Wyniki NBA: Wielki pojedynek Bookera i Embiida, Nets lepsi od Warriors, kolejne zwycięstwo Jazz

1
4168

W jednym z najciekawszych spotkań tej nocy Brooklyn Nets pokonali Golden State Warriors na ich własnym parkiecie. Na wysokości zadania stanęli natomiast Phoenix Suns. „Słońca” pokonały najlepszą jak dotąd ekipę wschodu – Philadelphię 76ers. Indiana Pacers zdołała wywieźć zwycięstwo z Atlanty po tym, jak kiepski występ zanotował Trae Young. New York Knicks z łatwością rozprawili się z osłabionym Houston Rockets, z kolei Utah Jazz wygrali z Miami Heat po kapitalnej drugiej połowie.

PHOENIX SUNS – PHILADELPHIA 76ERS 120:111

Statystyki na PROBASKET

  • Spotkanie lepiej rozpoczęli goście z Filadelfii, którzy stosunkowo szybko objęli 8-punktowe prowadzenie (22:14). Dobrze spisywał się wówczas Ben Simmons (18 punktów, 4 asysty, 6 zbiórek), który kilkukrotnie z powodzeniem wykańczał podkoszową penetrację. Obie strony miały jednak spore problemy ze skutecznością zza łuku. Do przerwy gospodarze trafili jedynie 2 z 7 rzutów za trzy, z kolei goście 2 z 11.
  • Sixers nie wykorzystali swojej szansy na odskoczenie z wynikiem, po czym do głosu doszły „Słońca”, które doprowadziły do remisu po dwóch kwartach (53:53). Cenne trafienia z półdystansu zaliczał Chris Paul (18 „oczek”, 10 asyst, 8 zbiórek), swoje dorzucił również wchodzący z ławki E’Twaun Moore (11 punktów, 5/6 z gry). Warto przy okazji wspomnieć, że na przełomie całego meczu rezerwowi Suns prezentowali się zdecydowanie lepiej od zmienników 76ers (49:20).
  • W trzeciej odsłonie przebudził się również Tobias Harris (18 pkt), ale wynik w dalszym ciągu przez dłuższy czas oscylował w granicy remisu. Ciężar gry na swoje barki wziął jednak Devin Booker (36 punktów, 14/23 z gry), który w znacznym stopniu przyczynił się do serii 10:0 Phoenix (83:76). Podopieczni Monty’ego Williamsa przejęli wówczas inicjatywę.
  • Philadelphia zdecydowanie przygasła, z kolei Booker i Paul nie zwalniali tempa. Dobrze funkcjonował również pick-and-roll z udziałem Deandre Aytona (11 punktów, 6 zbiórek). Wcześniej ważne trafienia z ławki dostarczył Dario Sarić (15 pkt), notabene były zawodnik Sixers. W końcówce głębokie rezerwy Philly zdołały zniwelować nieco straty, ale Suns bezpiecznie dowieźli zwycięstwo do końcowej syreny.
  • Dla Sixers jest to już trzecia porażka na przełomie pięciu ostatnich spotkań. Phoenix notują z kolei piąte z rzędu zwycięstwo i są jedynie o krok od czołowych zespołów konferencji zachodniej.

ATLANTA HAWKS – INDIANA PACERS 113:125

Statystyki na PROBASKET

  • Początek spotkania był dosyć wyrównany. Obie drużyny zamieniały się prowadzeniem, żadna ze stron nie była w stanie zbudować większej przewagi. W drugiej kwarcie Pacers odskoczyli co prawda na 10 punktów, ale gospodarze momentalnie zniwelowali stratę. Do przerwy podopieczni Nate’a Bjorkgrena prowadzili 62:58.
  • Kluczowy dla końcowego rezultatu okazał się przebieg czwartej kwarty. Po trafieniach m.in. Aarona Holidaya (18 punktów) i Mylesa Turnera, a także imponującej defensywie T.J. McConnela (6 punktów, 12 asyst, 4 przechwyty, 2 bloki) Indiana zaliczyła serię punktową 20:4, która przesądziła o losach spotkania.
  • Najlepszym punktującym w szeregach przyjezdnych był dziś Doug McDermott, autor 26 „oczek”. Double-double dorzucili wspomniany Turner (19 punktów, 10 zbiórek) oraz Domantas Sabonis (14 punktów, 13 zbiórek, 7 asyst).
  • Po stronie Hawks prym wiódł przede wszystkim Clint Capela, zdobywca double-double w postaci 24 punktów i 10 zbiórek. Wchodzący z ławki Danilo Gallinari dołożył 20 „oczek”, a John Collins i Cam Reddish po 18. Kiepsko zaprezentował się natomiast Trae Young (15 punktów, 3/9 z gry).
  • Dla Atlanty jest to już szósta porażka na przełomie siedmiu ostatnich spotkań. Ekipa Lloyda Pierce’a wciąż utrzymuje jednak 9. lokatę, gwarantującą grę w turnieju „play-in”. Pacers z kolei odbudowują się po kiepskiej serii i umacniają 5. pozycję na wschodzie.

NEW YORK KNICKS – HOUSTON ROCKETS 121:99

Statystyki na PROBASKET

  • Rockets podeszli do tego spotkania osłabieni nieobecnością kontuzjowanych Victora Oladipo i Christiana Wooda. Ich miejsce w wyjściowej piątce ponownie zajęli Eric Gordon i DeMarcus Cousins.
  • Knicks dosyć szybko odskoczyli z wynikiem, zamykając pierwszą kwartę prowadzeniem 30:25. Przed przerwą ich przewaga znacząco się powiększyła, osiągając pułap nawet 17 „oczek” (55:38). Ekipa z „Wielkiego Jabłka” wyraźnie kontrolowała grę.
  • Najlepiej punktującym zawodnikiem NYK byli dziś Julius Randle (22 punkty, 9 zbiórek) oraz wchodzący z ławki rezerwowych Immanuel Quickley (22 punkty, 7/9 z gry, 4/6 za trzy). Derrick Rose dorzucił 16 punktów (5/11 z gry), a Elfrid Payton 15.
  • Dobra postawa Johna Walla (26 punktów) i Erica Gordona (24 punkty, 6 asyst, 1/7 zza łuku), a także double-double Cousinsa (10 punktów, 10 zbiórek) nie uchroniły Houston przed zdecydowaną deklasacją. Goście zdołali co prawda w trzeciej odsłonie zniwelować straty do zaledwie 5 punktów (74:79), ale Knicks raz jeszcze odskoczyli z wynikiem i bez większych problemów dowieźli prowadzenie do końcowej syreny.
  • Tym samym Rockets notują już piątą porażkę z rzędu. Podopieczni Stephena Silasa plasują się na 13. miejscu w tabeli konferencji wschodniej. Knicks wskakują z kolei na 7. pozycję na wschodzie.

GOLDEN STATE WARRIORS – BROOKLYN NETS 117:134

Statystyki na PROBASKET

  • Po kilkudniowej absencji do rotacji Brooklyn Nets powrócił Kevin Durant. Dla 32-latka był to pierwszy mecz w Chase Center – hali, do której Warriors przenieśli się po pamiętnych finałach z 2019 roku.
  • Spotkanie rozpoczęło się od regularnej wymiany ciosów. Stephen Curry (27 punktów, 5 asyst, 2/9 za trzy) był w stanie odpowiadać na popisy ekipy z „Wielkiego Jabłka”, która nie potrafiła utrzymać prowadzenia na dłużej. Goście odskoczyli dopiero pod koniec pierwszej kwarty (37:29).
  • W drugiej odsłonie niepokojącego urazu nabawił się Draymond Green (6 punktów, 7 zbiórek, 8 asyst). Po jednej z defensywnych interwencji 30-latek doznał najprawdopodobniej urazu kolana. Po przerwie nominalny skrzydłowy powrócił jednak do gry.
  • Kluczowa okazała się trzecia kwarta, w której to przewaga Nets sukcesywnie rosła. Goście prowadzili już nawet 96:68. Liderem ofensywy Brooklynu był dziś Kyrie Irving, zdobywca 23 punktów i 4 asyst (10/17 z gry). Kevin Durant dorzucił od siebie 20 „oczek”. Świetnie piłką dzielił się natomiast James Harden (19 punktów, 16 asyst, 8 zbiórek, 5/8 za trzy).
  • W szeregach ekipy z San Francisco po 17 punktów zdobyli Andrew Wiggins (7/15 z gry, 1/6 zza łuku) i Kelly Oubre Jr. (10 zbiórek, 1/5 zza łuku). Wchodzący z ławki rezerwowych Eric Paschall dołożył 16 „oczek”, z kolei Juan Toscano-Anderson jedynie 8.
  • W ostatniej odsłonie Warriors zdołali jedynie zniwelować rozmiary porażki. Dla Nets jest to już drugie zwycięstwo po niechlubnej serii czterech porażek w pięciu spotkaniach.

UTAH JAZZ – MIAMI HEAT 112:94

Statystyki na PROBASKET

  • Rozpędzeni Utah Jazz mieli na początku spotkania sporo problemów. Heat szybko objęli prowadzenie po trafieniach m.in. Kendricka Nunna (23 punkty, 8/15 z gry), Jimmy’ego Butlera (15 punktów, 8 zbiórek, 5 asyst, 3/10 z gry) i Bama Adebayo (14 punktów, 10 zbiórek), po czym w drugiej kwarcie powiększyli swoją przewagę do 9 „oczek” (31:22).
  • Na odpowiedź Jazzmanów nie trzeba było jednak długo czekać. Po serii punktowej 14:0 gospodarze odzyskali prowadzenie, którego nie oddali już do końcowej syreny. Podopieczni Quina Snydera rozpoczęli drugą połowę od kolejnej serii, tym razem 16:0, która w dużej mierze przesądziła o losach spotkaniach. Przewaga Utah stale oscylowała bowiem granicy 20-25 „oczek”.
  • Po raz kolejny prym w szeregach Jazz wiódł Donovan Mitchell, autor 26 punktów. Bojan Bodganović dorzucił 19 (7/13 z gry), z kolei double-double dołożył Rudy Gobert (16 punktów, 12 zbiórek, 3 bloki). Wchodzący z ławki rezerwowych Geroges Niangs skompletował 14 oczek.
  • Jazz odnoszą tym samym siódme z rzędu zwycięstwo i poprawiają swój bilans do 22-5. Ekipa z Salt Lake City w dalszym ciągu okupuje fotel lidera konferencji zachodniej. Heat z kolei utrzymują 9. pozycję na wschodzie.



1 KOMENTARZ

  1. Tom T i D Rose znowu razem,Derrick super pasuje do 2 składu knicks . Gdyby ktoś nie wierzył w defensywne zdolności ww trenera ,proszę spojrzeć w statystyki z tego sezonu ,Knicks są w czołówce najlepiej broniących i dostali uderzenie punktowe z ławki i lidera w postaci D Rose’a, Julius Randle zasługuje na wybór do meczu gwiazd,nie wiem czy jest sens w takim roku na cały all star weekend ale zdecydowanie warto docenić zawodników za ich grę.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here