Przez 18 lat leżały zamknięte w sejfie. Wielu ludzi próbowało uzyskać do nich dostęp, ale bez zgody Michaela Jordana ESPN nie mogło z tym nic zrobić. Jednak według słów Adama Silvera, w 2016 roku wydarzyło się coś, co nad głową właściciela Charlotte Hornets zapaliło lampeczkę.


“Ostatni taniec” okazał się hitem, bo pierwsze dwa odcinki na żywo za pośrednictwem ESPN oglądało 6,1 miliona widzów, co jest rekordem stacji, jeśli chodzi o premierę dokumentu. W Polsce kibice basketu i nie tylko mogą zobaczyć dokument za pośrednictwem Netflixa. W miniony poniedziałek ukazały się dwa pierwsze odcinki i w każdy kolejny platforma będzie udostępniała kolejne dwa. Łącznie jest ich dziesięć.

Komisarz Adam Silver przez wiele lat stał na straży tych taśm. W 1997 roku był szefem NBA Entertainment, więc to on musiał udzielić zgody na całe przedsięwzięcie. Jednak bardzo dużo w tej sprawie miał do powiedzenia również Michael Jordan. – Umówiliśmy się [z Jordanem], że żaden z nas nie może wykorzystać tych nagrań, jeśli wspólnie się na to nie zgodzimy – przyznał Silver. – Wszystko było zachowane w naszej bibliotece w Secaucus [New Jersey]. Nasi producenci nie mieli do tego dostępu – dodaje.

Jednak w 2016 roku Cleveland Cavaliers, z LeBronem Jamesem na czele, zdobyli pierwsze mistrzostwo w historii drużyny. Dla LBJ-a był to trzeci pierścień, zatem w połowie drogi do Jordana. Mike Tollin – producent dokumentu w dzień mistrzowskiej parady Cavs pojechał do Charlotte, by spotkać się z MJ-em twarzą w twarz po raz pierwszy. – Od razu powiedział “tak”, co nieczęsto się zdarza w moim biznesie – wspomina Tollin.

Tak ekipa ESPN Films dostała zielone światło, by ruszyć z fascynującym projektem. Koniec końców musieliśmy na niego czekać aż cztery lata. Jordan to także ogromna globalna marka, która musi zadbać o swoje imperium. Zatem przypomnienie o wielkości MJ-a w formie 10-odcinkowego dokumentu ma wielu odświeżyć pamięć, a także utwierdzić jego miejsce jako GOAT (najlepszy wszech czasów). Kto wie, jakie MJ ma jeszcze asy w rękawie?

NBA: Pierce o problemach sprzed lat!



Subscribe
Powiadom o
22 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
jahuz
jahuz
22 kwietnia 2020 06:30

Wydaję mi się,że MJ nie powinien w żadnym wypadku martwić się Lebronem.Przecież Lebron nie jest takim zwycięzcą jak Jordan, tylko tyle i ,aż tyle.

Inszy
Inszy
22 kwietnia 2020 10:08
Odpowiedz  jahuz

To kwestia przypomnienia o sobie – trochę jak celebrytki” niby przypadkiem pozują w mokrym podkoszulku, gdy nowa „gwazdka” zaświeci cyckami.
Kasa panie, kasa. No a przy okazji dostajemy świetny dokument.

Wojciech
Wojciech
22 kwietnia 2020 15:54
Odpowiedz  Inszy

Rzadko się tutaj udzielam. Jordan był dupkiem (szefem) nie znam żadnego dobrego kierownika którego lubili by pracownicy taka już rola. Jordan dla kasy to zrobił?? Naprawdę? Gość który zarobił na koszykówce zaledwie 1/7 tego co Kobe (jakieś 100mln$) z czego 20 razy tyle zarobił na swojej smykałce do biznesu. Jedyny sportowiec który wydymał NIKE podpisując kontrakt na % a nie na $$$. Także stawianie jego z celebrytami w jednym szeregu świadczy o tym że nigdy nie zdawałeś starej matury 🙂

Marian Paździoch syn Józefa
Marian Paździoch syn Józefa
22 kwietnia 2020 16:23
Odpowiedz  Wojciech

To nie MJ ich wydymał tylko kierownictwo Nike przypadkowo samo się wydymało. Zaproponowali mu procent żeby nie płacić z góry większej kasy bo obawiali, że ludzie tych butów nie zechcą kupować. W latach 80 buty sygnowane nazwiskami graczy nie sprzedawały się w dużych ilościach. Dopiero popularność Jordana sprawiła, że dzieciaki oszalały na punkcie jego butów.

Inszy
Inszy
22 kwietnia 2020 23:48
Odpowiedz  Wojciech

Wojciechu, zdawać starą maturę zdawałem, ale widać Tobie jest potrzebne jej przypomnienie, bo czytanie ze zrozumieniem leży i kwiczy.
Ale ogólnie dobrze, że potwierdziłeś to co napisałem.

Lisek
Lisek
22 kwietnia 2020 11:15

Secaucus ??? Dno .

Urbix
Urbix
22 kwietnia 2020 12:39

Lebron nie jest w połowie drogi, debaty toczą się o najlepszym graczu, a nie najlepszym zespole, więc mistrzostwa nie mówią nawet połowy historii. Lebron już od jakiegoś czasu to GOAT, a sezon 2018 był jednym z najwybitniejszych. 51 punktów w finałach przeciw GSW, clutch przeciw Minnesocie, 5 sekund przed końcem, blok na Butlerze i dwie sekund później 3 pointer też na Butrzele,to samo z Indianą blok i później 3pkt, pozamiatane.

Inszy
Inszy
22 kwietnia 2020 13:37
Odpowiedz  Urbix

Jordan: – 55 punktów w pierwszym meczu finałów przeciw Blazers (wciąż rekord finałów), – 35 punktów w pierwszej połowie czwartego meczu finałów przeciw Suns (wciąż rekord finałów), – 38 punktów, 7 zbiórek, 5 asyst, 3 przechwyty, 1 blok w meczu gdzie chorował i Pippen na koniec musiał go znosić z parkietu, – przechwyt na Malonie i po nim punkty kończące ostatni finał przed przejściem na emeryturę, – 63 punkty przeciwko wielkiemu Bostonowi w PO (wciąż rekord play-offów), – buzzer-beater kończący serię z Cavs w ’89. To tylko by skrócić co bardziej znane rzeczy tylko z finałów i play-offów, a nie… Czytaj więcej »

Urbix
Urbix
22 kwietnia 2020 22:20
Odpowiedz  Inszy

Skoro tam mówisz o buzz-beaterach w PO to Lebron ma 5, a Jordan 3….nie wiem czemu ludzie tak jarają się „the shot” z cavs, to nie był jakiś trudny rzut, za 2, miał czas kozłować i przygotować sobie pozycje, porównaj to do rzutu Lebrona przeciwko Orlando albo Chicago, dużo trudniejsze rzuty, albo już nie z playoffs rzut Lebrona przeciwko Wizards, odwrócony plecami, z obrońca na plecach rzut za 3 w obrocie……..

Inszy
Inszy
22 kwietnia 2020 23:13
Odpowiedz  Urbix

„The shot” nie był trudny? Przecież wisiał na nim obrońca… Poza tym, w przeciwieństwie do Jamesa, był to rzut kończący serię.
Jeśli bierzemy pod uwagę rzuty z większej odległości kończące mecz, to z Jamesa żaden GOAT – znacznie lepiej wypada tu Jacek Krzykała.

Ender
Ender
24 kwietnia 2020 21:48
Odpowiedz  Urbix

Buzz beater jest wtedy gdy trafiasz punkty równo z syrena…
Niech i LBJ ma takich z 30/50.co z tego skoro w najważniejszych momentach decydujące rzuty wykonywali koledzy?
LBJ ma 3 mistrzostwa z czego przy 2 z nich najważniejsze punkty zdobywali koledzy.

Czego nie napiszesz o LeBronie nic nie sprawi że na poważnie należy go brać w rozmowie na temat GOAT.
LBJ jest w tej dyskusji tylko że względów marketingowych. Liga potrzebuje następnego Jordana i całą karierę LBJa właśnie na następnego Jordana go pchali.

Manute
Manute
23 kwietnia 2020 20:04
Odpowiedz  Inszy

Wy takie bzdury lajkujecie w ciemno?. Przeciw Blazersom Jordan rzucił w pierwszym meczu 39pkt. Rekord finałów to nie 55 Jordana, ale 61 Baylora. Reszty tych bzdur już nie czytałem dalej.

Triple Double
Triple Double
22 kwietnia 2020 14:07
Odpowiedz  Urbix

Nie odpowiadamy trolom

Rerekumkum
Rerekumkum
23 kwietnia 2020 16:48
Odpowiedz  Urbix

> Lebron już od jakiegoś czasu to GOAT

Tyle tylko, że najwyżej w XXI wieku.

> a sezon 2018 był jednym z najwybitniejszych. 51 punktów w finałach przeciw GSW,

Dla LBJ może i tak. Mieć średnią 34 punktów i wyłapać gładko 0-4 w czapę to faktycznie wybitne osiągnięcie.

Radek
Radek
23 kwietnia 2020 18:00
Odpowiedz  Urbix

Lebron nie ma żadnych kart mocnych przeciw Jordanowi prócz longevity i cyferki z regulara. Bo w playoff w skuteczności wygrywania mistrzostw leży i kwiczy. Jordan jest dużo lepszy w intensywności w ofensywie i defensywie. Miał instynkt zabójcy jakiego nie posiada Lebron, który jest hybrydą w stylu Magica czy Pppena. Dlatego uciekał jak tchórz do innych klubów i szedł na łatwiznę. Porusza się jak czołg i co w 10 akcji popełnia kroki jakich nie gwiżdże się w obecnej NBA, a kiedyś szybko oduczyliby go takiego łamania przepisów i kaleczenia koszykówki. I tego jego wjazdy ociężałe, wolne, przewidywalne na starszych przepisach obronnych… Czytaj więcej »

Rerekumkum
Rerekumkum
23 kwietnia 2020 19:04
Odpowiedz  Radek

> Więc Lebron co najwyżej jest królem regulara

Nie jest. Jordan w sezonie zasadniczym Lebrona także chował do kieszeni.

icenumerocinq
icenumerocinq
22 kwietnia 2020 18:36

Oczywiście, że Mike chce przypomnieć się starym oraz zaprezentować się młodym fanom NBA. Na szczęście ma ku temu możliwości, których nie mają wielcy z lat 60-tych i 70-tych. Za kilka lat powstanie z pewnością dokument o Lakers i Kobiem. I tak powinno być. Powinnismy mieć możliwość zobaczenia na własne oczy legend i odniesienia ich zdolności do graczy dzisiejszych. ESPN wydał kilka lat temu dokument o rywalizacji Lakers i Celtics. Polecam.

Sebastian
Sebastian
23 kwietnia 2020 20:00

Lebron gra w koszulce z numerem 23.
Szacun!!!!!
I to by było na tyle.

Jańcio
Jańcio
23 kwietnia 2020 22:25

Oglądałem wszystkie finały MJ’a, LJ’a i KB’a, mam ponad 40 lat. Tu nie ma co komentować, kto jest i pozostanie najlepszy na długie dekady. LB i KB nie dorastają bowiem i statystykom i wizerunkowi legendarnemu zawodnikowi Bulls. Koniec i kropka.

\Dave
\Dave
23 kwietnia 2020 22:43

GOAT – niekończąca się dyskusja, z jednym pewnikiem – GOAT nie istnieje! Skoro nie da się czegoś zmierzyć to nie da się też ocenić… dla Ciebie w tej dyskusji będą liczyć się pierścienie, „cluch shoty”, punkty w sezonie regularnym albo w playoffach, a dla mnie na to, jaki masz wpływ na zwycięstwo. GOAT powinien by wybierany dla danej ery, bo dlaczego Jordan albo Lebron, a może Julius, Kareem albo Wilt? W latach 90 GOAT-em był Jordan, 2000> Lebron, a wcześniej Wilt albo Julius. Dla mnie najlepszy jest Lebron a to dlatego, że gdybyśmy wstawili tych samych 4 gości do drużynę… Czytaj więcej »

Rerekumkum
Rerekumkum
24 kwietnia 2020 10:37
Odpowiedz  \Dave

” Dla mnie najlepszy jest Lebron a to dlatego, że gdybyśmy wstawili tych samych 4 gości do drużynę LBJ albo Jordana to wygrałaby drużyna LBJ”

Serio w to wierzysz? To podejrzewam, że jesteś jednym z dwóch. Drugim jest mitoman amares.

Tomek
Tomek
24 kwietnia 2020 08:44

Ten materiał daje jasną obiektywną odpowiedź na pytanie MJ czy LeBron i ucina dyskusje.
https://youtu.be/GeUQhhrVtsM