Wyniki NBA: 44 punkty Russella i kapitalny powrót Nets!

13
3252

Kolejna noc sezonu zasadniczego za nami. Play-offy zbliżają się wielkimi krokami, ale jeszcze pozostało kilka tygodni na wywalczenie jak najlepszego miejsca w swojej konferencji. Oto, co wydarzyło się tej nocy.


Charlotte Hornets – Philadelphia 76ers 114:118

STATYSTYKI

– Wygląda na to, że Sixers chyba wreszcie wiedzą, jak mają grać. Piąte zwycięstwo z rzędu i coraz bezpieczniejsze trzecie miejsce na Wschodzie. Świetny mecz zanotował J.J. Redick. Rzucający obrońca 76ers był naprawdę blisko tripple-double, kończąc mecz z 27 punktami, 10 zbiórkami, 8 asystami i 7 trójkami. Hornets w końcówce byli blisko wyrównania, ale znów czegoś zabrakło. Wydaje się więc, że Kemba Walker i spółka mogą zapomnieć o występie w play-offach.

– Jeszcze więcej od Redicka dla Philly zdobył Ben Simmons. Rozgrywający rzucił 28 punktów, 5 razy asystował i 8 razy zebrał piłkę. Jimmy Butler zdobył 23 punkty, a 22 dodał Tobias Harris. W Sixers znów zawiodła jednak ławka. Gdyby nie 14 punktów Jamesa Ennisa III, rezerwowi nie mieliby na swoim koncie nawet jednego oczka.

Jeremy Lamb zdobył 26 punktów dla Hornets, a Kemba Walker 21.

Milwaukee Bucks – Los Angeles Lakers 115:101

STATYSTYKI

– Pojedynek Lakers z Bucks to mecz bez największych gwiazd. Giannis Antetokounmpo ma kontuzjowaną kostkę, a LeBron James ma uraz pachwiny. Tak więc zabrakło obu kapitanów tegorocznych drużyn All-Star. Bucks byli stroną zdecydowanie lepszą, choć zawodnicy z Milwaukee mieli problemy z utrzymywaniem prowadzenia. Podopieczni Mike’a Budenholzera grali bardzo nierówno, ostatecznie jednak wygrali przewagą aż 14 punktów.

Khris Middleton zdobył 30 punktów i 10 zbiórek. 28 oczek dodał Brook Lopez, a Nikola Mirotić 23.

– Dla Lakers najwięcej punktów zdobył rezerwowy. Kentavious Caldwell-Pope zdobył 35 punktów.

Minnesota Timberwolves – Golden State Warriors 107:117

STATYSTYKI

– Warriors mieli ostatnio dużo problemów w meczach we własnej hali. Przegrana z ostatnimi w konferencji Phoenix Suns, czy 33-punktowa porażka z Boston Celtics mówią same za siebie. Mistrzowie na wyjazdach radzą sobie jednak bez zarzutu. Trudna seria czterech meczów na obcym terenie przyniosła 3 wygrane. Do zwycięstwa nad Timberwolves ekipę z Oakland poprowadził Stephen Curry.

– Rozgrywający GSW zdobył 36 punktów. 28 rzucił Klay Thompson. Jonas Jerebko zdobył 18, a Kevin Durant 17.

Karl-Anthony Towns zdobył 26 punktów, 20 dodał Andrew Wiggins, a 19 Josh Okogie.

Sacramento Kings – Brooklyn Nets 121:123

STATYSTYKI

– Kolejny raz najlepsze widowisko zapewnili nam Nets. Zespół z Nowego Jorku w tym roku jest jedną z najciekawszych ekip do oglądania. W drugiej połowie Brooklyn przegrywał już 28 punktami. Przed rozpoczęciem czwartej kwarty tracili oni 25 punktów do Kings. Wtedy jednak zaczęła się pogoń. D’Angelo Russell dwoił się i troił, trafiając z niemal każdej pozycji. Kapitalna pogoń zakończyła się rzutem Rondae Hollisa-Jeffersona na 0,8 sekundy przed końcem, który dał zwycięstwo. Wygrana kwarta 45 do 18 to kapitalny wynik. Według statystyków ESPN, Nets są zaledwie czwartą ekipą od 1954 roku (shot-clock era), którzy pokonali przeciwnika, przegrywając przed czwartą kwartą 25 punktami, lub wyżej.

– Russell zdobył 44 punkty i rozdał 12 asyst. To najwyższy wynik punktowy w karierze rozgrywającego Nets.

Marvin Bagley III zdobył 28 punktów dla Kings, będąc rezerwowym w tym meczu. 27 oczek zdobył De’Aaron Fox.

POZOSTAŁE WYNIKI:

Atlanta Hawks – Houston Rockets 105:121

STATYSTYKI

Los Angeles Clippers – Indiana Pacers 115:109

STATYSTYKI



Subscribe
Powiadom o
guest
13 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Kork von Donnersmarck
Kork von Donnersmarck
20 marca 2019 07:24

Słona pacha Russella na pierwszym planie zdecydowanie sprawia, że tego ranka chce się śpiewać i tańczyć, a świat wydaje się pięknym, bajkowym miejscem. Tuszę, że rzeczona pacha dołączy wkrótce do wzniosłego katalogu sportowych wartości autotelicznych, zaś olfaktoryczne doznania jakie bez wątpienia zapewnia, staną się punktem odniesienia dla innych, przepełnionych testosteronem rzecz jasna, samców.

Yakuboto
Yakuboto
20 marca 2019 07:33

ale murzyni nie mają słonych pach tylko czekoladowe <3

lebron james
lebron james
20 marca 2019 07:40

Another day another L for Los Angeles Lossers. We are losing every game since I’ve activated Play off mode. I’ve should stayed in the East. The West exposed me and shows I’m the most overrated player of all time

KD real MVP - best NBA player and LBJ daddy
KD real MVP - best NBA player and LBJ daddy
20 marca 2019 10:34
Odpowiedz  lebron james

Bron you’re overrated as fuck and a F.F.O.A.T – Finals Failure of All Time with losing record 3-6, who got outplayed in 2011 NBA finals by bench-warmer Jason Terry. Physically you’re a freak of nature, byt mentally your’re soft as tissue.

Buggs Bunny
Buggs Bunny
20 marca 2019 10:48
Odpowiedz  lebron james

Don’t worry Doc! 😉

SirCharles
SirCharles
20 marca 2019 12:21

Ooo widzę u korka geyowski fetysz. Od dawna wiedziałem ,że te pseudo intelektualne wywody to skutek głębokiej degeneracji i nie zrozumienia wsród rówieśników. Pozostają 4 tomy encyklopedii PWN i popisówka krasomówcza. Cóż ,tak ma genderowe pokolenie. Rycerz klawiatury i odważny erudyta Kork, a w domu i świecie realnym zaszczuty chłopczyk.

mackiki
mackiki
20 marca 2019 15:58
Odpowiedz  SirCharles

olfaktoryczny :D:D:D mistrzowski typ jest

LeChoke
LeChoke
20 marca 2019 07:29

Lakers powinni pozyskać Russella. A czekaj przecież pozbyli się go. Świetna organizacja

Olimpijczyk Specjalny
Olimpijczyk Specjalny
20 marca 2019 08:00

Lose Angeles Lakers i klimat stypy w szatni. A na Brooklynie odwrotnie jest chemia. Po tym zwycięstwie mogą dostać wiatru w żagle.

Alonzo
Alonzo
20 marca 2019 14:43

Jeszcze żaden koszykarz w historii ligi NBA nie zdołał zdobyć minimum 30 punktów w spotkaniach przeciwko każdej drużynie w jednym sezonie zasadniczym. W nocy z wtorku na środę dokonał tego James Harden. Taka, tam mała ciekawostka o, której zapewne nie warto wspominać.

Jerzu
Jerzu
20 marca 2019 15:23
Odpowiedz  Alonzo

Był już taki jeden. Ale mało kto o nim pamięta.

Rerekumkum
Rerekumkum
20 marca 2019 15:31
Odpowiedz  Alonzo

Nieprawda. Wilt zrobił to wielokrotnie, chyba trzy razy. Fakt, że liga była wtedy o wiele mniejsza. Drugim takim graczem był Jordan w sezonie 1986-1987. Liga wtedy liczyła 23 zespoły, więc MJ grał przeciwko 22 drużynom. Pewną ciekawostką może być to, że tylko dwóm nie zdołał wrzucić 40 punktów – w meczach z 20 różnymi rywalami w tym sezonie zdobywał 40 i więcej punktów. Harden miał natomiast 29 rywali – a to już jest też konkretne osiągnięcie. Nie był więc pierwszym graczem, który zdobył min. 30 punktów przeciwko KAŻDEJ drużynie w jednym sezonie zasadniczym, za to takim, który zdobył te 30… Czytaj więcej »

Alonzo
Alonzo
20 marca 2019 17:11
Odpowiedz  Rerekumkum

Dzięki za doprecyzowanie. Co, nie zmienia faktu że osiagnięcie godne odnotowania. Ale, po co??? Tania sensacja w cenie.