Wyniki NBA: 51 punktów Crawforda, 46 Mitchella, Thunder pokonują Rockets

28
4168

Przed nami finalne rozstrzygnięcia sezonu regularnego. Pozostała już tylko jedna noc przed play-offami. Ciągle trwa walka o ostatnie miejsce na Wschodzie. Na Zachodzie pozostała tylko i aż walka o dobre rozstawienie. Poza tym, to była jedna z najciekawszych nocy z NBA w całym sezonie.


Detroit Pistons – Memphis Grizzlies 100:93

STATYSTYKI

– Pistons tą wygraną utrzymali ósme miejsce na Wschodzie. Przed nimi ostatni mecz. Zarówno Tłoki, jak i Miami Heat jadą jutro do Nowego Jorku. Łatwiejsze zadanie stoi jednak przed Detroit, bowiem oni zmierzą się z Knicks.

Ish Smith zdobył 22 punkty, a Andre Drummond dodał 20 punktów i 17 zbiórek.

– Dla Grizzlies najwięcej punktów zdobył Bruno Caboclo: 15.

Miami Heat – Philadelphia 76ers 122:99

STATYSTYKI

– One last dance. Z takim nastawieniem Dwyane Wade wyszedł na mecz z 76ers. I znów pokazał, że ciągle potrafi, że ciągle jest w stanie grać na wysokim poziomie. Wreszcie znów pokazał, że odchodzi jako jeden z najlepszych rzucających obrońców w historii. Ostatni raz w America Airlines Arena zabrzmiały okrzyki „M-V-P”.

– D-Wade wyszedł w wyjściowym składzie i zdobył 30 punktów.

– Dla Sixers 18 punktów rzucił Greg Monroe.

Dallas Maverics – Phoenix Suns 120:109

STATYSTYKI

– To był niezwykły mecz. Spotkanie, które było pożegnaniem Dirka Nowitzkiego. Po meczu najlepszy europejski koszykarz w historii powiedział, że to jego ostatni domowy mecz w NBA. Pożegnał się też naprawdę ładnie, zdobywając 30 punktów (najwięcej w tym sezonie). Teraz jeszcze Dallas mają mecz w San Antonio i to…koniec. Po 21 sezonach (rekord) wielki Dirk odchodzi na emeryturę. To jednak nie jedyna rewelacja tego meczu. Jamal Crawford (39 lat) rzucił 51 punktów. I kto śmie mówić, że liga jest dla młodych?!

– Obok Dirka, Luka Doncić znów pokazał, że jest w stanie zastąpić swojego europejskiego kolegę. Słoweniec zaliczył kolejne triple-double: 21 punktów, 16 zbiórek, 11 asyst.

– Suns, jak to Suns, zwykle nie wygrywają, gdy ich zawodnik zdobywa 50 punktów lub więcej. Tak też było tym razem. Najgorsza drużyna w lidze.

Utah Jazz – Denver Nuggets 118:108

STATYSTYKI

– Na Zachodzie sytuacja ciekawa. W poprzednim meczu Nuggets wystawili rezerwowy skład na spotkanie z Trail Blazers, bo chcieli, by ci przegonili w tabeli Houston Rockets. Ktoś chyba jednak zapomniał, że samo Denver nie ma zbyt dużej przewagi nad trzecim miejscem. Tak więc teraz Nuggets mają bilans 53-28, Houston ma 53-29, a Portland 52-29. Jeśli więc Denver przegra z Timberwolves, a Blazers pokonają Kings, wszystkie te 3 drużyny będą miały ten sam bilans.
Dla Utah ten mecz był tylko potwierdzeniem piątego miejsca. Nie mają oni już szans na czwarte, a OKC nie ma też możliwości ich zepchnąć na szóste.

Donovan Mitchell wyrównał rekord swojej kariery, zdobywając 46 punktów. 20 punktów i 10 zbiórek dorzucił Rudy Gobert.

Malik Beasley zdobył 25 punktów dla Nuggets. Po 22 dodali Monte Morris i Jamal Murray.

Oklahoma City Thunder – Houston Rockets 112:111

STATYSTYKI

– Mimo wszystko, najlepszy mecz rozegrał się w Oklahomie. Rockets ciągle walczyli o drugie miejsce na Zachodzie. Gdyby wygrali, mieliby kartę przetargową w ręku. Skoro przegrali, już nic nie zależy od nich. A to wszystko za sprawą nietrafionego osobistego Jamesa Hardena przy stanie 111:109 dla Rockets. Russell Westbrook zebrał piłkę i dostarczył ją czekającemu w rogu Paulowi George’owi. Ten trafił trójkę i zakończył spotkanie. Jeśli w tabeli nic się nie zmieni, to te dwa zespoły spotkają się już w pierwszej rundzie play-offów.

– Westbrook zaliczył kolejne triple-double (czy ktoś to jeszcze liczy?): 29 punktów, 12 zbiórek i 10 asyst (gdyby nie to ostatnie trafienie PG13, to i TD by nie było). Geroge zdobył 27 punktów.

– Harden zdobył 39 punktów. Chris Paul dorzucił 24.

POZOSTAŁE WYNIKI:

Cleveland Cavaliers – Charlotte Hornets 97:124

STATYSTYKI

Washington Wizards – Boston Celtics 110:116

STATYSTYKI

Chicago Bulls – New York Knicks 86:96

STATYSTYKI

Minnesota Timberwolves – Toronto Raptors 100:120

STATYSTYKI

New Orleans Pelicans – Golden State Warriors 103:112

STATYSTYKI

Los Angeles Lakers – Portland Trail Blazers 101:104

STATYSTYKI





28 KOMENTARZE

  1. Cóż mogę rzec – NBA kocham od 25 lat. Obecny sezon zaś zapamiętam jako maksymalnie bezbarwny, nieciekawy i pełen aberracji. Proliferacja punktów, zanikająca już prawie kompletnie obrona, widowiskowe, acz puste mecze; to już nie jest ta liga, która tak ongi czarowała wybitnym poziomem sportowym. NBA dostosowała się do obecnych czasów – krzykliwych, widowiskowych, hałaśliwych, a przy tym pustych i pozbawionych duszy; moja przeto zdegustowana dusza nie odnajduje w tym ukontentowania. Młodzież wykarmiona szybkimi, lakonicznymi newsami w internecie i portalach społecznościowych, owe zmiany – jak mniemam – łyka niczym kaczor gnojówę; nieco starszy i bardziej intelektualnie rozwinięty kibic rzecz może jeno skwitować wzruszeniem ramion, szpetnym zaklęciem pod nosem, odwróceniem z zażenowaniem wzroku. Paul Gauguin mawiał, że „sztuka jest albo plagiatem, albo rewolucją.” By NBA na powrót stała się sztuką – albowiem teraz to sztuka à rebours – potrzebujemy nowej rewolucji; gotów jestem nieść jej sztandary.

    • Zgadzam sie z Toba. Analogicznie zreszta do fotografiki. Zajmowalem sie nia 2-3 lata. Kompleksowo, bez skrotow, z zaangazowaniem godnym samej fotografiki. Doszedlem jednak do jedynego, slusznego wniosku. Otoz, jednostkowe dazenie do rewolucji, wprowadza jedynie poczucie, jeszcze wiekszej izolacji od motlochu. Mimo, ze nie powodowaly mna instynkty komercyjne, uznalem jednak, ze szum i krzyk, wszechotaczajace i niweczace kazdy przejaw uprawiania sztuki adresowanej do nie-motlochu, sa na tyle obezwladniajace, o ile zasadne jest walczenie z wiecznie odradzajacymi sie gebami i pupami.
      Tak tez twierdze, ze alternatywa jest dla nas dosc zasmucajaca drogi przyjacielu.
      Moj starszy brat, przerzucil sie na rugby. Opowiadal mi piekne historie, ktore sie tam odbywaja. A jednak.
      Nasze dziecinstwo i wchloniecie NBA. Tego, owczesnego, twardego NBA.
      Coz, wyglada na to, ze niezle jestesmy upupieni. Dobrego dnia zycze.

    • Pamiętaj o tym, co mówił Schopenhauer (którego bardzo sobie cenię): „Na świecie ma się do wyboru tylko samotność albo pospolitość.” Wybitne, wyrastające ponad motłoch jednostki zawsze miały pod górkę, choćby w wymiarze właśnie gustów – odbiegających od prymitywnych, ludycznych rozrywek gawiedzi. Nie należy jednak iść na żadne kompromisy, nawet za cenę niepokoju duszy. Pauperyzacja intelektualna dotyka niestety dzisiaj wszystkich dziedzin – od literatury czy muzyki, poprzez film czy właśnie sport. Kocham artystyczne i wyrafinowane filmy węgierskiego reżysera Béli Tarra – a niewielu jest jego fanów; uwielbiam muzykę projektu Pharmakon (stojąca za nim Margaret Chardiet jest w mojej opinii wielce utalentowana), a to dla większości pewnie będzie zwykły hałas; literatura to moja wielka miłość i niebanalne pisarstwo Thomasa Ligottiego czy Fernando Pessoi zagnieździło się głęboko w mojej duszy, mimo, że ci pisarze funkcjonują poza gustami przeciętnego „zjadacza chleba”. Z całą stanowczością jednak twierdzę – należy trwać w swoich gustach, kształtować swój charakter i osobowość; nawet za cenę funkcjonowania poza obrębem większości skundlonego społeczeństwa.
      Także życzę dobrego dnia i pozdrawiam.

    • K-Pax, to nie są głupoty. To twój błąd percepcyjny. Poza tym, zupełnie nie rozumiem, o jakich głupotach mówisz?

    • K-Pax, jak powiadam – to błąd percepcyjny. Nie jest to bowiem hejt. Bliska jest mi awangardowa twórczość Rolanda Topora i Fernanda Arbala; ta dwójka, w swej „Grupie Panicznej”, często prowokowała. Ja też często prowokuję; moje posty wprost ociekają sarkazmem czy (auto)ironią; nadto wybitnie lubię hiperbolizować. Wszystko po to, by uwypuklić pewne fakty; problem ujęty w ramy prowokacyjnej, sarkastycznej diatryby, na pewno będzie w większym stopniu transgresywny, niż napisanie prostego: „Marcin Gortat gra bardzo przeciętnie”. Pozostaje poza tym problem postrzegania pewnych faktów – ja nie boję się wygłaszać niepopularnych prawd, a jak pisał ongi George Orwell: „W czasach powszechnego fałszu mówienie prawdy jest aktem rewolucyjnym.”

    • Ja od 92 od drugiego meczu finałów ale to by było na tyle,,,dzisiejsza NBA z tamtym koszem nie ma nic wspólnego

  2. Na Wschodzie liczy się w walce tylko Detroit i Charlotte. Miami i Wayde już poza… Charlotte ma przewagę w przypadku remisu, jeśli chodzi o bilans spotkań na koniec sezonu. Więc Detroit muszą pokonać NY, jeśli chcą grać w PO lub liczyć na porażkę Charlotte.

  3. Optymalnie byłoby gdyby OKC i HOU nie spotkały się w pierwszej rundzie bo to dwie ekipy z powodzeniem mogące wyeliminować GSW.

    • Ciekawe czy Miami nie było sztucznym tworem gdy przyszedł tam ten nadęty buc…nie rób sobie chłopcze nadziei na rozpad GSW , nawet odejście KD to nic wielkiego , będzie kasa na wzmocnienie ławki a nawet przedłużenie DMC , który powoli wraca do wielkiej gry , do tego najlepszy obwodowy duet w lidze i GSW dalej będzie dominować.

    • Jak już kiedyś powiedziałem zwroty typu „chłopcze” zachowaj sobie dla członków swojej rodziny.DMC wraca do wielkiej gry?Chyba że masz na myśli sytuację, w której szybko TVP2 reaktywuje ten teleturniej i DMC sie zgłosi do udziału bo wielkiej koszykarskiej gry nie widzę. I Najlepszy obwodowy duet w lidze patrząc na całokształt gry i umiejętności to tez nie jest.Generalnie w razie braku tytułu co prawdopodobne,ten projekt w aktualnej postaci ulega zakończeniu.

    • Pytam po raz kolejny skąd twierdzisz że brak tytułu jest taki prawdopodobny ? Bo ja nie widzę przesłanek ku temu , GSW na zachodzie nie mają konkurencji na poważnie , jedyni którzy mogą ich pokonać to Bucks/Raptors w finałach ale to też mało prawdopodobne.

    • Houston to jedyna ekipa która może coś zdziałać w konfrontacji z Warriors. Pozostałe drużyny, w tym Thunder, w serii mogą co najwyżej wylizać GSW dupkę

    • 21 sezonów to też rekord. Tylko, że ten rekord już został osiągnięty przez 4 innych zawodników, w tym Vinca , który jeszcze nie ogłosił końca kariery więc może ten rekordzik pobije 🙂

  4. zobaczcie tą fetę dla Dirka , co musi czuć taki zawodnik , czy serce nie rośnie bardziej niż przy mistrzostwie , bo tu już nie chodzi o walory czysto sportowe , tylko o związki z tymi ludźmi na trybunach , tymi ludźmi od obsługi , tym miastem , nie jestem na jego miejscu , ale można spekulować że to jest uczucie dużo głębsze niż zdobycie kilku misków za wszelką cenę w różnych klubach lub skomląc o zawodników do pomocy , Widzimy to teraz dobitnie : klasę i lojalność Dirka i płacz Jamesa bo mu nie idzie ………..po latach siwy Dirki przypomni sobie ten wieczór i łza w oku , a jak to tego dołoży że wkładając całe serce w ten zespół zdobył tam mistrza oraz poczuł smak porażki to ta HISTORIA JEST WSPANIAŁA . …………….coraz mniej takich sportowców

    • Tłok uprzedziłes mnie z tym komentarzem, chciałem napisać ,że mogą mnie tu minusowac ale dla mnie James zawsze będzie takim typem bez honoru i nigdy nie poczuje tego szacunku ,jaki ludzie mają w Dallas i ogólnie w całej lidze do Dirka i D Wade’a.Tak jak piszesz tłok ten szacunek do Dirka. …masakra aż miałem ciarki oglądając ten pół godzinny film, gdzie Dirka żegnali Bird,Barkley, Kemp ,Scottie czy Schrempf. Sam mam ogromny szacunek do Nowitzkiego ale obiektywnie nie mogę powiedzieć, żebym miał jakikolwiek do Lebricka, nie ten poziom i żeby się bronseksualni nie rzucali ,nie mówię tylko o sportowych osiągnięciach ale o tym czymś, czego Lebronowi brak, o klasie.Jeszcze raz brawa dla Dirka, szacunek dozgonny, kolejny wielki żegna się z ligą.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here