Phoenix Suns pokonali Utah Jazz i wskoczyli tym samym na pierwsze miejsce w tabeli konferencji zachodniej. Do składu Los Angeles Lakers powrócił LeBron James, ale „Jeziorowcy” nie zdołali pokonać Sacramento Kings. Wpadkę zaliczyli też Brooklyn Nets, którzy nie byli w stanie nawiązać walki z Portland Trail Blazers. W Bostonie wielki mecz rozegrał natomiast Jayson Tatum. Skrzydłowy Celtów zdobył 60 punktów i poprowadził swój zespół do zwycięstwa z San Antonio Spurs. W Filadelfii 76ers pewnie ograli Atlantę Hawks, do których składu powrócił Trae Young. Milwaukee Bucks zdołali wywieźć z Chicago wygraną pomimo nieobecności Giannisa Antetokounmpo. W pozostałych meczach Wizards wygrali z Cavaliers, a Grizzlies z Magic.


PHILADELPHIA 76ERS – ATLANTA HAWKS 126:104

Statystyki na PROBASKET

  • Gospodarze zanotowali łatwe i przyjemne zwycięstwo nad Hawks. Już po dwóch pierwszych kwartach prowadzili 19-punktami. Po kilku minutach trzeciej kwarty, gdy na tablicy wyników widniał rezultat 72-48, wiadomo już było, kto w tym meczu sięgnie po zwycięstwo. Dzięki dużej przewadze Sixers do gry desygnowali graczy rezerwowych. Liderzy mieli okazję nieco odpocząć. Kluczowa dla losów spotkania okazała się druga kwarta. Sixers trafili wówczas 15 na 28 rzutów z pola, podczas gdy goście z 19 prób aż 14 spudłowali.
  • Najwięcej punktów dla gospodarzy zdobył wchodzący z ławki Dwight Howard. Środkowy rzucił 19 punktów i zebrał 11 piłek. Trójka liderów Sixers Tobias Harris, Ben Simmons i Joel Embiid rzucili po 18 punktów. Oprócz nich punktowali jeszcze Shake Milton (13), Matisse Thybulle (10) oraz Furkan Korkmaz (11). Doc Rivers dał pograć wszystkim dostępnym w tym dniu zawodnikom. Aż 10 rezerwowych zawodników Sixers miało w tym meczu możliwość pojawienia się na boisku.
  • W przegranej ekipie Hawks wyróżniali się Trae Young (32 punkty), Danilo Gallinari (18), Onyeka Okongwu (12) oraz John Collins i Clint Capela, którzy na swoich kontach zgromadzili po 11 oczek. Capela uzbierał dodatkowo 15 piłek.
  • Podopieczni Riversa świetnie punktowali z pomalowanego. Z tego obszaru gry zdobyli 68 punktów, podczas gdy Hawks tylko 42. Zgubne dla gości okazało się również 18 strat. Zawodnicy Philla błędów popełnili tylko dziewięć.

Autor: Paweł Mazur

BOSTON CELTICS – SAN ANTONIO SPURS 143:140 (PO DOGRYWCE)

Statystyki na PROBASKET

  • Fantastyczne widowisko w hali TD Garden. Celtics zwyciężyli po dogrywce dzięki niesamowitej grze swojego lidera Jaysona Tatuma. Gwiazdor Bostonu zdobywając 60-punktów, wyrównał rekord klubu należący do legendarnego Larry’ego Birda. Obrońcy Spurs nie potrafili go zatrzymać, a Tatum zwycięstwo z rąk gości postanowił wyszarpać niemal w pojedynkę.
  • Starcie Celtics ze Spurs miało dwa rozdziały. Pierwszy rozdział to dwie pierwsze kwarty całkowitej dominacji gości z San Antonio, którzy do przerwy prowadzili 29-punktami! Drugi rozdział, czyli kolejne dwie ćwiartki oraz dogrywka to już teatr jednego aktora – Jaysona Tatuma. Dzięki niesamowitej postawie swojego lidera Celtics doprowadzili do dogrywki, mimo iż na początku trzeciej odsłony tracili do rywali aż 32-punkty. W samej czwartej kwarcie Tatum zdobył 21 punktów, a w bonusowych minutach dogrywki dołożył 10. Tatum mógł dać zwycięstwo swojej drużynie już w regulaminowym czasie gry, jednak jego rzut na zwycięstwo w ostatnich sekundach okazał się niecelny. W końcowych minutach dogrywki ważną trójkę trafił Jaylen Brown. Spurs mieli jeszcze szansę na rzut, jednak przez swoją niefrasobliwość, w końcowych sekundach nawet nie zdążyli podjąć próby.
  • Fenomenalny Tatum zdobył 60 punktów oraz dołożył 8 zbiórek i 5 asyst. Jaylen Brown rzucił 17 punktów, Aaron Nesmith 16, a Robert Williams III oraz Marcus Smart dołożyli po 10 oczek. Smart oprócz punktów rozdał również 12 asyst. Wchodzący z ławki Tristan Thompson zgromadził 8 punktów i zebrał 15 piłek.
  • Dla dzielnie walczącej ekipie Spurs najwięcej punktów zdobyli: DeMar DeRozan (30 punktów, 14 asyst i 5 zbiórek), Dejounte Murray (24 punkty, 8 zbiórek i 8 asyst), Lonnie Walker IV (24 punkty), Rudy Gay (16), Jakob Poeltl (15 punktów i 10 zbiórek), Keldon Johnson (14 punktów, 8 zbiórek i 8 asyst) oraz Patty Mills (11). Niemal cała rotacja San Antonio zagrała świetnie, jednak na genialnego w tym dniu Tatuma i tak okazało się to za mało.

Autor: Paweł Mazur

CLEVELAND CAVALIERS – WASHINGTON WIZARDS 93:122

Statystyki na PROBASKET

  • Wizards przez cały mecz byli stroną dominująco. Po dwóch kwartach prowadzili co prawda tylko sześcioma punktami, jednak wygrywając trzecią odsłonę 33-16 całkowicie zamknęli mecz. Ostatnie 12-minut było już tylko formalnością, a dzieła dopełnili zawodnicy ławki. Bardzo słaby mecz gospodarzy. Walczący o fazę play-in Wizards kontrolowali wydarzenia na boisku od początku do końca.
  • Russell Westbrook zanotował 31. triple-double w sezonie. Do wyrównania rekordu Oscara Robertsona brakuje mu już tylko 4 meczów z triple-double. Wszystko wskazuje na to, iż Russ dogoni „Big O” jeszcze w tym sezonie.
  • Niemal każdy zawodnik Wizards do zwycięstwa drużyny dołożył swoją cegiełkę. Najwięcej punktów zdobyli Bradley Beal (19), Raul Neto (17), Russell Westbrook (15 punktów, 12 zbiórek i 11 asyst), Daniel Gaford (13), Ish Smith i Rui Hachimura po 11 oczek oraz Anthony Gill (10). W pojedynku z Cavs liderzy Beal i Westbrook zyskali duże wsparcie pozostałych graczy rotacji.
  • Wśród gospodarzy wyróżniali się Collin Sexton (22 punkty), Jarrett Allen (13 punktów i 11 zbiórek), Cedi Osman (14 punktów), Darius Garland (12) oraz Isaac Okoro (10). Kevin Love na swoim koncie zapisał tylko 10 zbiórek. W trakcie 22 minut gry nie oddał nawet jednego rzutu.

Autor: Paweł Mazur

BROOKLYN NETS – PORTLAND TRAIL BLAZERS 109:128

Statystyki na PROBASKET

  • Przed spotkaniem do aktywnej rotacji Brooklyn Nets powrócił Kyrie Irving. Nie zagrał natomiast Kevin Durant, który po trzech kolejny występach dostał szansę na odpoczynek. Poza grą w dalszym ciągu pozostaje także James Harden.
  • Na początku Blazers nie byli w stanie wykorzystać osłabień kadrowych ekipy z Wielkiego Jabłka. W pierwszej i drugiej kwarcie mecz był wyrównany, a świetnie radzili sobie Jeff Green i Blake Griffin. Po drugiej stronie parkietu brylowali Jusuf Nurkic i Carmelo Anthony, dzięki czemu przyjezdni skromnie prowadzili do przerwy 59:57.
  • W trzeciej odsłonie inicjatywę przejęli goście. Damian Lillard zdobył wówczas 16 punktów, a Portland wyraźnie odskoczyli z wynikiem (94:79). Nets próbowali odpowiedzieć zza łuku, ale trafili jedynie 2 z 11 „trójek” w tej części gry. W ostatniej „ćwiartce” obraz gry się nie zmienił. Bezradni i regularnie pudłujący gospodarze mogli jedynie przeglądać się, jak Blazers pielęgnują swoje prowadzenie i pewnie sięgają po zwycięstwo.
  • Liderem ekipy Terry’ego Stottsa był dziś Damian Lillard, autor 32 punktów, 9 asyst i 7 zbiórek. Dobre zawody rozegrał także Jusuf Nurkic, autor double-double w postaci 23 oczek i 11 zbiórek. Norman Powell dorzucił 19 punktów, a Carmelo Anthony 15. Problemy ze skutecznością miał CJ McCollum, który w końcowym rozrachunku dołożył jedynie 10 punktów (4/12 z gry).
  • Po drugiej stronie parkietu najlepszym punktującym był Kyrie Irving. Rozgrywający Nets zaaplikował przeciwnikom 28 oczek, ale nie był to jego najlepszy występ pod względem skuteczności (12/26 z gry, 2/8 zza łuku). Wspierali go m.in. Jeff Green (16 pkt), Mike James (15 pkt), Joe Harris (12 pkt), Blake Griffin (11 punktów, 8 zbiórek) czy Alize Johnson (6 punktów, 12 zbiórek).
  • Dla Nets (43-21) jest to pierwsza porażka po serii czterech kolejnych zwycięstw. Podopieczni Steve’a Nasha w dalszym ciągu utrzymują pozycję lidera konferencji wschodniej, ale tuż za ich plecami czają się Philadelphia 76ers (42-21). Blazers (35-28) z kolei zrównują się z Dallas Mavericks (35-27) pod względem liczby zwycięstw, ale mają na koncie jedną porażkę więcej.

MEMPHIS GRIZZLIES – ORLANDO MAGIC 92:75

Statystyki na PROBASKET

  • Dla Grizzlies mecz z dużo niżej notowanymi Magic był szansą na przełamanie się po dwóch bolesnych porażkach, w tym z bezpośrednim rywalem o rozstawienie w fazie play-in w postaci Portland Trail Blazers. Na początku mecz nie układał się jednak po ich myśli. W drugiej kwarcie goście z Orlando zdołali wypracować sobie 9-punktowe prowadzenie. Obie strony miały wówczas ogromne problemy ze skutecznością, trafiając odpowiednio 30,6% i 33,3% rzutów z gry.
  • Na trzecią odsłonę gracze Grizzlies wyszli wyraźnie odmienieni. Choć wciąż mieli wyraźne kłopoty z odnalezieniem rytmu strzeleckiego (19/50 z gry, w trzeciej kwarcie), to po serii punktowej 29:5 zdecydowanie odskoczyli z wynikiem (82:58). Magic, co ciekawe, rzucali jeszcze gorzej niż przed przerwą i zdobyli tym samym 15 punktów w trzeciej i 17 punktów w czwartej kwarcie, co przesądziło ostatecznie o końcowym zwycięstwie „Niedźwiadków”.
  • Liderem Grizzlies był dziś Jonas Valanciunas, zdobywca double-double w postaci 14 punktów i 15 zbiórek. Dilon Brooks rzucił 20 punktów, a Kyle Anderson 13. Skromne zdobycze dołożyli Brandon Clarke (9 pkt), Xavier Tillman (8 pkt), a także Ja Morant, który trafił jedynie 3 z 12 rzutów z gry (8 pkt).
  • Po drugiej stronie najwięcej punktów zdobyli Cole Anthony i Mo Bamba – po 15. Drugi z wymienionych zdołał również zebrać 11 piłek. R.J. Hampton dołożył 11 oczek, z kolei Wendell Carter Jr. i Gary Harris po 8. Obie ekipy zmierzą się ponownie już jutro.

CHICAGO BULLS – MILWAUKEE BUCKS 98:108

Statystyki na PROBASKET

  • Grający ostatnio w kratkę Milwaukee Bucks podeszli do tego spotkanie bez swojego lidera, Giannisa Antetokounmpo, który we wczorajszym spotkaniu z Houston Rockets nabawił się urazu prawej kostki. Pod jego nieobecność koledzy z zespołu stanęli jednak na wysokości zadania i pokonali Chicago Bulls. „Kozły” od początku były stroną przeważającą (40:21) i choć „Byki” kilkukrotnie niwelowały straty (40:42), to wciąż na prowadzeniu utrzymywali się goście. W drugiej połowie obraz gry się nie zmienił. Bucks przeważali i odskakiwali z wynikiem, choć gospodarze kilkukrotnie próbowali znaleźć się w zasięgu kilku posiadań. Ostatecznie jednak podopieczni Mike’a Budenholzera dowożą zwycięstwo do końcowej syreny.
  • Liderem Bucks był dziś Khris Middleton, autor 22 punktów, 8 zbiórek i 6 asyst. Brook Lopez również dołożył od siebie 22 oczka. Double-double zanotowali z kolei Bobby Portis (16 punktów, 14 zbiórek) i Bryn Forbes (10 punktów, 13 zbiórek). Solidnie zaprezentował się też Jrue Holiday (16 punktów, 7 asyst).
  • Po stronie gospodarzy najlepszym punktującym był Coby White (21 punktów, 7 asyst). Podwójną zdobycz uzyskali natomiast Nikola Vucevic (17 punktów, 15 zbiórek) i Daniel Theis (16 punktów, 10 zbiórek). Wchodzący z ławki Tomas Satoransky dołożył 13 oczek. Bulls przez cały mecz mieli problemy ze skutecznością z gry (38,5%) i zza łuku (30,3%).

PHOENIX SUNS – UTAH JAZZ 121:100

Statystyki na PROBASKET

  • Do jednego z najciekawiej zapowiadających się pojedynków tej nocy Utah Jazz podeszli bez Donovana Mitchella i Mike’a Conleya. Suns konsekwentnie wykorzystali brak dwóch istotnych elementów układanki Quina Snydera i jeszcze w pierwszej kwarcie objęli 16-punktowe prowadzenie (39:23). W drugiej odsłonie po serii 14:3 gospodarze jeszcze bardziej powiększyli swoją przewagę (53:28), ale przed przerwą Jazzmani zdołali zniwelować straty do ponownie 16 oczek.
  • W drugiej połowie obraz gry nie uległ większej zmianie. Phoenix wciąż przeważali, a świetnie dysponowany był Devin Booker. W czwartej „ćwiartce” obie strony pogodziły się z rezultatem, wobec czego większą liczbę minut otrzymali zawodnicy głębokiej rezerwy.
  • To właśnie wspomniany Devin Booker poprowadził dziś Suns to pewnego zwycięstwa. Obronca Phoenix rzucił 31 punktów, trafiając 13 z 19 rzutów z gry (68,4%). Mikal Bridges dołożył 18 punktów, z kolei o double-double otarli się Deandre Ayton (11 punktów, 9 zbiórek) i Chris Paul (12 punktów, 9 asyst). Solidnie spisali się również rezerwowi: Cameron Payne (11 pkt), Dario Saric, Frank Kaminsky (po 8 pkt).
  • W szeregach Jazzmanów ciężar zdobywania punktów na swoje barki wziął Bojan Bodganović, zdobywca 22 oczek. Joe Ingles i Jordan Clarkson dorzucili po 12 punktów. Rudy Gobert zdołał zebrać 10 piłek i zablokować 3 rzuty, ale dołożył do tego jedynie 8 punktów. W dodatku ekipa z Salt Lake City mimo wszystko przegrała walkę na tablicach (36-44).
  • Tym samym Suns zrównują się bilansem z Utah Jazz (45-18), ale dzięki korzystniejszym wynikom w bezpośrednich spotkaniach (trzy zwycięstwa „Słońc”) to właśnie Phoenix wskakuje od dzisiaj na fotel lidera konferencji zachodniej. – Nie możemy tego nie docenić, ale musimy iść dalej – mówił po meczu Bridges. Kwestia pierwszego miejsca wciąż pozostaje jednak otwarta. Obie ekipy rozegrają jeszcze po dziewięć meczów.

LOS ANGELES LAKERS – SACRAMENTO KINGS 106:110

Statystyki na PROBASKET

  • Po niespełna sześciu tygodniach przerwy od gry do składu Los Angeles Lakers powrócił LeBron James. Mecz lepiej rozpoczęli jednak Kings, którzy już w pierwszej kwarcie objęli 15-punktowe prowadzenie (30:15). Od początku dobrze spisywał sie 21-letni Tyrese Haliburton, który pod nieobecność De’Aarona Foxa wziął ciężar gry na siebie. „Jeziorowcy” za sprawą trafień Jamesa, Drummonda i Schrodera szybko zniwelowali jednak straty i do przerwy to oni prowadzili skromnie 56:55. W trzeciej odsłonie gospodarze odskoczyli (94:83), ale o wyniku miała ostatecznie zadecydować końcówka.
  • Na 39,8 sekundy przed syreną trafienie LeBrona doprowadziło do stanu 106:108 dla Kings. W kolejnej akcji gości fenomenalnym blokiem popisał się Anthony Davis, dzięki czemu piłka znalazła się w posiadaniu Lakers. Przy pięciu sekundach na zegarze grę z boku wznawiał James. Po wymianie podań 36-latek zdecydował się na rzut zza łuku, który okazał się niecelny. Chwilę później zwycięstwo Kings dwoma celnymi osobistymi przypieczętował Haliburton.
  • To właśnie Tyrese Haliburton poprowadził dziś Sacramento do zwycięstwa w Staples Center. 21-letni rozgrywający zdobył 23 punkty i rozdał 10 asyst. Równie efektywnym występem popisał się Richaun Holmes, autor 22 punktów i 9 zbiórek. Słabiej zaprezentowali się Buddy Hield (2 punkty, 1/11 z gry) i Maurice Harkless (6 pkt), ale braki wyjściowej piątki nadrobili rezerwowi: Terence Davis (15 pkt), Marvin Bagley III, Delon Wright (po 11 pkt), Damian Jones (10 pkt).
  • Po stronie Lakers najskuteczniejszy był Anthony Davis, zdobywca double-double w postaci 23 punktów i 11 zbiórek. LeBron James dołożył 16 punktów, 8 zbiórek i 7 asyst, ale trafił jedynie 1 z 5 rzutów zza łuku. Andre Drummond zanotował natomiast 17 punktów i 7 zbiórek, a wchodzący z ławki Ben McLemore dorzucił 12 oczek. Skutecznością nie grzeszyli za to Dennis Schroder (8 punktów, 7 asyst, 4/13 z gry, 0/5 za trzy) i Kentavious Caldwell-Pope (6 pkt; 2/8 z gry, 0/5 zza łuku).
  • Los Angeles Lakers utrzymują się co prawda na 5. pozycji w tabeli konferencji zachodniej, ale już tylko jedno zwycięstwo mniej mają Dallas Mavericks. Za ich plecami czają się natomiast Portland Trail Blazers, których czeka jeszcze bezpośredni pojedynek z „Jeziorowcami”.



7 KOMENTARZE

  1. Wiem że gra stała się szybsza, że jest więcej rzutów za 3 i ogólnie preferowany jest atak. Ale jak ma się 60 pkt Tatuma do 100 pkt Chamberlaina czy 80 Kobego, czy innych wielkich.
    Nie ujmuje nic dzisiejszym graczą, ale mam wrażenie że coraz ciężej ogląda się męczę. Niektóre kończą się po 3 kwarcie, jedna z drużyn ma taką przewagę ze mogą już iść na piwo.
    Wiem że świat idzie do przodu i caly czas poprawiane są wyniki w sporcie, ale nie idzie to tak szybko jak w NBA.
    Może już czas zacząć oglądać polo 😜🤪

    • Naucz się pisać to pierwsza sprawa a druga to taka że chyba te mecze coś słabo oglądasz .

    • @ Paweł
      Oglądam siedząc przed tv i patrząc w ekran, taki mam na to sposób jak masz inny to z miłą chęcią go poznam 😀 co do pisania to……. Sam nie wiem co powiedzieć 😀

    • Ale i tak będzie pisane, że gdyby nie Davis to lbj nie miałby tytułu podobnie jak w cavs z irvingiem. I nigdy na odwrót 😉

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here