Po sezonie przerwy od gry Ziona Williamsona coraz głośniej zaczęły rozbrzmiewać pytania o jego przyszłość w drużynie Pelicans. Po kilkutygodniowym przeciąganiu liny wydaje się, że zespół z Nowego Orleanu zszedł z ceny i postanowi zaproponować zawodnikowi maksymalny kontrakt.

Po raz ostatni Ziona Williamsona na boisku oglądać mogliśmy 5 maja zeszłego roku. Od tego czasu zawodnik przeszedł dwie operacje, zdążył na jakiś czas zniknąć i rozpoczął kolejną serię rehabilitacji, tym razem poza Nowym Orleanem. Termin powrotu skrzydłowego/podkoszowego do gry zmieniał się niczym w kalejdoskopie, a nawet Pelicans mieli problem ze zdobyciem informacji o aktualnym stanie zdrowia zawodnika.

Cała historia zakończyła się kilka tygodni po podsumowaniu sezonu przez ekipę z Nowego Orleanu, kiedy Zion przyznał, że jest gotowy do gry. Od tego momentu temat zdrowia zawodnika przyćmiła jego finansowa przyszłość. Williamson otwarcie mówił, że jest gotowy kontynuować swoją karierę w zespole prowadzonym przez Williego Greena, jednak jego agent dał do zrozumienia, że będzie oczekiwał maksymalnej umowy.

Początkowo Pelicans niechętnie podchodzili do tematu tak lukratywnego przedłużenia kontraktu z zawodnikiem, komentarzami „gdy nadejdzie czas, to się sprawą zajmiemy” odkładając decyzję na później. Niespełna miesiąc później wygląda na to, że klub podjął decyzję.

On zasłużył na maksymalny kontrakt. To proste – przyznał klubowy prezydent do spraw operacji koszykarskich David Griffin. Przed zawodnikiem jeszcze rok obowiązywania rookie umowy, w którym zarobi 13,5 mln dolarów. Wszystko zatem wskazuje na to, że Williamson tego lata podpisze 5-letnie przedłużenie za 181 milionów dolarów.

Na przestrzeni dwóch poprzednich sezonów w najlepszej lidze świata Zion zdążył zagrać łącznie w 85 meczach, w których notował średnio 26 punktów, 7 zbiórek i 3 asysty.