Choć od początku sezonu 2018/19 rozegrał łącznie tylko 72 spotkania, to w kolejnych rozgrywkach będzie jednym z najlepiej opłacanych zawodników w całej lidze. John Wall stoi przed bardzo prostym wyborem: mieć albo nie mieć 47 milionów dolarów. Oczywiste jest więc, że rozgrywający Houston Rockets z takiej opcji skorzysta.


Stephen Curry, James Harden i… John Wall. Tak może wyglądać czołówka listy najlepiej opłacanych zawodników w NBA w przyszłym sezonie. Niemal pewne jest już, że Wall podejmie opcję gracza w swojej umowie i w ten sposób zarobi w rozgrywkach 2022/23 ponad 47 milionów dolarów. To efekt ogromnych rozmiarów kontraktu, jaki rozgrywający podpisał jeszcze w Waszyngtonie, gdzie jako gracz Washington Wizards był swego czasu jednym z najlepszych zawodników w lidze na swojej pozycji.

Od tamtych chwil minęło już jednak sporo czasu, a problemy zdrowotne sprawiły, że Wall nie tylko przestał być all-starem, ale też ogólnie przestał liczyć się w NBA. W poprzednim sezonie rozegrał 40 spotkań w barwach Houston Rockets, gdzie trafił w wymianie za Russella Westbrooka, lecz rozgrywki 2021/22 w całości przesiedział na ławce. Rakiety kombinowały w międzyczasie, jak się pozbyć niechcianego balastu, ale na razie Wall wciąż pozostaje graczem teksańskiego zespołu.

Rockets postarają się wytransferować zawodnika jeszcze przed czerwcowym draftem, ale wszystko wskazuje na to, że do wymiany nie dojdzie – przeszkodą będzie właśnie wielki kontrakt. Dużo bardziej prawdopodobną opcją są rozmowy o wykupieniu umowy, choć wtedy Wall musiałby z pewnością zostawić część z tych 47 milionów dolarów na stole, by móc zostać wolnym agentem. Już teraz mówi się o zainteresowaniu takich zespołów m.in. Los Angeles Clippers czy Miami Heat.

Wall jest bowiem ponoć już w pełni zdrów i chciałby jeszcze wrócić do poważnego grania, szczególnie że we wrześniu skończy dopiero 32 lata. Numer jeden draftu z 2010 roku w latach 2014-2018 pięć razy grał w Meczu Gwiazd, a jego średnie z całej kariery to 19.1 punktów oraz 9.1 asyst. Gdy ostatnio był w grze, to w 40 meczach sezonu 2020/21 notował przeciętnie 20.6 oczek oraz 6.9 asyst w każdym spotkaniu, trafiając jednak tylko 32 procent trójek (przy ponad pięciu próbach na mecz).





8 KOMENTARZE

  1. Margines abstrakcji w niby najlepszej lidze jaką jest NBA jest porażający przepłacone gwiazdeczki z wiecznymi kontuzjami albo miękkie pusie jak przyjdą Play off lepiej na młody by postawili lepszy target i tańszy.

  2. Może ktoś wyjaśnić, dlaczego kontrakty w NBA nie działają tak, jak te w piłce nożnej? Tzn. w razie zmiany klubu zawodnik negocjuje nowy kontrakt, a nie buja się z taką kasą, bardzo często za jeden dobry sezon, przez lata.

    • przecież w piłce jest tak samo. wcale nie musi zmieniać klubu jak ma solidne wynagrodzenie. najlepszy przykład to leser Bale. ale i w Polsce było podobnie. niejaki Kokos z Poloni Warszawa.

    • To nie jest tak, że mu się nie chce. On nie gra, bo tak zdecydowali Rockets. Ogrywają młodzież, a Wall ma ważny kontrakt. Mógłby zrezygnować z tej opcji na przyszły sezon, ale odrzucać 50 milionów dolarów? Zastanowiłbym się kilka razy 🙂

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj