Wyniki NBA: 54 punkty VanVleeta, pojedynek Lillarda z Bealem, Nets lepsi od Clippers

0
4439

Brooklyn Nets za sprawą świetnych występów całęgo Big3 wygrali swój mecz przeciwko Los Angeles Clippers. Fred VanVleet zaliczył genialne spotkanie, zdobywając 54 punkty, a dzięki temu Toronto Raptors pokonali Magic. Damian Lillard poprowadził Blazers do zwycięstwa nad Wizards. Utah Jazz szybko wróciło na zwycięskie tory po przerwanej serii zwycięstw i dziś pewnie ograli Detroit Pistons. Boston Celtics pokonali po zaciętej końcówce GSW, lecz Curry popisał się 38 punktami.

ORLANDO MAGIC – TORONTO RAPTORS 108:123

Statystyki na PROBASKET

  • W przypadku tego spotkania nie można użyć innego sformułowania niż teatr jednego aktora. Fred VanVleet popisał się niesamowitym występem przeciwko Orlando Magic, tym samym bijąc kilka rekordów. Ustanowił najwyższy wynik gracza, który nie został wydraftowany, wyprzedając w klasyfikacji Mosesa Malone’a (53 punkty). Jego osiągnięcie to również nowa najwyższa zdobycz punktowa w szeregach Toronto Raptors. Wcześniej DeMar DeRozan zdobył 52 punkty i nie zanosiło się, że ktoś pobije ten rekord, szczególnie patrząc na ten sezon w wykonaniu jego byłej drużyny.
  • Początek spotkania zapowiadał, że będzie to bardzo wyrównane spotkanie. Po pierwszej kwarcie to Raptors mieli delikatną przewagę, lecz to były jedynie dwa punkty. W kolejnych odsłonach tego meczu drużyny wymieniały się na prowadzeniu, aż do połowy trzeciej kwarty. Wtedy to goście odskoczyli na wyraźną przewagę kilkunastu punktów, czego nie oddali aż do samego końca spotkania.
  • Orlando Magic było tak naprawdę bezradne na formę VanVleeta. Ciężko się było przeciwstawić brutalnej skuteczności zza łuku, którą bohater tego meczu prezentował. Najlepiej z gospodarzy zaprezentował się Nikola Vucević. Zgromadził na koncie 21 punktów oraz 18 zbiórek. Fournier również dołożył 21 punktów, a Cole Anthony zakończył z 15.
  • Nic nie było w stanie zatrzymać Freda VanVleeta. Latem podpisał nowy bardzo wysoki kontrakt z Raptors, a dziś bardzo wyraźnie pokazał, że spłaca kredyt zaufania, który dostał. Był prawie nieomylny, jeśli chodzi o rzuty zza łuku. Łącznie oddał 14 prób, z czego trafił aż 11 (78,5%). Kiedy piłka trafiała w ręce bohatera spotkania, praktycznie można było dopisać już kolejne punkty dla gości. Nie mylił się również z pół dystansu i ostatecznie trafił 17 z wszystkich 23 rzutów, co daje brutalną skuteczność ponad 73%. Już pierwszą połowę zakończył z dorobkiem 28 punktów, co zwiastowało rekordowym wynikiem na koniec.
  • Reszta drużyny również spisała się całkiem przyzwoicie. Norman Powell zdobył 23 „oczka” i dołożył do tego 2 zbiórki i 2 asysty. Kyle Lowry zaliczył skromne double-duoble, rzucając 14 punktów, lecz notując również aż 10 asyst. Asystowanie tego wieczoru było nieco łatwiejsze, ponieważ VanVleet się praktycznie nie mylił.

BROOKLYN NETS – LOS ANGELES CLIPPERS 124:120

Statystyki na PROBASKET

  • Mecz zdecydowanie był typowany jako hit tej serii spotkań. Jak się okazało, wcale nie zawiódł fanów NBA, a wręcz przeciwnie dostarczył mnóstwa emocji do samego końca. Clippers prezentują się bardzo dobrze w tym sezonie, lecz to nie wystarczyło, by pokonać Big3 z Brooklynu. Ekipa, którą dowodzą Irving, Durant oraz Harden wzięła sprawy w swoje ręce i dzięki temu Nets pną się w klasyfikacji Konferencji Wschodniej.
  • Podopieczni Ty Lue bardzo pewnie weszli w to spotkanie, prowadząc na początku już 12 punktami. Jednak taką stratę dość szybko zredukowali gospodarze. O tym, że mecz był wyrównany, świadczy fakt, że na ostatnią kwartę Clippers wychodzili z jedynie dwupunktowym prowadzeniem, co zwiastowało zaciętą końcówkę. Tak też było, lecz za sprawą Big3 z Nets końcówka należała do drużyny z Brooklynu. Ostatecznie wygrali nieznacznie, jedynie czterema punktami.
  • Bardzo pewnym punktem swojego zespołu był dziś Kyrie Irving. Wydaje się, że na dobre wrócił do grania, a jego forma wywindowała do góry bardzo szybko. Mecz zakończył z 39 punktami na koncie. James Harden zanotował kolejne triple-double w tym sezonie. Tym razem rzucił 23 punkty i dołożył do tego 11 zbiórek i 14 asyst. Kevin Durant zdobył dziś 28 punktów.
  • W szeregach Clippers to Kawhi Leonard był liderem na parkiecie, jednak to było za mało, by wygrać w końcówce z Brooklyn Nets. Leonard zakończył to spotkanie z 33 „oczkami”, a druga z gwiazd, Paul George, rzucił 26 punktów. Bardzo dobre zmiany dawał Marcus Morris, który ostatecznie zakończył mecz z 16 punktami.

INDIANA PACERS – MAMPHIS GRIZZLIES 134:116

Statystyki na PROBASKET

  • Mecz bez większej historii. Pacers byli faworytem przed pierwszym gwizdkiem tego spotkania i ostatecznie to się potwierdziło. Memphis Grizzlies i tak są lekką niespodzianką tego sezonu, ponieważ zajmują 6 miejsce w Konferencji Zachodniej z bilansem 9-7. Ekipa z Indiany znajduje się oczko wyżej, lecz na wschodzie. Starcie zapowiadało się na bardziej wyrównane, lecz podopieczni Nate’a Bjorkgrena nie dali rywalom żadnych szans.
  • Już pierwsze minuty meczu były na korzyść Pacers, a już po pierwszej kwarcie schodzili z 10-punktowym prowadzeniem. Kolejne odsłony nie przyniosły zmiany obrazu gry, ponieważ nadal ta sama drużyna prowadziła grę i nie pozwalał zbliżyć się rywali choćby na kilka „oczek”. Memphis Grizzlies wydawali się w pewnym momencie bezradni, ponieważ przewaga w żadnym stopniu nie malała. Było jedynie kilka momentów, które zwiastowały walkę ze strony gości, jednak nic takiego nie miało miejsca.
  • Dziś nie do powstrzymania był Domantas Sabonis. Mecz zakończył z kolejnym w tym sezonie double-double. Był niezwykle skuteczny z każdej pozycji, ale również ciężko było go zatrzymać pod koszem. Ostatecznie zakończył to spotkanie z 32 punktami oraz 13 zbiórkami na koncie.
  • Reszta drużyny Pacers również dobrze spisywała się tej nocy, mimo że główną postacią był Sabonis. 23 punkty rzucił Malcolm Brogdon, a punkt mniej dorzucił od siebie Myles Turner. Jeremy Lamb zaprezentował się równie dobrze, rzucając 19 punktów. Z ławki wsparcie dawał Doug McDermott w postaci 11 punktów.
  • Po stronie Memphis Grizzlies ewidentnie brakowało dziś Ja Moranta, który zakończył mecz z dorobkiem jedynie 10 punktów. Był bardzo nieskuteczny, ponieważ z 10 oddanych rzutów, trafił jedynie dwa. W rolę lidera wcielił się zatem Dillon Brooks, który ostatecznie rzucił 25 „oczek”. Z ławki bardzo aktywny był Desmon Bane (16 punktów, 5 asyst)

PORTLAND TRAIL BLAZERS – WASHINGTON WIZARDS 132:121

Statystyki na PROBASKET

  • O tym, że to Portland Trail Blazers byli faworytami w tym spotkaniu, raczej nie trzeba przypominać. Washington Wizards zaliczają wręcz katastrofalny początek sezonu i z bilansem 4-13 zajmują ostatnie miejsce w Konferencji Zachodniej. Po zawodnikach Blazers również spodziewano się więcej, lecz i tak prezentują o niebo lepszą formę od swoich dzisiejszych rywali (bilans 11-9).
  • W mecz bardzo dobrze weszli goście i już po pierwszej kwarcie prowadzili aż 17 punktami. Wtedy to Washington Wizards zabrali się za odrabianie strat, lecz jedynie, na co było ich stać, to zmniejszenie przewagi do 6 punktów. Jednak zaraz po tym, Blazers odskoczyli znów na kilkanaście „oczek”, czego Wizards już nie zdołali odrobić do samego końca.
  • W tym meczu obserwowaliśmy również pojedynek pomiędzy Bradleyem Bealem oraz Damianem Lillardem. Obaj panowie byli liderami swojej drużyny, lecz to Lillard lepiej poprowadził Blazers. Czołowy zawodnik Wizards zakończył to spotkanie z dorobkiem 37 punktów, do czego dołożył 4 asysty. Jego przeciwnik rzucił nieco mniej punktów (32), lecz lepiej podawał swoim kolegom (8 asyst).
  • Reszta drużyny próbowała pomóc, zarówno z przypadku Wizards, jak i Blazers. W przypadku tych pierwszych Russell Westbrook zaliczył kolejne triple-double w sezonie (17 punktów, 12 zbiórek, 10 asyst). Kolejny raz obserwujemy sytuacje, gdy Russ kończy z potrójną zdobyczą, a zespół i tak przegrywa. Z pozytywów gry bardzo dobrze zaprezentował się Rui Hachimura, który zdobył ostatecznie 25 punktów. 13 „oczek” dołożył pierwszoroczniak Deni Avdija.
  • Portland Trail Blazers, mimo że mieli jednego lidera, to zawodnicy bardzo skutecznie pomagali Lillardowi. Robert Covington zdobył 19 punktów oraz 9 zbiórek. Double-double zaliczył Enes Kanter (14 punktów, 15 zbiórek). Bardzo pewnym punktem z ławki był doświadczony Carmelo Anthony (21 punktów, 4 zbirórki).

BOSTON CELTICS – GOLDEN STATE WARRIORS 111:107

Statystyki na PROBASKET

  • Na papierze mecz zapowiadał się bardzo ciekawie i nie inaczej było na parkiecie. Golden State Warriors, którzy grają w tym sezonie mocno w kratkę (11:10). Boston Celtics spisują się nieco lepiej (11-8), lecz nie wykorzystali swojego bardzo dobrego startu rozgrywek. Dziś do ostatnich sekund warzyło się, kto wygra mecz i ostatecznie to Celtics wyszli zwycięsko z tego starcia.
  • Po pierwszej połowie na tablicy wyników widniał remis 52:52, więc kolejna część spotkania zapowiadała się równie wyrównana. Jeszcze w trzeciej kwarcie zdołali wyjść na 9 punktów przewagi, lecz rywale zdołali ją szybko zredukować do 1 punktu. Ostatnia odsłona meczu lepiej rozpoczęła się dla GSW, lecz Celtics szybko wyszli na wyraźną przewagę. Choć podopieczni Steve’a Kerra cały czas dążyli do odrobienia strat, to rywale z Bostonu okazali się lepsi w tym pojedynku.
  • Najlepiej po stronie Celtics zaprezentował się ich lider – Jayson Tatum. Zdobył 27 punktów, do czego dołożył 9 zbiórek. Z dobrej strony pokazał się Kemba Walker, który skończył mecz z dorobkiem 19 punktów. Double-duble zanotował kolejny z liderów formacji Celtics, czyli Jaylen Brown (18 punktów, 10 zbiórek).
  • Stephen Curry zaliczył kolejny znakomity występ, lecz to nie pomogło jego drużynie. 38 punktów oraz 11 zbiórek nie wystarczyło, by zagrozić dziś Celtom. 15 „oczek” dorzucił Andrew Wiggins, a bardzo dobrze z ławki zaprezentował się Juantoscano-Anderson, który zdobył 16 punktów.

UTAH JAZZ – DETROIT PISTONS 117:105

Statystyki PROBASKET

  • Denver Nuggets przerwali serię zwycięstw Utah Jazz. Dziś nie było widać po tym śladu, a wręcz przeciwnie Jazz chcieli za wszelką cenę wrócić na zwycięski szlak i im się to udało. Pistons nie byli w stanie się przeciwstawić, mimo że ostatnio zdołali wygrać nawet z wielkimi Lakers. Mecz nie porwał kibiców, lecz dla gospodarzy liczyła się kolejna wygrana i fotel lidera na Zachodzie.
  • Od samego początku Jazz przejęli inicjatywę spotkania i nie zamierzali jej oddawać w żadnym momencie. W drugiej kwarcie ich przewaga wynosiła już prawie 30 punktów, lecz Pistons zdołali nieco zmniejszyć stratę. Pewna gra zawodników gospodarzy poskutkowała wygraną, lecz w ostatnich minutach goście ewidentnie zbliżyli się do Jazz.
  • Donovan Mitchell poprowadził swoją drużynę do zwycięstwa w tym spotkaniu. Zakończył mecz z 32 punktami na koncie, dokładając do tego 6 zbiórek. Reszta zespołu również zaprezentowała się z dobrej strony. Mike Conley zdobył 20 punktów, Bogdanovic dołożył od siebie 18 „oczek”. Jordan Clarkson rzucił 12 punktów, wchodząc z ławki.
  • Jeremi Grant zaliczył dziś bardzo dobry występ, lecz to nie wpłynęło na resztę drużyny. Na swoim koncie zgromadził 27 punktów oraz 4 asysty. Mason Plumlee rzucił 17 punktów i 14 razy zbierał pod obręczą. Bardzo dużym wsparciem z ławki okazał się Josh Jackson, który na koniec zanotował dobry występ (22 punkty, 8 zbiórek).