Wyniki NBA: Dogrywka i wielki mecz w Bostonie! LeBron wrócił, ale Lakers przegrali!

20
5923

Zgodnie z przypuszczeniami mecz Celtics – Rockets przyniósł kibicom ogromne emocje. Dramaturgia w końcówce, dogrywka, 41 punktów Russella Westbrooka, 32 Jayson Tatuma, dużo działo się w Bostonie! Ostatecznie Rockets wygrali 111:110! LeBron James wrócił do składu Lakers, ale jego zespół przegrał z Grizzlies 88:105. Drużynę z Memphis do wygranej poprowadził Ja Morant, który zdobył 27 punktów i miał 14 asyst. W niedzielę wyjątkowy wieczór z NBA NA ŻYWO! Pamiętajcie, aby sprawdzić naszą zapowiedź!


New York Knicks – Chicago Bulls 125:115

Statystyki na ESPN

  • Koszykarze z Nowego Jorku już po pierwszej kwarcie osiągnęli 6-punktową przewagę (31:25), którą do przerwy stopniowo powiększali (66:53). Gracze Bulls nie mogli znaleźć odpowiedzi na ofensywę Knicks pudłując w drugiej kwarcie sześć ostatnich rzutów.
  • Na 3:56 przed końcem spotkania, po wsadzie Daniela Gafforda Knicks prowadzili już tylko 5 punktami (110:105), po czym zawodnicy z Nowego Jorku zaliczyli serię 9:2, w której siedem punktów zdobył Julbius Randle. Na 1:44 za trzy punkty trafił Coby White (119:110), ale było już za późno żeby powstrzymać dobrze dzisiaj grających nowojorskich Knicks.
  • Dwóch graczy Knicks zaliczył double-double – Mitchell Robinson (23 punkty i 10 zbiórek), przy skuteczności 11/16 z gry (69%) oraz Julius Randle (22 punkty i 10 zbiórek), 7/15 z gry (47%). 19 punktów 8/10 z gry (80%) zanotował RJ Barrett, z kolei 17 punktów i 8 zbiórek dołożył Taj Gibson.
  • Po stronie Chicago Bulls najlepiej punktującym został Zach LaVine (26 punktów i 7 asyst), przy skuteczności 10/25 z gry (40%), 22 punkty dopisał na swoje konto Coby White, a 15 zdobył Thaddeus Young.
  • Zawodnicy z Nowego Jorku zwyciężyli po sześciu przegranych z rzędu. Z bilansem 18-42 zajmują przedostatnie miejsce w konferencji wschodniej. [relacja: Mateusz Malinowski]

Atlanta Hawks – Portland Trail Blazers 129:117

Statystyki na ESPN

  • Mecz lepiej rozpoczęli zawodnicy Blazers, którzy w pierwszej kwarcie wypracowali sobie skromną, dziewięciopunktową przewagę. Pod dalszą nieobecność Damiana Lillarda prym w ekipie z Oregonu wiódł CJ McCollum, autor 35 oczek. Double-double w postaci 21 punktów i 13 zbiórek dołożył Hassan Whiteside.
  • Seria 14:4 Hawks z drugiej odsłony pozwoliła gospodarzom na odzyskanie prowadzenia. Duet Trae Young (25 punktów, 15 asyst, 1/8 zza łuku) & John Collins (24 punkty, 10 zbiórek) zdobył łącznie 49 oczek. 22 punkty dorzucił De’Andre Hunter.
  • Atlanta zdołała momentalnie wypracować sobie przewagę rzędu 20 punktów. Gracze „Jastrzębi” rzucali na nieco lepszej skuteczności, w szczególności zza łuku, choć przegrali walkę na tablicach (36:42).
  • Hawks bez większych problemów zdołali dowieźć zwycięstwo do końcowej syreny. Dla Portland jest to już trzecia z rzędu porażka, która w znacznym stopniu zmniejsza ich szanse na awans do czołowej ósemki. Do Memphis Grizzlies Blazers tracą już 3,5 spotkania, a chrapkę na Play-Offs mają także New Orleans Pelicans czy San Antonio Spurs. [relacja: Krzysztof Dziadek]

Miami Heat – Brooklyn Nets 116:113

Statystyki na ESPN

Cleveland Cavaliers – Indiana Pacers 104:113

Statystyki na ESPN

  • Po krótkiej przerwie do rotacji Cavaliers powrócił Andre Drummond, który dzisiejszej nocy był ostoją zespołu J.B. Bickerstaffa. 26-latek zdobył 27 punktów i 13 zbiórek. Swoje trzy grosze wtrącili również Kevin Love (20 punktów, 12 zbiórek, 7 asyst) i Collin Sexton (16 pkt).
  • Po drugiej stronie 30 punktami odpowiedział T.J. Warren, a double-double dorzucił Domantas Sabonis (18 pkt, 13 zbiórek). Świetne zawody rozegrał również 27-letni Malcolm Brogdon, autor 22 oczek. Mimo przewagi goście nie byli w stanie przejąć inicjatywy, a wynik stale oscylował w granicy remisu.
  • Kwestia końcowego rezultatu przez dłuższy czas pozostawała nierozstrzygnięta. Pacers zdołali odskoczyć z wynikiem dopiero w ostatniej minucie, a kluczowa okazała się skuteczna trójka Mylesa Turnera (10 oczek, 10 zbiórek, 2/4 zza łuku).
  • Indiana notuje tym samym trzecie z rzędu zwycięstwo, a zarazem piąte na przełomie ostatnich sześciu spotkań. Podopieczni Nate’a McMillana chcą wykorzystać kiepską formę i problemy kadrowe Philadelphii i wskoczyć na 5. miejsce w tabeli Konferencji Wschodniej. Do „Szóstek” Pacers tracą zaledwie jedną wygraną. [relacja: Krzysztof Dziadek]

Memphis Grizzlies – Los Angeles Lakers 105:88

Statystyki na ESPN

  • Ja Morant poprowadził Grizzlies do wygranej nad Lakers. Zdobył 27 punktów i miał 14 asyst.
  • Morant znów próbował wsadzić nad wyższym od siebie rywalem – chciał to zrobić jak Vince Carter na Igrzyskach Olimpijskich w 2000 roku. Więcej tutaj>>
  • Dillon Brooks dodał 24 punkty, a Jonas Valanciunas zaliczył 22 punkty i aż 20 zbiórek.
  • Grizzlies przerwali serię pięciu porażek z rzędu, co jest dla nich bardzo ważne w kontekście walki o 8. miejsce na Zachodzie (tabela NBA na samym dole).
  • LeBron James zdobył 19 punktów i miał 10 asyst, a Anthony Davis dołożył zaledwie 15 punktów I dziewięć zbiórek.
  • Lakers zdobyli zaledwie 88 punktów, co jest ich najgorszym wynikiem w tym sezonie. Z dystansu trafili tylko dziewięć z 36 rzutów.
  • Była to dopiero druga przegrana Lakers w lutym (przerwali serię siedmiu wygranych z rzędu). Wciąż zajmują 1. miejsce na Zachodzie mając sześć porażek mniej od Nuggets i Clippers.
  • Czy wiesz, że kurs na wygraną Grizzlies w tym meczu wynosił aż 3,45!? Na stronie eWinner kurs na Lakers był zaledwie 1,42.

NBA: Ja Morant zwariował!? Znów chciał to zrobić!

Boston Celtics – Houston Rockets 110:111 (po dogrywce)

Statystyki na ESPN

  • Gracze Boston Celtics od samego początku postawili trudne warunki przyjezdnym, ani na moment nie oddając prowadzenia w pierwszej (28:19), ani w drugiej kwarcie prowadząc do przerwy 56:45.
  • Zmotywowani Rockets w drugiej połowie, po bardzo dobrym początku trzeciej kwarty objęli dwupunktowe prowadzenie (66:64) na 5:46 po celnym rzucie za trzy punkty Jamesa Hardena. Po trzech kwartach na tablicy wyników widniała trzypunktowa przewaga Rockets (81:78).
  • W czwartej kwarcie zawodnicy z Bostonu nie trafili dziewięciu prostych rzutów, mimo to na 19 sekund przed końcem meczu, po celnym rzucie wolnym Westbrooka przegrywali 98:102. W odpowiedzi za trzy punkty trafił Marcus Smart. Na 10 sekund przed końcem koszykarze Rockets prowadzili jednym punktem (102:101).
  • Na 8 sekund przed końcem Daniel Theis faulował Russella Westbrooka, który wykorzystał oba rzuty wolne i było 104:101. Brad Stevens wziął czas, po czym na pięć sekund przed końcem PJ Tucker faulował Jaysona Tatuma, posyłając go linię rzutów osobistych. Ten nie trafił pierwszego rzutu, z kolei drugi rzut celowo chybił, uderzając w przednią obręcz kosza. Piłka trafiła w ręce Browna, który celnym rzutem za trzy punkty doprowadził do dogrywki (104:104). Rockets faulowali Tatuma, bo chcieli uniknąć rzutu z dystansu, to się jednak na nich zemściło.
  • W dodatkowym czasie gry lepsi okazali się zawodnicy Houston Rockets, mimo że gracze Celtics na 24 sekundy przed końcem dogrywki prowadzili jednym punktem (110:109). Po faulu Theisa, dwa rzuty wolne wykorzystał James Harden, po czym ustalił wynik spotkania (111:110). Losy spotkania próbował odwrócić Jaylen Brown, jednak jego rzut za dwa punkty okazał się niecelny.

  • Najskuteczniejszym graczem po stronie Houston Rockets okazał się Russell Westbrook, autor 41 punktów (16/27 z gry, 59%), 8 zbiórek i 5 asyst. 21 punktów i 8 asyst zdobył James Harden, choć jego skuteczność pozostawia wiele do życzenia (7/24 z gry, 29%), w tym 4 celne trójki na 17 oddanych rzutów. Double-double (16 punktów i zbiórek) zanotował Robert Covington.
  • Po stronie Celtics double-double zanotował Jayson Tatum (32 punkty i 13 zbiórek), z kolei Marcus Smart zanotował 26 punktów, 5 zbiórek i 7 asyst. 22 punkty dołożył Jaylen Brown. Jedynym graczem Celtics, który przekroczył 50% z gry został Gordon Hayward (8/16), notując 18 punktów. Tylko 8 punktów, ale za to 15 zbiórek zapisał na swoje konto Daniel Theis. [relacja: Mateusz Malinowski]
  • Czy wiesz, że eksperci zakładów bukmacherskich eWinner dawali większe szanse Celtics na wygranie tego spotkania? A kurs na dogrywkę wynosił aż 12,00!

San Antonio Spurs – Orlando Magic 114:113

Statystyki na ESPN

Phoenix Suns – Golden State Warriors 99:115

Statystyki na ESPN

Aktualna tabela NBA:


Subscribe
Powiadom o
20 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Jarki
1 marca 2020 08:16

Memhpis wyjaśnili Lakers.

Campos
Campos
1 marca 2020 08:17
Odpowiedz  Jarki

Na razie to Lakers wyjaśniają zachód

Jaskier
1 marca 2020 09:01
Odpowiedz  Campos

Za chwilę to Lakers będą wyjaśniani.

Kuba
Kuba
1 marca 2020 09:08
Odpowiedz  Jaskier

LAL póki co „wyjaśnia”(co za debilne określenie) także sezonowych uczestników forum,którzy tu wcześniej się nie pojawiali i podszywaczy.

Marcin
Marcin
1 marca 2020 10:39
Odpowiedz  Jarki

Co to znaczy kogoś wyjaśnić? To jakaś nowomowa postgimnazjalnych kretynów?

Krzysztof
Krzysztof
1 marca 2020 14:05
Odpowiedz  Jarki

I tak z zachodu wejdzie do finału ekipa z Los Angeles. Faworytem jest Lakers, ale w razie czego zastąpią ich Clippers. I tak najmocniejsi wydają się Bucks ze wschodu. Aczkolwiek w serii playoff z drużynami z Los Angeles mogą zostać pokonani. Dla mnie rozkład szans na mistrzostwo wygląda tak: Lakers 30%, Bucks 30%, Clippers 20%, reszta drużyn 20%.

Nasir Jones
Nasir Jones
1 marca 2020 15:08
Odpowiedz  Krzysztof

A kogo obchodzą twoje wyliczenia???

Ender
Ender
2 marca 2020 16:42
Odpowiedz  Krzysztof

Krzysztof
Faworytem jest kto xD?
Nie rozśmieszaj nikogo hehe

Lakers to są ale sztucznie pompowa i przez media na faworytów bo wiekszych szans na majstra nie ma przy Clippers

Luka
Luka
1 marca 2020 14:08
Odpowiedz  Jarki

A mnie szczerze mówiąc zastanawia czy lakers sie, aby trochę nie podłożyli.
Z drużyn, które mają szanse na awans do PO miśki na chwilę obecną wydają się najsłabsze. Lakers wyjdą z pierwszego miejsca raczej, pozostanie im granie w 1 rundzie właśnie z 8.

Kili
1 marca 2020 16:01
Odpowiedz  Luka

Trav nie kombinuj;)

Chlebek
Chlebek
1 marca 2020 08:32

AD to miękka faja. Prawda jest jednak taka, że Pelikany zawdzięczają mu bardzo wiele. Dzięki temu że lider z niego żaden to mają teraz w składzie Williamsona, Ingrama i jeszcze kilku obiecujących graczy. Ta miękka faja co najwyżej może być 2 opcja zespołu w którym gra. Sam jako lider doprowadzić może swój zespół do najwyżej do wysokiej pozycji w loterii draftu. LAL jeżeli powierza zespół AD po odejściu LBJ i nie będą szukać kogoś kto przejmie obowiązki lidera to podziela losy Pelikanow za czasów moekkiej fai AD i popadna w marazm i przecietnosc. Czekam na pojedynek w playoffs LAL –… Czytaj więcej »

Alvarez
Alvarez
1 marca 2020 08:57
Odpowiedz  Chlebek

Sam jesteś mieką parówa debilu jeden i się już nie ośmieszaj!!!

tgb
tgb
1 marca 2020 11:52
Odpowiedz  Chlebek

Chlebek to miękka faja. nie wygrał by mistrzostwa szkoły grając z lbj em i Mjordanem w składzie

Kili
1 marca 2020 10:50

Harden z przebitką na spodenkach xd

undrafted
undrafted
1 marca 2020 11:43

Brawo Memphis! Za 3 lata pierścienie wasze!

Triple Double
Triple Double
1 marca 2020 12:47

Słucham wypowiedzi Hardena o tym jaki to wybrakowany jest Antetokounmpo, sugerując, że wszystko zawdzięcza warunkom fizycznym, samemu podkreślając swojego skila. A tu dzisiaj Harden w meczu z potencjalnym finalistą NBA „dał popis” jaki co roku daje w play-offs. Harden notorycznie po sezonie nie osiąga poziomu z sezonu regularnego i to jest ważną przyczyną niepowodzeń Houston. Choćby sławetny mecz z GSW, gdy można było zaklepać finał NBA, ale zabrakło 2, 3 celnych trójek. I tak zawsze coś nie wyjdzie. Spodziewam się występów podobnych do dzisiejszego w decydującej fazie sezonu. Westbrook obecnie imponuje formą, ale niech dojdzie stres i spodziewam się powrotu… Czytaj więcej »

Krzysztof
Krzysztof
1 marca 2020 14:08
Odpowiedz  Triple Double

Game 7 z fin.konf. 2018 w wykonaniu Rockets to była anomalia. Najniższa skuteczność rzutów za 3 punkty w całej historii playoff.

rza
rza
1 marca 2020 20:12
Odpowiedz  Triple Double

Pierwszy dyskusję zaczął Giannis a Harden tylko odpowiedział.Po sezonie zmęczenie daje o sobie znać,skoro gra na pełnych obrotach w przeciwieństwie do wiecznie płaczącego Kawhiego czy mu podobnych.A czy Bucks rosną w siłę?Okaże sie po sezonie.

Kili
1 marca 2020 20:41
Odpowiedz  rza

Chyba tylko Ty widzisz płaczącego Kawhiego.

Jojo
Jojo
2 marca 2020 00:45

Nie uważacie, że Lakers mogli specjalnie podłożyć mecz ponieważ w play offach woleliby się spotkać z Memphis niż z New Orleans, którzy są teraz na fali i za parę godzin pokonają Lakers.