Pełen emocji pierwszy mecz finałowy pomiędzy Stelmetem Zielona Góra a Rosą Radom przyniósł dwie dogrywki po których ze zwycięstwa cieszyli się gospodarze. Radomianie niespodziewanie postawili bardzo duży opór faworytowi.


Zielonogórzanie do przerwy mieli przewagę pięciu punktów, po powrocie z szatni powiększyli ją do 12 oczek (50:38) i dla wielu zapewne rozstrzygniecie finałowego starcia numer jeden było jasne. Podopieczni trenera Wojciecha Kamińskiego nie zamierzali tak łatwo rezygnować ze zwycięstwa i ruszyli do odrabiania strat. Brylowali Michał Sokołowski i Torey Thomas, co pozwoliło na szybkie dogonienie przeciwnika, a nawet wyjście na prowadzenie. Celny rzut za trzy punkty autorstwa Dee Bosta wyprowadził Stelmet na prowadzenie 68:66, ale do remisu doprowadził C.J Harris, który nie pomylił się na linii rzutów osobistych. Ostatnia akcja należała do gospodarzy, ale ani Dee Bost, ani Mateusz Ponitka nie trafili do kosza. Pierwsza dogrywka nie wyłoniła zwycięzcy, ale w kolejnych pięciu minutach gry dominował już Stelmet i to on wygrał 86:80. Po spotkaniu trener Wojciech Kamiński dziękował za walkę zarówno przeciwnikom, jak i swoim podopiecznym:

– „Przede wszystkim chciałbym pogratulować szkoleniowcowi Filipovskiemu, zawodnikom oraz całemu sztabowi trenerskiemu z Zielonej Góry, bo wygrali bardzo trudny mecz. Prowadzą w serii 1:0, więc na pewno należą im się słowa uznania za walkę, świetne widowisko i zaangażowanie. To samo chciałbym powiedzieć w kierunku swoich zawodników, bo walczyli dzielnie o to zwycięstwo. Może nie wszystko wychodziło nam tak, jak byśmy chcieli, ale mieliśmy szansę na wygranie tego spotkania” – powiedział szkoleniowiec Rosy Radom.

Radomianie stanęli przed wielką szansą na „wyrwanie” zwycięstwa na niezwykle trudnym terenie jakim jest hala Stelmetu Zielona Góra. Rosa na pewno jednak nie podda się w kolejnym meczu i ponownie powalczy o wygraną na wyjeździe.

„Na pewno jest w tym momencie smutek i żal. Oby taka szansa i sytuacja się powtórzyły, ale mamy świadomość, że będzie to trudne. Jednak nie składamy broni. Cieszę się bardzo, że ten mecz tak wyglądał i mam nadzieję, że podobne spotkania będą już do końca rundy finałowej” – mówił na konferencji pomeczowej trener Wojciech Kamiński.

W pierwszym meczu finałowym nie brakowało kontrowersyjnych decyzji sędziowskich, które wielokrotnie powodowały protesty zawodników. Szkoleniowiec radomskiej drużyny nie ma jednak żadnych pretensji do arbitrów, choć w powszechnej opinii osób obserwujących to spotkanie, Rosa została kilka razy skrzywdzona przez sędziów.

„W takich meczach o taką stawkę musimy mieć zaufanie do sędziów i takie też mamy. Byli bliżej tej sytuacji, więc nie ma co dyskutować. Być może ta jedna sytuacja mogła zaważyć na wyniku, ale my mieliśmy wcześniej kilka takich rzutów i piłek, które zmarnowaliśmy. W finale sędziują najlepsi, więc mamy pełne zaufanie” – mówił Wojciech Kamiński.


Wyniki TBL: Stelmet BC wygrywa po dwóch dogrywkach!


Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments