Nie będąc jeszcze w pełni zdrowia, debiutujący Michał Chyliński próbował pomóc swojemu nowemu zespołowi, jednak to Rosa Radom była lepsza od Anwilu Włocławek. Gospodarze wygrywając 68:54 odnieśli dziewiąte z rzędu zwycięstwo w Tauron Basket Lidze i umocnili się na pozycji wicelidera tabeli. Krótko po meczu popularny „Chylu” znalazł chwilę, by z nami porozmawiać.


Marcin Rutkowski: Debiut w barwach Anwilu i od razu tak ciężkie i wymagające spotkanie.
Michał Chyliński: Wszyscy wiemy, że w Radomiu gra się ciężko. Spodziewaliśmy się trudnego meczu i tak też było. Mieliśmy słabą skuteczność i na pewno za dużo strat. Myślę, że to był taki główny powód tej porażki. To był taki mecz obrony z jednej jak i drugiej strony. Oni jakby trochę szybciej złapali w pewnym momencie dobry rytm i odskoczyli na kilka punktów. Ciężko było wrócić.

W trakcie spotkania prosił Pan trenera o zmianę – kondycyjnie jeszcze nie jest Pan w pełnej formie?
Tak, tak. Dopiero wczoraj (dzień przed meczem) przestałem brać antybiotyk. Dwa tygodnie leżałem w łóżku i ta forma jeszcze nie jest taka, jaką bym chciał. Na pewno fizycznie nie czuje się na tyle, aby grać duża liczbę minut. Starałem się jak mogłem pomóc drużynie i nadszedł taki moment w meczu, w którym wolałem zejść, żeby ktoś inny – świeży, wszedł na boisko.

Anwil popełniał dużo strat. Z czego wynikały? Brak koncentracji?
Czy z braku koncentracji… nie wiem… Starty wynikają z różnych powodów. Na pewno dziś ta gra była bardzo twarda w obronie i tych strat trochę popełniliśmy. Nieraz źle podawaliśmy. To też ma pewnie związek z tym, że nie byliśmy do końca skuteczni i zaczęła się wkradać nerwowość.

Jeśli chodzi o tą wspomnianą skuteczność, spudłowaliście pierwsze osiem rzutów za trzy, a w czwartej kwarcie praktycznie nic Wam nie wchodziło.
Dziś po prostu nie był nasz dzień, jeśli chodzi o atak. Widać to po wyniku. Takie spotkania czasem się zdarzają i trzeba z tego wyciągnąć wnioski, grać dalej. To nie jest koniec świata, że przegraliśmy w Radomiu. W tej hali mało kto wygrywa. Na tym boisku naprawdę jest ciężko wygrać. Gramy dalej!

 

z Radomia, Marcin Rutkowski

Rosa Radom – Anwil Włocławek 68:54 (15:10, 15:15, 12:18, 26:11)





ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj