Tak jakoś się składa, że sport pasjonuje zapewne więcej osób niż zwierzęta. Chociaż nigdy nic nie wiadomo. Znamy przecież dyscypliny sportowe, gdzie biorą udział specjalnie tresowane i przygotowane zwierzęta, a wizerunki zwierząt przedostają się do marek i znaków drużyn sportowych. Świetnym przykładem jest koszykówka, zwłaszcza ta z najwyższej półki, amerykańska NBA. Przyglądamy się im fachowym okiem, zwłaszcza, że amerykańska liga już trwa w najlepsze, a my czekamy na ostateczny finał zmagań: Wschód kontra Zachód.

Tekst autorstwa Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu.

Nie zaskakuje więc, że i te, zdawałby by się zagubione w sportowym w świecie, wątki zwierzęce są także śledzone przez zoologów. – I to naprawdę nie żart, a wycena logo firm, czy właśnie zespołów sportowych – to element kulturalnych świadczeń ekosystemowych, koncepcji wskazującej jak świat przyrody jest dla nas cenny i że wyrazić to można w sposób monetarny, w złotówkach, euro czy dolarach – zauważa prof. Piotr Tryjanowski z Katedry Zoologii Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu. – Jednak nie o pieniądzach, choć te jak wiadomo w sporcie odgrywają niepoślednią rolą, a o samych zwierzętach w koszykówce będziemy rozmawiać. Bo czyż nie jest zaskakującym, że aż 30% finałowych drużyn NBA ma w nazwie czy logo zwierzęcy symbol?

Pani Marta Nowak – studentka zootechniki, a jednocześnie pasjonatka i zawodniczka koszykówki przygotowała nawet tabele, gdzie zwierzętom z NBA przypisała różne cechy. – Wszystko to powstało jako pewna odpowiedź na liczne zapytania, które ze zwierząt jest najsilniejsze, co pewnie może przełożyć się na obstawianie wyników meczów – podkreślają Marta Nowak i prof. Tryjanowski. – Do sprawy należy podejść systemowo – w koszykówce siła to zdecydowanie nie wszystko – wyjaśnia Marta Nowak – i dodaje inne cechy, na które koniecznie należy zwrócić uwagę: pewien poziom agresji, szybkość, wytrzymałość, spryt i inteligencja, wielkość – wzrost i masa, skoczność i zwinność, determinacja i zdolność do współpracy w grupie. Jak widać to całkiem spora lista i dobry trener nigdy nie stawia wyłącznie na rozwój jednej ze wskazanych cech. Trudno nawet jednoznacznie wskazać, który z tych elementów jest najważniejszych. – Czyli troszkę jak w dziecięcej grze: papier, kamień, nożyce – wszystko zależy od tego kto na kogo trafi – podsumowuje prof. Tryjanowski.

Przed nami zwierzęce ekipy NBA. W Konferencji Wschodniej zwierzęco brzmią: Toronto Raptors, Chicago Bulls, Milwaukee Bucks, Atlanta Hawks, Charlotte Hornets, czyli odpowiednio drapieżniki, byki, kozły, jastrzębie i szerszenie. Dążąc do pewnej precyzji – drapieżnictwo to rodzaj interakcji ekologicznej, ale logo wskazuje na znanego dinozaura – welociraptora, szybko biegającego gada o dużej inteligencji, bliskiego ptakom i znakomicie utrzymującego równowagę na tylnych kończynach. Ciekawą nazwą z zoologicznej perspektywy jest także Indiana Pacers, bo angielsku „pacer” to tyle co rozrusznik, ale nazwa ta także posiada starsze zwierzęce konotacje, bo „pacer” oznacza także inochód – czyli taki rodzaj chodu lub bieg niektórych zwierząt czworonożnych polegający na stawianiu jednocześnie raz obu nóg prawych, raz lewych. Do grupy tej należą – i były kojarzone z koszykarskim zespołem – np. konie islandzkie, żyrafy, wielbłądy – czyli jest to sygnał łączenia szybkości z wytrzymałością. A jeśli ktoś ma jeszcze bardziej rozwiniętą wyobraźnię zoologiczną, to i waszyngtońskich czarodziei,  Washington Wizards, może połączyć z pewnym czarodziejskim ptakiem, endemitem Papui Nowej Gwinei. To jego lokalna nazwa wynikająca z ruchów głowy i ogona, przypominających ruchy genialnego wróżbity, chcącego pokazać tylko niektóre elementy swoich sztuczek. Czyli, tylko niebo jest limitem dla wyobraźni – uśmiechają się poznańscy badacze.

Przesuwamy się jednak na zachód i w tutejszej konferencji także widać zwierzęce ślady: Minnesota Timberwolves, Memphis Grizzlies i New Orleans Pelicans, czyli po prostu, odpowiednio: wilki, niedźwiedzie grizli i pelikany. O ile niedźwiedzie i wilki, szybkie, sprawne, wytrwałe drapieżniki nie budzą zastrzeżeń kibiców, to gromko zapytują – co z pelikanami? Ich ukryta moc to wytrwałość i doskonała współpraca grupowa, a także umiejętność pozostawiania sił na później. To zdecydowanie przydatne cechy w koszykarskich potyczkach. Chociaż warto zdawać sobie sprawę z tego, iż w nazwie i logo San Antonio Spurs, oczywiście widnieje ostroga, taka z kowbojskiego buta, to przecież jej nazwa pochodzi od zrogowaciałego wyrostka na nogach czy skrzydłach niektórych gatunków ptaków, na przykład u skrzydłoszponów służące do walk o partnera i terytorium. Dla porządku nawet dodajmy, że ostrogi mają też na przykład niektóre węże i lemury, co przydaje się podczas aktów miłosnych, jak i w walce. Ponownie zresztą, zoologicznym skojarzeniom nie ma końca. Weźmy z tabeli nazwy drużyn Phoenix Suns i Sacramento Kings, z „suns” i „kings”, które pewnie dla większości ludzi oznaczają po prostu słońca i królów, chociaż ornitolog niemalże automatycznie poszukuje w nich nektarników (sunbirds) i zimorodków (kinfishers). Cóż, taka pasja i praca – zauważa prof. Tryjanowski.

Wreszcie upragniony finał! Czyli wyobraźmy sobie spotkanie na najwyższym poziomie, powiedzmy Charlotte Hornets kontra Memphis Grizzlies, czy szerszenie pokonają grizli? – W naturze to bywa różnie, bo szerszenie to naprawdę bojowe i niebezpieczne owady. Z drugiej strony, choć nie spotkałem się z opracowaniami naukowymi jak niedźwiedzie radzą sobie z szerszeniami, to wiadomo, że są odporne na pszczoły i mniejsze osy, a wszystko przez gruboskórność – wyjaśnia prof. Tryjanowski. – Oczywiście, ponownie narzuca się analogia do sportu, są pewne wrażliwe miejsca, np. wokół oczu – i pewnie zadaniem trenerów jest znajdowanie takich elementów drużyny przeciwnej, gdzie są ewidentnie słabsi i gdzie należy atakować. Ten aspekt mocno uwypukla Marta Nowak. – Przecież nawet jak przyjrzymy się zwierzętom to trudno znaleźć takie, które jest jednocześnie sprawne, szybkie i zwinne, a potrafiące współpracować w grupie. – Tak przy okazji, ogromnie mnie cieszy, że pytania o NBA pozwalają połączyć dwie moje pasje – koszykówkę i zwierzęta – co wcześniej wydawałoby się prawie niewykonalne. A jednak można i to zachęta dla wszystkich studentów, by nie porzucać swoich zainteresowań, tylko starać się je jakoś związać z programem studiów – dodaje Marta Nowak. Oczywiście nasze spojrzenie na koszykówkę i zwierzęta, to działalność z mocnym przymrużeniem oka. Ale czyż to nie jest w sporcie piękne? Że można mieć wspaniałe nazwy, tradycje, a nawet olbrzymie pieniądze, ale to wszystko i tak nie przesądza o ostatecznym wyniku meczu. Wśród zwierząt jest całkiem podobnie. Kamień, papier, nożyce – jak w życiu, nigdy nie wiesz na kogo trafisz! PS. W przypadku spotkań przeciwko sobie drużyn „zwierzęcych” obiecujemy na bieżąco przekazywać informacje dotyczące gatunków w nazwach i logo.

Tekst autorstwa Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu.








2 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj