Washington Wizards przegrali na wyjeździe z Detroit Pistons 112:99. Ekipa Tłoków dzięki zwycięstwu przypieczętowała swoje miejsce w play-offach. Świetne spotkanie rozegrał lider drużyny – Reggie Jackson.

WASHINGTON WIZARDS – DETROIT PISTONS 99:112

Zwycięstwo Detroit Pistons wepchnęło zespół do play-offów. Zagrają w nich po raz pierwszy od siedmiu lat! Ekipa prowadzona przez Reggiego Jacksona i Aarona Baynesa pokazała się z bardzo dobrej strony w starciu z Washington Wizards, którzy po raz kolejny musieli sobie radzić bez kontuzjowanego Johna Walla. Zawodnik ma problemy z kolanem.

To wielka sprawa zarówno dla zawodników, jak i dla trenera. Obrócił te organizację o 180 stopni przez ostatnie dwa lata, dlatego chcieliśmy, aby był częścią naszego świętowania – mówił po meczu Reggie Jackson. Na głowę Stana Van Gundy’ego spadła lodowata woda. Odważnym okazał się Andre Drummond. Natomiast Jackson był prawdziwym koszmarem dla defensywy rywala w tym spotkaniu.

Rozgrywający skończył spotkanie z dorobkiem 39 punktów (14/20 FG, 4/5 3PT), 4 zbiórek i 9 asyst. Natomiast Aaron Baynes w czwartej kwarcie trafiał kluczowe rzuty wolne (10/10 FT), które pozwoliły Pistons utrzymywać Wizards na dystans. Drummond nie grał z uwagi na swoją niedyspozycję na linii rzutów wolnych. 17 punktów oraz 9 zbiórek zapisał na swoje konto Tobias Harris. Tłoki trafiły 14 z 32 prób za trzy.

Czeka nas starce z naprawdę trudnym rywalem [Cavaliers lub Raptors], ale nie chcę grać przeciwko konkretnej ekipie. Po prostu mamy jeszcze czas, aby skończyć na siódmym miejscu i do tego będziemy dążyć – mówił na konferencji prasowej SVG. Gospodarze prowadzili w tym meczu już 19 punktami, ale goście z Waszyngtonu zdołali odrobić tę stratę i na początku czwartej kwarty objąć prowadzenie.

Jackson nie przestawał jednak atakować. Na pięć minut przed końcem powiększył przewagę swojej drużyny do 5 punktów, chwilę później było już 103:96 po akcji 2+1 rozgrywającego. Na tym etapie Wizards nie mieli sił, aby odpowiedzieć przeciwnikowi. Porażka oficjalnie wyeliminowała ekipę Randy’ego Wittmana z walki o fazę rozgrywek posezonowych.

Dla gości dobre spotkanie rozegrał Markieff Morris kończąc pojedynek z dorobkiem 29 punktów (10/20 FG) i 7 zbiórek. Kolejnych 25 oczek (10/22 FG), 6 zbiórek i 3 asysty zapisał na swoje konto Bradley Beal. Marcin Gortat nie wyglądał najlepiej w rywalizacji z wysokimi Pistons. Zdobył 8 punktów, 4 zbiórki, 3 asysty i miał problemy z faulami. W kolejnym meczu Wiz zmierzą się z Hornets, a Pistons z Heat.

[ot-video][/ot-video]

fot. Keith Allison, Creative Commons









ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj