Jeden z najbardziej dominujących środkowych w historii NBA, Shaquille O’Neal stwierdził, że w swojej karierze wykorzystywał jedynie… 30% swoich koszykarskich umiejętności. Były gracz między innymi Los Angeles Lakers znany jest ze swojego poczucia humoru i w tym wypadku ciężko stwierdzić czy mówił na poważnie, czy po raz kolejny się zgrywał.

Shaquille O’Neal w jednej ze swoich ostatnich wypowiedzi stwierdził, że w swojej długoletniej karierze nie pokazał nawet połowy swoich możliwości.

W NBA pokazałem jedynie 30% mojej prawdziwej gry. Miałem wielką karierę, ale nie miałem możliwości, aby w pełni wykorzystać umiejętności jakie posiadałem. Miałem dominować, dominować i jeszcze raz dominować pod deską, a oprócz tego potrafiłem przecież wyjść dalej od kosza, minąć obrońców, dryblować. Nie miałem jednak okazji pokazać tego na parkiecie. – powiedział O’Neal.

Shaq zostanie zapamiętany jako dominujący w strefie podkoszowej, gdzie obrona przeciwko niemu momentami nie miała prawa istnieć. Jego dokonania, takie jak: czterokrotny Mistrz NBA, piętnastokrotny uczestnik Meczu Gwiazd,  czy dwukrotny król strzelców zostały docenione włączeniem go do Galerii Sław NBA. Ceremonia z tego wydarzenia już w piątek, 09. września.

Rivers: Myślę, że Pierce zagra





19 KOMENTARZE

  1. Kolejna genialna wypowiedz emerytowanego koszykarza…kryzys wieku sredniego?? a ja zyje na 30% tak w ogóle to mógłbym być milionerem ale po co mi to!! wole codziennie rano wstawać do pracy 🙂

  2. Shaq to monstrum. Niszczył wszystkich na swej drodze. Pamiętam lata 2000-2002. Jego dominacja w 3 finałach z rzędu była oszałamiająca. A poczucie humoru miał zawsze. Szkoda, że nigdy nie nauczył się rzucać osobistych. Dla mnie najbardziej dominujący zawodnik podkoszowy jakich widziałem. Sorki dla fanów Robinsona, Olajuwona….
    Gdyby Kobe był mądrzejszy pewnie mieliby z 8 tytułów mistrzowskich. Jak Kobe przegrał im finały w 2004 pozostanie jego tajemnicą. A szkoda, bo nawet Mailman by dostał pierścień.

    • Ja mam chyba jakieś zwidy. Jak Kobe przegrał finały w 2004 roku? Człowieku czy Ty w ogóle widziałeś te mecze? Dla Twojej informacji kolego forto, w 2004 roku Detroit zagrało do bólu metodyczny basket. Nie było na nich mocnych. Serie finałową oglądałem już z 50 razy. Za każdym razem odkrywałem coś nowego. Ktoś powie ogromna koszykarska nuda. Każdy element wypalił w 100 %. Mistrzostwo w pełni zadłużone. A Lakersi akurat przegrali bo….wyczerpała się pewnego rodzaju formuła. Tak czasami bywa.

    • Sorry, ale zgadzam się z forto. Gdyby Kobe był mądrzejszy, mniej egoistyczny, umiał grać bardziej zespołowo, to Lakers mogli stworzyć coś na miarę wielkiego Bostonu. Mógł poczekać ze 2 lata i Shaq by mu pokojowo zespół oddał.
      A tak skończyło się na wielkim niedosycie. Oglądałem NBA od czasów Bad Boys i nie widziałem gracza który by miał większy wpływ na zespół niż Shaq. Sam dominował, ale i sprawiał że wszyscy wokół niego grali dużo lepiej. Gdyby móc ocenić też ten niemierzalny wkład, to Kobe mu do pięt nie dorósł.

    • Kobas może miał by jeden …Grubas był w swoich czasach królem ale ,bajki opowiada o swoich dryblingach i rzutach.

    • Tak panie Greogr. Kobe przegrał te finały 2004 swoim egoizmem i chęcią udowodnienia, że już jest najlepszy. Tam nie było gry zespołowej, a Kobe koniecznie chciał mieć swój show.
      To nie był jeszcze ten czas. Gdyby się podporządkował drużynie to Lakers mogli powtórzyć kolejne 3 tytuły z rzędu. Moim zdaniem dodatkowo zlekceważyli Pistons.

    • Już się nie rozpędzaj – sędziowie raz im pomogli. Zresztą nie tylko im, polecam sprawdzić mecz nr 5 serii NYK-Bulls z 94 roku. Ewidentnie ciągnęli za uszy Nowy Jork.
      Z drugiej strony uważam, że Shaq powinien wygrać więcej, odkąd przyszedł do ligi, zmienił tę grę. Praktycznie wszyscy wyglądali przy nim, jak dzieciaki z liceum. Ciągle jednak jakoś brakowało wielkich sukcesów. Najpierw nie weszli do PO, potem odpadli w 1 rundzie chyba z Pacers, potem dali ciała w finale z Houston. Następnie wiadomo – 3 lata Bulls, gdzie Shaq i LAL dostawali okropne baty od Jazz. Kiedy objął ich Phil Jackson mieli już napakowany skład, prawie jak Miami za czasów Big 3. Przypominam, że oprócz duetu Shaq & KB grał tam Glen Rice, wtedy w swoim prime, zawodnik klasy all-star. Niestety po 2004 roku nasz bohater się mocno roztył i już nigdy nie był tak dominujący, jak wcześniej.
      Choć na papierze ciągle wygląda to super – 4 tytuły, gdzie The Dream 2, Admirał 2, Zo 1, Ewing wiadomo 0.
      Co do Olajuwona, to ja Cię proszę, nie rozpędzaj się z bajkami – zmieniono przepisy przez Olajuwona czy Shaqa? Dziękuję. Dobranoc.

    • JJeśli mierzyć klasę zawodnika zdobytymi mistrzostwami to Robert Horry ma ich 7 czyli więcej niż Jordan, Shaq czy Kobe. To, że ktoś notorycznie rozwala tablice i łamie obręcze świadczy tylko o tym jakie ograniczone umiejetności w ofensywie miał O’Neal na zwłaszcza na początku swojej kariery w NBA a wszystko nadrabiał niesamowitymi warunkami fizycznymi. One plus „kilka” wytrenowanych zagrywek w ofensywie przez lata sprawiły, że Shaq stał się na przełomie wieków największym dominatorem od czasów Wilta a gdyby przykładał się do treningów i poprawy swoich umiejętnośći choćby w 50% procentach jak Robinson to byłby dominatorem absolutnym i nie miałbym większym problemów z wyborem kto był lepszym centrem on czy Olajuwon. Więc pozwolisz, że pozostanę przy swoim zdaniu., że koszykarzem lepszym był The Dream.
      Co do ciągnięcia za uszy do finałów. Fakty były takie, że po erze Bulls i po lokaucie NBA zaczęła troche podupadać, potrzebni byli nowi bohaterowie a Shaq i Kobe pod wodzą Jacksona w wielkim klubie byli do tego idealni. Kto lepiej nadawał się do poprawy podupadającej koniuktury wielcy LA Lakers czy małe klubiki z Sacramento czy Portland. W kularach tym czasie mówiono juz o kolejnej wielkiej rywalizacji LAL z Philadelphią Iverona co niestety nie wyszło. Co było lepsze dla NBA w tym czasie finał LAL-Indiana czy Portland -Indiana, LAL-Nets czy Kings-Nets. NBA to interes co pokazały tegoroczne playofyy na zachodzie oraz finał

    • Nigdy nie przepadałem specjalnie za shaqiem zwłaszcza na początku kariery z biegiem czasu zaczęło sie to trochę zmieniać. Widząc umiejętności obecnych srodkowych to zaczynam za nim tęsknić. W obecnych czasach Shaq pomimo, że nie rozwinął się jak mógł, byłby wirtuozem.

    • „kilka wytrenowanych zagrywek” ??? Kolego obejrzyj sobie jego mecze, gdyby DeAndre Jordan lub Howard mieli 50% tych „wytrenowanych zagrywek” Shaqa, to mieliby regularnie 25 pts średnie w sezonie. Shaq kończył z góry, ale tyłem do kosza był praktycznie też nie do zatrzymania.
      Olajowon miał dziesiątki zwodów, dobry rzut, ale nigdy tak nie dominował jak Shaq. Uwielbiałem ich obu, no ale mistrz może być tylko jeden.
      Na obronę Shaqa napiszę, że miał zdecydowanie największe dłonie, niejaki M. Cage, środkowy z Seattle, powiedział po meczu, że Shaq trzyma piłkę jak grejpfruta w dłoni. Zatem bardzo łatwo kończył wszystko z góry, za to taka łapa bardzo utrudnia rzut i ogólne czucie piłki. Weź sobie piłkę do ręcznej i porzucaj wolne, to zobaczysz o czym mówię. Kończąc – z taką dłonią nigdy nie byłby w stanie robić z piłką tego, co robili Robinson czy Hakeem.

  3. ……a ja mogłem grać w nba ale wolałem karierę w Polsce robić,nie będę robił dobrze Amerykanom i trafiał 500 razy za trzy…nie lubię wsadzać piłki do kosza ale miałem pomysł na wygranie konkursu wsadów…..nie lubię się chwalić po prostu.

  4. lubię tego typa ale starcza demencja dopada go coraz częściej tymi pierdołami co wygaduje, typowy przykład że im mniej kamer na ciebie tym bardziej musisz pier…….żeby zwrócić na siebie uwagę , grał dobrze na tyle ile mógł, owszem gdyby mniej imprezował, nie zajmował się show biznesem i bardziej się przykładał na treningach byłby nieco lepszy, ale teraz wygaduje niesamowite bzdury

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj