcie więcej minut mogli dostać rezerwowi. Hornets nie mieli dobrego dnia. Z pola trafiali ze skutecznością 34,9%, natomiast zza łuku 34,2%. Dla porównania Nets mieli 48,4% z pola oraz 44,4% zza łuku.
  • W zespole Brooklyn Nets najlepiej punktowali: Jeff Green (21 punktów, 8 zbiórek), Landry Shamet (17), Kyrie Irving (15 punktów, 11 zbiórek, 8 asyst), Tyler Johnson (15), Bruce Brown (14) oraz LaMarcus Aldridge (11 punktów, 9 zbiórek i 6 asyst).
  • Dla Hornets najwięcej punktów rzucili: Devonte’ Graham (13), Gordon Hayward (13), Terry Rozier (12), Malik Monk (11) oraz Miles Bridges (10). Zawodnicy Charlotte byli w tym dniu tylko tłem dla Brooklyn Nets.

Autor: Paweł Mazur

MIAMI HEAT – GOLDEN STATE WARRIORS 116:109

Statystyki na PROBASKET

  • Ekipę z Florydy do trzeciego z rzędu zwycięstwa poprowadzili Jimmy Butler (22 punkty, 6 zbiórek i 8 asyst), Duncan Robinson (21 punktów), Tyler Herro (20 oczek) i Bam Adebayo (19 punktów, 8 zbiórek i 6 asyst). Swój debiut w barwach Żaru z Miami zanotował Victor Oladipo. Nowy gracz Heat w ciągu 23 minut spędzonych na parkiecie zdobył 6 punktów (2/8 z gry, 25%) i 5 asyst. – Moi koledzy z drużyny byli dziś bardzo pomocni – powiedział po meczu Dipo.
  • Po stronie gości najwięcej punktów uzyskał ich lider, Stephen Curry, autor double-double (36 punktów i 11 zbiórek). Gwiazdor Warriors trafił 9 z 19 rzutów z gry (47%), w tym 5 trójek (5/11, 46%). 23 oczka i 8 zbiórek uzbierał Andrew Wiggins. Skrzydłowy GSW również trafił 5 trójek. Po raz kolejny w swojej karierze o triple-double otarł się Draymond Green. Tym razem skrzydłowemu Wojowników do potrójnej zdobyczy zabrakło dwóch asyst (16 punktów, 10 zbiórek i 8 asyst).
  • To spotkanie nie było poza naszym zasięgiem, ale ani razu nie mieliśmy nad nim kontroli, ponieważ nasze decyzje nie były odpowiednie – powiedział po meczu Steve Kerr.
  • Podopieczni Erika Spoelstry (25-24) zajmują piąte miejsce w konferencji wschodniej. Kolejnym rywalem Heat będą Cavaliers. Mecz odbędzie się w nocy z soboty na niedzielę o godzinie drugiej. Natomiast Warriors zajmują 10. pozycję w konferencji zachodniej. Wojowników czeka teraz przeprawa z Raptors. Mecz odbędzie się już jutrzejszej nocy o godzinie pierwszej.

Autor: Mateusz Malinowski

NEW ORLEANS PELICANS – ORLANDO MAGIC 110:115 (PO DOGRYWCE)

Statystyki na PROBASKET

  • NOP przystąpili do tego spotkania w bardzo okrojonym składzie. W meczu nie wystąpili Zion Williamson, Brandon Ingram i Lonzo Ball. Trener Stan Van Gundy skorzystał z usług zaledwie 8 zawodników.
  • Do rozstrzygnięcia zwycięzcy tego spotkania potrzebna była dogrywka. Do remisu na 44,7 sekundy przed końcem doprowadził Alexander-Walker, trafiając rzut zza łuku (101:101). Losy spotkania próbował jeszcze zmienić Terrence Rose, ale jego rzut nie znalazł drogi do kosza. W doliczonym czasie gry lepsi okazali się koszykarze z Florydy, wygrywając w dodatkowej części gry pięcioma punktami (14:9). Wynik spotkania ustalił Wendell Carter Jr. Trafiając dwa rzuty wolne.
  • Najwięcej punktów zdobył właśnie Wendell Carter Jr. Skrzydłowy Magic zanotował double-double (21 punktów i 12 asyst). 19 oczek dla Magic zdobył wspomniany wcześniej Terrence Rose. Obrońca klubu z Orlando miał też 5 asyst. 15 punktów uzyskał Chasson Randle, a 14 Dwayne Bacon. 13 oczek zapisał na swoje konto James Ennis III.
  • Po stronie Pelicans najwięcej oczek uzyskał Nickeil Alexander-Walker (31). Obrońca klubu z Nowego Orleanu trafił 13 z 24 rzutów z gry (54%) i miał 8 zbiórek. 17 oczek zapisał na swoje konto James Johnson. Z kolei double-double (14 punktów i 17 zbiórek) uzyskał Josh Hart. 14 punktów, 5 zbiórek i 6 asyst zanotował Eric Bledsoe.

Autor: Mateusz Malinowski

SAN ANTONIO SPURS – ATLANTA HAWKS 129:134 (PO DOGRYWCE)

Statystyki na PROBASKET

  • Po dobrym początku Spurs inicjatywę szybko przejęli Hawks. Podopieczni Nate’a McMillana zakończyli pierwszą kwartę imponującą serią punktową i po 12 minutach prowadzili 32:22. Gospodarze nie byli w stanie odpowiedzieć w pełni, ale stale utrzymywali się w granicy kilku „oczek”.
  • Kluczowa dla przebiegu spotkania okazała się końcówka czwartej odsłony. Na 20 sekund przed syreną Hawks prowadzili 109:105 i byli w posiadaniu piłki. Kapitalnym przechwytem popisał się wówczas Rudy Gay. Po chwili akcję 2+1 skutecznie wykończył Dejounte Murray. Faulowany po wznowieniu Trae Young wykorzystał tylko jeden rzut wolny, wobec czego Spurs stanęli przed szansą na doprowadzenie do dogrywki. Tę rzutem z półdystansu wykorzystał DeMar DeRozan (110:110).
  • Po dodatkowych pięciu minutach wciąż nie mieliśmy rozstrzygnięcia. Zwycięski rzut Bogdana Bogdanovicia przy stanie 119:119 był bowiem oddany już po sygnale zakończenia gry. W drugiej dogrywce na wyżyny swoich umiejętności wspiął się jednak Trae Young. 22-latek zdobył w tej części gry 8 punktów i 3 asysty, czym w głównej mierze przypieczętował zwycięstwo Atlanty.
  • O sile Hawks stanowiło dziś przede wszystkim trzech zawodników. Wspominany już Young zdobył 28 punktów i 12 asyst w 35 minut. Bogdan Bogdanović również dorzucił 28 „oczek” (12/17 z gry, 4/5 zza łuku). Efektownym double-double popisał się Clint Capela (28 punktów, 17 zbiórek). Cenne trafienia z ławki dostarczyli natomiast Danilo Gallinari (16 punktów, 12 zbiórek), Onyeka Okongwu (10 pkt) i Brandon Goodwin (8 pkt). Debiutujący dziś w barwach Hawks Lou Williams zdobył 7 punktów i 5 asyst w 22 minuty.
  • W szeregach San Antonio prym wiódł dziś DeMar DeRozan, autor 36 punktów i 9 asyst (15/28 z gry). Świetne zawody zaliczył również Derrick White (29 pkt). Double-double dołożył Jakob Poeltl (14 punktów, 10 zbiórek). Bliski podobnego wyczynu był Dejounte Murray (16 punktów, 9 zbiórek). Wchodzący z ławki Rudy Gay dorzucił 18 punktów.
  • Dla „Jastrzębi” było to już siódme z rzędu spotkanie podczas ich wyjazdowej serii na zachodzie. Jak dotąd zanotowali oni przeciętny bilans 3-4. Już jutro czeka ich pojedynek w Nowym Orleanie, po czym wrócą do State Farm Arena.

LOS ANGELES CLIPPERS – DENVER NUGGETS 94:101

Statystyki na PROBASKET

  • Od początku spotkania stroną przeważającą byli goście z Denver, choć do rotacji Clippers po krótkiej przerwie powrócił Paul George. Nuggets szybko odskoczyli z wynikiem i stale pielęgnowali swoją przewagę, która w drugiej kwarcie osiągała pułap 16 „oczek” (62:46).
  • Po przerwie obraz gry uległ zmianie. W trzeciej odsłonie LAC minimalnie zniwelowali swoją stratę, z kolei w czwartej zbliżyli się do Denver już na jedno posiadanie (83:84). Na odpowiedź gości nie musieliśmy jednak długo czekać. Nikola Jokić punktował i dzielił się piłką m.in. do Michaela Portera Jr’a., dzięki czemu Nuggets momentalnie odskoczyli na 10 punktów (98:88). Przewaga okazała się wystarczająco bezpieczna, by bez większych przeszkód dowieźć zwycięstwo do końcowej syreny.
  • Najwięcej punktów dla Nuggets zdobył dziś Jamal Murray. 24-latek otarł się o double-double (23 punkty, 8 zbiórek). 20 punktów dorzucił Michael Porter Jr. (7/11 z gry). Will Barton dołożył 19 „oczek”, natomiast Aaron Gordon pokazał w końcu, dlaczego warto było na niego postawić (14 punktów, 6 zbiórek, 6 asyst, 3 przechwyty, 2 bloki). Bez fajerwerków zagrał dziś Nikola Jokić, a mimo to zdołał zanotować imponującą linijkę (14 punktów, 7 asyst, 7 zbiórek).
  • W szeregach Clippers najlepiej dysponowany był dziś Kawhi Leonard, autor 24 punktów i 12 zbiórek. Gorzej prezentowali się jednak jego koledzy. Wracający do składu Paul George trafił 5 z 15 rzutów gry i zakończył spotkanie z dorobkiem 17 „oczek”, 8 zbiórek i 5 asyst. Terance Mann dorzucił 18 punktów i to by było na tyle, jeśli chodzi o dwucyfrowe zdobycze punktowe. Najwięcej spośród pozostałych graczy zdobyli Marcus Morris i Ivica Zubac (po 8 pkt).
  • Po niespodziewanej wpadce z Magic Clippers przegrywają już drugi mecz z rzędu, w dodatku we własnej hali. W niedzielę o 21:30 czasu polskiego czeka ich arcyważny pojedynek z Los Angeles Lakers, który może przesądzić o układzie sił na zachodzie.




ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here