Okazuje się, że podpisanie umowy w NBA wcale nie jest gwarantem wypłaty. O ile wcześniej pensje zawodników mogły się zmniejszyć o kilka procent z uwagi na wysokość zysków ligi, tak teraz koszykarze NBA mogą stracić nawet 40% swojej pensji za sezon 2020/2021. I tak na przykład Stephen Curry zamiast 43 milionów dolarów może otrzymać „zaledwie” 25,8 miliona. Jak to możliwe?


Zawodnicy NBA zmuszeni są do płacenia ogromnych podatków, ale to nie wszystkie opłaty, jakie muszą ponosić. Czym takim jest escrow? Brzmi dość enigmatycznie. Jest to swego rodzaju system depozytowy, który ma zapewnić, by wynagrodzenia i świadczenia dla zawodników nie przekraczały zagwarantowanej im części dochodu uzyskanego z koszykówki (BRI). (Na BRI składa się wiele rzeczy, m.in. przychody z biletów czy praw telewizyjnych). Aby to zrobić, 10% wynagrodzenia graczy jest potrącane z ich pensji i zdeponowane na rachunku escrow. Pod koniec każdego sezonu porównują gwarantowaną przez graczy część BRI z kwotą faktycznie wypłaconą w postaci pensji i świadczeń. Jeśli istniała nadwyżka (tj. jeśli gracze otrzymali więcej przedpłaty, niż było ustalone), kwota nadwyżki jest zwracana zespołom z konta depozytowego. Następnie zawodnicy otrzymują resztę środków pozostawionych na rachunku. Możliwa jest też sytuacja odwrotna, w której zawodnikom nie zostanie wypłacona część środków z powodu braku wystarczającej sumy na koncie escrow.

Dla przykładu – zwrot środków z escrow dla ścisłej czołówki NBA w 2017 wynosił odpowiednio: 1.75% wynagrodzenia dla Stephena Curry’ego, 4.87% dla LeBrona Jamesa, 2.54% dla Gordona Haywarda.

Pełnymi zyskami zawodnicy oraz właściciele klubów dzielą się raczej po równo. Problem pojawia się, gdy zawodnik ma podpisany kontrakt na kilka lat, nikt nie jest w stanie oszacować, ile liga zarobi w danym sezonie. Dlatego NBA przed sezonem zamraża w escrow 10% zarobków każdego koszykarza. Jeśli przychody osiągną zakładany poziom, pieniądze wracają do zawodników.

Podpisując kilka lat temu kontrakt, nikt nie przewidział epidemii koronawirusa. Jeśli sezon rozpocznie się bez fanów, liga może być zmuszona do zamrożenia 40% rocznych zarobków wszystkich graczy! Jeśli tak się stanie, biorąc pod uwagę również podatki, najmniej zarabiający zawodnicy ucierpią najbardziej. Jeśli ktoś ma wysoki kontrakt, to w dalszym ciągu będzie zarabiał dobre pieniądze. Jednak koszykarz pokroju Carsena Ewardsa straci naprawdę sporą część przychodów.

Przykład jak 40% escrow może wpłynąć na pensje zawodników. Curry jako najlepiej zarabiający, Dinwiddie jako średnio zarabiający i Edwards jako gracz o niskiej pensji (jak na warunki oczywiście NBA). Od tych kwot należy też odliczyć podatki, a jest ich bardzo dużo i często tak naprawdę na konta zawodników trafia połowa kwoty jaką operują media mówiąc o jego wynagrodzeniu.

Jeśli chcesz wiedzieć jak wyliczane są pensje zawodników to przeczytaj ten artykuł:

Cały materiał z programu The Jump znajdziecie tutaj:





1 KOMENTARZ

Skomentuj Sebastian Nyk Anuluj odpowiedź

Please enter your comment!
Please enter your name here