Czym się różni poważna, profesjonalna organizacja od grupy amatorów, którzy myślą, że są nieomylni? Ci pierwsi widząc problem starają się go poznać, zrozumieć i rozwiązać. Ci drudzy zakrzykują rzeczywistość, ośmieszają się udając, że żadnego problemu nie ma. NBA jest od wielu lat w tej pierwszej grupie, dlatego możemy się spodziewać kilku nowych przepisów, które mają rozwiązać największe dziś problemy.


Pierwszym problemem NBA jest kontakt zawodników, agentów i klubów przed otwarciem rynku wolnych graczy. Władzom ligi oraz właścicielom drużyn nie podoba się, że minutę po otwarciu okienka transferowego internet zalewany jest informacjami o nowych kontraktach. W minutę się dogadali? Oczywiście, że nie. W jakiś sposób obie strony musiały się ze sobą porozumieć, co jest oczywiście niezgodne z aktualnymi przepisami.

NBA nie chce z tego robić afery, ale przeprowadzi wewnętrzne śledztwo. Przepyta zawodników, ich agentów i pracowników klubów. Być może nawet nałoży na niektórych kary. Zobaczymy.

Wszystko jednak po to, aby uniknąć dalszej hipokryzji. Jeśli wszyscy ze sobą rozmawiają, dogadują się wbrew zasadom wcześniej ustalonym, to trzeba stworzyć przepisy, które wszyscy będą chcieli respektować.

To jest właśnie w NBA niesamowite. Coś, co wydaje się oczywiste i naturalne w normalnym świecie, jest dziś dla mnie niesamowite, bo w ostatnich latach zobaczyłem, jak można być daleko od tego modelu. Władze ligi i właściciele klubów spotykają się i rozmawiają o przepisach, które wspólnie wprowadzą. Wprowadzą, aby ich przestrzegać, bo wszyscy wiedzą, że dotrzymywanie ustaleń, wspólna wizja i praca, działa na korzyść wszystkich. Nie ma tam myślenia o „złej lidze”, która jest przeciwko klubom.

Adam Silver podczas ostatniego takiego spotkania powiedział „mówcie, co was boli, z czym mamy problem, będziemy szukać rozwiązań„. Komisarz NBA nie bierze tych uwag do siebie, a to już na nasze polskie warunki rzecz wielka. Poszuka najlepszych rozwiązań i przedstawi do konsultacji.

O problemach NBA rozmawiamy z Krzysztofem Sendeckim w najnowszym Podcaście PROBASKET.

Najważniejsze kwestie, jakie według dziennikarzy stacji ESPN zostały poruszone na spotkaniu władz ligi z przedstawicielami klubów.

NBA będzie się nad nimi w najbliższym czasie zastanawiać i być może wprowadzi nowe przepisy lub wdroży zasady, aby zmienić obecną sytuację.

Tampering

Najważniejsza dziś kwestia to „tampering„, czyli porozumiewanie się klubów z zawodnikami w sprawie nowych kontraktów przed otwarciem okna transferowego. NBA przeprowadzi śledztwo, aby też ustalić skalę problemu i zastanowić się nad rozwiązaniami.

Poprosiłem prawnika Jacka BargiełaKancelarii Radcy Prawnego Tomasz Dauerman o przybliżenie tematyki związanej z „tamperingiem”, czyli porozumiewaniem się zawodników z klubami przed dozwolonym terminem.

– W samym CBA (czyli umowa zbiorowa związku zawodników z NBA) to, co potocznie nazywane jest tamperingiem, to dokładnie “sytuacja, w której zawodnik lub drużyna bezpośrednio lub pośrednio zachęca, podżega, wymusza lub przekonuje inną osobę (zawodnika, menedżera generalnego itp.), mającą zawarty kontrakt z inną drużyną, do negocjacji celem dołączenia do ich zespołu”. NBA po stwierdzeniu istnienia tamperingu może nałożyć na podmiot winny przewinieniom zawieszenie lub karę finansową do 50.000 dolarów. Władze Ligi zazwyczaj czekają na złożenie skargi przez osoby mające w tym interes (czyli najczęściej inne podmioty związane z NBA), jednocześnie jednak jednym z zadaniem Komisarza Ligi jest monitorowanie ligi pod kątem złych praktyk, do których tampering się zalicza.

