Już za chwileczkę, już za momencik. Od play-offów dzielą nas zaledwie niecałe 24 godziny. Czas więc przyjrzeć się zestawieniu par konferencji zachodniej. Wszyscy stawiają na dość łatwą przeprawę Golden State Warriors. Kto jednak poza nimi zgłosi akces do walki o mistrzostwo?


Wszystkie informacje na temat NBA PLAYOFFS 2019 znajdziecie pod specjalnym tagiem.

Golden State Warriors (1) – Los Angeles Clippers (8)

Na Zachodzie skład play-offów był znany już od dłuższego czasu. Kwestią sporną pozostało tylko rozstawienie. Każdy przede wszystkim chciał uniknąć starcia już w pierwszej rundzie z mistrzami NBA. Jeszcze niecałe dwa tygodnie temu nie było wiadomo, czy GSW skończy pierwsze w tabeli, czy drugie. Gdy już było pewne, że Stephen Curry i spółka będą pierwsi po sezonie zasadniczym, zaczęła się walka o miejsca 5-7. Ostatecznie po słabej końcówce (3 porażki i wygrana po dogrywce w 4 ostatnich meczach) to najlepszy zespół z Los Angeles uplasował się na ósmej lokacie.

Trudno spodziewać się innego rezultatu niż zwycięstwo Wojowników. W czterech meczach w tym sezonie pokonali oni Clippers trzykrotnie, a tylko na początku sezonu przegrali po dogrywce. Wydaje się, że największym przeciwnikiem GSW mogą być oni sami. Nie brakowało w tym roku sporów, kłótni i złej krwi między zawodnikami Golden State. Na przeciw nich stanie prawdopodobnie najbardziej drużynowo grająca ekipa w lidze.

Mimo wszystko, brak gwiazd, które mogą wziąć ciężar zdobywania punktów na siebie w końcówkach nie daje Clippers większych szans. GSW jest doświadczoną ekipą i wydaje się, że niemal od początku sezonu mistrzowie czekali tylko na fazę play-off.

Denver Nuggets (2) – San Antonio Spurs (7)

Jeśli ktoś ma sprawić niespodziankę, to kto inny, jak nie Gregg Popovich? Doświadczony szkoleniowiec ma być może najsłabszą ekipę odkąd prowadzi San Antonio Spurs. Po erze Tima Duncana, Manu Ginobliego i Tony’ego Parkera nie zostało już nic. Teraz drużynę mają ciągnąć LaMarcus Aldridge i DeMar DeRozan.

Na przeciwko nich stanie prawdopodobnie najbardziej zbilansowana drużyna w lidze. Nuggets mają na każdej pozycji co najmniej solidnych zawodników i niewiele słabych punktów. Nawet mają gwiazdę, która według wstępnych wyników skończy w pierwszej piątce wyścigu MVP – Nikolę Jokicia. Czego więc im brakuje? Doświadczenia. Nuggets nie byli w play-offach od 2013 roku.

X-faktorem w tej serii może być Jamal Murray. Statystyki pokazują, że Denver zwykle wygrywa, kiedy Kanadyjczyk zdobywa powyżej 20 punktów. Jokić może być największą gwiazdą, ale nie jest to typ zawodnika, który gwarantuje zdobycze punktowe po 25 na noc. Murray natomiast jest w stanie tego dokonać. W sezonie zasadniczym w czterech meczach było 2:2, a za każdym razem wygrywał gospodarz. Atut własnego parkietu stoi więc po stronie Nuggets. Czy to wystarczy do pokonania Spurs?

Portland Trail Balzers (3) – Oklahoma City Thunder (6)

Wydaje się, że z ostatecznego rozstrzygnięcia są zadowolone co najmniej cztery drużyny. Denver chcieli, by to Blazers byli na trzecim miejscu, by uniknąć w drugiej rundzie Rockets. Rakiety na pewno są zadowolone, że unikną Thunder i vice versa. Natomiast Blazers woleli trzecie miejsce, które pozwala uniknąć w drugiej rundzie GSW.

Kto więc wygra w tej parze? W sezonie Thunder pokonali Blazers czterokrotnie (raz po dogrywce). Również to oni mieli minimalnie lepszą końcówkę: 5 zwycięstw w 5 meczach vs 4 wygrane w 5 meczach Portland. Trail Blazers mają też kłopot z kontuzjami. W ekipie z Oregonu zabraknie Jusufa Nurkicia, a nie wiadomo też, kiedy i w jakiej formie wróci C.J. McCollum. Cała gra będzie się znów opierać na Damianie Lillardzie.

Inaczej wygląda to w Oklahomie. Po słabym marcu, kwiecień był dla nich znacznie lepszy, a wygląda też na to, że Paul George wraca do swojej najlepszej dyspozycji. W połączeniu z Russellem Westbrookiem, który ma wiele do udowodnienia, to właśnie OKC powinno być faworytem.

Houston Rockets (4) – Utah Jazz (5)

Rockets do końca sezonu regularnego pozostawali w walce o drugie miejsce, a skończyli na czwartym. Oznacza to tyle, że już w drugiej rundzie będzie czekać na nich Golden State. Najpierw jednak trzeba pokonać Utah Jazz. A to zadanie wcale nie musi być proste.

Choć Rockets wygrali dwa ostatnie spotkania z Jazz, to wcześniejsze dwa razy triumfowała ekipa z Salt Lake City. Donovan Mitchell, Rudy Gobert i ekipa spróbują kolejny rok z rzędu postraszyć teoretycznych faworytów.

Na przeciwko nich stanie James Harden, za którym historyczny sezon. Nie ma aktualnie w lidze zawodnika, który mógłby się równać z obrońcą Rockets, jeśli chodzi o zdobywanie punktów. Problem z Hardenem jest ten sam, co rok: ciągle niczego wielkiego nie osiągnął w play-offach. Choć przed rokiem jego drużyna zmusiła GSW do rozegrania 7 meczów, ekipa z Houston powinna tamtą rywalizację wygrać. Czy i w tym roku Harden znów rozczaruje w drugim etapie sezonu? Utah ma obronę, która jest w stanie zatrzymać każdego. Czas więc udowodnić, że Harden w play-offach to ciągle ten sam Harden co w sezonie zasadniczym.

 

NBA: Typujemy, głosujemy i sprawdzamy! Kto wygra w pierwszej rundzie NBA playoffs 2019?


7 KOMENTARZE

  1. Przestańcie pompować to całe GSW jeszcze przed startem play-offów.Od pierwszego dnia sezonu z lektury portalu można wnioskować że wszystko jest przesądzone. Albo niech powstanie odrębny portal fascynacji GSW-tymi cudownymi,wspaniałymi,naturalnymi,sympatycznymi chłopakami z draftu.Póki co zagrali najmniej przekonujący sezon od czterech lat.Panowie Thompson i Green zagrali jak na oczekiwania wręcz bardzo słaby sezon.Ten pierwszy buńczucznie ogłaszał się DPOY a tymczasem w ogóle do All NBA Defensive Team nie powinien być brany pod uwagę.Ten drugi poza utwierdzeniem wszystkich w swoim znikomym poziomie intelektualnym utwierdził także wszystkich obiektywnych obserwatorów ligi w swojej druzgoczącej przeciętności.Pan DMC po powrocie nie pokazał zupełnie nic.Zobaczymy co przyniosą play-offy,być może wygrają i marzenia wielu się spełnią.Ale poczekajcie trochę z tym dzieleniem łupów.

    • Ja bym naprawdę chciał, żeby GSW nie wygrało. Natomiast grając – jak słusznie zauważyłeś – najsłabszy sezon od lat, ciągle byli najlepsi na Zachodzie. Więc grając nawet tak słabo pobili każdego i każdemu, gdy trzeba było, udowadniali, że są lepsi (mecz z Houston, czy Denver w końcówce jest dość dobrym przykładem). Więc tak, uważam, że to Warriors mogą przegrać ten sezon, a wygrać to oni powinni.

      Pomijając nawet to wszystko, to zawsze głupio obstawiać przeciwko zespołowi, który wygrał ostatnie dwa tytuły przegrywając w finałach, ile? Jeden mecz?

    • Umówmy się, rok temu Cavs w Finałach nie powinno być, ale byli dzięki najlepszemu graczowi naszych obecnych czasów. 2 lata temu do Warriors po prostu nikt nie miał startu. Ale w ubiegłym roku postawili im się Rockets. Teraz Rockets są na 4 Msc, ale głównie w wyniku bardzo słabej pierwszej 1/3 sezonu. Nawet jak znów grę pociągnie głównie ich pierwsza piątka, to nie jest ona wyekdpliatowana. Harden wskoczył w tym sezonie na wyższy level i nie chodzi tylko o punkty. Paul wygląda na zdrowego. Drużyna jest gotowa do walki. Jazz nie powinni być problemem w 1 rundzie, rok temu dostali od Rockets solidne 1:4. Ze względu na Paula, korzystne jest dla nich i całej ligi, że mogą grać z Warriors już w 2 rundzie. Zresztą.. Zawalili pierwsze ok. 1/3 sezonu, a jedna kiepska kwarta zadecydowała, że nie są na 2 mac. No i Panowie, oni mają 3:1 po RS z Warriors. Będzie się działo.

  2. GSW i mistrzostwo? Bzdura! Tutaj przecież orzeczono już jakiś czas temu, że mistrzostwo zdobędzie w tym roku Boston Celtics. Była to myśl tak kuriozalna, że aż dech mi zaparło; z przyjemnością będę zatem obserwował drogę do mistrzostwa Celtics. Tutaj wszakże mamy takich znawców, że o pomyłce nie może być mowy – Boston to poważny kandydat do tytułu mistrza!. „Marcin Gortat to wybitny koszykarz i stawia najlepsze zasłony w lidze”; „GSW to najlepsza drużyna wszech czasów”; „Boston Celtics zdobędzie mistrzostwo 2019” – oto garść mądrości, jakie można tutaj wyłowić w komentarzach. Zaiste – alternatywna rzeczywistość!

    • Zebranymi minusami moglbys sobie zrobic ogrodzenie na posesji drogi Kolego. Ale prawda, jaka jest prawie kazdy widzi. Milego Ci zycze.

  3. W obliczu kontuzji w stanie Oregon okazało się, że Portland mają bardzo wyrównany skład i wszyscy potrafią dobrze grać. To jedna z takich drużyn, którą się jakoś nikt specjalnie nie interesuje, a która na wyrównanym Zachodzie zajęła trzecie miejsce tracąc w końcówce dwóch podstawowych graczy. Wydaje się, że OKC powinni zjeść POR, bo więcej się o nich mówi, bo są tam mocniejsze nazwiska. Ale to właśnie OKC pokazuje na przestrzeni całego sezonu bardzo nierówną grę. Trudno przewidzieć, co się wydarzy w tej parze. Ta sama sytuacja dotyczy Utah Jazz. Takie ciche myszki, bez wielkich gwiazd, a niełatwo z nimi wygrać i mieli jedną z najlepszych końcówek w RS w Konferencji Zachodniej. Houston będzie miało z nimi ciężką przeprawę.
    Ale w tym wszystkim najważniejsze jest, żeby drużyny nie traciły swoich zawodników i żebyśmy faktycznie mieli poczucie, że wygrała lepsza drużyna, a nie ta, której los sprzyjał, bo przeciwnicy stracili ważne ogniwo w swojej rotacji. Pamiętamy uraz Paula w zeszłym roku, Rickiego Rubio. Te kontuzje wypaczyły wtedy wyniki serii, chyba każdy miał poczucie, że nie tak powinno się wygrywać pojedynki…
    Co ma powiedzieć Boston, tracąc Smarta i walcząc w szatni o kolejnych poobijanych zawodników? Co ma powiedzieć Indiana bez Oladipo? Kontuzje pogrzebały również LAL, bo od tych kontuzji zaczęły się nerwowe ruchy i rozpaczliwe poszukiwania sposobu na uratowanie sezonu przez zarząd. Szkoda, że to mocno kontuzjogenny sport. Chciałoby się zobaczyć wszystkie zespoły w zdrowiu. Wtedy moglibyśmy zobaczyć, kto tak naprawdę jest najsilniejszy i kto najlepiej przygotował zespół do zdobycia mistrzostwa NBA…

    • Do rzeczy piszesz. Sluszne spostrzezenia. Nadto, twierdze ze PTB jest jedna z niewielu, madrze zarzadzanych jednostek organizacyjnych. Stad tez moja dla nich sympatia. Milego zycze.