Wyniki NBA: Wielka noc Lillarda, Banchero na wygraną! Celtics liderem Wschodu

17
7655

Pod nieobecność Giannisa Antetokounmpo Damian Lillard zaliczył swój najlepszy jak dotąd występ w trykocie Milwaukee Bucks, notując double-double w postaci 37 punktów i 13 asyst. W najciekawiej zapowiadającym się tej nocy spotkaniu Boston Celtics ograli Philadelphia 76ers i wskoczyli tym samym na fotel lidera Konferencji Wschodniej. Swoje mecze rzutem na taśmę wygrali New York Knicks oraz Orlando Magic. Ekipie z Florydy wygraną zapewnił zwycięski rzut Paolo Banchero. Los Angeles Lakers musieli natomiast uznać wyższość Sacramento Kings, choć w czwartej kwarcie byli bliscy wykończenia efektownego powrotu.

Washington Wizards – Dallas Mavericks 117:130

Statystyki na PROBASKET

  • Washington Wizards kontynuują popis fatalnej gry i nic nie zapowiada większego przewrotu. Minionej nocy podopieczni Wesa Unselda Jr’a. przegrali swój czwarty mecz z rzędu, a ich obecny bilans to mierne 2-9. Tym razem zespół ze stolicy Stanów Zjednoczonych musiał uznać wyższość Dallas Mavericks.
  • Już pierwsza kwarta pokazała, że możemy być świadkami jednostronnej rywalizacji. Mavs zdołali zaaplikować rywalom aż 41 „oczek”, z czego aż 26 duetu Luka DoncićTim Hardaway Jr. W kolejnej odsłonie goście dorzucili 30 punktów i na przerwę schodzili z komfortową przewagą (51:71).
  • Po powrocie na parkiet obraz gry nie uległ zmianie. Zawodnicy Dallas byli w stanie utrzymywać bezpieczny dystans (83:104) i dopiero w czwartej kwarcie, kiedy to więcej czasu od szkoleniowców dostali zawodnicy drugoplanowi, Wizards zmniejszyli rozmiary swojej porażki.
  • Pod nieobecność Kyrie’ego Irvinga nieco więcej ciężaru spadło na barki Luki Doncicia, który zdobył tej nocy 26 punktów, 10 asyst oraz siedem zbiórek. Na wysokości zadania stanął jednak wchodzący z ławki Tim Hardaway Jr., który był najlepiej punktującym zawodnikiem swojego zespołu (31 punktów; 7/11 z gry). Derrick Jones Jr. dorzucił 20 „oczek”.
  • Kolejny kiepski występ zaliczył Jordan Poole, który trafił tylko 6 z 17 prób z gry i w końcowym rozrachunku skompletował 16 punktów i trzy asysty. Kyle Kuzma również miał problemy ze skutecznością (6/18), ale odnotował 22 „oczka”.

Atlanta Hawks – New York Knicks 114:116

Statystyki na PROBASKET

  • Zawrotny mecz, o którego losach przesądziły ostatnie minuty. Wymiana ciosów pomiędzy stronami trwała przez długi czas, ale wszystko sprowadziło się ostatecznie do kilku ostatnich akcji. Przy 1:13 na zegarze Trae Young stanął na linii rzutów wolnych i wykorzystał wszystkie trzy próby, które zostały odgwizdane po faulu Immanuela Quickley’ego (110:110). Nie pomógł nawet Challenge, z którego skorzystał Tom Thibodeau.
  • Chwilę później swoją próbę spudłował Julius Randle, ale dzięki przytomnej ofensywnej zbiórce Josha Harta skrzydłowy dostał kolejną szansę i tym razem nie spudłował. Sfaulował za to Younga, który znów stanął na linii, ale wykorzystał jedynie jeden rzut (111:112). New York Knicks wykorzystali wpadkę przeciwnika i po trafieniu Jalena Brunsona prowadzili już różnicą trzech „oczek”.
  • Dejounte Murray potrzebował jedynie czterech sekund na odpowiedź i przy 15,1s na zegarze przewaga NYK znów wynosiła zaledwie jeden punkt. Atlanta Hawks zdecydowali się na przewinienie taktyczne, ale Quickley zachował zimną krew i skutecznie wyegzekwował dwa osobiste (113:116).
  • Jastrzębie miały 8,2 sekundy na rozegranie ostatniego ataku. Piłka trafiła w ręce Bogdana Bogdanovicia, który spudłował jednak zza łuku. Po defensywnej zbiórce Knicks skorzystali z przerwy na żądanie, ale przy wznawianiu piłki popełnili błąd pięciu sekund. To dało jeszcze szanse Atlancie, jednak chwilę później Murray wykorzystał tylko jeden z dwóch osobistych i nowojorczycy nie dali już wyrwać sobie zwycięstwa.
  • Knicks do zwycięstwa poprowadził przede wszystkim tercet Julius Randle (29 punktów, 10 zbiórek, 8 asyst) – Jalen Brunson (24 punkty, 8 asyst) – Immanuel Quickley (20 punktów, 4 asysty). Dobrze spisał się również Mitchell Robinson, autor 15 zbiórek i trzech przechwytów (do tego 6 punktów).
  • Po stronie Hawks jedynie Bogdan Bogdanović był w stanie przekroczyć granicę 20 „oczek”. Rezerwowy zdobył tej nocy 28 punktów. Jalen Johnson dorzucił 18 punktów, z kolei Trae Young odnotował efektowne double-double w postaci 15 punktów oraz 17 asyst i jako jedyny zawodnik wyjściowej piątki Atlanty miał dodatni wskaźnik +/- (+1). Zabrakło mu jednak skuteczności (4/12 z gry, 0/4 za trzy).

Philadelphia 76ers – Boston Celtics 107:117

Statystyki na PROBASKET

  • Zdecydowanie najciekawiej zapowiadający się pojedynek tej nocy, w którym mierzyły się dwie z najlepszych ekip Konferencji Wschodniej. Początek mógł zapowiadać jednak, że zgromadzeni w Wells Fargo Center kibice będą świadkami ogromnego rozczarowania. Po świetnym początku m.in. Jrue Holidaya i Jaysona Tatuma Boston Celtics odskoczyli z wynikiem i pierwszą kwartę zamknęli z 15-punktowym prowadzeniem (22:37).
  • Philadelphia 76ers nie pozwolili jednak na rozstrzygnięcie końcowego rezultat jeszcze przed przerwą. W kolejnej odsłonie na wysokości zadania stanął Tyrese Maxey, który przy wsparciu m.in. Tobiasa Harrisa i Jadena Springera poprowadził powrót Szóstek. Gospodarze byli w stanie wyrwać prowadzenie z rąk Celtów i do szatni schodzili ze skromną zaliczką (58:57).
  • Trzecia „ćwiartka” była kluczowa dla losów spotkania. Skuteczności brakowało wówczas przede wszystkim De’Anthony’emu Meltonowi (1/5) czy Tobiasowi Harrisowi (0/2). Przed 12 minut Sixers trafiali jedynie 31,6% swoich rzutów z gry, w tym zaledwie 16,7% za trzy. Choć Boston nie zdołał w pełni wykorzystać momentu słabości rywala, to ich 26 „oczek” pozwoliło na nieznacznie odskoczenie z wynikiem (75:83).
  • Na pięć minut przed końcem wydawało się, że o wyniku zadecydują ostatnie sekundy (98:99). Sprawy w swoje ręce wzięli jednak wówczas Jayson Tatum i Derrick White. Ich trafienia okazały się kluczowe i pozwoliły Celtics na uniknięcie wyrównanej końcówki.
  • To właśnie wspomniany przed chwilą duet poprowadził dziś Boston do zwycięstwa. Jayson Tatum zdobył 29 punktów, osiem zbiórek i sześć asyst. Derrick White dołożył 27 „oczek” oraz pięć asyst. Double-double w postaci 18 punktów i 10 zbiórek odnotował Jrue Holiday. Nie zagrał Jaylen Brown.
  • Po stronie Sixers łatwo wskazać wiele elementów, które tej nocy nie funkcjonowały najlepiej. Joel Embiid otarł się o double-double, notując w końcowym rozrachunku 20 punktów, dziewięć zbiórek i siedem asyst. Tyrese Maxey również dołożył 20 „oczek”, z kolei Tobias Harris, Robert Covington oraz De’Anthony Melton zdobyli ich po 16.
  • Sixers (8-3) tracą tym samym pozycję lidera Konferencji Wschodniej i to Boston Celtics są teraz na szczycie (9-2). Za ich plecami plasują się Indiana Pacers, Miami Heat oraz Milwaukee Bucks (7-4).

Toronto Raptors – Milwaukee Bucks 112:128

Statystyki na PROBASKET

  • Popis Damiana Lillarda i Malika Beasley’ego zapewnił Milwaukee Bucks zwycięstwo pomimo nieobecności Giannisa Antetokounmpo. Już w pierwszej kwarcie rozgrywający zdobył 14 punktów i pozwolił Kozłom na szybkie odskoczenie z wynikiem (21:36). Swoje popisy duet kontynuował również w drugiej odsłonie i do przerwy przyjezdni cieszyli się 23-punktowym prowadzeniem (47:70).
  • Druga połowa meczu była już nieco bardziej wyrównana, jednak w żaden sposób nie wpłynęło to na końcowy rezultat. Przewaga wciąż była po stronie Bucks i choć świetne zawody rozgrywał Scottie Barnes, to brak wsparcia ze strony partnerów uniemożliwił Toronto Raptors stworzenie realnego zagrożenia.
  • Damian Lillard popisał się double-double w postaci 37 punktów i 13 asyst (9/18 z gry; 15/16 z linii). Malik Beasley również stanął na wysokości zadania, a jego osiem trójek pozwoliło mu na skompletowanie 30 „oczek”. Wchodzący z ławki rezerwowych Bobby Portis dorzucił 18 punktów i siedem zbiórek.
  • Świetny mecz rozegrał wspomniany Scottie Barnes, autor 29 punktów, dziewięciu zbiórek i siedmiu asyst (3/3 zza łuku). Drugim najlepszym punktującym Raptors był Jacob Poeltl, który do 13 „oczek” dołożył 11 zbiórek.

Chicago Bulls – Orlando Magic 94:96

Statystyki na PROBASKET

  • Wygląda na to, że koniec Chicago Bulls w obecnej postaci zbliża się nieubłaganie. Tym razem podopieczni Billy’ego Donovana przegrali z Orlando Magic, co z pewnością napędzi jedynie plotki transferowe wokół Zacha LaVine’a.
  • To właśnie obrońca Byków do samego końca dawał nadzieje na pozytywny rezultat. Jego trójka na 17,1 sekundy przed ostatnią syreną zmniejszyła stratę Byków do zaledwie dwóch „oczek”. Chwilę później po tylko jednym wykorzystanym rzucie wolnym przez Anthony’ego Blacka, LaVine raz jeszcze trafił zza łuku i doprowadził tym samym do remisu (94:94).
  • Wówczas swoje możliwości zaprezentował nam jednak Paolo Banchero. Piłka trafiła w jego ręce, a ten po chwili wypracowywania sobie pozycji w starciu z Alexem Caruso zdecydował się na rzut, który zapewnił przyjezdnym zwycięstwo.
  • Żaden z zawodników występujących tej nocy nie zdobył nawet 20 punktów. Po stronie Magic wyróżnili się głównie wspomniany Banchero (17 punktów, 9 zbiórek; 4/12 z gry), Goga Bitadze (15 punktów, 11 zbiórek) oraz Franz Wagner (13 punktów).
  • Po stronie Byków Zach LaVine skompletował 19 „oczek” i sześć zbiórek (4/7 za trzy), z kolei Nikola Vucević otarł się o double-double (17 punktów, 9 zbiórek). Wchodzący z ławki Andre Drummond zebrał 14 piłek (do tego 9 punktów), natomiast Alex Caruso zaaplikował rywalom 16 „oczek”.
  • Dla Byków jest to już trzecia porażka w czterech ostatnich spotkaniach. Szansę na rewanż będą mieli już w nocy z piątku na sobotę, kiedy to po raz kolejny zmierzą się z Magic w Wietrznym Mieście.

Phoenix Suns – Minnesota Timberwolves 133:115

Statystyki na PROBASKET

  • Przed rozpoczęciem spotkania głośno zapowiadano, że może być to pierwszy wspólny występ wielkiego tercetu Kevin Durant Devin BookerBradley Beal. Choć zgodnie z przewidywaniami do gry po pięciu spotkaniach przerwy wrócił Booker, to poza rotacją minionej nocy znalazł się Beal.
  • Mecz rozpoczął się pod dyktando Phoenix Suns i tak wyglądał właśnie przez niemal całą noc. Jeszcze w pierwszej kwarcie Minnesota Timberwolves byli w stanie utrzymywać kontakt z rywalem (35:29), jednak w drugiej odsłonie podopieczni Franka Vogela zdominowali grę i do szatni schodzili z przewagą 22 punktów (76:54).
  • W trzeciej „ćwiartce” nieco aktywniejszy był Karl-Anthony Towns. Leśne Wilki nie mogły jednak znaleźć odpowiedzi na ofensywę Słońc, która była wówczas piekielnie skuteczna (61,9% z gry, 75% za trzy). Phoenix prowadzili 110:82 i nawet lepsza ostatnia część meczu w wykonaniu Minnesoty nie odmieniła już losów meczu.
  • Kevin Durant i Devin Booker solidarnie zdobyli tej nocy po 31 punktów. Skuteczność skrzydłowego (11/15 z gry, 2/2 za trzy) była jednak zdecydowanie lepsza niż drugiego z wymienionych (12/22 z gry, 2/7 za trzy). Eric Gordon dorzucił 15 „oczek”, z kolei Grayson Allen 14.
  • Po stronie Timberwolves ciężar gry na swoje barki próbował brać Karl-Anthony Towns (25 punktów, 7 zbiórek; 0/4 za trzy). Mike Conley dołożył 14 punktów i trzy asysty. Kiepsko wypadł Rudy Gobert, autor zaledwie czterech punktów (2/5 z gry; do tego 8 zbiórek i 2 bloki).
  • Dla Suns było to pierwsze zwycięstwo po dwóch kolejnych porażkach. Ekipa z Arizony wciąż legitymuje się ujemnym bilansem (5-6) i plasuje się obecnie poza miejscem w czołowej szóstce Konferencji Zachodniej.

Los Angeles Lakers – Sacramento Kings 110:125

Statystyki na PROBASKET

  • Sacramento Kings przeważali od pierwszych minut pojedynku. Los Angeles Lakers trudno było odnaleźć rytm ofensywny, podczas gdy po stronie przyjezdnych wszystko działało jak w szwajcarskim zegarku. Trójka Kevina Huertera pozwoliła gościom na objecie 20-punktowego prowadzenia (17:37) i Jeziorowcy od samego początku musieli gonić wynik.
  • Druga odsłona wyglądała już nieco lepiej w wykonaniu LAL, ale Kings wciąż urzymywali bezpieczną przewagę. LeBron James i D’Angelo Russell napędzali ataki Lakers, ale brakowało im wsparcia Anthony’ego Davisa, który nie był tej nocy najlepiej dysponowany (59:72).
  • O losach spotkania przesądziła trzecia „ćwiartka”, w której podopieczni Mike’a Browna zbudowali sobie nawet 25-punktową przewagę (79:104). Lakers nie dawali jednak za wygraną i kilka serii punktowych w ostatniej części gry dało im nadzieje na powrót do meczu. Na nieco ponad trzy minuty przed ostatnią syreną tracili do Sacramento już tylko dziewięć „oczek” (110:119), ale od tamtego momentu Kings nie pozwolili rywalom zdobyć już ani jednego punktu.
  • Kings do zwycięstwa poprowadził niesamowity tej nocy tercet Domantas Sabonis (29 punktów, 16 zbiórek, 7 asyst, 3 przechwyty) – De’Aaron Fox (28 punktów, 5 zbiórek, 5 asyst, 4 przechwyty) – Kevin Huerter (28 punktów, 4 zbiórki, 7 asyst, 2 przechwyty; 6/11 za trzy). Cenne trafienia dołożył m.in. Harrison Barnes, zdobywca 13 „oczek” oraz autor czterech przechwytów.
  • Po stronie Lakers dwoili się i troili przede wszystkim autor triple-double LeBron James (28 punktów, 10 zbiórek, 11 asyst, 4 przechwyty; 9/15 z gry) oraz D’Angelo Russell (28 punktów, 5 zbiórek, 5 asyst). Wspierał ich Cam Reddish, który zakończył zawody z dorobkiem 16 „oczek”. Zawiódł Anthony Davis, który w 35 minut zdobył zaledwie dziewięć punktów i dziewięć zbiórek.

Portland Trail Blazers – Cleveland Cavaliers 95:109

Statystyki na PROBASKET

  • Cleveland Cavaliers walczą o powrót do miejsca w czołówce Konferencji Wschodniej i minionej nocy postawili kolejny krok w tym kierunku. Zespół z Ohio był lepszy od Portland Trail Blazers w trzech z czterech kwart i bez większych problemów dopisał sobie kolejną wygraną. PTB notują z kolei już piątą porażkę z rzędu i plasują się obecnie na 14. miejscu Zachodu.
  • Cavaliers do zwycięstwa poprowadził przede wszystkim Donovan Mitchell, autor 34 punktów, sześciu zbiórek i czterech asyst (5/8 za trzy). Double-double w postaci 21 „oczek” i 12 zebranych piłek popisał się Evan Mobley. Kluczowy był również występ wchodzącego z ławki Carisa LeVerta, który dołożył 17 punktów, osiem zbiórek i sześć asyst, choć nie mógł wstrzelić się zza łuku (1/7).
  • Po stronie Blazers żaden z zawodników nie przekroczył granicy 20 punktów, ale aż sześciu odnotowało dwucyfrową zdobycz. Jerami Grant zakończył spotkanie z 17 punktami. Debiutant Duop Reath odnotował 16 „oczek”, z kolei po 13 zdobyli Skylar Mays i Matisse Thybulle. Rozczarował Shaedon Sharpe, ktory trafił tylko 2 z 12 rzutów z gry (11 punków, 7 zbióek, 5 asyst).

Wspieraj PROBASKET

  • Robiąc zakupy wybierz oficjalny sklep Nike
  • Albo SK STORE, czyli dawny Sklep Koszykarza
  • Planujesz zakup NBA League Pass? Wybierz nasz link
  • Zarejestruj się i znajdź świetne promocje w sklepie Lounge by Zalando
  • Ogromne wyprzedaże znajdziesz też w sklepie HalfPrice
  • Zobacz czy oficjalny sklep New Balance nie będzie miał dla Ciebie dobrej oferty
  • Jadąc na wakacje sprawdź ofertę polskich linii lotniczych LOT
  • Lub znajdź hotel za połowę ceny dzięki wyszukiwarce Triverna




  • Subscribe
    Powiadom o
    guest
    17 komentarzy
    najstarszy
    najnowszy oceniany
    Inline Feedbacks
    View all comments