Zwolnienie Dereka Fishera może być tylko pierwszym krokiem na bardzo długiej drodze, jaką New York Knicks mają do pokonania. Wizja Phila Jacksona na bieżąco ewoluuje, ale cel ciągle pozostaje ten sam. Jeszcze w tym sezonie Knicks chcą zagrać w play-offach.


W Nowym Jorku niestety cały czas muszą brać pod uwagę fakt, że Carmelo Anthony nie potrafi uporać się ze swoimi kolanami i to sprawia, że ofensywnie jest mocno ograniczony. 31-latek będzie potrzebował zaadaptować się do nowych warunków stawianych przez jego ciało, jeżeli ma stanowić dla swojej drużyny przewagę, jakiej ta potrzebuje by realizować swoje plany.

Nadal de facto nie wiemy, jak bardzo przy okazji ostatnich wydarzeń na Phila Jacksona naciskał właściciel ekipy z Madison Square Garden – James Dolan. Czy naciskał w ogóle? Dolan w przeszłości wielokrotnie mieszał się do spraw, które wykraczały poza jego wiedzę na temat koszykówki. Zazwyczaj kończyło się do dla drużyny kolejnym nieudanym eksperymentem. Obecność Jacksona miała sprawić, że James będzie wszystko oglądał z perspektywy obserwatora, jednak zwolnienie trenera w połowie sezonu było zaskakującą decyzję, trochę podobną do tych Dolana.

Nikt jednak nie snuje podejrzeń, co do destrukcyjnego zaangażowania Dolana, wobec czego nie chcemy sami tworzyć fałszywych teorii. Drużyna należy teraz do Phila Jacksona i ten przyznaje, że czuje wystarczająco dużo swobody, aby zbudować ekipę na miarę walki z czołówką wschodniej konferencji. Z Kurtem Rambisem jako head-coachem? Nie, trener opuści stanowisko latem.

W międzyczasie oprócz nazwisk Briana Shaw i Luke’a Waltona – dwójki trenerów i byłych graczy Phila Jacksona, otoczenie Knicks zasugerowało również Toma Thibodeau, dla którego praca w MSG ma być rzekomo spełnieniem marzeń. Jackson w rozmowie z mediami przyznał, że Thibs to znakomity coach, ale nie będzie teraz rzucał nazwiskami, bo drużyna nie dotarła jeszcze do tego etapu.

Trzeba pamiętać, że Jackson chce mieć trenera, który wdroży ofensywny system. Atak nie był domeną Thibodeau, dlatego Zen Master może naciskać na sprowadzenie jednego ze swoich podopiecznych jako gwarancji, że Knicks nadal będą grali triangle-offense albo przynajmniej jego elementy. Ponad wszystko prezydent drużyny ceni sobie strukturę, która będzie odpowiadać na potrzeby jego zawodników.

W międzyczasie Knicks planują potrząsnąć rotacją przed 18 lutego. – Mamy sporo talentu, ale ten zespół nadal może być lepszy – mówił Jackson. Nietykalni na ten moment są tylko Melo i Kristaps Porzingis. Uwaga będzie skupiona na pozycji nr 1 i takich nazwiskach jak Jeff Teague, Dennis Schroeder czy Brandon Jennings. Jose Calderon w ostatnim czasie poprawił grę, ale nie potrafi się wspiąć na poziom, który wymagają od niego trójkąty.

Jesteśmy na kilka dni przed zamknięciem zimowego okienka transferowego. Do tej pory widzieliśmy tylko pojedyncze ruchy zespołów. Generalni menadżerowie będą mieli swoje pięć minut zaraz po zakończeniu All-Star Weekend, gdy liga przed dead-linem zrobi sobie kilka dni odpoczynku. Z perspektywy Knicks zbliżający się okres jest najlepszą szansą, jeśli zarząd naprawdę chce, aby Rambis walczył z drużyną o fazę rozgrywek posezonowych.

fot. Keith Allison, Creative Commons






1 KOMENTARZ

  1. Jakie…trójkąty, dawno o tym pomyśle zapomnialem, trójkąty to tam gra Carmelo ale sam za trzy pkt, kolejny zwolniony po sezonie będzie sam Jackson

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here