Boston Celtics nie mieli litości dla osłabionych kadrowo Golden State Warriors i po jednostronnym widowisku umocnili się na drugim miejscu na Wschodzie. Swoją pozycję poprawili też Lakers, którzy drugi raz z rzędu pokonali Rockets, a to wszystko za sprawą fantastycznego duetu Luka Doncić-LeBron James. Ciekawie było też w Memphis, gdzie Nikola Jokić dwoił się i troił, ale jego Nuggets musieli uznać wyższość Grizzlies. Pomimo obecności Kawhia Leonarda Clippers nie byli w stanie ograć Pelicans. Problemów nie mieli natomiast OKC Thunder, którzy całkowicie zdemolowali Brooklyn Nets.



Boston Celtics – Golden State Warriors 120:99

Statystyki

  • Jeszcze kilka tygodni temu starcie to zapowiadalibyśmy jako absolutny hit. Golden State Warriors są teraz jednak całkowicie innym zespołem, a minionej nocy w ich składzie zabrakło Jimmy’ego Butlera, Stephena Curry’ego, Setha Curry’ego, Ala Horforda oraz Moses Moody’ego.
  • Już pierwsza kwarta wskazywała, że będziemy świadkami jednostronnej rywalizacji. Boston Celtics rozpoczęli z wysokiego „C” przede wszystkim za sprawą Jaylena Browna, który potrzebował 12 minut na skompletowanie 19 punktów, dwóch asyst i dwóch zbiórek (8/9 z gry). Jego zespół szybko objął dwucyfrową przewagę (36:23).
  • W drugiej odsłonie GSW byli już zdecydowanie skuteczniejsi z gry (50%) od swojego rywala (36,4%), choć nie radzili sobie zza łuku (1/7), więc przewaga podopiecznych Steve’a Kerra cały czas oscylowała w podobnych granicach (63:50). Dopiero po przerwie Celtowie dobili do 20 oczek zaliczki i nie pozwolili nawet Warriors zagrozić sobie wyszarpaniem zwycięstwa.
  • — Musimy w dalszym ciągu dzielić się piłką, grać twardo i robić to, co robimy. Mamy swoją tożsamość i pokazujemy to każdej nocy tak bardzo, jak tylko jesteśmy w stanie — mówił po meczu Luka Garza (15 punktów, 7 zbiórek) zapytany o to, w jaki sposób Celtics muszą kontynuować swoją serię wygranych.
  • Świetne zawody rozegrał Jaylen Brown, który w końcowym rozrachunku skompletował 32 punkty, sześć zbiórek, pięć asyst i dwa przechwyty (11/20 z gry). Jayson Tatum dorzucił double-double w postaci 24 oczek i 10 zbiórek.
  • Problemy ze skutecznością miał Kristaps Porzingis, autor 11 oczek i pięciu zbiórek (4/13 z gry). — Wiedziałem, że otrzymam owację. Spędziłem tu kilka świetnych lat. Wiem, że kibice mnie doceniają i cieszę się, że mogłem tu wrócić — mówił po meczu Łotysz, który grał dla Bostonu w latach 2023-2025.
  • Najlepiej po stronie Warriors wypadli jednak Gary Payton II oraz Pat Spencer, którzy zapisali na swoich kontach po 14 punktów. Nieco mniej, bo po 13, odnotowali z kolei Draymond Green i Gui Stantos.

Brooklyn Nets – Oklahoma City Thunder 92:121

Statystyki

  • Zgodnie z oczekiwaniami Oklahoma City Thunder ograli dużo niżej notowanego rywala, który w dodatku otwarcie walczy o jak najwyższy wybór w drafcie. To nie było jednak zwykłe zwycięstwo, a całkowita dominacja i destrukcja w wykonaniu obrońców tytułu.
  • Od pierwszej minuty podopieczni Mike’a Daigneaulta byli nie do zatrzymania. Pierwszą kwartę wygrali 28:11, z kolei na przerwę schodzili z prowadzeniem 60:24. Dorobek 24 oczek autorstwa Brooklyn Nets to wyrównanie najgorszego wyniku organizacji w pierwszej połowie w erze play-by-play (od 1997/98).
  • Po powrocie na parkiet gospodarze prezentowali się już zdecydowanie lepiej, ale nic nie było w stanie pomóc im w zmazaniu plamy. W trzeciej kwarcie na parkiecie oglądaliśmy jeszcze Shaia Gilgeousa-Alexandra, który oddał dwa celne rzuty, dobił do 20 punktów, by podtrzymać swoją serię (do tego 6 asyst, 3 przechwyty) i na dobre udał się na ławkę.
  •  Najlepszym punktującym Grzmotów był Jared McCain, który raz za razem udowadnia, że Philadelphia 76ers popełnili ogromny błąd, oddając go za półdarmo (26 punktów, 3 zbiórki, 2 asysty, 2 bloki; 5/9 za trzy). Aaron Wiggins dorzucił 17 oczek.
  • Po stronie Nowojorczyków największym dorobkiem może pochwalić się Jalen Wilson (15 oczek, 5 zbiórek). Nolan Traore dorzucił 13 punktów, sześć rozdanych asyst i trzy zebrane piłki. Najważniejsze dla nich jest jednak to, że dzięki tej piątej porażce z rzędu mają już trzeci najgorszy bilans w całej NBA.

Indiana Pacers – Portland Trail Blazers 119:127

Statystyki

  • W pierwszych minutach Portland Trail Blazers kontrolowali wydarzenia na parkiecie, dzięki czemu aż do ostatniej syreny ani razu nie oddali prowadzenia. Kluczowa była pierwsza połowa, w której przyjezdni zdobyli aż 79 punktów, wyrównując swój najlepszy wynik w sezonie w tej części meczu.
  • Indiana Pacers przeżywają z kolei ogromny kryzys. Była to już 15. porażka z rzędu, najdłuższa taka seria w historii klubu, ale trudno spodziewać się więcej po zespole, który walczy o jak najwyższy wybór w drafcie, bo ich wybór chroniony jest na miejscach 1.-4.
  • Mimo to w końcówce gospodarze ruszyli do odrabiania strat. Choć przegrywali już różnicą 17 oczek, to udało im zejść aż do trzech punktów, jednak ostatecznie zabrakło im skuteczności w decydujących akcjach. Zwycięstwo Blazers przypieczętowały trójka Jrue Holidaya oraz rzuty wolne Deniego Avdijii.
  • Wspomniany Avdija zapisał na swoim koncie double-double w postaci 32 punktów i 11 zbiórek, przy czym rozdał też pięć asyst. Błysnął również Donovan Clingan, autor 28 oczek i 13 zebranych piłek.
  • Ivica Zubac był najlepszym strzelcem gospodarzy (18 punktów), a Jalen Slawson dodał 17 punktów, 7 zbiórek i 4 bloki. Pacers grali w osłabieniu, bo po raz kolejny zabrakło Pascala Siakama, który nadal leczy kontuzję kolana.
  • Ekipa z Oregonu wygrała trzy z czterech ostatnich spotkań, dzięki czemu wyprzedziła już Warriors w tabeli Konferencji Zachodniej i teraz skupia się do gonieniu Los Angeles Clippers, by zakończyć rozgrywki z jak najlepszym rozstawieniem przed turniejem play-in.

Chicago Bulls – Toronto Raptors 109:139

Statystyki

  • RJ Barrett zanotował 23 punkty, cztery zbiórki i dwie asysty, Scottie Barnes dołożył 18 punktów, siedem zbiórek i trzy asysty, a Brandon Ingram 18 punktów, pięć zbiórek i cztery asysty. Żaden z zawodników Toronto Raptors nie spędził na parkiecie więcej niż 29 minut — nie było takiej potrzeby. Pięciu graczy drużyny z Kanady zanotowało dwucyfrową zdobycz punktową.
  • Goście od początku narzucili swoje tempo gry i sukcesywnie powiększali przewagę. Po pierwszej kwarcie mieli już 15 punktów zapasu. Do przerwy przewaga Raptors wzrosła do 27 punktów. Stało się jasne, że Chicago Bulls w tym spotkaniu już raczej nie wrócą do rywalizacji. W pewnym momencie Raptors prowadzili 38 punktami.
  • Dla Bulls 19 punktów, siedem zbiórek i dwa przechwyty miał Matas Buzelis, Rob Dillingham dołożył 15 punktów i cztery asysty, a Collin Sexton 14 punktów, pięć asyst i dwie zbiórki. Bulls przegrali po raz trzeci w ostatnich czterech spotkaniach.
  • Raptors wygrali trzeci mecz z rzędu — wcześniej pokonali Phoenix Suns i Detroit Pistons. Potrzebują zwycięstw jak tlenu — słabsza forma z kilku ostatnich tygodni sprawiła, że nie mogą być spokojni o bezpośredni awans do play-offów. Zajmują 5. miejsce w tabeli Konferencji Wschodniej, ale mają minimalną przewagę nad Orlando Magic, Miami Heat i Atlanta Hawks.

Autor: Redakcja

Minnesota Timberwolves – Utah Jazz 147:111

Statystyki

  • Minnesota Timberwolves nie mieli większych problemów z rozprawieniem się z dużo niżej notowanym rywalem. Jest to dobry krok w kierunku powrotu „do normalności”, bo wcześniej podopieczni Chrisa Fincha wygrali tylko dwa z sześciu kolejnych spotkań.
  • Gospodarze zdominowali już pierwszą kwartę (43:31), w drugiej powiększyli swoją przewagę, a po przerwie (38:26) przypieczętowali swoje zwycięstwo. Kropką nad „i” była jeszcze czwarta odsłona, w której również nie pozostawili wątpliwości co do tego, kto był tej nocy lepiej dysponowaną ekipą.
  • Nie zagrał Anthony Edwards, który cały czas boryka się z urazem kolana i opuści 1-2 tygodnie. Na wysokości zadania stanęli jednak Ayo Dosunmu (23 punkty, 9 zbiórek, 6 asyst), Rudy Gobert (21 punktów, 12 zbiórek) oraz Julius Randle (21 punktów, 8 asyst, 4 przechwyty).
  • Pomimo porażki bliski nowego rekordu swojej kariery był Brice Sensabaugh, który zapisał na swoim koncie 41 punktów (17/31 z gry, 4/9 za trzy). W styczniu tego roku zdobył on 43 oczka w starciu z Chicago Bulls.

New Orleans Pelicans – Los Angeles Clippers 124:109

Statystyki

  • New Orleans Pelicans radzą sobie w ostatnich tygodniach zdecydowanie lepiej niż na początku bieżących rozgrywek. Podopieczni Jamesa Borrego wygrali 9 z 13 ostatnich spotkań i choć nic nie wskazuje na to, by rzutem na taśmę mieli jeszcze wejść do turnieju play-in, to warto zwrócić uwagę na ich postawę.
  • Tym razem wyższość ekipy z Luizjany musieli uznać Los Angeles Clippers i to pomimo powrotu Kawhia Leonarda. Lider ekipy z Miasta Aniołów skompletował 25 punktów, osiem zbiórek i dwa przechwyty (9/12 z gry), ale pomimo świetnego początku (26:40 w pierwszej kwarcie) nie zdołali ograć rywala.
  • Dla LAC była to już trzecia porażka z rzędu, czym pozwolili Portland Trail Blazers na zmniejszenie dystansu w tabeli Konferencji Zachodniej.  Walka o jak najlepsze uplasowanie się przed turniejem play-in zapowiada się naprawdę fascynująco.
  • Na wyróżnienie zapracował Zion Williamson, który zdobył co prawda tylko 14 punktów, cztery zbiórki i trzy asysty, ale od 14 grudnia opuścił on tylko jeden mecz swojego zespołu.
  • Kluczem do zwycięstwa byli jednak inni zawodnicy. Świetnie wypadł Saddiq Bey, który w Pels notuje najlepszą średnią punktów w swojej karierze (17,2) a tej nocy po raz ósmy w bieżących rozgrywkach zdobył co najmniej 25 oczek (25 punktów, 5 zbiórek, 4 asysty). Trey Murphy III dorzucił 23 punkty, siedem zbiórek, pięć asyst i trzy przechwyty.

Dallas Mavericks – Atlanta Hawks 120:135

Statystyki

  • Mecz od początku układał się pod dyktando gości. Atlanta Hawks nie przegrywali ani przez moment, a po pierwszej połowie prowadzili 67:56. Po powrocie na parkiet powiększyli swoją przewagę do niemal 20-punktowego pułapu i wówczas losy tej rywalizacji były już przesądzone.
  • Jastrzębie nie zwalniają tempa. Było to dla nich bowiem już 11. z rzędu zwycięstwo, dzięki któremu zrównali się pod względem liczby wygranych z zajmującymi szóstą lokatę na Wschodzie Orlando Magic. Na swoim koncie mają jednak o jedną porażkę więcej, ale sytuacja wkrótce może się zmienić.
  • Solidne zawody pomimo nieskuteczności zza łuku (0/3) rozegrał CJ McCollum, autor 24 punktów i siedmiu asyst. Nickeil Alexander-Walker dorzucił 22 oczka, z kolei bliski kolejnego triple-double był Jalen Johnson (17 punktów, 11 zbiórek, 9 asyst).
  • Po stronie Dallas Mavericks dominowali głównie P.J. Washington (23 punkty, 9 zbiórek) oraz wchodzący z ławki rezerwowych Daniel Gafford (24 punkty, 8 zbiórek). Cooper Flagg nie mógł odnaleźć swojego rytmu sprzed urazu, choć w końcowym rozrachunku jego łupem padło 17 punktów (6/15 z gry), sześć zbiórek i pięć asyst (do tego 6 strat).
  • Ciekawostką wartą swojego własnego akapitu było trafienie Jonathana Kumingi, który zdobył punkty z odległości 75 stóp (22,86 metra) od kosza. To największy dystans w historii trafień zawodników Hawks w erze play-by-play, a zarazem szósty największy w całej lidze – donosi Elias Sports. Wcześniejsze najdłuższe trafienie dla Atlanty to punkty Jasona Terry’ego z 5 stycznia 2000 roku (63 stopy / 19,20 metra).

Memphis Grizzlies – Denver Nuggets 125:118

Statystyki

  • Ty Jerome zanotował 21 punktów, dziewięć zbiórek i dziewięć asyst, Olivier-Maxence Prosper dodał 19 punktów i dwa przechwyty, a GG Jackson miał 16 punktów, sześć zbiórek i dwa bloki. Memphis Grizzlies wygrali po raz pierwszy od ośmiu spotkań.
  • Dla Denver Nuggets 29 punktów, 14 zbiórek, dziewięć asyst i trzy bloki zanotował Nikola Jokić. Serb miał jednak także aż 10 strat. Christian Braun dołożył 26 punktów, siedem zbiórek i pięć asyst, a Jamal Murray 19 punktów, 12 asyst i dziewięć zbiórek. Zespół z Kolorado nie mógł dzisiaj skorzystać z Aarona Gordona, a dzień wcześniej rozbił Philadelphia 76ers.
  • Na dwie i pół minuty Jokić trafił z rogu za trzy i zmniejszył straty Nuggets do ośmiu punktów. Goście mogli mieć jeszcze nadzieję, że uda się im rzutem na taśmę odrobić straty. W odpowiedzi zza łuku trafił jednak Prosper i właściwie zamknął rywalizację w tym meczu.
  • Porażka z drużyną, która już o nic nie walczy, może odbić się Nuggets czkawką na koniec sezonu, szczególnie patrząc na ścisk w Konferencji Zachodniej. Można spodziewać się, że o przewadze parkietu w pierwszej rundzie będą decydowały pojedyncze spotkania.

Autor: Redakcja

Houston Rockets – Los Angeles Lakers 116:124

Statystyki

  • Obie ekipy spotkały się już dwa dni temu i wówczas lepsi byli Los Angeles Lakers. Starcie z minionej nocy miało równie wielkie znaczenie dla układu sił w tabeli Konferencji Zachodniej. Zdecydowanie lepiej rozpoczęli je Jeziorowcy, którzy za sprawą 21 oczek duetu Luka DoncićLeBron James zaczęli odskakiwać z wynikiem (26:35).
  • W drugiej odsłonie LBJ był bezbłędny z gry (5/5), ale kroku próbowali mu dotrzymać Jabari Smith Jr. (4/6) czy Alperen Sengun (2/2). Lakers początkowo zdołali powiększyć swoje prowadzenie do 13 oczek i choć chwilę później Houston Rockets zbliżyli się na zaledwie sześć punktów, to ostatecznie do przerwy cieszyli się dwucyfrową zaliczką (55:67).
  • Po powrocie na parkiet role całkowicie się odwróciły. Tym razem to podopieczni JJ Redicka nie radzili sobie z finalizowaniem ataków (6/14 z gry, 2/8 za trzy w trzeciej kwarcie), podczas gdy Rockets błyszczeli skutecznością (60% z gry, 50% za trzy). Aktywny był Sengun, aż 13 oczek dorzucił wówczas Kevin Durant i to ekipa z Teksasu znalazła się wówczas na prowadzeniu (92:89).
  • Czwarta odsłona to jednak kolejny popis duetu James-Doncić, tym razem wspieranego m.in. przez Austina Reavesa i Ruiego Hachimurę. Regularna wymiana ciosów trwała co prawda kilka minut, ale Lakers w porę odskoczyli na dystans kilku posiadań i uniknęli tym samym bardzo nerwowej końcówki.
  • — [Doncić] zapewnił nam dobrą ofensywę, czy to dla siebie, czy dla swoich partnerów. Grupa, która zaczęła czwartą kwartę dała nam życie po tym, jak w trzeciej graliśmy wolno i popełniliśmy kilka strat. Bardzo dobrze realizowali założenia, dobierali odpowiednie matchupy i dobrze przemieszczali piłkę. Kiedy wrócił Luka, był po prostu fantastyczny — opisywał mecz trener Redick.
  • Doncić był o krok od skompletowania efektownego triple-double, notując ostatecznie 40 punktów, 10 asyst oraz dziewięć zbiórek. Świetnie wypadł LeBron James, który przez cały mecz spudłował tylko jeden rzut z gry (30 punktów, 5 zbiórek; 13/14 z gry). Deandre Ayton dorzucił 16 oczek.
  • Po stronie Rockets najlepiej zaprezentował się duet Alperen Sengun (27 punktów, 10 asyst, 4 zbiórki) – Amen Thompson (26 punktów, 11 zbiórek, 4 asysty). Kevin Durant i Jabari Smith Jr. dorzucili po 18 oczek.
  • Dla Lakers było to już siódme z rzędu zwycięstwo. Tym samym powiększyli przewagę nad Rockets do trzech zwycięstw, a nad Denver Nuggets do dwóch. Tuż za ich plecami czają się jednak Minnesota Timberwolves.

Wspieraj PROBASKET

  • Sprawdź najlepsze promocje NIKE i AIR JORDAN w Lounge by Zalando
  • W oficjalnym sklepie NIKE znajdziesz najnowsze produkty NIKE i JORDAN oraz dobre promocje.
  • Oficjalny sklep marki adidas też ma dużo do zaoferowania.
  • Oglądasz NBA? Skorzystaj z aktualnej oferty - kup dostęp do NBA League Pass.
  • Lubisz buty marki New Balance? W ich oficjalnym sklepie znajdziesz coś dla siebie.


  • Subscribe
    Powiadom o
    guest
    3 komentarzy
    najstarszy
    najnowszy oceniany
    Inline Feedbacks
    View all comments