Dla większości kibiców klubów Tauron Basket Ligi awans do fazy play-off był dużą radością, graniczącą niekiedy z euforią. Kiedy emocje opadły, warto przeanalizować najsłabsze punkty zespołów, które ujawniły się podczas 30 kolejek sezonu zasadniczego.


Stelmet BC Zielona Góra

Ławka Stelmetu BC Zielona Góra wydaje się nie mieć końca, jednak zdarzają się momenty, kiedy i Saso Filipovski musi zmierzyć się z problemem z rotacją. Taki moment zdarzył się już w spotkaniu z Anwilem, przegranym dla zielonogórzan. Z różnych powodów Dejan Borovnjak i Nemanja Djurisić zaliczyli wtedy tylko symboliczne występy, co od razu odbiło się na wyniku. Piąty z podkoszowych Mistrzów Polski, Szymon Szewczyk, nadal jest wartościowym zmiennikiem, ale już jedynie na 10-15 minut, a i wtedy operuje on nie pod koszem, a bliżej linii 6.75.

W przypadku Stelmetu BC ciężko mówić o silniejszych niskich lub wysokich zawodnikach, ale to właśnie bliżej kosza zielonogórzanie mogą najłatwiej wykorzystać słabość rywali, którzy może i mają ciekawych graczy, ale na pewno nie w takiej liczbie. Niestety, do tego potrzebne jest zdrowie. Sam Adam Hrycaniuk może nie wystarczyć w decydujących momentach fazy play-off.

 

Rosa Radom

Nie będzie wielkim odkryciem fakt, że gra Rosy wygląda zdecydowanie lepiej im piłka jest dalej od obręczy. Podkoszowy zestaw radomian opiera się tak naprawdę na Igorze Zajcewie. Jego zmiennikiem miał być Seid Hajrić, jednak porcelanowy środkowy daleki jest od swojej najlepszej dyspozycji. Kim Adams to wulkan pozytywnej energii, ale głównie w obronie. W ataku repertuar Amerykanina ograniczony jest do zagrań wybitnie podstawowych. Robert Witka to chodzące doświadczenie, ale wyraźnie widać, że dynamika już nie ta, co kilka lat temu. Łączy się to z częstym uciekaniem na obwód.

Rozwiązaniem byłoby zaangażowanie zawodników z pozycji dwa i trzy w walkę o zbiórki, jednak to w Rosie nie działa. Drugim zbierającym, po Zajcewie, jest… rozgrywający Torey Thomas. Czy Michałowi Sokołowskiemu wystarczy ambicji, aby połatać tę dziurę w radomskim zespole?

Zapowiedź Play Off: Rosa – Polfarmex

Anwil Włocławek

Można kombinować i przymykać oko, ale fakt jest faktem – Anwil to Jelinek. Włocławska drużyna jest podporządkowana pod grę czeskiego swingmana i to od niego zależy końcowy wynik. Jelinek ma w Anwilu zielone światło na wszystkie szaleństwa i korzysta z tego bardzo szeroko. Niestety, obok wygranych meczów, pojawiły się również spotkania, w których przebojowy Czech nie trafiał tak często, jak powinien.

Backupem dla Jelinka mieli być Danilo Andjusić i Michał Chyliński. Serb robi, co może, ale wydaje się, że jego największym problemem jest głowa i rozterki dotyczące decyzji boiskowych. Chyliński dużą część czasu spędzonego we Włocławku spędził na komfortowych krzesełkach, obserwując grę kolegów z bezpiecznej odległości. Problemy z kontuzjami mogą, a co za tym idzie brak przygotowanie kondycyjnego mogą mieć opłakane skutki w fazie play-off. Już dwa spudłowane osobiste w meczu z Siarką pokazały, że minut Polakowi bardzo brakuje. Sam Bartek Diduszko Anwilowi mistrzostwa nie wygra!

 

Polski Cukier Toruń

Nie trzeba zbytnio tłumaczyć, kim dla Polskiego Cukru jest Danny Gibson. Filigranowy rozgrywający to jedna z gwiazd ligi i mózg drużyny z grodu Kopernika. Amerykanin nie raz i nie dwa niemal w pojedynkę ciągnął grę torunian i to do niego adresowane były piłki w decydujących momentach.

Co jednak, gdy w rozgrywkach posezonowych Gibson zostanie odcięty od rozgrywania? Alternatywą jest Tomasz Śnieg, jednak mimo ambicji, polski rozgrywający nie jest w stanie przeskoczyć pewnego poziomu, z zagrożeniem rzutem na czele. Teoretycznie za rozgrywanie mógłby wziąć się Łukasz Wiśniewski, ale raz, że idzie mu to dość topornie, to Jacek Winnicki traci wtedy swoją główną strzelbę.

Odcięcie Gibsona to nie jest coś, co można wykonać w prosty sposób, ale w fazie play-off nie ma już miękkiej gry i wyłączenie z gry Amerykanina będzie jednym z najważniejszych pomysłów na pokonanie Polskiego Cukru.

[ot-video][/ot-video]

Energa Czarni Słupsk

Jarosław Mokros, Grzegorz Surmacz, Kacper Borowski – cała trójka miała problemy ze zdrowiem w ciągu ostatnich tygodni przed końcem sezonu zasadniczego. O ile Surmacz i Borowski nie są asami w talii Donaldasa Kairysa, to już Mokros zdecydowanie jest takim graczem. Skrzydłowy Energi Czarnych nie jest wirtuozem koszykówki, ale przez swoje zaangażowanie daje zespole o wiele więcej, niż jest to od niego oczekiwane. Dodatkowo, Mokros, jest zawodnikiem uniwersalnym – może zagrać jako wysoka trójka lub nieco niższa czwórka. Poszerza to możliwości taktyczne słupszczan i nie raz dawało przewagę.

Przeciwnikiem Energi Czarnych w ćwierćfinale będzie Polski Cukier, który pod koszem ma klasowych graczy. O ile na pozycji centra słupszczanie są stosunkowo stabilni, to już pozycja numer cztery nie jest tak dobrze obsadzona. Oby Jarosławowi Mokrosowi wystarczyło zdrowia, a i jego zmiennicy muszą być w najlepszej możliwej formie.

Zapowiedź Play-Off: Polski Cukier – Energa Czarni

King Wilki Morskie Szczecin

Radosna koszykówka King Wilków Morskich ma tylu samo zwolenników, co przeciwników. Stare koszykarskie porzekadło głosi, że to obrona zdobywa mistrzostwo. A tej w zespole Marka Łukomskiego nie sposób znaleźć. Radości, płynącej ze zdobywania punktów, nie można koszykarzom ze Szczecina odmówić, ale atak to zdecydowanie nie wszystko. Pokazał to mecz z Asseco, kiedy szczecinianie, owszem, zdobyli 100 punktów, ale Asseco rzuciło ich o sześć więcej. Pokazał to też mecz z Anwilem, w którym zawodnicy King Wilków Morskich nie mogli wstrzelić się zza łuku i sromotnie przegrali. Mecz we Włocławku obnażył również małą liczbę ofensywnych pomysłów taktycznych gości. Można zrzucić to na próbę maskowania taktyki przed najważniejszymi meczami sezonu, jednak patrząc na całe rozgrywki w wykonaniu podopiecznych Łukomskiego, można mieć wątpliwości czy to tylko kamuflaż.

 

Polfarmex Kutno

O tym, co dzieje się podczas przerw na żądanie Polfarmexu Kutno można by napisać scenariusz całkiem niezłego filmu komediowego. Trzech trenerów, z Krzysztofem Koziorowiczem na czele, przekazuje zawodnikom uwagi niemal jednocześnie w przynajmniej dwóch językach. Według wyliczeń Przeglądu Sportowego zespół z Kutna po czasie zdobywa 0,709 punktu (stan na 2 lutego – to najświeższe statystyki do jakich dotarliśmy). Nie jest to ani czołówka, ani dno Tauron Basket Ligi, ale zespół Krysiewicza przegrywa z niemal wszystkimi, z wyłączeniem Asseco, zespołami, grającymi w play-off. Liczby nie kłamią – nawet po czasie gracze Polfarmexu mają kłopoty z realizacją zagrywek.

Niestety niewiele lepiej wygląda regularna gra kutnian. Owszem, kiedy spacing jest odpowiedni, wystarcza zrozumienie koszykarzy, ale, kiedy naprzeciwko stają mocne drużyny, samo zgranie staje się niewystarczające. Szczególnie było to widać po stracie Kevina Johnsona, który wielokrotnie naprawiał błędy kolegów w obronie efektywnymi blokami i niemniej widowiskowo dobijał niecelne rzuty. Przy mocnej obronie może zabraknąć taktyki na jej rozbicie.

TBL: Kto MVP? Kto najlepszym trenerem? Kto zaskoczył, a kto rozczarował?

Asseco Gdynia

Nie ma co ukrywać – gdynianie mają minimalną szansę na awans do półfinału Tauron Basket Ligi. Do play-offów weszli w ostatniej chwili, kosztem PGE Turowa Zgorzelec. Niemniej początek sezonu był dla podopiecznych Tane Spaseva wybitnie udany i to wtedy koszykarze Asseco udowodnili, że mimo braku doświadczenia, potrafią zagrozić każdemu. W późniejszej fazie sezonu już tak kolorowo nie było, ale na awans wystarczyło.

Ze Stelmetem gdynianie mają jedynie iluzoryczne szanse, dlatego ważny jest przede wszystkim spokój i konsekwencja w grze. Zbytnie podpalanie się młodych graczy w niczym nie pomoże, a może dać Mistrzom Polski szansę na odjazd. Dobrze ułożona taktycznie gra zapewne nie da awansu do kolejnej fazy, ale może być bezcenną nauczkę dla zawodników, których kariery dopiero się rozpoczynają (także trenerskie – Szczotka, Frasunkiewicz).





ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here