Były środkowy NBA wrócił ostatnio do DC, by pomóc w obozie przygotowawczym sztabowi trenerskiemu Washington Wizards. Marcin Gortat wziął na siebie zadania związane z udzielaniem lekcji zawodnikom podkoszowym. Kto wie, czy pewnego dnia nie wróci do tej roli na stałe. 

Marcin Gortat skorzystał z zaproszenia i pomógł Washington Wizards przy okazji pre-season. W tym czasie pracował m.in. z Danielem Gaffordem, czy Kristapsem Porzingisem, Makurem Makerem i Jaime Echeniquem. Kluczowe dla każdego z nich było to, jak Marcin Gortat funkcjonował w grze dwójkowej z Bradleyem Bealem. Trzeba podkreślić, że podczas gry w DC środkowy przedstawił się jako jeden z najlepiej stawiających zasłony wysokich w lidze. Stał się ekspertem w tej dziedzinie i Wiz postanowili skorzystać z jego doświadczenia. 

Starałem się uzyskać od niego, jak najwięcej wiedzy. Naprawdę dobrze mi się z nim pracowało – mówił Gafford o tygodniach wspólnych treningów z Gortatem. – Zawsze dobrze spędzić trochę czasu z kimś, po kim nazwano “stawianie zasłon”. Dobrze jest na miejscu popracować z kimś takim. Trenerzy owszem uczą nas takich rzeczy, ale byli zawodnicy rzucają na to inną perspektywę. Znaleźli się wcześniej w podobnych sytuacjach, a ja miałem się okazję nauczyć tego z pierwszej ręki – dodał wysoki Wizards. 

Gortat nawiązał także dobrą relację z innymi Europejczykami – Kristapsem Porzingisem oraz Denim Avdiją. – Mamy wiele wspólnego. Rozmawialiśmy o wielu rzeczach – koszykówce, życiu, inwestycjach, wojnie, o wszystkim. Chcę im pomóc jakkolwiek potrafię. Kristaps chce udowodnić, że jest świetnym koszykarzem, a Deniemu zależy na kolejnym kontrakcie – przyznał MG. Trochę czasu spędził także z Bealem. Panowie zawsze się dobrze dogadywali, a Gortat wielokrotnie wypowiadał się na temat Bealach w samych superlatywach. 

Stał się ojcem i ma wspaniałą rodzinę, to jest najważniejsze – mówi MG. – Rodzina pomogła mu zostać lepszym koszykarzem. Wierzę, że wróci w wielkim stylu i będzie w trójce czołowych strzelców ligi. Chciałbym też, żeby był fizycznie większy i jeszcze częściej zabierał głos, bo tutaj zawsze można zrobić postęp – dodał. Gortat odniósł się też do sytuacji Johna Walla. W trakcie gry MG w DC pojawiały się wiele doniesień, że panowie nie najlepiej się ze sobą dogadują. Gortat podkreśla jednak, że to już jest przeszłość. 

Jesteśmy już starszymi gośćmi. Naprawdę trzymam kciuki za Johna i mam nadzieję, że da sobie w LA radę. Przez ostatnie półtora roku często się ze sobą kontaktowaliśmy. Zachowałem same dobre wspomnienia, wspólnie stoczyliśmy w play-offach i w sezonie regularnym wiele interesujących meczów. […] Liczę na to, że John znów będzie jednym z najlepszych rozgrywających w lidze – dodał Gortat. Czy w DC mogą liczyć na to, że Polak wróci do nich i będzie gotów spędzić w roli trenera nawet cały sezon? To coś, co mogłoby przyjść Marcinowi z trudem. 

Musiałbym być gotów poświęcić się temu na osiem, dziewięć miesięcy. Żebym tu był, musiałbym wykonać sporo pracy, aby wszystko poukładać. Doceniam to, co zrobił dla mnie trener Wes Unseld zapraszając mnie tutaj. Dziękuje także Tommy’emu [Sheppardowi – dyrektorowi sportowemu drużyny przyp. red.]. Czułem się zobowiązany do tego, by się odwdzięczyć ciężką pracą – skończył. Pod koniec podkreślił jednak, że widzi siebie w roli asystenta drużyny Wizards, która razem z Bradleyem Bealem zdobywa mistrzostwo NBA


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments