Niektórzy mogą nie dotrwać na stanowisku nawet do Świąt Bożego Narodzenia. Co najmniej trzech szkoleniowców rozpoczyna rozgrywki 2018/2019 będąc w trudnej lub potencjalnie niebezpieczniej dla siebie sytuacji. Jednym z nich Tom Thibodeau, który ostatnio zaniedbał relację z właścicielem Wolves – Glenem Taylorem. 


1. Tom Thibodeau – cała saga z Jimmym Butlerem źle dla trenera wygląda. Oczekiwania rosną, tymczasem Wolves za moment stracą swojego najlepszego zawodnika, a przecież chcą się liczyć w walce o play-offy. To wymaga od Thibsa znalezienia dla drużyny zupełnie nowej formuły, opartej na talencie i umiejętnościach Andrew Wigginsa i Karla-Anthony’ego Townsa. Problem polega na tym, że wymieniona dwójka miała w poprzednim sezonie sporo problemów w relacjach z head-coachem. Między innymi z tego powodu Glen Taylor myślał o zmianie szkoleniowca już latem tego roku. W sezon 2018/2019 ekipa wchodzi z nową energią, bez Butlera, który miał wprowadzać toksyczną atmosferę. Zobaczymy, jak szkoleniowiec poradzi sobie z wyzwaniem. Jeżeli Leśne Wilki źle rozpoczną sezon, Thibs może zacząć panikować. Niektórzy wydają się być przekonani, że jego dni w Minneapolis są policzone.

2. Mike Malone – W Denver niby wszystko w porządku, ale zespół musi zacząć wygrywać. Już teraz mają w rotacji graczy, którzy są gotowi dostarczać zwycięstwa. Malone to naprawdę dobry trener. Wie, jak podejść do budowy drużyny i kreowania relacji wewnątrz. Zawodnicy go uwielbiają. W każdym z poprzednich trzech sezonów Bryłki robiły krok w przód. Jasnym celem na sezon 2018/2019 jest awans do play-offów i walka w pierwszej rundzie. Trzon tworzą Gary Harris, Jamal Murray, Paul Millsap oraz rzecz jasna Nikola Jokić. Jeżeli ekipa z Kolorado nie będzie w stanie namieszać, Malone bardzo szybko może znaleźć się w niekomfortowym dla siebie położeniu, jedną nogą będąc za burtą. Na razie jednak przekonanie wobec zespołu i trenera jest optymistyczne. Koniec końców Bryłki to dobrze ułożony zespół i coach Mike zdaje się wiedzieć, co robi.

3. Fred Hoiberg – Ekipa z Chicago ciągle w przebudowie, co zapewnia Hoibergowi pewien margines bezpieczeństwa. Jednak po dołączeniu Jabariego Parkera i powrotu do pełni zdrowia Zacha LaVine’a, Bulls mają się włączyć do wyścigu o play-offy i bez wątpienia mają potencjał. Interesujące będzie również obserwowanie rozwoju Lauriego Markkanena, na którego zespół musi czekać z powodu urazu (wróci około początku grudnia), oraz Krisa Dunna. Ten drugi ma w końcu sprawdzić się jako generał gry. Jeżeli zespół uniknie poważniejszych kontuzji kluczowych zawodników, mogą być bardzo interesującym projektem, który będzie się oglądać z dużą przyjemnością. Hoiberg z kolei musi pokazać, że ma cojones i potrafi zapanować nad grupą młodych gwiazd i stworzyć wokół nich dobrze funkcjonujący system. Jeżeli mu się to nie uda, Gar Forman może stracić cierpliwość, mimo że do tej pory mocno go wspierał.

Wyniki NBA: Rockets gromią Grizzlies, świetny występ Chrisa Paula



Subscribe
Powiadom o
4 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
cormac
cormac
3 października 2018 11:10

trzon Bulls to trio Parker-Dunn-LaVine. Obstawiam że żaden z nich nie zagra nawet 50 meczów w sezonie, zdrowie mają 50 latków.

AARCZI
AARCZI
3 października 2018 12:18
Odpowiedz  cormac

dunn? chyba zart

undrafted
undrafted
3 października 2018 20:09
Odpowiedz  cormac

Skąd wiesz. jesteś lekarzem?

Jehowy
Jehowy
4 października 2018 08:50

Tom Thibodeau piękna sprawa to jest 🙂 I do łopaty drogi kopać.