Wydarzeniem minionego tygodnia bez wątpienia był rekord przewagi punktowej w meczu NBA, który pobili Memphis Grizzlies. Poza tym, kilka występów indywidualnych ostatnich dni z różnych powodów też było wartych odnotowania. Zapraszam więc na przegląd statystycznych ciekawostek ostatniego tygodnia.


  • Draymond Green w ostatnich dwóch meczach był bardzo blisko osiągnięcia triple-double, jednak w żadnym z nich ta sztuka mu się nie udała. W piątek zanotował bardzo wszechstronny występ, w którym uzbierał po 9 punktów, zbiórek i asyst, a ponadto 6 przechwytów i 3 bloki. Był to siódmy występ w historii NBA, w którym zawodnik osiąga wszystkie te pięć wartości w jednym meczu. Poprzednie to: James Harden w 2019 (41-9-11-6-3), Andrei Kirilenko w 2007 (20-11-11-6-4), Jamaal Tinsley w 2001 (12-9-15-6-5), Chris Webber w 1996 (19-12-10-6-3), Hakeem Olajuwon w 1994 (13-10-9-6-4) i Michael Jordan w 1988 (25-10-10-6-3).
  • Dzień później Green uzbierał 9 punktów, 8 zbiórek i 9 asyst i został pierwszym zawodnikiem w historii, który był w dwóch meczach z rzędu tak blisko triiple-double (co najmniej na poziomie 8 punktów, zbiórek i asyst), ale dwukrotnie nie osiągnął dwucyfrowych zdobyczy. W ostatnich latach całkiem blisko takich dwóch meczów z rzędu (ale jednak dalej niż Green) był Ricky Rubio w 2012 z 9-8-8 i 9-7-8 po kolejnych dwóch dniach.
  • Na początku tygodnia Nikola Vucević zagrał najlepszy mecz w sezonie, zakończony 30 punktami, 14 zbiórkami i 5 asystami. Miał też 12/19 z gry, w tym 6/6 za trzy. Jest to siódmy przypadek i piąte nazwisko centra, który trafił co najmniej 6 rzutów za trzy bez pomyłki. Rekord to 8/8 Sama Perkinsa z 1997 (miał też 7/7 w 1993 i 6/6 w 2000). Kolejni to Lauri Markkanen z 7/7 (w zeszłym sezonie zagrał więcej minut jako środkowy niż skrzydłowy, dlatego zaliczam go do tego grona), Troy Murphy w 2009 i Karl-Anthony Towns w 2018 – obaj po 6/6, podobnie jak podkoszowy Chicago Bulls.
  • Jeśli jesteśmy już przy rzutach trzypunktowych, świetny sezon pod tym względem ma Mike Conley. Przeciwko Bostonowi zaliczył 29 punktów i nie pomylił się w żadnej z 7 prób zza łuku. Przed Conleyem były 24 występy w historii z 7 rzutami za trzy bez pomyłki. Rekord NBA to 9/9 – Latrell Sprewell w 2003 i Ben Gordon dwukrotnie w 2006 i 2012. Rekord Utah Jazz pod tym względem został wyrównany: 7/7 rzucał w lutym Georges Niang.
  • Skuteczność Conleya na przestrzeni sezonu po tym meczu wzrosła do 51% z gry i 47% w rzutach trzypunkowych (oba wskaźniki najwyższe w karierze). Wśród graczy regularnie oddających rzuty za trzy, tylko trzech graczy w historii zakończyło sezon z lepszymi wartościami: Kiki Vandeweghe w 1987, Detlef Schrempf w 1995 i Bobby Portis w poprzednim sezonie. Wspomniane wskaźniki Conleya składają się na znakomity wynik pod względem skuteczności True Shooting (uwzględniający w jednej wartości rzuty za 1, 2 i 3 punkty). Wynosi on w tej chwili 66.8%TS, a w historii tylko jeden rozgrywający kończył sezon z wyższym – był to dwukrotnie  Stephen Curry w 2016 i 2018 (66.9 i 67.5%TS).
  • Domantas Sabonis przeciwko Minnesocie zanotował monstrualne triple-double: 16 punktów, 25 zbiórek, 10 asyst. W historii były 52 mecze triple-double ze zbiórkami na poziomie 25 lub więcej, ale większość z nich miał Wilt Chamberlain w zamierzchłych czasach. Osiągnięcie Sabonisa jest pierwszym takim w NBA od 28 lat i trzecim w ciągu ostatnich 40 lat. W tym czasie (po 1980), Hakeem Olajuwon w 1989 miał 32 punkty, 25 zbiórek i 10 bloków, a Shaq 4 lata później skończył mecz z 24 punktami, 28 zbiórkami i 15 blokami. Jak widać, i Shaq, i Olajuwon uzbierali swoje triple-double na poziomie 25 zbiórek z udziałem bloków. Ostatnim przed Sabonisem graczem z 25 zbiórkami i dwucyfrowymi asystami był Maurice Lucas w roku 1980.
  • W minionym tygodniu zadziwiał też Jonas Valanciunas. W wyjazdowym meczu przeciwko Clippers na początku tygodnia miał 39 punktów, 15 zbiórek i trafił 7 z 8 rzutów za trzy. Z trudem można przypomnieć sobie linijki w których gracz zbiera 15 piłek i ma 7 trójek, i rzeczywiście, przed Litwinem było tylko 6 przypadków (4 nazwiska) z podobnym osiągnięciem: James Harden trzykrotnie (w 2020, 2017 i 2016), Aron Baynes w 2020, Russell Westbrook w 2017 i Vince Carter w 2007. Poza tym, w erze play-by-play (od 1996, kiedy można prześledzić przebieg meczu akcja po akcji) było tylko pięciu graczy którzy mieli 7/7 za trzy do przerwy, tak jak Valanciunas. Z jeszcze bardziej szczegółowych ciekawostek – nigdy w NBA nikt przed Valancianusem nie zagrał meczu z 7 trójkami i 7 zbiórkami ofensywnymi.
  • Poza tym Valanciunas jest w czołówce skuteczności za trzy wśród wszystkich graczy tego sezonu. Litwin prezentuje nieco niestabilną formę pod tym względem. Prócz wspomnianego 7/8, w czterech z pięciu ostatnich meczów miał 0/13 zza łuku i nie utrzymał pozycji lidera skuteczności rzutów trzypunktowych w tym sezonie. Aktualnie jest nim Patty Mills (47.4%), ale Valanciunas jest blisko z 46.9%. Żaden podkoszowy gracz w historii, oddający co najmniej 2 rzuty za trzy w meczu nie zakończył rozgrywek z tak wysoką skutecznością.
  • Gary Payton II jest zdecydowanym liderem w klasyfikacji +/- na 100 posiadań w lidze. Warriors są lepsi od rywali z nim na parkiecie o 25 punktów na każde 100 akcji. Następni gracze w klasyfikacji to trio kolegów Paytona z drużyny: Steph Curry, Nemanja Bielica i Otto Porter, ale z dużo niższymi wskaźnikami, na poziomie +14-16. Trzymając się przeliczenia na posiadania, Payton notuje blisko 5 przechwytów na 100 posiadań, zdecydowanie najwięcej w lidze. W wartościach bezwzględnych to średnio 1.4 przechwytu na mecz, przy zaledwie 14 minutach gry. Przekłada się to też na najlepszy w lidze wskaźnik DRTG (defensive rating), wśród graczy z większą liczbą minut niż kilkanaście w sezonie.
  • Młody hiszpański rookie z Memphis Santi Aldama, korzystając z historycznego meczu swojej drużyny pobił swoje rekordy w 11 meczu kariery. Miał 18 punktów, 10 zbiórek i 3 asysty z ławki w 28 minut gry. Ciekawsze jest jednak to, że jego zespół był lepszy od rywali o 52 punkty, kiedy przebywał na boisku. Jest to jeden z czterech najwyższych wskaźników +/- od kiedy można je śledzić (czyli w erze play-by-play, od sezonu 1996-97). Czołówka tej klasyfikacji to: +57 Luc Mbah a Moute w 2017 (mecz Houston – Denver zakończony +30), +54 Gary Trent w zeszłym sezonie (mecz Toronto – Golden State, zakończony +53), +52 Joe Smith w 2001 (mecz Minnesoty z Chicago zakończony +53), oraz +52 Aldamy z tego tygodnia.
  • Przy okazji, Jeremiah Robinson-Earl z przeciwnej drużyny miał -56 i analogicznie do Aldamy to drugi najgorszy wynik ery play-by-play, gorszy był tylko Manny Harris w 2011 z -57 (a mecz Cleveland – Los Angeles Lakers zakończył się -55, w niecodziennych proporcjach 57-112).

Ciekawostki związane ze statystykami drużynowymi w tym tygodniu były nie mniej ciekawe od tych indywidualnych.

  • Hit tygodnia to oczywiście nowy rekord wysokości wygranej w historii NBA. Grizzlies pokonali Thunder 152-79, czyli +73. Poprzedni rekord utrzymał się 30 lat, w grudniu 1991 Cavaliers pokonali Heat 148-80, czyli +68. Także rezerwowi Grizzlies wygrali z (całą) przeciwną drużyną największą różnicą w historii, tzn. 93-79. Zdarzały się mecze w których ławka miała więcej punktów niż cała przeciwna drużyna, ale nigdy nie była to dwucyfrowa przewaga. W erze play-by-play Memphis zanotowali też najwyższe prowadzenie w meczu (+78, na 3min do końca było 145-67). Pobili także rekord franczyzy pod względem zdobytych punktów w meczu (poprzednio 144 w 2007).
  • Spurs wygrywając z Portland, wyszli na prowadzenie 89-88 w historii pojedynków tych drużyn. Tylko tego zwycięstwa brakowało na dziś, by być jedyną organizacją NBA, która ma dodatni historyczny bilans meczów z każdą inną istniejącą organizacją. Celtics i Lakers mają te bilanse wynoszące 27-2.
  • Phoenix Suns ustanowili nowy rekord organizacji wygrywając 18 razy z rzędu. Seria została przerwana kilka dni temu przez Golden State Warriors, ale i tak jest jedną z 17 najdłuższych w historii NBA. Co ciekawe, Chris Paul przy okazji zaliczył trzecią w karierze serię 17 zwycięstw z rzędu. Był też częścią Rockets w 2018 i Clippers w 2013 i jako jedyny gracz w historii miał udział w trzech 17-meczowych seriach bez porażki.

Na kolejne statystyczne ciekawostki z parkietów NBA zapraszam już za tydzień.





1 KOMENTARZ

  1. „Cichy bohater”, to ktoś, kto niezauważenie zrobił coś niezwykłego, często ryzykownego, ale przede wszystkim decydującego o obrocie danej sytuacji. Czy to, że coś się „prawie zdobyło”, ale jednak nie upoważnia do nazwania kogoś bohaterem?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here