Za nami pierwszy z dwóch meczów między Metropolitans 92 a G-League Ignite, które są doskonałą okazją, by obejrzeć w akcji Victora Wembanyamę, a więc zawodnika typowanego do pierwszego numeru w przyszłorocznym drafcie. Mierzący ponad 223 centymetry środkowy z Francji pokazał zresztą we wtorek, że jego wysokie notowania nie wzięły się z przypadku.

Na ten pojedynek władze klubów NBA oraz skauci i eksperci czekali od kilku tygodni. Francuska drużyna Metropolitans 92 przyleciała do Stanów Zjednoczonych na dwa mecze z zespołem G-League Ignite, a starcie reklamowano jako pojedynek dwóch topowych młodych talentów z przyszłorocznego draftu. Victor Wembanyama nie zostawił chyba jednak wątpliwości, kto będzie „jedynką”, bo choć Scoot Henderson też pokazał się ze świetnej strony, to Francuz po prostu zachwycił swoją grą.

Francuski skrzydłowy Nicolas Batum uważa zresztą, że pierwsze dwa wybory przyszłorocznego draftu już znamy:

Mecz oglądało ponad 200 osób z NBA, w tym najważniejsze osoby wielu klubów (m.in. menadżerowie Oklahoma City Thunder czy San Antonio Spurs), a Wembanyama nie kazał długo czekać na pierwsze efektowne akcje. Na parkiecie było go pełno i robił tak naprawdę wszystko. Jedną z pierwszych jego udanych akcji w ataku był zaskakujące wejście do kosza z obrotem po koźle. Już w drugiej minucie francuska sensacja zaliczyła swój pierwszy z pięciu bloków. Były też trafienia z dystansu czy step-backi i zaskakująca płynność gry jak na gracza tak młodego i to jeszcze o takim wzroście.

Ostatecznie 18-latek zakończył mecz z fantastycznym dorobkiem 37 punktów, czterech zbiórek oraz pięciu bloków. Trafił przy tym 11 z 20 rzutów z gry, w tym aż siedem trójek. Nie uchronił jednak francuskiego zespołu przed porażką 115:122, choć wynik nie miał tutaj tak naprawdę większego znaczenia. W czwartek odbędzie się drugie i ostatnie spotkanie tych zespołów, a Wembanyama do Stanów Zjednoczonych wróci potem najprawdopodobniej w czerwcu w okolicach draftu.

Francuz tym jednym meczem udowodnił bowiem, że jest gotowy na NBA i wszystko, co z tym związane. Kilka razy doszło nawet do bezpośredniego starcia Wembanyamy z Hendersonem i obaj mieli w tych pojedynkach swoje momenty. Francuz trzykrotnie zablokował zawodnika Ignite, ale i jemu kilka razy udało się oszukać rywala, trafić ponad nim czy wyprowadzić w pole, a piłkę oddać koledze z zespołu. Mecz zakończył zresztą z dorobkiem 28 punktów i dziewięciu asyst, trafiając 11 z 21 rzutów.