Jednym z liderów Rottweilerów w derbowym pojedynku w Toruniu był James Washington. Zanotował 17 punktów (12 w ostatniej kwarcie), miał trzy zbiórki i asystę. Zaraz po meczu koszykarz znalazł chwilę na rozmowę.

Marcin Rutkowski: To już trzeci mecz z rzędu, gdy wracacie do gry i wygrywacie w samej końcówce.

James Washington: Myślę, że to wynika z tego jak ćwiczymy, jak trener przygotowuje nas do meczu. Nigdy nie wpadamy w panikę. Jak sam zauważyłeś, to nie pierwszy taki mecz. To wszystko dzięki ćwiczeniom, utrzymaniu pewności siebie i byciu razem jako drużyna. Oczywiście, łatwiej wygrywa się, jak wszystko wpada i zbiera się wszystkie piłki. To nie był nasz najlepszy mecz, nie graliśmy naszej najlepsze koszykówki, ale bierzemy to zwycięstwo i trenujemy dalej. Przed nami jeszcze długa droga.

Co się wydarzyło w trzeciej kwarcie, gdy rywal popisał się serią 10-0?

Ofensywne zbiórki i rzuty za trzy punkty. Oni są drugą najlepiej zbierającą drużyną w lidze. Lepsza jest tylko Rosa. Jeśli nie trzymasz ich z daleka od tablicy, mogą ją zdominować. I tak zrobili, zdobyli dzięki temu 10 punktów z rzędu. Jednak my na to odpowiedzieliśmy. I o to chodzi. Dobra odpowiedź i poprawianie błędów.

Dzień przed meczem dowiedzieliście się, że nieważne od wyniku będziecie mieli pierwsze miejsce w tabeli na koniec rundy zasadniczej. Nie rozluźniło Was to trochę?

Nie. Mieliśmy spotkanie z trenerem i powiedział nam, żeby o tym nie myśleć. Nie otrzymuje się za to złotego medalu, nie dostajemy miliona dolarów, więc to niema znaczenia. Ale nie zrozum mnie źle. To naprawdę jest duże osiągnięcie. Przecież każdy woli wygrać Mistrzostwo na koniec play-off, niż być tylko pierwszym po rundzie zasadniczej. Można powiedzieć, że w tej chwili jesteśmy najlepszą drużyną, ale my gramy swoje przez cały sezon. Teraz może jesteśmy przez to trochę bardziej w centrum uwagi, ale to nie ma znaczenia, bo jeszcze wiele spotkań przed nami.

Wygraliście na parkiecie, ale też Wasi fani zdominowali toruńskie trybuny.

Najlepsi fani! Najlepsi! Od czasów liceum nigdy nie miałem tak niesamowitych kibiców. Wtedy byliśmy najlepsi w kraju, mieliśmy niezłych fanów. Kibice Anwilu ciągle za nami jeżdżą, nieważne ile godzin muszą podróżować. Dają nam wsparcie. Atmosfera w naszej hali jest nieporównywalna do żadnej innej. Chciałbym im podziękować. Dają nam dużo radości i dumy. Dzięki nim gramy lepiej. Także go Anwil fans!

A co może Pan powiedzieć o swojej grze? Popisał się Pan nawet akcją 3+1.

Myślę, że grałem dobrą i zespołową koszykówkę. Tak jak prosił mnie trener. Ale był dla mnie czas, że musiałem zrobić coś ekstra, dodać coś więcej. Oddałem kilka bardzo ważnych rzutów. Jednak rozmawiałem już z trenerem, powiedział mi gdzie popełniłem pewne błędy i jakie popełniłem straty. Jest wiele rzeczy do poprawienia. Muszę wchodząc na boisko dobrze rozgrywać, kierować drużyną, grać z nią. Grać z pewnością siebie oraz zdobywać punkty.

z Torunia, Marcin Rutkowski









ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj