Sytuacja z Kevinem Durantem jest rozwojowa. Brooklyn Nets nie mają już nadziei na to, że zawodnik zmieni zdanie. Ostatnie spotkanie z Joe Tsaiem było prawdopodobnie ostatnią szansą na to, by spróbować się dogadać. KD postawił jednak ultimatum i wiele wskazuje na to, że nie chce mieć z Nets nic wspólnego. 

Albo ja, albo oni – tak miał brzmieć komunikat Kevina Duranta, który w trakcie spotkania z Joe Tsaiem, właścicielem Brooklyn Nets, miał stwierdzić, że rozważy kontynuowanie kariery w Nowym Jorku, jeśli Steve Nash oraz Sean Marks opuszczą drużynę. Tsai zaraz po spotkaniu napisał na twitterze, że jest zadowolony z pracy trenera oraz generalnego menadżera, więc o takim rozwiązaniu mowy nie ma. To oznacza, że Nets w kolejnych tygodniach będą intensywnie pracować nad transferem Duranta. 

Ale co jeśli nie uda się spełnić prośby zawodnika? Czy przyjedzie na początek obozu przygotowawczego Nets? Według ostatnich informacji przedstawionych przez Briana Windhorsta z ESPN – wszystko wskazuje na to, że Durant zrezygnuje z udziału w obozie i będzie całkowicie poza drużyną aż do momentu transferu. Najwyraźniej jego relacje z Nets są popsute do tego stopnia, że KD nie ma zamiaru wywiązywać się z obowiązków, jakie ma zapisane w kontrakcie, który w życie wszedł kilka tygodni temu. 

Durant rok temu podpisał z Nets 4-letnie przedłużenie. Jednak wszystko, co działo się w drużynie na przestrzeni ostatnich kilkunastu miesięcy zniechęciło zawodnika do kontynuowania swojej kariery na Brooklynie. Sean Marks rozmawia z kilkoma zespołami zainteresowanymi przechwyceniem 33-letniego All-Stara. Problem polega jednak na tym, że wartość KD nie jest tak wysoka, jak zakładano. Rzekomo najbliżej są Boston Celtics, którzy musieliby odesłać w drugą stronę Jaylena Browna. Nie wszyscy w Bostonie są taką propozycją zachwyceni. 

Przed nami zatem bardzo interesujące tygodnie. Na Brooklynie zapanował chaos, bo de facto nikt nie wie, z jaką rotacją zespół przystąpi do rywalizacji w kolejnym sezonie. Pozostaje także kwestia Kyriego Irvinga, który formalnie o nic Nets nie poprosił, ale w kuluarach mówi się, że zespół również dla niego szuka transferu. Głośno mówi się o ewentualnych przenosinach do Los Angeles Lakers, ale to oznaczałoby, że LA musieliby wytransferować Russella Westbrooka. Widzimy zatem, że sytuacja jest patowa.









5 KOMENTARZE

  1. Takie są efekty horrendalnych zarobków, specjalnego statusu i pieszczenia gwiazdeczek.

    Dają im wszystko, czego chcą, a w zamian jednego bolą plecki, drugi nie będzie grał, bo to niezgodne z jego przekonaniami, a trzeci się obraża. Młodzi patrzą i się uczą.

    Gdzie w ogóle szacunek do kibiców, bez których żarliby gruz? To jest szalone.

  2. Obserwując sport w obecnych czasach trudno jest uwierzyć, ze nadal rozmawiamy o sporcie. Bez znaczenia, basket-nożna-etc. Wszędzie dramy i wszędzie tylko jedno/dwa : hajs + przerośnięte ego. Biznes, biznes, biznes. Mało już miejsca na rywalizację podszytą zaangażowaniem wynikającym z innych pobudek. A może po prostu już tego nie rozumiem.

  3. Miejmy nadzieję że władze NBA zrobią jakieś ruchy aby ukrucic takie zachowanie. Ewentualnie zmienia się umowy z zawodnikami. Masz ważny kontrakt tyrasz aby go wypełnić w przeciwnym razie to Ty płacisz zespołowi, nie masz musisz odpracować, wtedy pokończyły by się problemy.

    Tak jak napisał @Antawn młodzi się patrzą i się uczą. Nic dobrego z tego nie będzie.

  4. Ok, niech nie przyjeżdża, ale niech odda te 10mln$, które dostał 1 lipca już za sezon 22/23 i oczywiście żadnych pieniędzy więcej za ten sezon dopóki nie będzie wykonywał swoich obowiązków z pełnym zaangażowaniem.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj