Los Angeles Lakers wracają na optymalne tory? Minionej nocy podopieczni JJ Redicka odnieśli czwarte zwycięstwo w pięciu ostatnich spotkaniach, a to za sprawą fantastycznego duetu Luka Doncić – LeBron James. Interesy Pelicans próbował ratować Trey Murphy III, który ustanowił nowy rekord kariery w postaci 42 oczek. San Antonio Spurs przegrali z Memphis Grizzlies, a aż 14 minut na parkiecie spędził Jeremy Sochan, który nie może liczyć ostatnio na regularne występy. Orlando Magic zaliczyli wpadkę w meczu z Wizards, z kolei Miami Heat drugi raz na przestrzeni kilku dni musieli uznać wyższość Timberwolves.



Indiana Pacers – Cleveland Cavaliers 116:120

Statystyki

  • Cleveland Cavaliers odrobili dziewięć punktów straty w czwartej kwarcie i po mocnym finiszu wygrali w Indianapolis różnicą czterech oczek. Kluczowy był fragment gry, w którym przyjezdni zaliczyli serię 13 punktów z rzędu w czwartej kwarcie, przejmując kontrolę nad końcówką spotkania.
  • Indiana Pacers mieli jeszcze szansę doprowadzić do dogrywki, ale w ostatnich sekundach nie zdołali wyrównać, po czym mecz zamienił się w festiwal rzutów wolnych.
  • Gracze Indiany przegrali już 13. mecz z rzędu, ustanawiając niechlubny rekord organizacji w erze NBA i pozostając najgorszą drużyną ligi w bieżących rozgrywkach.
  • Cavaliers odnieśli skromne zwycięstwo pomimo sporych braków kadrowych. Donovan Mitchell dostał wolne, Max Strus nadal pauzuje, a Dean Wade wypadł z gry już w pierwszej połowie.
  • Darius Garland był liderem Cavs, zdobywając 29 punktów, z czego aż 14 w czwartej kwarcie. Evan Mobley dołożył 20 oczek, a Jarrett Allen i Sam Merrill zapisali po 19 punktów, przy czym sam Merrill trafił aż 6 z 10 rswoich zutów za trzy.
  • Po stronie Pacers najskuteczniejszy był Pascal Siakam (22 punkty), z kolei Jay Huff zanotował 20 punktów, trafiając 7/10 z gry. Andrew Nembhard zapisał na koncie double-double (15 punktów i 11 asyst).
  • Cavs korzystają z porażek Magic oraz Heat i umacniają się na miejscu w czołowej szóstce Konferencji Wschodniej. Ich obecny bilans 21-17 plasuje ich na 6. pozycji, ale ze stratą zaledwie dwóch wygranych do zajmujących 3. lokatę Boston Celtics.

Washington Wizards – Orlando Magic 120:112

Statystyki

  • Do sporej niespodzianki doszło tej nocy w stolicy Stanów Zjednoczonych. Po świetnym początku spotkania, całkowitej dominacji i kontroli nad wydarzeniami na parkiecie gospodarze prowadzili już w trzeciej kwarcie aż 89:63, ale niemal roztrwonili tę 26-punktową zaliczkę.
  • Orlando Magic jeszcze przed końcem tej odsłony zmniejszyło straty do 14 oczek, po czym Washington Wizards fatalnie weszli w czwartą kwartę (2/10 z gry). Po lay-upie Gogi Bitadze przyjezdni przegrywali już tylko 107:105 przy 5:03 na zegarze i byli o krok od największego comebacku w historii klubu.
  • Wtedy do akcji wkroczył jednak CJ McCollum. Najpierw zaliczył asystę  do Sarr’a na alley-oop, a chwilę później trafienia z półdystansu i zza łuku przywróciły kontrolę Wizards. Kiedy znów sypnął zza łuku na niespełna dwie minuty przed końcową syreną, Wizards prowadzili już 117:107, co w dużej mierze zamknęło mecz.
  • CJ McCollum rzucił 27 punktów i w kluczowych momentach czwartej kwarty uspokoił grę Wizards. Alex Sarr dorzucił 23 oczka, a Wizards wygrali już piąty mecz w ostatnich siedmiu spotkaniach, choć cały czas plasują się na 14. miejscu w tabeli Wschodu.
  • Aż 20 punktów zdobył rezerwowy Jase Richardson, z kolei Desmond Bane dołożył 15. Większej różnicy nie zdołał zrobić też Paolo Banchero (14 punktów, 4 zbiórki, 4 asysty). Magic nadal muszą radzić sobie bez Franza Wagnera i Jalena Suggsa.

Memphis Grizzlies – San Antonio Spurs 106:105

Statystyki

  • San Antonio Spurs to kolejny zespół, który nie był w stanie ograć tej nocy niżej notowanego rywala. Zaczęło się dla Ostróg dobrze, bo w pierwszej kwarcie aż 15 punktów (4/5 za trzy) w wykonaniu Juliana Champagnie dało im dwucyfrową zaliczkę (21:31).
  • Przyjezdni znaleźli się w doskonałej pozycji, by zamknąć mecz jeszcze przed przerwą, bo w drugiej odsłonie Memphis Grizzlies trafiali tylko 41,7% swoich wszystkich rzutów. Podopieczni Mitcha Johnsona sami jednak zupełnie nie mogli się wstrzelić, więc na przerwę zeszli z zaliczką tylko ośmiu oczek (46:54).
  • Po powrocie na parkiet gospodarze wzięli się za odrabianie strat, choć Victor Wembanyama robił co mógł, by ich zatrzymać. Wynik oscylował w granicach remisu, ale Grizzlies objęli w końcu prowadzenie na zamknięcie trzeciej „ćwiartki”, a na początku czwartej zaczęli odskakiwać z wynikiem (88:81).
  • Kluczowa okazała się jednak końcówka. Na 1:26 przed syreną Cam Spencer trafieniem za trzy zmniejszył stratę Memphis do jednego oczka (104:105). Po tym, jak swojej próby nie wykorzystał De’Aaron Fox, spudłował również Santi Aldama, ale ofensywna zbiórka doprowadziła do kolejnych punktów Spencera (106:105).
  • W kolejnej akcji na trójkę zdecydował się Jeremy Sochan, ale spudłował, więc natychmiast musiał faulować rywala. To się opłaciło, bo Jock Landale nie wykorzystał żadnego z dwóch osobistych. Piłkę zebrał Sochan, po czym dostarczył ją do partnerów, ale ostatnią próbę Foxa zablokował Aldama.
  • Jaren Jackson Jr. otarł się o double-double z dorobkiem 21 punktów i dziewięciu zbiórek, do czego dołożył trzy bloki i dwa przechwyty. Świetnie wypadł Cam Spencer, który oprócz 21 oczek zanotował osiem asyst i osiem zbiórek. Jock Landale zapisał z kolei na swoim koncie 19 punktów i dziewięć zbiórek. Dla Grizzlies to pierwsza wygrana po serii czterech kolejnych porażek.
  • Polskich kibiców może zaskoczyć aż 14 minut Jeremy’ego Sochana na parkiecie. Reprezentant Polski zdobył co prawda tylko dwa punkty (1/4 z gry, 0/3 za trzy), ale zebrał sześć piłek (trzy w ataku) i odnotował po jednej asyście i stracie.
  • Dominował Victor Wembanyama, który znów wchodzi na parkiet z ławki rezerwowych, ale w 21 minut zdobył aż 30 punktów, pięć zbiórek i trzy asysty. Julian Champagnie skompletował 23 oczka i osiem zbiórek.

Minnesota Timberwolves – Miami Heat 122:94

Statystyki

  • Całkiem emocjonujący pojedynek zapowiadał się nam w Minneapolis. Kilka dni temu Minnesota Timberwolves ograli Miami Heat na Florydzie, a minionej nocy zrobili to samo przed własną publicznością. Początek należał jednak do stosunkowo wyrównanych, bo dobra postawa m.in. Normana Powella czy Kel’ela Ware’a utrzymywała przyjezdnych na skromnym prowadzeniu (27:29).
  • Różnica klas była już jednak widoczna w drugiej i trzeciej odsłonie, w których skuteczność z gry Heat była daleka od wymarzonej (odpowiednio 39% i 31%). To otworzyło gospodarzom wręcz autostradę, po której przejechali się spokojnie aż do końcowej syreny.  Gwoździem do trumny Miami było 17 oczek zdobytych w czwartej kwarcie.
  • — Plan na mecz był taki sam. Wiedzieliśmy, że chcą grać sporo w izolacji. Nie korzystają zbyt często z pick-and-rolla, ale Tyler Herro wrócił, więc było tego trochę więcej. Musieliśmy się po prostu dostosować — mówił chwilę po meczu Anthony Edwards, autor 26 punktów, pięciu zbiórek, trzech asyst i dwóch bloków.
  • Oprócz Edwardsa solidnie radzili sobie m.in. Jaden McDaniels (19 punktów), Julius Randle (15 punktów, 11 zbiórek, 5 asyst), Rudy Gobert (13 punktów, 17 zbiórek; 5/6 z gry) czy Naz Reid (14 punktów, 6 zbiórek).
  • Wracający do gry Tyler Herro spędził na parkiecie 29 minut w roli rezerwowego i otarł się w tym czasie o double-double, notując 17 oczek i dziewięć zbiórek (7/15 z gry). Norman Powell rzucił 21 punktów, ale liczniki Kel’ela Ware’a oraz Bama Adebayo zatrzymały się na dokładnie siedmiu oczkach i 11 zbiórkach.

New Orleans Pelicans – Los Angeles Lakers 103:111

Statystyki

  • Biorąc pod uwagę problemy z grą w ostatnim czasie, Los Angeles Lakers nie mogli pozwolić sobie na wpadkę z dużo niżej notowanymi New Orleans Pelicans. Pierwsza połowa nie zwiastowała jednak dominacji.
  • Choć w mecz dobrze wszedł Luka Doncić, który po pierwszej „ćwiartce” miał na koncie 11 oczek, a Jeziorowcy prowadzili 25:29, to  ich skromna przewaga szybko stopniała w kolejnej części. Trafienie Ziona Williamsona wyprowadziło gospodarzy na prowadzenie 48:47, a chwilę później punkty Yvesa Missiego i Jose Alvarado pozwoliły im zejść na przerwę nieznaczną zaliczką (54:51).
  • Po powrocie na parkiet znów nieco lepiej prezentowali się podopieczni Jamesa Borrego. Choć Lakers wykorzystywali aż 52,6% swoich rzutów z gry i 50% zza łuku, to ich strata i tak wzrosła (86:79). Kluczowa okazała się jednak czwarta odsłona, w której gra Pelicans całkowicie się posypała. Gospodarze zdobyli tylko 17 oczek i pozwolili ekipie z Miasta Aniołów zdominować rywalizację do końcowej syreny.
  • Zwycięstwo to bez wątpienia zasługa duetu Luka Doncić (30 punktów, 10 asyst; 11/22 z gry, 3/10 za trzy) – LeBron James (30 punktów, 8 zbiórek, 8 asyst, 2 przechwyty; 3/5 za trzy). Deandre Ayton dorzucił double-double w postaci 18 oczek i 11 zebranych piłek.
  • — Po prostu egzekwowaliśmy swoje założenia. [Na początku czwartej kwarty bez Luki na parkiecie] byłem w stanie trafił parę trójek, ale wszystko zaczęło się w defensywie od tego, że byliśmy w stanie ich zatrzymać — mówił po meczu LeBron.
  • Liderem Pelicans był tej nocy świetny Trey Murphy III, który odnotował nowy rekord swojej kariery (42 punkty, 5 zbiórek, 3 asysty; 6/17 za trzy). Zion Williamson dorzucił 15 oczek. Dla ekipy z Nowego Orleanu jest to już 8. porażka z rzędu.

Sacramento Kings – Dallas Mavericks 98:100

Statystyki

  • Pierwsza połowa pojedynku przebiegała raczej po myśli Sacramento Kings. Już w pierwszej odsłonie gospodarze wyszli na dwucyfrowe prowadzenie, które przed przerwą zdołali jeszcze powiększyć (58:46).
  • Po powrocie na parkiet przewaga gospodarzy zaczęła jednak topnieć. Seria trafień Coopera Flagga, Najiego Marshala i Daniela Gafforda pozwoliła przyjezdnym nieco się zbliżyć (60:55). Stosunkowo szybko odpowiedzieli m.in. DeMar DeRozan czy Zach LaVine (69:57), ale świetna końcówka trzeciej odsłony sprawiła, że Dallas Mavericks doprowadzili nawet do remisu (76:76).
  • Wszystko sprowadziło się ostatecznie do ostatnich sekund. Kluczowa była trójka Brandona Williamsa na 33,9 sekundy przed końcem, która wyprowadziła Mavs na prowadzenie (98:100). Co ciekawe, przed dzisiejszym meczem rozgrywający trafiał zaledwie 18,8% swoich prób zza łuku.
  • Odpowiedzieć zza łuku próbowali zarówno Dennis Schrooder, jak i Russell Westbrook, ale obaj spudłowali. Następnie żadnego z dwóch rzutów wolnych nie wykorzystał Marshall, co dało Kings kolejną okazję. Po wznowieniu zza linii bocznej za trzy nie trafił jednak DeRozan.
  • Cooper Flagg zdobył 20 punktów, zebrał osiem piłek i rozdał sześć asyst. Po double-double zapisali na swoich kontach Anthony Davis (19 oczek, 16 zbiórek) oraz Daniel Gafford (10 punktów, 13 zbiórek). Po drugiej stronie brylowali głównie DeMar DeRozan (21 punktów, 5 asyst) oraz Zach LaVine (20 punktów, 4 zbiórki, 3 asysty).

Wspieraj PROBASKET

  • Sprawdź najlepsze promocje NIKE i AIR JORDAN w Lounge by Zalando
  • W oficjalnym sklepie NIKE znajdziesz najnowsze produkty NIKE i JORDAN oraz dobre promocje.
  • Oficjalny sklep marki adidas też ma dużo do zaoferowania.
  • Oglądasz NBA? Skorzystaj z aktualnej oferty - kup dostęp do NBA League Pass.
  • Lubisz buty marki New Balance? W ich oficjalnym sklepie znajdziesz coś dla siebie.


  • Subscribe
    Powiadom o
    guest
    23 komentarzy
    najstarszy
    najnowszy oceniany
    Inline Feedbacks
    View all comments