Statystycznym wydarzeniem tygodnia było wyrównanie obowiązującego od prawie pół wieku rekordu 181 meczów na poziomie triple-double przez Russella Westbrooka. Jak na końcówkę sezonu zasadniczego w ciągu ostatnich dni mogliśmy obejrzeć też zaskakująco dużo „potężnych linijek”, które nie zdarzają się często w historii. Dodatkowo, walka o króla strzelców NBA w teorii też nie jest jeszcze rozstrzygnięta. Zapraszam więc na przegląd statystycznych ciekawostek ostatniego tygodnia w NBA.


  • Russell Westbrook w sobotę zaliczył triple-double po raz 181 i zrównał się pod tym względem z Oscarem Robertsonem na czele rankingu wszech czasów. Wcześniej, w czwartek, kiedy zaliczał swoje 180 triple-double w sezonie zasadniczym, wyprzedził Robertsona pod względem sumy takich meczów licząc zarówno sezon regularny, jak i play-offs. Gracz Wizards aktualnie ma takich meczów 191 (181+10), Robertson 189 (181+8), a w porównaniu do rankingu obejmującego jedynie sezon regularny, relatywne blisko jest Magic Johnson – 168 meczów triple-double (138+30).

Oprócz rekordu, w tym tygodniu Westbrook zaliczył też co najmniej dwa mecze z historycznymi statystykami:

  • W środę przeciwko Milwaukee uzbierał 29 punktów, 12 zbiórek, 17 asyst i 3 przechwyty. Osiągnięcie takich czterech wskaźników w jednym meczu udało się dotąd jedynie Magikowi Johnsonowi, który w 1987 miał 33 punkty, 12 zbiórek, 19 asyst i 3 przechwyty, a w 1981 odpowiednio 33-15-17-6.
  • W poniedziałek przeciwko Indianie Westbrook zanotował zawrotne 14 punktów, 21 zbiórek i 24 asysty. Wyrównał tym samym swój rekord asyst w karierze, 24 miał również w barwach Thunder w styczniu 2019. Wyrównał także rekord w historii Wizards, 24 asysty miał tam Kevin Porter w 1980. Triple-double na poziomie co najmniej 20 zbiórek i 20 asyst padło po raz trzeci w historii: Wilt Chamberlain w 1968 miał 22-25-21, a sam Westbrook w 2019 zanotował 20-20-21. Przy okazji 24 asysty to wyrównanie rekordu NBA pod względem największej liczby decydujących podań w meczu z triple-double – 24 asysty w takim meczu zawodnik rozdał po raz czwarty: Russell Westbrook w 2019 (24-13-24), Rajon Rondo w 2010 (10-10-24), Isiah Thomas w 1985 (25-10-24) to jedyne przypadki dotąd.

Do samego końca nierozstrzygnięta w obecnym sezonie NBA jest kwestia króla strzelców (pod względem średniej punktowej).

  • Bradley Beal w ostatnim tygodniu zaliczał 26, 42, 28 i 50 punktów (był to jego piąty mecz z co najmniej 50 punktami w karierze). Stephen Curry w tym czasie rzucał 41, 37, 34 i 49 punktów (11 trójek w tym ostatnim meczu).
  • Średnia punktowa Beala to 31.41 punktu na mecz, Currego 31.87. Drużyny obu graczy mają po cztery mecze do rozegrania. Przy założeniu że obaj zagrają we wszystkich czterech, Beal by wyprzedzić gracza Warriors musiałby zdobywać w nich o ok. 7 punktów więcej (w każdym z nich).

W ostatnich dniach mieliśmy całą masę linijek rzadko spotykanych na parkietach NBA. O ile kombinacje punktów, zbiórek i asyst nie były może przesadnie unikatowe, o tyle w połączeniu z przechwytami i blokami, które w NBA notowane są oficjalnie od roku 1973, niektóre z nich są godne uwagi:

  • Anthony Davis: 42 punkty, 12 zbiórek, 5 asyst, 3 przechwyty i 3 bloki – dwie ostatnie kolumny zawężają grono zawodników którzy osiągnęli takie statystyki w jednym meczu do 8 przypadków i 6 nazwisk: James Harden w 2019, Anthony Davis w 2016 (wtedy miał 50-15-5-5-4), Hakeem Olajuwon w 1996 i 1993, David Robinson w 1994, Larry Bird w 1987, Joe Barry Carroll w 1987.
  • Domantas Sabonis: 32 punkty, 19 zbiórek, 9 asyst, 3 przechwyty – nie licząc przechwytów to 41 linijka w historii na poziomie co najmniej 32-19-9 (ale dopiero piąta w ostatnich 35 latach). Dokładając przechwyty, które nie były dawniej notowane, to czwarta linijka w historii w której osiągnięte są co najmniej takie wartości. Poprzednikami byli: DeMarcus Cousins w 2018 (44-23-10-4), Kareem Abdul-Jabbar w 1976 (35-20-12-3-2) i George McGinnis w 1976 (38-21-10-6).
  • Analogiczną sytuację mieliśmy z ostatnimi występami Chrisa Paula i Kyriego Irvinga. Paul zaliczył 23 punkty, 6 zbiórek i 16 asyst na początku tygodnia w meczu przeciwko Cavaliers. Te wartości nie są unikatowe w żadnym wypadku, tyle że CP3 dołożył do nich także 4 przechwyty i 2 bloki. Wszystkie pięć kolumn na tym poziomie (23-6-16-4-2) udało się zawodnikowi NBA zanotować po raz pierwszy, przynajmniej od momentu kiedy statystycy liczą przechwyty i bloki w każdym spotkaniu. Co do Irvinga, jego przedostatni mecz to 45 punktów, 5 zbiórek, 4 asysty, 4 przechwyty i 2 bloki – po raz 11 w historii zawodnik osiąga ten poziom w poszczególnych statystykach w jednym meczu.

Na zakończenie warto wspomnieć o dwóch zawodnikach i ich osiągnięciach na przestrzeni odpowiednio kariery i obecnego sezonu:

  • Carmelo Anthony w tym tygodniu wyprzedzając Elvina Hayesa wskoczył do dziesiątki najlepszych strzelców w historii NBA. Aktualnie ma na koncie ma 27 337 punktów w karierze. Zakładając ostrożną średnią ok. 10 punktów na mecz (13.5 w obecnym tym sezonie), Anthony potrzebuje kilku meczów by wyprzedzić dziewiątego Mosesa Malone’a i około półtora sezonu aby przeskoczyć ósmego Shaqa. Na więcej nie starczy mu kariery.
  • Joel Embiid w sezonie rzuca blisko 1 punkt na minutę gry (śr. 29.2 punktów w nieco ponad 31 minut gry). Jest liderem tego sezonu pod względem punktów zdobywanych w przeliczeniu na 100 posiadań. Ma ich średnio 44.8 na 100 akcji drużyny, za jego plecami jest Steph Curry i 44.0 punktów na 100 posiadań. Embiid jest też drugi w przeliczeniu na minuty gry – 33.5 punktu per 36min, Curry 33.8. Wskaźnik Embiida na 100 posiadań, czyli blisko 45 punktów, jest na ten moment ex-equo czwartym najwyższym w historii (od kiedy można wyliczyć liczbę posiadań, czyli od 1973). Czołówka wygląda następująco: James Harden w 2019 (48.2), Michael Jordan w 1987 (46.4), Kobe Bryant w 2006 (45.6), Russell Westbrook w 2017  i  Joel Embiid w 2021 (44.8).

Na podsumowanie ciekawostek statystycznych z nachodzących dni, zapraszam za tydzień!





ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here