Jeszcze przed tym, gdy zaczęli dominować zachodnią konferencję, Stephen Curry walczył o resztę swojej kariery. Walczył z naprawdę trudnym rywalem. Liczne urazy kostek spowodowały, że jego przyszłość stanęła pod znakiem zapytania. Wtedy jednak zjawił się odpowiedni człowiek z odpowiednim planem.


To był wielki problem. Golden State Warriors pokładali w Stephenie Currym ogromne nadzieje, miał być perspektywą na przyszłość. Wtedy jednak zaczęły się problemy. Steph miał słabe kostki, często je podkręcał, co sugerowało, że zdrowie może mu nie pozwolić na rozwinięcie skrzydeł w NBA. Od 2009 do 2011 wychowanek Davidson przeszedł dwie operacje i gdyby nie zmienił stylu gry, jego kariera zawisłaby na włosku.

Jednym z pomysłów było usunięcie martwej tkanki w kostce. Warriors postrzegali to jako najlepsze rozwiązanie, Steph miał odpoczywać przez kolejne trzy, cztery miesiące. Potem jednak poznał Keke Lylesa. Ten został właśnie dyrektorem „do spraw dyspozycji zawodników” (performance director). Opracował dla Curry’ego program ćwiczeń, który miał zmienić jego zachowania na parkiecie i chronić przed kolejnymi urazami kostek. Okazało się, że jego nowatorskie podejście uratowało zawodnikowi karierę.

Kluczem było wzmocnienie bioder Stepha. To one miały zabezpieczać kostki i dać im więcej siły. Zawodnik rozpoczął naprawdę intensywne treningi nad mięśniami dolnych partii ciała. Nagle największa słabość rozgrywającego zmieniła się w jego największy atut. W 2015 tylko Festus Ezeli miał silniejsze nogi od Curry’ego. Pewność siebie zawodnika diametralnie wzrosła. Zaczął atakować tak, jak robił to przed problemami i ku zaskoczeniu wielu – unikał kolejnych urazów.

Jego kłopoty zdrowotne zmusiły Warriors do rewolucyjnego podejścia, które przyniosło spektakularny efekt. Curry zdobył z drużyną trzy mistrzostwa i dwa wyróżnienia MVP rozgrywek zasadniczych. Stał się inspiracją dla wielu młodych ludzi, którzy przez problemy z kontuzjami kostek musieli odpuścić, bo nie otrzymali wsparcia, jakie dostał Curry. Niemniej słowa uznania należą się przede wszystkim Lylesowi, który pozostaje anonimowy, a przecież uratował wielką karierę.

NBA: Lillard wskazuje swojego kandydata do nagrody MVP


Subscribe
Powiadom o
1 Komentarz
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Jerzu
Jerzu
29 maja 2020 16:54

Podoba mi się to. Kiedy bohater rodzi się w bólach i niepewności. Otrzymuje pomoc z zewnątrz, by nabrać sił i iść po swoje. Cała historia Stepha jest wspaniała. Jego korzenie, zdjęcia z widowni, kiedy był dzieckiem. To, że dziecko milionera doszło na szczyt w jego dziedzinie.