Przykładami tamperingu była np. sytuacja z 2013 roku, kiedy władze Ligi ukarały Atlantę Hawks, Sacramento Kings i Houston Rockets ze względu na wypowiedzi w mediach, a także materiały i newslettery reklamowe do kibiców oraz artykuły na oficjalnych stronach klubów, dotyczące zawodników mających jeszcze ważne kontrakty, ale takich, którzy w przeciągu najbliższych miesięcy mieli stać się wolnymi agentami. Michael Malone, który był wówczas trenerem Sacramento, stwierdził na przykład, że „Chris Paul wyglądałby bardzo dobrze w stroju Sacramento Kings”.

Innym przykładem, z nieco bardziej odległej przeszłości (1995 rok), był przypadek Miami Heat i Pata Rileya. Ten ostatni był wówczas trenerem New York Knicks, jednak drużyna z Florydy składała mu konkretne oferty, zachęcając go do zmiany klubu. NBA uznało to za tampering, sprawę jednak załatwiono polubownie, gdyż Heat w ramach „odszkodowania” przekazało Knicks 1 milion dolarów oraz wybór w drafcie z pierwszej rundy na 1996 rok, dzięki czemu uniknęło kary.

Trudno powiedzieć jakie są granice i za jakie zachowania władze Ligi są skłonne nałożyć sankcje na podmiot dopuszczający się naruszenia przepisów. Z jednej strony CBA określa w ten sposób „wszelkie” zachowania tego typu, z drugiej – wydaje się to w pewien sposób nieżyciowe i niemożliwe do wyegzekwowania. Zasadniczo menedżerowie generalni i reszta personelu klubowego jest bardzo ostrożna jeśli chodzi o rozmowy na temat konkretnych graczy mających kontrakty z innymi drużynami. W teorii bowiem jedyną słuszną reakcją na pytania dziennikarzy czy innych osób jest w takiej sytuacji brak odpowiedzi.

Jeśli zaś chodzi o tampering na linii zawodnik-zawodnik, czyli sytuację, w której to gracz ma namawiać innego na zmianę barw klubowych, to tutaj o egzekwowanie przepisów jest jeszcze trudniej. Przykładem takiej wypowiedzi mogą być słowa zawodnika Mavericks, Chandlera Parsonsa z playoffów 2016, dotyczące Dwighta Howarda: „Myślę, że Howard wciąż może grać w tej lidze. I jeśli ma opuścić Houston, to czemu miałby nie przyjść do nas?”. Wypowiedzi koszykarzy na temat innych koszykarzy są bowiem nagminne i choć technicznie każda z nich powinna być sankcjonowana, tak władze Ligi zdają sobie sprawę z istniejących realiów. Dlatego też poprzedni Komisarz Ligi David Stern wyjaśnił, że w jego ocenie tego rodzaju wypowiedzi co do zasady nie są tamperingiem lub jakimkolwiek zachowaniem, którego należałoby zakazać.

Jacek Bargieł jest autorem specjalistycznych artykułów na PROBASKET w dziale „Public Relations, Marketing i Prawo w Sporcie„.

NBA będzie szukać rozwiązań, które pomogą jej utrzymać wiarygodność.

Nie ma nic gorszego dla profesjonalnej organizacji, niż świadomość ludzi o tym, że nikt nie przestrzega przepisów, które liga ustanowiła. Tak samo jest, kiedy w procesach licencyjnych w Europie okazuje się, że kluby, które mają nieuregulowane zobowiązania, otrzymują bez problemu licencje. Kiedy ktoś czegoś specjalnie nie zauważa i przymyka oko, to stawia organizację w kategorii niepoważnych instytucji.

Pod stołem?

Salary Cap i zasady przedłużania umów miały pomóc klubom z mniejszych miast, aby najlepsi zawodnicy wybierani w Drafcie tak łatwo od nich nie odchodzili.

Wiadomo, że grając w Los Angeles, Chicago czy Nowym Jorku, zawodnicy mogą liczyć na większe zainteresowanie mediów, a co za tym idzie reklamodawców. Mają większe możliwości do budowania swojego nazwiska, marki osobistej i po prostu zarobienia większych pieniędzy poza parkietem. To było wiadome od zawsze. Wszyscy wiedzą jak ten świat działa i nie można mieć o to do nikogo pretensji.

Pojawił się jednak problem, ponieważ kluby z mniejszych miast zasugerowały, że zawodnikom są obiecywane „dodatkowe frukty”, a to już jest niezgodne z przepisami NBA.

Podobno „wujek Dennis”, czyli Dennis Robertson, wuj Kawhi Leonarda, który pełni funkcję jego agenta, poprosił, a może raczej zasugerował Toronto Raptors, że poza kontraktem powinni zapewnić też inne rzeczy. Jest to niezgodne z przepisami NBA. To samo działa w drugą stronę. Właściciele klubów nie mogą obiecać, że zagwarantują zawodnikowi dodatkowe przychody.

Ten temat jest bardzo ważny, bo jeśli okazałoby się, że kluby nie dotrzymują umowy na linii „liga-zawodnicy”, to wizerunek i wiarygodność, a co za tym idzie wartość, NBA poleciałaby na łeb, na szyję.

Otwórzmy rynek free agents wcześniej!

Rok temu Houston Rockets zaproponowali, aby okno transferowe, czyli wolny rynek, otwierać przed Draftem, a nie po nim. Dlaczego nikt na to nie wpadł wcześniej!? Przecież otwarcie rynku kilka dni przed Draftem dałoby klubom większe szanse na rozwój i możliwość skuteczniejszego zarządzania.

Zawodnicy podpisywaliby umowy, kluby wiedziałyby jak wygląda sytuacja i mogłyby wymieniać zawodników, oferować numery przy wymianach, a nie konkretnych graczy. To wydaje się być logiczne i korzystne dla wszystkich. Dlaczego więc NBA tego nie zmieni?

Po spotkaniu władz NBA z właścicielami klubów…

Padło jeszcze kilka stwierdzeń, pytań i wniosków, które warto zauważyć i przyglądać się rozwojowi sytuacji.

Michaelowi Jordanowi nie podoba się, że zawodnicy zarabiają tak dużo. MJ ma ogólnie chyba problem ze swoim ego. Nie chce zatrudnić w Hornets żadnej gwiazdy, bo… bo sam musi być najlepszy?

– Kiedy zawodnicy i ich agenci powinni móc rozmawiać z klubami? Może po ostatnim meczu ich drużyny, ale co z tymi co grają w finałach? To może po zakończeniu finałów?

NBA chce wprowadzić przepisy, których nie będzie się musiała wstydzić. Chwała jej za to.

Zawodnicy przejęli władzę!

Warto zwrócić uwagę na fakt, że w końcu to zawodnicy mają największą władzę w NBA. Tylko kilku z nich, tych najlepszych, którzy liczą się w danej chwili, ale to i tak duża zmiana. To oni decydują czy będą grać w danym klubie długo, czy zdecydują się odejść. Kawhi Leonard kazał na siebie czekać, być może specjalnie zwodził Lakers, a ci czekali. Tak samo Raptors. Kevin Durant mimo kontuzji wybrał BrooklynNets i tak dalej… Zawodnicy wiedzą, że mają władzę, ale wiedzą też, że władza szybko przemija. DeMarcus Cousins jeszcze dwa lata temu był wymieniany w gronie zawodników, którzy podpiszą maksymalne kontrakty. Ma za sobą poważną kontuzję i nie wrócił do formy. Gdzie jest dzisiaj i ile zarabia? Jego przykład pokazuje, jak to wszystko jest ulotne i trzeba wykorzystywać możliwości, które się ma w danej chwili.

Najlepsi zawodnicy przejęli kontrolę i nie mam z tym problemu, dopóki nie robią numerów jak Anthony Davis czy Paul George, którzy sporo przed wygaśnięciem swoich kontraktów powiedzieli klubom, aby ich wymienili i podali konkretne lokalizacje.

Kontrakty, które gracze podpisują i chcą, żeby były respektowane, powinny być szanowane przez obie strony. Zawodnicy otrzymują olbrzymie pieniądze, ale taka jest umowa – ty gracz jak najlepiej, my ci za to płacimy. Kiedy zawodnik stwierdza „eee wolałbym grać gdzie indziej, wymieńcie mnie„, to jednak budzi we mnie duży sprzeciw. O ile nie dzieją się jakieś straszne rzeczy, klub nie łamie warunków umowy, czy zasad i norm ogólnie przyjętych, to przepraszam, ale „umowa, to umowa„.

Z tym też NBA chciałaby sobie jakoś poradzić, ale chyba nie ma narzędzi poza rozmowami z koszykarzami. Długoletnie umowy nie przyniosą efektu, bo co roku limit zarobków się zwiększa. Dlatego Kawhi Leonard podpisał kontrakt 2+1. Żeby za dwa lata podpisać umowę na jeszcze większe pieniądze.

W skrócie…

– Jest nowy Podcast PROBASKET! Czy już słuchaliście? Jeśli nie, to serdecznie zapraszam i polecam. Rozmawiamy o Rockets, o tym co wyżej opisałem, a także reprezentacji Polski – Podcast PROBASKET 019.

– Siedziałem nad tym kilka dni. Oczywiście korzystałem z zagranicznych źródeł, ale trzeba to też było wszystko poukładać. Mówię o składach wszystkich 30 drużyn NBA z wyróżnieniem: kto został, kto przyszedł i skąd oraz kto odszedł i dokąd. Link jest tutaj.

– Telewizja Polska podała plan transmisji spotkań z Mistrzostw Świata. Pokażą też jeden z turniej z przygotowań naszej kadry. Więcej na ten temat tutaj.

– Temat bardzo wakacyjny i niekończąca się dyskusja o wyższości świąt… tzn. kto jest dziś najlepszym graczem w NBA. Do przeczytania, ale jako ciekawostka.

– Nie jestem wielkim fanem LeBrona, ale uważam, że jest „supergościem”. Chwileczkę, tak napisałem? Nie jestem fanem Lakers, czy jego gry, ale jestem fanem jego, jako osoby. Wierzę, że jest po prostu sobą i ma gdzieś opinie krytyków. Nie udaje i co dla mnie jest bardzo istotne, mówi publicznie o ważnych sprawach, nawet jeśli wie, że nie wszystkim się to spodoba.

LeBron oczywiście lubi się też powygłupiać. Nagranie z „Taco Tuesday” bardzo rozbawiło moją pięcioletnią córkę, mnie z resztą też. Nagraliśmy kilka naszych wersji, ale do domowego archiwum 😉 Więc jak widzę, jak szaleje na trybunach, kiedy jego syn gra w kosza, albo jak rozgrzewa się z drużyną LeBrona Juniora, to myślę sobie, że ktoś taki nie może udawać. Zależy mu na rodzinie, na koszykówce, na kolegach syna, na szkole, którą zbudował, na tym co jest w życiu ważne – chwilach… Tutaj można zobaczyć, jak rozgrzewa się z drużyną swojego syna.

– W NBA jest co roku bardzo duża rotacja. Ciekawe, że aż 14 zawodników przenosi się do Europy. Więcej tutaj.

– Poszukałem i wybrałem 16 najlepszych zawodników, którzy nie mają jeszcze kontraktów. Więcej tutaj.

Osobiste…

Pomyślałem, że czasem podzielę się czymś ciekawym niezwiązanym z koszykówką – co widziałem, gdzie byłem itd. Nie jestem fanem seriali. Trudno mi się w coś „wkręcić”, ale „Rok za rokiem” po prostu trzeba obejrzeć. Ma tylko sześć odcinków. Pewnie większość z Was widziała, ale jeśli nie, to polecam i zachęcam do zwracania uwagi na szczegóły. Bardzo możliwe, że tak to się wszystko potoczy.

Dziękuję, że przeczytałeś ten tekst do końca. Jeśli uznasz go za ciekawy, proszę podziel się nim ze swoimi znajomymi w mediach społecznościowych.

– Zapraszam tradycyjnie do specjalnej grupy dyskusyjnej na Facebooku – jest tam już ponad 1700 osób. Wiele dyskusji było bardzo ciekawych. Dają nowe spojrzenie. Dołączycie?

– Archiwum moich tekstów znajdziecie tutaj.

– Znajdziecie mnie na TwitterzePROBASKET również. PROBASKET jest też na Facebooku i mamy już 35 tysięcy fanów.

– Zapraszam do kontaktu: redakcja [at] probasket . pl

Podcast PROBASKET 019:

  • James Harden i Russell Westbrook w Houston Rockets? To się może udać!
  • Dlaczego Kawhi Leonard podpisał kontrakt 2+1?
  • NBA ma problem z przestrzeganiem przez zawodników, agentów i kluby przepisów odnośnie rynku free agents.
  • Śledztwo w NBA i mityczny wujek Dennis.
  • A może okno transferowe w NBA powinno być otwierane przez Draftem?
  • Tim Duncan asystentem w Spurs.
  • Mistrzostwa Świata w Chinach – nieobecni w składzie USA i przygotowania reprezentacji Polski oraz transmisje w TVP.

Kolejny Podcast PROBASKET w drugiej połowie sierpnia!


Subscribe
Powiadom o
5 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
And1
And1
2 sierpnia 2019 08:07

Z dogadywaniem się wcześniej będzie ciężko coś zrobić. Poza tym uważam że to nie ma aż tak wielkiego wpływu na rzeczywistość. Jak gracz X ma zamiar pójść do drużyny Y to nie ważne moim zdaniem czy będzie przez nią namawiany przed 1 lipca czy po 1 lipca. To się stanie tylko później. Poza tym to że ktoś komus powie przyjdź do LA grać tu jest wiele możliwości, duze miasto, gwiazdy itp- ludzie przecież każdy to wie – i widzi – to tylko powtarzanie oczywistości. Gorsze dla ligi są/byłyby nadużycia wobec salary Cap. Bo w mojej opinii to najlepsze co może… Czytaj więcej »

Jerzu
Jerzu
2 sierpnia 2019 12:31

Bardzo fajny artykuł. Z Social Media nie korzystam, więc się nie podzielę, ale polecam każdemu, kto wystraszy się jego długości, a zajrzy w komentarze. Podpisuję się również pod takim postrzeganiem LBJ. Liga musi popracować nad oknem transferowym, to na pewno. Szkoda, ze konsekwentnie z chęci zysku psuje nam rozdanie nagród, ale to się pewnie nie zmieni. Natomiast wysokie kary dla zawodników łamiących swoje obowiązki powinny stać się standardem. Wykluczenie z rozgrywek przyniosłoby najlepszy efekt moim zdaniem. Rok bez pensji i gry to coś, z czym liczyłby się każdy niezadowolony ze swojego kontraktu.

jumpman
5 sierpnia 2019 13:53
Odpowiedz  Jerzu

tylko jak definujesz łamie obowiązki? Brew, powiedział co chciał (niepolitycznie, ale rzucił hasło, odejdę, zaróbcie na mnie, póki co gram) i to klub i trener ograniczali jego minuty ze strachu o spadek wartości przy kontuzji. On nie odmawiał wejścia na parkiet czy treningu?
rozumiem, że show biznes ma inne zasady kontraktów i klauzule, ale jak to widzisz, że nie możesz szukać nowej pracy, wysłuchać ofert, mieć linkedina czy goldenline, czy przeglądać oferty z pracuj czy fesja bo obecny pracodawca będzie niezadowolony?

Trzmielutek
Trzmielutek
6 sierpnia 2019 09:59

Michał – świetna robota – bardzo ciekawy tekst. W NBA teraz przerwa – a tu proszę – całkowicie NIEPUDELKOWY – artykuł. Dzięki. Cieszę się, że masz tyle energii do prowadzenia tego portalu!