Dwadzieścia dwie pozostające w grze o mistrzostwo ekipy w końcu wzięły się do solidnej pracy. Obrońcy tytuły drużyna Toronto Raptors zakotwiczyła w Fort Myers na Florydzie i tam szlifuje formę przed decydującą fazą rozgrywek. Pierwszy mecz reaktywowanego sezonu z Los Angeles Lakers już 1 sierpnia.


Wszyscy wydają się zwarci i gotowi, jednak ostatni wywiad Pascala Siakama może nieco zaniepokoić fanów aktualnych mistrzów NBA. Kameruński skrzydłowy wyznał w szczerej rozmowie, że w trakcie lockdownu spowodowanego koronawirusem przez około trzy miesiące nie miał piłki w rękach. Jak sam dodaje, był to w jego dotychczasowej karierze najdłuższy rozbrat z koszykówką.

Gdyby sprawa dotyczyła kogokolwiek innego niż Siakam, fani Raptors mogliby się rzeczywiście niepokoić, jednak wysoka etyka pracy Kameruńczyka nie pozwala przypuszczać, że „nieplanowane lenistwo” zahamuje w dłuższej perspektywie jego motywację i profesjonalizm. Trzeba w tym miejscu również dodać, że po odejściu Leonarda do LAC właśnie Kameruńczyk stał się centralnym punktem drużyny i na nim w dużej mierzy ciąży odpowiedzialność za całą drużynę.

W podobnej sytuacji jak Siakam jest jednak niemal cała liga. Niemal wszyscy zawodnicy mieli bardzo ograniczone możliwości trenowania. Według otoczenia Kameruńczyka, Pascal ma w sobie na tyle charyzmy, aby zaległości szybko nadrobić.

Siakam przyznaje, że obecnie jest dość daleko od formy, jaką prezentował przed wybuchem pandemii. Można przypuszczać, że jego słowa obrazują problem, z jakim zmagają się wszyscy inni zawodnicy ligi. Zaległości nadrabiać będą nawet ci, którzy dysponowali boiskiem na swoich prywatnych posesjach.

Lider Raptors zakłada, że po przyjeździe do ośrodka treningowego w Orlando do standardowego grafiku treningowego będzie musiał dodać ponadwymiarowe godziny treningu. Zaznacza jednak, że nie będzie to dla niego problem.

Myślę, że po długiej pauzie od gry będę musiał po prostu wyjść na parkiet pobiegać i popracować nad rzeczami, które będę chciał widzieć w swojej grze”- powiedział Siakam. „Będę starał się ćwiczyć różne warianty gry, szukać różnych sposobów zdobywania punktów. Im więcej pracy wykonam, tym więcej opcji do zdobywania punktów będę miał. Skorzystam na tym również mój zespół”.

Kameruński skrzydłowy przyznał w wywiadzie udzielonym tuż po treningu w ośrodku treningowym w Fort Myers, że zdaje sobie sprawę ze swojej nowej roli w zespole. Pod nieobecność Kawhi Leonarda będzie pierwszą opcją w ofensywie Raptors. Jak zaznacza, większa odpowiedzialność bardziej motywuje go niż przeraża.

Czułem, że był to naprawdę dobry i edukacyjny sezon dla mnie. Zeszłoroczne doświadczenia pomogły mi zaadoptować się do obecnej roli. Podnoszenie swoich możliwości, rozwijanie się oraz osiąganie coraz wyższych celów powoduje, że jestem podekscytowany. Kocham to. Człowiek oczywiście zawsze chce wygrywać i być najlepszym, jednak trzeba też doceniać trudne momenty, gdy rzuty nie będą celne, gdy pojawią się błędy i porażki. Z takich doświadczeń trzeba wyciągać wnioski, trzeba walczyć, ciężej pracować i dążyć do tego by być jak najlepszym zawodnikiem. Jest to część zawodowej podróży, postrzegam to jako proces, w którym zawodnik stara się być tak dobrym, jak tylko potrafi. Trzeba zaakceptować momenty nie tylko dobre, ale i te złe”- wyjaśnia Siakam.

Lider Raptors w 53 rozegranych w tym sezonie spotkaniach notował średnio 23,6 punkty na mecz i obok Serge’a Ibaki był drugim najlepiej zbierającym z 7,5 zbiorkami na mecz. Na parkiecie spędzał średnio 35,5 minuty. Dłużej na boisku przebywali tylko Kyle Lowry i Fred VanVleet.

Nowa wielka wyprzedaż w oficjalnym sklepie Nike! Zniżka do 60%!


Advertisement
Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments