Stelmet Zielona Góra skazywany był na pożarcie w starciu z rosyjskim gigantem, Uniksem Kazań. Mistrzowie Polski nie poddawali się jednak w starciu z utytułowaną drużyną i po walce ulegli przyjezdnym 72:68.

Stelmet BC Zielona Góra – Uniks Kazań 68:72

W pierwszej kwarcie Stelmet grał jak z nut, akcję za akcją napędzał Mateusz Ponitka. Mistrzowie Polski bardzo szybko wyszli na prowadzenie, a w przyjezdnym zespole pojawiło się sporo nerwowości. W pewnym momencie Zielonogórzanie prowadzili już 12 punktami, jednak ostatecznie po pierwszej połowie prowadzili 21:13. W drugiej ćwiartce podopieczni Saso Filipovskiego walczyli dzielnie, ponownie błyszczał skrzydłowy polskiej reprezentacji, przy wsparciu podkoszowych, którzy robili kawał dobrej roboty pod koszem Uniksu.

Po słabszej końcówce Stelmet stracił kilka punktów i prowadził już jedynie 35:30, a Mateusz Ponitka pierwszą połowę skończył z dorobkiem 10 punktów oraz 3 zbiórek. Polski koszykarz błyszczał takimi akcjami:

O trzeciej kwarcie koszykarze Stelmetu będą chcieli na pewno jak najszybciej zapomnieć, albowiem Uniks odzyskał rytm gry. Zaczęły im wpadać rzuty za trzy, wymuszali coraz więcej fauli. Podopieczni Saso Filipovskiego stracili swoją wizję na grę. Wciąż bardzo dobrze spisywał się Ponitka, który jednak sam nie był w stanie ciągnąć gry zespołu. Po trzech kwartach Mistrzowie Polski przegrywali już 55:49.

Ostatnia część meczu już od pierwszych minut była bardzo wyrównana, a doświadczony Szymon Szewczyk dwoma trójkami i efektownym blokiem dał swoim kolegom sygnał do ataku. Od razu z pomocą ruszył mu Ponitka, który dwukrotnie kończył akcje efektownym wjazdem na kosz. Zielonogórzanie mieli spory problem z upilnowaniem Langforda i Williamsa. Po bardzo dobrym meczu Mistrzowie Polski ulegli 72:68.

Szkoda tej końcówki, jednak za tydzień jedziemy do Kazania i walczymy o awans. Spotkanie było na bardzo wysokim poziomie, kibice zobaczyli kawał dobrego europejskiego basketu. W Kazaniu musimy dać z siebie wszystko i wygrać pięcioma punktami – mówił po meczu najlepszy strzelec Stelmetu, Mateusz Ponitka.

Stelmetowi zdecydowanie brakowało punktów rozgrywających, albowiem zarówno Dee Bost, jak i Łukasz Koszarek mieli spore problemy ze skutecznością. Przebojowemu Mateuszowi Ponitce brakowało kompana, który razem z nim dźwignąłby zespół, co przyczyniło się na porażkę w tym spotkaniu. W ostatniej kwarcie otrzymał je od doświadczonego Szymona Szewczyka, jednak było już za późno…

Mistrzowie Polski wciąż mają szansę na awans, albowiem przed Stelmetem rewanż w Kazaniu. Podopieczni Saso Filipovskiego w Pucharze Europy nie wygrali u siebie jeszcze ani jednego meczu. Warto podkreślić, że Stelmet w przeciągu ostatnich czterech lat mierzył się z Uniksem aż pięciokrotnie, wygrywając jedno spotkanie – właśnie na wyjeździe.

 






2 KOMENTARZE

  1. Szkoda, powinni to wygrać. Kilka głupich strat na plus na pewno Ponitka. Świętne wjazdy na kosz, walka o zbiórki. W przyszłym sezonie spokojnie może szukać jakiegoś lepszego klubu z euroligi.

  2. Bost to chyba jest z jakiejś garażowej wyprzedaży, w Dąbrowie też grał kompletny piach. Taka drużyna powinna mieć Amerykanów z najwyższej półki, a nie bezproduktywnego biegacza, który trafia poniżej 30% za 3.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj