Po 2 dniach koszykarze ze Spokane zawitali w Oregonie, aby rozegrać rewanż z miejscową drużyną Pilots. Mecz był okazją by zatrzeć złe wrażenie po spotkaniu na hali McCarthey Athletic Center.


Starcie obydwóch drużyn miało pierwotnie odbyć się 7 stycznia, jednak ze względu na fatalne warunki pogodowe mecz został przełożony na koniec miesiąca. Gospodarze udostępnili dodatkowe miejsca na trybunach, dzięki czemu podopieczni Marka Fewa mogli cieszyć się, liczniejszym niż dotychczas na wyjeździe, dopingiem kibiców.

Drużyna Portland, podobnie jak w Spokane, zagrała bez swojego najlepszego strzelca- Aleca Winteringa, który zerwał więzadła w lewym kolanie i najprawdopodobniej nie zagra do końca sezonu.

Początek meczu zapowiadał bardzo wyrównane starcie. Gonzaga wyszła na szybkie 9- punktowe prowadzenie. To obudziło Pilots, którzy nie dali przeciwnikowi stworzyć już na początku meczu istotnej przewagi. Po wsadzie Philippa Hartwicha gospodarzy i gości dzielił już tylko jeden punkt. Agresywni gracze Portland nie odpuszczali oponentom choćby na moment. Wygrana z kimś takim jak Gonzaga na pewno byłaby powodem do dumy. Nic z tego! Przy rezultacie 22-19 goście zaliczyli run 8-0, który pozwolił im na stworzenie dosyć dużej przewagi. Rozsądnie rozgrywane akcje przez Bulldogs oraz niska skuteczność z gry miejscowych uformowała w pierwszej połowie wynik 38-23 dla kolegów Przemysława Karnowskiego. Największym osłabieniem dla drużyny Marka Fewa był kontuzja biodra Nigela Williamsa- Gossa, który musiał opuścić spotkanie. Świetnie za to jako następcy spisali się Silas Melson oraz Johnatan Williams. Po przerwie Bulldogs spokojnie utrzymywali przewagę grając bardzo mądrą i poukładaną koszykówkę. Mecz zakończył się wynikiem 83-64 dla przyjezdnych. Jeśli chodzi o całe spotkanie to cieszy wygrana Gonzagi na tablicach(41-36), która dwa dni temu zakończyła się druzgocącą przewagą Pilots. Cieszy także wsparcie z ławki. We wtorkowym spotkaniu rezerwowi uzbierali tylko 22 punkty, we wczorajszym aż 40! Po meczu Nigel Williams- Goss powiedział– Myślę, że jeśli wykorzystamy nasz potencjał i będziemy stawali się lepszymi każdego tygodnia, z dnia na dzień to oczywiście mamy tyle talentu i umiejętności by dostać się do Final Four.

Przemysław Karnowski uzbierał 8 punktów(4/4 z gry), 5 zbiórek, 5 asyst i 2 bloki w ciągu 19 minut spędzonych parkiecie.

20 wygrana z rzędu jest czwartą najdłuższą serią w historii Uniwersytetu ze Spokane. Rekordowa passa trwała 22 spotkania, więc jeśli Bulldogi utrzymają formę Przemysław Karnowski może być częścią najlepszej drużyny w historii tej uczelni. W najnowszym rankingu Division I niepokonana do tej pory Gonzaga zajmuje pierwszą lokatę! Miejsca ustępują im m.in. Villanova Wildcats, Kansas Jayhawks czy Baylor Bears! To tylko pokazuje jak mocni w tym sezonie są zawodnicy Marka Fewa.

Gonzaga następnie spotkanie zagra w czwartek goszcząc u siebie San Diego Toreros.

[ot-video][/ot-video]





ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj