Manager Detroit Pistons, Troy Weaver, może być z siebie zadowolony. Przed kilkunastoma miesiącami zdumiał wielu, sprowadzając za dość duże pieniądze Jerami’ego Granta. Jego decyzja nie przestaje się jednak zwracać z naddatkiem. Rok temu Jerami otarł się o pierwszy w karierze występ w All-Star Game i nagrodę dla zawodnika, który poczynił największe postępy. Teraz zaczynają się o niego licytować inne drużyny. Jako pierwsi do gry weszli Los Angeles Lakers i to od razu z dużą stawką.

Kiedy 22 listopada 2020 roku, ciągle stawiając pierwsze kroki w roli samodzielnego kierownika zespołu, Troy Weaver podpisał 3-letni kontrakt z Jeramim Grantem na sumę 60 milionów dolarów, pojawiły się liczne głosy krytyczne. Nie brak było opinii, że jest to kolejna z serii desperackich prób szybkiego wyciągnięcia drużyny z mielizny, jakie tylko pogrążają drużynę w tej mieliźnie coraz bardziej – serii ciągnącej się od zakontraktowania Bena Gordona i Charliego Villanueva’y w 2009 roku, przez kontrakt z Joshem Smithem z 2013 roku i maksymalne przedłużenie kontraktu z Andre Drummondem w 2016 roku, po ściągnięcie Blake’a Griffina w 2018 roku.

Jednak nowy manager Detroit Pistons dobrze wiedział, co robi. Znał on Granta od dawna – obaj pochodzą z tej samej części Stanów, Weaver rekomendował Granta uczelni Syracuse, w której był asystentem kilka lat wcześniej, niż ten drugim tam trafił, i był drugą osobą w kierownictwie Oklahoma City Thunder, kiedy Grant przyszedł do tego klubu na mocy transferu z Philadelphia 76ers. Widział więc, iż w zawodniku tym tkwi niewykorzystany dotychczas potencjał. I kiedy Grant dojrzał do tego, aby zrobić z niego użytek, nie zawahał się dać mu szansy.

Jerami szansę wykorzystał i rozegrał swój najlepszy sezon w NBA. W rozgrywkach 2020/2021 zdobywał on ponad dwa razy więcej punktów niż w dotychczasowej karierze (22,3 do 9,3) i był niekwestionowanym liderem drużyny. Jakkolwiek na tym liderowaniu pojawiły się pewne rysy.

W pierwszych 26 meczach owego sezonu Grant notował średnio 23,3 punktu na mecz przy 44% skuteczności z gry i 38,2% skuteczności za trzy. W pozostałych meczach tego sezonu średnie te obniżyły się do 21,4 punktów przy 41,9% i 31,4% skuteczności. Cezurą było tu odejście z Detroit Blake’a Griffina. Griffin był co prawda już cieniem samego siebie, niemniej to on dalej inicjował atak zespołu. Dzieląc z nim parkiet, Jerami mógł korzystać z przewag tworzonych przez koncentrację pierwszej linii obrony przeciwników na jego koledze. Kiedy Blake’a zabrakło i musiał kreować ofensywę zespołu sam, zadanie to go zaczęło trochę przerastać.

To może wskazywać, że Grantowi swój potencjał najlepiej byłoby realizować we współpracy z innym liderem. Przebudowująca się drużyna Tłoków takich potencjalnych (współ)liderów dopiero kształtuje (Cade Cunningham, Saddiq Bey) i może to jej zając jeszcze parę sezonów. Tak więc zarówno dla Granta, jak i Pistonsów, powstaje pytanie, czy w tym czasie nowo ujawnione zdolności ofensywne pochodzącego z Portland skrzydłowego nie przyrdzewieją.

Teraz jednak widzimy, że Weaver na tyle dobrze przemyślał swoją inwestycję w Granta, iż nie musi się tego obawiać, bowiem ma wyjście awaryjne – transfer na bardzo korzystnych dla Motown warunkach do drużyny, w której Jerami będzie miał do dyspozycji już ukształtowanych (współ)liderów. Nie tak dawno donosiliśmy, że Jerami jest najbardziej rozchwytywanym zawodnikiem w tegorocznym oknie transferowym. Dzisiaj dowiadujemy się, że stawka wyjściowa jego transferu to dwóch młodych, perspektywiczny zawodników, będący pod kontrolą drużyny przez kilka następnych sezonów, oraz prawo wyboru w pierwszej rundzie draftu.

Taką właśnie stawkę proponowali Pistons włodarze Los Angeles Lakers, według raportu Marca Steina. Jeziorowcy chcieli oddać w zamian za Granta Talena Horton-Tuckera, Kendricka Nunna i pick z pierwszej rundy draftu z 2027 roku.

Nawet jeśli Nunn niesie ze sobą ryzyko (kontuzja kolana), a wybór w drafcie jest dość odległy, wydaje się to być trochę więcej, niż dotychczas przypuszczano. Jake Fischer z Bleacher Report sugerował, że ceną za transfer Granta będzie jeden młody, perspektywiczny zawodnik, balansujący rachunki kontrakt i prawo wyboru w pierwszej rundzie draftu – innymi słowy stawka, za jaką w zeszłym sezonie z Orlando Magic przeniósł się Aaron Gordon. Prawdopodobnie wynika to z faktu, iż w tym sezonie pula drużyn, które po zasileniu zawodnikiem kalibru Jeramiego mogą urosnąć do roli faworyta rozgrywek, jest większa. A może i on sam, ze względu na to, że – jak to ujęło jedno z 'ligowych źródeł’, przywoływanych przez Fischera – „pasuje wszędzie”, trochę bardziej się do tego nadaje.

Skoro transfer nie zmaterializował się, być może proponowani przez Lakers zawodnicy nie komponują się z młodym składem tworzonym przez managera z Motor City. W Detroit rozwija się już dwóch atletycznych slasherówHamidou Diallo i Josh Jackson – więc dla kolejnego – Horton-Tucker – mogłoby zabraknąć miejsca. Hami nie ustępuje potencjałem obrońcy Lakers i jest na korzystniejszym kontrakcie. Joshowi kontrakt, co prawda kończy się po tym sezonie, ale nawet gdyby odszedł, to Pistons mają pod ręką kolejnego atletycznego slashera z dużym potencjałem, Cassiusa Stanley’a, który niedawno podpisał trzeci 10-dniowy kontrakt covidowy z zespołem, a wcześniej grał w ich drużynie rozwojowej, Motor City Cruise. W Detroit nie potrzebują także aż tak bardzo perspektywicznych strzelców, takich jak Nunn, bowiem w drużynie, oprócz będącego na korzystniejszym kontrakcie i bardziej atletycznego Franka Jacksona, na kontraktach two-way jest dwóch strzelców o dużo bardziej intrygujących warunkach fizycznych, mianowicie mierzący po 206cm wzrostu Jamorko Pickett i Chris Smith (plus cały, czas znajdujący się w orbicie zespołu i grający w Cruise, Litwin Deividas Sirvydis).

Ale i tym Troy nie musi się martwić. Pośród drużyn, które chciałby pozyskać Jerami’ego, powinni się znaleźć młodzi, perspektywiczni zawodnicy, którzy będą dobrze się wpisywać do zebranego przez niego młodego teamu.

Tak, wygląda na to, że Troy Weaver na tyle dogłębnie przemyślał sytuację, kiedy kilkanaście miesięcy temu podpisywał kontrakt z Jerami Grantem, iż trudno, aby nie był z jej obrotu zadowolony.