Dzisiejsze statystyczne podsumowanie tygodnia zostało zdominowane przez Stepha Currego, który po powrocie po kontuzji pod względem zdobyczy punktowych gra jak nigdy dotąd. Ponieważ w ciągu ostatnich kilku dni nie było zbyt wielu spektakularnych wyczynów innych zawodników, przyjrzę się także trzem niedawnym występom debiutantów.


  • Od końcówki marca Stephen Curry zagrał 10 spotkań, notując w nich średnio 39.1 punktu na mecz. Wszystkie te spotkania zakończył z co najmniej 30 punktami na koncie, najmniejsza zdobycz to 32. W ostatnich 15 latach mogliśmy oglądać tylko trzy takie serie: James Harden na przełomie roku 2018 i 2019 (zatrzymał się na 32 trzydziestopunktowych meczach z rzędu), Kevin Durant w 2014 i Kobe Bryant w 2012. Jeśli zaostrzmy kryteria do minimum 32 punktów, ostatnie dłuższe serie to: Harden 2018-2019 (24 mecze), Tracy McGrady w 2003 (11), Kobe Bryant w 2003 (14), Tiny Archibald w 1972 (12). Najdłuższa taka seria Michaela Jordana była tak samo długa jak Currego teraz (10 meczów z 32 punktami z rzędu).
  • W bieżącym tygodniu Curry rzucał 53, 42, 33 i 47 punkty w meczach. W tych 4 spotkaniach trafił łącznie 36 razy za trzy, tylko w jednym z nich trafił mniej niż 10 rzutów trzypunktowych. Po raz trzeci w historii NBA zdarzyło się, by zawodnik w dwóch meczach z rzędu trafił za trzy co najmniej 10 razy, poprzednie takie przypadki to James Harden w grudniu 2019 i Steph Curry w lutym 2016. W całej historii 64 występy koszykarzy kończyły się dwucyfrową liczbą „trójek” (minimum 10), Curry ma takich spotkań 20 w karierze, czyli blisko jedną trzecią. Kolejny w rankingu Klay Thompson „tylko” 5. W tym tygodniu Curry trafiał też w meczu 11 razy za trzy (i to dwukrotnie!). W historii NBA takich występów było 25, do obrońcy Golden State Warriors należy aż 11 z nich, a żaden inny koszykarz nie miał więcej niż dwóch meczów z 11 celnymi rzutami za trzy.
  • W ostatnich dniach Curry wyprzedził także Wilta Chamberlaina w klasyfikacji strzelców w historii Warriors – rekord obowiązywał od sezonu 1964-65 i wynosił 17 783 punkty, co ciekawe ustanowiony w 429 meczach. Curry potrzebował 745 spotkań by go pobić.
  • Ciekawie zapowiada się rywalizacja Stephena Currego z Bradleyem Bealem o tytuł króla strzelców tego sezonu. Średnia Beala to 31.11, Currego 31.04 punktów na mecz. Zakładając że obaj zagrają tyle samo spotkań do końca sezonu, Curry musi zdobyć ok. 5 punktów więcej od Beala, by wyprzedzić go na koniec rozgrywek pod względem średniej.
  • Tyrese Haliburton, obwodowy obrońca Sacramento Kings w środę zaliczył 8 punktów, 6 asyst i 6 przechwytów w 28 minut gry jako rezerwowy. Kombinacja co najmniej 6 asyst i przechwytów debiutanta lub gracza rezerwowego nie jest codziennym widokiem, a taka kombinacja w wykonaniu rezerwowego debiutanta tym bardziej. W ciągu ostatnich czterech lat jedyne występy rezerwowych z minimum 6 asystami i przechwytami to trzy mecze TJa McConnella. Taka kombinacja w wykonaniu rookie miała miejsce ostatnio trzy lata temu –  Lonzo Ball zaliczył wtedy 8 punktów, 6 zbiórek, 7 asyst, 6 przechwytów. Ostatni rezerwowym debiutantem z 6 asystami i przechwytami był Gary Grant w roku 1989.
  • Isaiah Stewart – debiutant w drużynie Detroit Pistons przez większość sezonu nie imponował niczym szczególnym, zaliczył kilka double-double i kilkanaście meczów powyżej 10 punktów. W piątek ustanowił swój rekord kariery pod względem zbiórek kończąc mecz z Oklahomą z 15 punktami i 21 zebranymi piłkami. Mecze debiutantów na poziomie co najmniej 15 punktów i 20 zbiórek to rzadkość. W ostatniej dekadzie były takie tylko trzy: Mitchell Robinson w 2019 (19-21), Gorgui Dieng w 2014 (22-21) i John Henson w 2013 (17-25). W międzyczasie Karl-Anthony Towns miał 21 zbiórek w jednym z meczów w debiutanckim sezonie, ale zaliczył przy tym jedynie 11 punktów. Dodatkowo, 21 zbiórek Stewarta jest rekordem debiutantów w historii zespołu z Oklahomy, poprzednim rekordzistą był Serge Ibaka z 2009 (14 zbiórek). W połączonej historii Thunder i SuperSonics, tylko trzech debiutantów osiągało więcej niż 21 zbiórek: Bob Rule (27 w 1967), Pete Cross (25 w 1971) i Tom Black (21 w 1970).
  • Autorem ciekawej linijki statystycznej w nocy z niedzieli na poniedziałek był także Aleksej Pokusevski. Młody podkoszowy Thunder uzbierał 8 punktów, 7 zbiórek, 5 asyst i aż 6 bloków. W historii to 43 przypadek kiedy debiutant zalicza linijkę na poziomie 5-5-5-5 z blokami (43 przypadki, ale 26 debiutantów). Ostatnim z nich był LeBron James w 2004, wcześniej Pau Gasol w 2002 i Jamaal Tinsley w 2001. Osiągnięcie lub przekroczenie dokładnych wartości Serba (czyli 8-7-5-6) udało się wcześniej 13 debiutantom w 16 spotkaniach. Ostatnimi byli Pau Gasol w 2002, Lamar Odom w 1999 i dwukrotnie Tim Duncan.

Na podsumowanie ciekawostek statystycznych z nachodzących dni, zapraszam za tydzień!

Moje wcześniejsze teksty znajdziecie tutaj.




1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here