Wyniki NBA: Love poprowadził Cavs do wygranej z Knicks! 33 punkty Bookera, przełamanie Bulls

7
4059

Kevin Love rzucił 20 punktów i poprowadził Cleveland Cavaliers do wyjazdowej wygranej nad New York Knicks. 25 „oczek” Devonte’ Grahama wystarczyły, aby osłabieni New Orleans Pelicans mogli zacząć świętować w Indianie. Javonte Green trafił rzut osobisty na sekundę przed końcem, zapewniając Chicago Bulls trumf nad Oklahoma City Thunder. Devin Booker i Chris Paul zdobyli łącznie 60 punktów, co znacznie pomogło Phoenix Suns w pokonaniu Utah Jazz.

Cleveland Cavaliers – New York Knicks 95:93

Statystyki na PROBASKET

  • Kevin Love rzucił 20 punktów, a Darius Garland rozdał 12 asyst i w końcówce trafił kluczowy rzut zza łuku. Cavaliers mają już bilans 29-19, w poprzednim roku zdołali wygrać zaledwie 22 spotkania. Aktualna sytuacja Cavs jest najlepsza od 2018 r., gdy w ich barwach grał jeszcze LeBron James. Love trafił dzisiaj trzy trójki w odstępie 67 sekund. Miało to miejsce w trzeciej kwarcie. Przyznał, że poczuł się jak za lat, gdy Ohio regularnie gościło u siebie Finały NBA.
  • Knicks walczyli, aby odrobić 15-punktową stratę, mieli nawet szansę na wygraną, ale rzut Juliusa Randle’a nie zdołał wlecieć do obręczy. – Dobrze spisali się w ostatniej akcji. Julius musiał oddać bardzo trudny rzut. Za to należy się szacunek dla ich obrony – powiedział trener Knicks, Tom Thibodeau. Evan Mobley dołożył 15 punktów i 12 zbiórek, a Isaac Okoro 14 oczek.
  • Dla Knicks 24 punkty zanotował RJ Barrett, a Randle dodał od siebie 18 oczek. Knicks mieli kilka szans w ostatnich minutach, ale nie byli w stanie ich wykorzystać. – Powinniśmy byli wygrać to spotkanie. To z pewnością. Chodzi o to, aby w przyszłości lepiej zatroszczyć się o małe rzeczy, które możemy kontrolować – zdiagnozował Barrett. O wyniku zadecydowała trzecia kwarta, w której Cavs byli w stanie zbudować sobie 14-punktową przewagę.

New Orleans Pelicans – Indiana Pacers 117:113

Statystyki na PROBASKET

  • W Nowym Orleanie 11. w tabeli Konferencji Zachodniej Pelicans, starli się z 13. drużyną Konferencji Wschodniej, Indiana Pacers. Gospodarzom, ciągle oczekującym na powrót Ziona Williamsona, średnio się wiedzie w ostatnim okresie. Indiana wygrała tylko 3 z ostatnich 10 spotkań. Obie drużyny grały mocno przetrzebione kontuzjami. Oprócz „jedynki” draftu z 2019 roku, Pels grali bez Brandona Ingrama, Kira’y Lewisa Jr. i Treya Murphy’ego III. Pacers musieli się obyć bez Malcolma Brogdona, T.J. McConnella, Domantasa Sabonisa, Mylesa Turnera i T.J. Warrena.
  • Spotkanie było bardzo zacięte. 10 razy był remis, a prowadzenie zmieniało się 12-krotnie. W połowie ostatniej kwarty, Pelikany odrobiły 3 punktową stratę i wyszły na kilku punktowe prowadzenie. Najwyższe prowadzenie, jakie udało się osiągnąć obu drużynom to 8 punktów. Pels taką przewagę osiągnęli dwukrotnie w pierwszej ćwiartce; Pacers w drugiej. Nowy Orlean dominował w strefie podkoszowej, gdzie jego zawodnicy zdobyli dwa razy więcej punktów (64 do 32), czym skutecznie nadrobili swoją słabą dyspozycję w rzutach za trzy (trafili 6 z 30).
  • Do zwycięstwa zespół z południa Stanów poprowadził Devonte’ Graham, który uzyskał 25 punktów i 6 asyst oraz Josh Hart – 22 punkty i 10 zbiórek. 16 punktów, 12 zbiórek i 6 asyst zaliczył Jonas Valanciunas, po 14 punktów mieli Nickeil Alexander-Walker, Jaxson Hayes i Garrett Temple.
  • Dla pokonanych najwięcej punktów zdobył Duane Washington Jr. – 21. Caris LeVert dodał do tego 19 punktów, 6 zbiórek i 8 asyst, wreszcie Chris Duarte – 14 punktów.

Oklahoma City Thunder – Chicago Bulls 110:111

Statystyki na PROBASKET

  • Faworytami meczu pomiędzy Chicago Bulls i Oklahoma City Thunder, jaki rozegrano w Paycom Center w Oklahomie, byli goście. Nękane kontuzjami Byki przegrały co prawda 7 z ostatnich 9 spotkań, tracąc pierwsze miejsce w Konferencji Wschodniej, ale przed meczem status kontuzjowanego Zacha LaVine’a się poprawił i pojawiła się szansa, że zasili drużynę. I rzeczywiście tak się stało. Efekt jego powrotu zbalansowała, ogłoszona tuż przed meczem, absencja DeMara DeRozana, który dziś odpoczywał.
  • Po wymianie ciosów na początku pierwszej kwarty, Chicago zaczęło nabierać przewagi. Na przerwę drużyny schodziły przy rezultacie 58-48 dla nich. Drugą połowę rozpoczął szturm zespołu ze stanu Illinois. W połowie trzeciej odsłony ich przewaga wynosiła 28 punktów. Wówczas do kontrnatarcia przeszli gospodarze. Na koniec trzeciej ćwiartki przewaga stopniała o połowę. Przez pierwszą połowę czwartej kwarty oscylowała ona w tych okolicach. Wówczas jeszcze jedno natarcie przypuściło OKC. Po wejściu na kosz Josha Giddeya było już tylko 108-107 dla przyjezdnych. Jednak pozostawało wówczas już tylko niecałe 15 sekund do końca i gospodarze musieli faulować. LaVine trafił oba osobiste. Po przeciwnej stronie spudłował step-backa Shai Gilgeous-Alexander. Kolejny faul, Javonte Green trafił jednego osobistego. Została jedna sekunda, w której Mike Muscala ustalił wynik celną trójką na 111-110 dla Bulls.
  • U zwycięzców wyróżnili się Nikola Vucević, który zdobył 26 punktów, 15 zbiórek, 4 asysty, 3 bloki i przechwyt. Debiutant, Ayo Dosunmu dorzucił do tego 24 punkty, 5 zbiórek i 8 asyst, a LaVine 23 punkty (choć przy niskiej skuteczności – 6/19), 7 zbiórek, 7 asyst, blok, 2 przechwyty. Słabo zagrała ławka Bulls, która zdobyła tylko 23 punkty.
  • Dla Oklahomy 31 punktów, 3 zbiórki, 10 asyst, blok i 3 przechwyty zaliczył SGA. Lu Dort miał 16 punktów i 7 zbiórek, Muscala 14 punktów w niecałe 15 minut. Słabiej wypadł Giddey – 9 punktów (4/11 z gry), choć miał on także 8 zbiórek i 6 asyst.

Autor: enbiejowiec

Phoenix Suns – Utah Jazz 115:109

Statystyki na PROBASKET

  • Chris Paul zagrał dzisiaj 40 minut, ale nie przeszkodziło mu zdominować wydarzeń w czwartej kwarcie. 36-latek był przygotowany na więcej, choćby i drugie tyle. – Czuję się świetnie, jest dobrze. Jeśli będę chciał, to jutro też zagram – powiedział Paul, który 15 ze swoich 27 punktów zdobył w ostatniej odsłonie meczu. Suns wygrali już siódmy mecz z rzędu. Dodatkowo rozgrywający zanotował na swoim koncie 14 asyst i dziewięć zbiórek.
  • Jazz przegrywali w pierwszej połowie różnicą 13 punktów, ale byli w stanie odrobić straty i przed końcem trzeciej kwarty wyjść na prowadzenie. – Dobrze weszliśmy w mecz, ale później nasza koncentracja opadła. Byli gotowi, aby grać. Wykorzystali swoją szansę, byli agresywni i pewni siebie. Kiedy nabiorą więcej pewności, są trudni do zatrzymania – przyznał Devin Booker, autor 33 punktów.
  • W końcowych fragmentach nie zawiódł Paul, który zdominował wydarzenia na parkiecie. Booker nieco ostygł po tym, jak trafił pierwsze pięć rzutów. Trener Suns, Monty Williams, nie ukrywa, że chciałby nieco zmniejszyć minuty Paula, ale jednocześnie zdaje sobie sprawę, że trudno jest z niego zrezygnować. – Potrzebowaliśmy jego obecności, aby wygrać – powiedział Williams.
  • Jazz zagrali dzisiaj bez Donovana Mitchella, Rudy’ego Goberta i Mike’a Conleya. Ekipa z Salt Lake City przegrała osiem razy w ostatnich 11 spotkaniach. Najwięcej punktów w ich szeregach zdobył Jordan Clarkson, 22. – Graliśmy twardo jako kolektyw. Za to z pewnością należą się brawa dla drużyny. Dlatego było to wyrównane spotkanie do samego końca. To, co zrobił Chris w ostatniej kwarcie, było spektakularne – stwierdził trener Jazz, Quin Snyder.







7 KOMENTARZE

    • Paul rzeczywiście pomógł, Booker hmm. 0-6 z gry w 4 kwarcie. Paul i Johnson, to bohaterowie

  1. Fajnie, że Love jest zdrowy, oby jak najdłużej, bo to solidny gracz jest i jeszcze może być z niego pożytek. Zauważyć należy, że oddał 12 rzutów z gry i wszystkie za 3 (6/12) taki znak obecnych czasów. Rondo też widać powoli formę odnajduje i też trójki trafia 2/3, no no. Garland wykorzystuje swoją szansę, powinni się pozbyć Sextona.

  2. „Devin Booker i Chris Paul zdobyli łącznie 50 punktów, co znacznie pomogło Phoenix Suns w pokonaniu Utah Jazz.” 60 pkt zdobyli 🙂 CP3 rzeczywiście świetnie, ale grał niedbale miał chyba 7 strat i większość z nich kończyła się kontrą i punktami Jazz. Także fajnie fajnie, ale wynik mógłby już rozstrzygnięty w 2 kwarcie. I należy docenić Cama Johnsona który moim zdaniem jest takim „trzecim” królem w tym zespole, zawsze dorzuci kilka ważnych trójek w kluczowych momentach i sporo haruje w obronie.

  3. Jak się patrzy na skład Jazz to nie było ani jednego gracza z pierwszej piątki. Jak żyć? znaczy się jak grać? chciało by się zapytać, ale ten sezon nas już trochę przyzwyczaił. A Suns znowu kandydatem na mistrza, właściwie nie mam nic przeciwko żeby zdobyli pierścienie, porządna ekipa.

  4. Ci Ci Knicksi znowu zrobili.. Randle miał całą lewą stronę i wystarczyło grać za 2 lub faul, a ten podaje na trudną trójkę..

    • Randle to jest w ogóle debil. W jednym z ostatnich meczów trener tłumaczył zagrywki a on w tym czasie rozmawiał z rodziną. Później widać efekty przy podejmowaniu decyzji.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj